Argument: Twoja podświadomość…

Argument: „Twoja (Moja/Ludzka) podświadomość robi to i tamto…”


Fakt: Nie ma czegoś takiego, jak podświadomość.

Tzn. Istnieje niewątpliwie całe morze procesów, które zachodzą w naszej głowie poniżej progu świadomej uwagi, w tym wiele procesów, do których wręcz nie mamy szans mieć nigdy świadomego dostępu. (Przynajmniej w formie autorefleksji, bo oczywiście technologia pozwala nam już zerknąć do własnej głowy i zobaczyć nawet najbardziej niedostępne procesy.)

Te procesy stanowią jednak coś zupełnie innego od pewnego przenikającego środowisko rozwojowe mitu, jakim jest jednostkowa, wręcz osobowa „podświadomość” z którą można się rzekomo komunikować i która rzekomo może nam różne rzeczy „robić”, „załatwiać”, itp.

Jeśli wiemy, że jest to pewnego rodzaju metafora, personifikacja całej masy procesów, może to być nawet przydatne narzędzie. Niestety, jak to często bywa, metafora podawana z ust do ust gdzieś po drodze staje się rzekomo dosłownym opisem rzeczywistości. Tak właśnie jest w przypadku popularnego rozumienia idei podświadomości.

Niewątpliwie, sprzyja temu nasza cywilizacja – Sokratejski dajmonion, czy XIX wieczne idee homunkulusa – człowieczka żyjącego w naszej głowie i obserwującego świat naszymi oczyma – przesycają naszą kulturę. Niestety, te koncepcje prowadzą do problemu nieskończonej regresji – bo przecież w głowie homunkulusa musiałby być kolejny homunkulus, a w jego głowie kolejny, jeszcze mniejszy, taka mentalna Matrioszka.

Czy tak wygląda wnętrze naszej głowy? Raczej nie ;)

Nie mamy „jednej” podświadomości. Nie możemy więc jej do niczego „przekonać”, czy „skłonić”, nie może ona niczego „zrobić” – bo jej po prostu nie ma. Zamiast tego mamy ogromną masę niezależnych procesów. Różnica może pozornie drobna, ale w praktyce wręcz kluczowa przy próbach jakiejkolwiek pracy z ludzką psychiką. Dla porównania – to jak przejście z próby wpłynięcia na jakieś bliżej niezdefiniowane „społeczeństwo” do wpływania na zachowanie poszczególnych obywateli, którzy się na to społeczeństwo składają. Możemy być nieskończenie bardziej precyzyjni i wydajni, a dzięki temu po prostu skuteczni.


Przejdź do listy argumentów


15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Rafał Maurin

    To że nie ma czegoś takiego jak podświadomość to jeszcze małe piwo, co jeśli nie ma nawet nikogo, kto mógłby ową podświadomość mieć ;)

    „jeśli wiemy, że jest to pewnego rodzaju metafora, personifikacja całej masy procesów, może to być nawet przydatne narzędzie. Niestety, jak to często bywa, metafora podawana z ust do ust gdzieś po drodze staje się rzekomo dosłownym opisem rzeczywistości. Tak właśnie jest w przypadku popularnego rozumienia idei podświadomości.”

    Toć wszyscy jestesmy masą procesów i istniejemy „jednostkowo” jako pewnego rodzaju metafora…Mam wrażenie, że Podświadomość jako rodzaj upersonifikowanego bytu z którym mozna coś załatwiać i się komunikować, jest tak samo realna bądz nie realna jak my sami ;)

    „Nie mamy „jednej” podświadomości. Nie możemy więc jej do niczego „przekonać”, czy „skłonić”, nie może ona niczego „zrobić” – bo jej po prostu nie ma. Zamiast tego mamy ogromną masę niezależnych procesów. ”

    Jak chciałbyś się komunikować z masą niezależnych procesów ?

    Tak pytam z ciekawości….

    • Rafał, różnica leży w tym, że jeśli wiemy, że radzimy sobie z masą niezależnych procesów, to możemy do nich podejść indywidualnie i pracować z danym procesem, a nie z homunkulusem podświadomości.

  • Paweł

    Jako nie obeznany w temacie zapytam w takim razie o co chodzi z hipnozą ? Wszędzie słyszę, że za pomocą hipnozy można zejść do tego co kryje się w podświadomości i na tych podświadomych czynnikach pracować ku zmianie, tak jak w hipnoterapii.

    • De facto hipnoza pozwala po prostu nieco łatwiej dotrzeć do pewnych treści i skupić się na nich.

  • Paweł

    Przypadkiem trafiłem na twój wpis na goldenline i jestem ciekaw ja teraz odniósł się byś do niego. Mówiłeś tam o znajomym co wkręcił się w schizofrenię i o tym, że potrafił mówić w językach, które słyszał kiedyś w tv, czy coś w tym stylu.

  • Krzysiek

    To jak dokladnie wyjasnisz to ze gdy chcemy obudzic sie o np. 6:00 to nam sie to udaje? Czy potrafisz to wyjasnic, ale nie tak jak zwykle czyli ze podswiadomosc nas budzi?

    • Postulujesz, że homunkulus w naszej głowie patrzy na alarm i nas budzi? ;)

      Ponownie – mamy całą masę niezależnych procesów zachodzących poniżej progu świadomości, w tym procesy związane z rytmami dobowymi. Nie mamy natomiast jednej podświadomości-homunkulusa (choć taka personifikacja może być przydatna chwilami, tak długo jak pamiętamy, że to tylko personifikacja).

      • Krzysiek

        Nie ;)
        Chcialem wiedziec tylko, jaki niezalezny proces za to odpowiada.

      • qpek

        Wszystko poniżej progu świadomości jest nazywane podświadomością – z zasady.

        • Kwestia różnicy między jedną podświadomością, a masą niezależnych podświadomych procesów.

  • gość

    Nie wiem, czy podświadomość nie istnieje. Bo niby skąd wiesz, że nie?
    Ja używam afirmacji hepika. I szczerze? Pomagają. A niby podświadomości nie ma, więc jak działają? Iiii afirmacja na pewność siebie o wiele bardziej mi pomogła w zaledwie kilku dniach niż pana metody opisywanie w książce „Pewność siebie” wydawnictwa edgard. Nie wiem, ale metody typu panorama społeczna, przekonania… Jakoś to NIC nie zdziałało.
    A afirmacje na mp3 – pomagają. I jak to wytłumaczysz?

    • Na początek poproszę o ujawnienie się (imię, nazwisko, profil społecznościowy), bo wyglada mi to na próbę nieudolnego marketingu szeptanego :) Jeśli okażesz się prawdziwym człowiekiem korzystającym z danej metody, chętnie się odniosę, jeśli nie, pożegnamy się :)