Mit ludzi słabych i silnych psychicznie

Przy okazji cyklu Anty-Guru (który niedługo wraca) przewijała się niekiedy idea tego, że takie anty-gurowskie narzędzia działają głównie na ludzi słabych psychicznie. Zwykle w domyśle autor takiego twierdzenia uważał(a) się za silnego psychicznie, ale to już – jak mawia znajomy-  normalna małpia polityka ;)

Idea ta zresztą przejawia się dość często. „Słabi psychicznie są podatni na manipulacje.” „Słabi psychicznie są podatni na hipnozę.” „Tylko słabi psychicznie łapią się na NLP.” Itp, itd.

Takie stwierdzenie pojawia się tak często, że zastanawiam się wręcz, czy nie jest aby formą ochronnej racjonalizacji, „Takie rzeczy są groźne, ale ja jestem odporny, bo nie jestem słaby psychicznie, jak te cieniasy, co się dały złapać!”

Czy jednak faktycznie można mówić o tym, że niektóre osoby po prostu są słabe psychicznie?

Silny umysł, słaby umysł, to wszystko kwestia doświadczeń i sytuacji… Prawda, doktorze Schreiber?

Jak się pewnie domyśliłeś po wstępie, nie jestem zwolennikiem tezy, że ludzie dzielą się na słabych i silnych psychicznie. Nie ma po prostu dowodów na to, że ludzie są tak zerojedynkowo podzieleni, nie ma żadnej cechy psychologicznej, która pozwoliłaby zdefiniować „a, ta to jest silna, a ta ten to jest słaby.” Dzielimy ludzi na „silnych” i „słabych” na podstawie ich zachowania w jakiejś sytuacji, ale ten podział nie pozwala nam przewidzieć jak zachowają się w przyszłości.

Zamiast tego uważam, że każdy z nas będzie, w różnych okresach swojego życia, zarówno silny, jak i słaby. Ba, ktoś w tym samym momencie swojego życia, a w różnych jego kontekstach może być słaby i silny jednocześnie. Dyrektor firmy i twardy negocjator, który dał się opętać kochance. „Szara myszka” w biurze, która jako jedyna nie straci zimnej krwi w trakcie pożaru i w efekcie będzie de facto zarządzała ewakuacją.

Każdy z nas jest jednocześnie silny i słaby.

I każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji życiowej, że będzie po prostu bardzo słaby i wrażliwy. Nie ma przed tym idealnej obrony. Są rzeczy, które mogą nam pomóc się zabezpieczyć, np. zbudowanie odpowiedniej sieci wsparcia społecznego – przyjaciół i znajomych na których będziemy mogli polegać w razie kryzysu, albo praca terapeutyczna, tak by być pogodzonym z własną śmiertelnością na wypadek choroby.

Koniec końców, jednakże – żadne przygotowanie nie da Ci pewności, że w krytycznym momencie się po prostu nie załamiesz. Krytycznym momentem mogą być problemy finansowe (w obecnych czasach o nie nie trudno), może być choroba, a czasem może do niego prowadzić po prostu zwykłe „przeciążenie systemu” przez codzienne wyzwania. Czasami do tego punktu prowadzi nie tyle jakiś problem, co po prostu zagubienie, poczucie, że nie wie się co teraz zrobić ze swoim życiem i jak iść dalej, że brakuje struktury, na której można się oprzeć – a to punkt, w którym można się znaleźć i w wieku 15 i 50 lat.

I to w punkcie takiego załamania ludzie są szczególnie wrażliwi. Są zdesperowani. Czują, że toną i szukają czegokolwiek, co mogłoby im pomóc się utrzymać na powierzchni, podejmując decyzje w panice i emocjonalnie, zamiast rozsądnie i racjonalnie.


I dlatego tak wkurzają mnie różnego rodzaju naciągacze i sprzedawcy marzeń, wszystkie „kotłownie” z Utah i podobne wynalazki. Wkurzają mnie, ponieważ ich najlepszym i docelowym klientem są właśnie tacy ludzie.

Są już w bólu – nie trzeba więc go wywoływać.

Rozpaczliwie szukają jakiegoś wyjścia – łatwo więc przełkną wszystko, co im się zaproponuje.

Już są w emocjach – łatwo więc te emocje podkręcić i niewielka jest szansa, że włączy im się racjonalna ocena.

Dla wielu to ostatnia szansa, jaką postrzegają – gdy więc się zaangażują, efekt utopionych kosztów będzie działał z ogromną siłą i będą gotowi rzucać kolejne, coraz większe kwoty oraz coraz większa lojalność, licząc, że tym razem coś się zmieni. A jak nie, to następnym…

Zagubione, szukające wzorów dzieciaki…

Dorośli w tarapatach, martwiący się o przyszłość…

Ludzie przechodzący kryzys wieku średniego…


Z perspektywy sprzedaży – idealni klienci. Połechtać ból, rozbudzić nadzieję, sprzedać produkt i od razu sprzedawać kolejny.

Tylko tak na poziomie etyki, coś tu mocno szwankuje.


W środowisku rozwojowym zdają się funkcjonować dwie naiwne* teorie względem odpowiedzialności i psychiki. Jedna, to wspomniana „są ludzie słabi i są ludzie silni psychicznie, tak ogólnie”. Druga, to „wszyscy są silni, wszyscy podejmują swoje własne decyzje, więc po co w ogóle pisać o negatywach pewnych decyzji, przecież ci ludzie sami wybrali!”

*Naiwne w znaczeniu – laickie

Obydwa te podejścia są naiwne, ponieważ nie biorą pod uwagę zróżnicowania ludzi i starają się stosować jedną prostą regułę do dużo bardziej złożonego systemu.

1 .Ludzie niekiedy są silni, a niekiedy słabi – także pod wpływem doświadczeń i sytuacji życiowych.

2. Kiedy ludzie są silni, ich decyzje są ich decyzjami. Ale kiedy są słabi, są szczególnie wrażliwi i łatwo na nich wpłynąć, a więc ich decyzje przestają być w pełni ich decyzjami. Nie jest to bynajmniej mój wymysł – w prawie anglosaskim (nie wiem jak w naszym) funkcjonuje nawet konkretne pojęcie osoby szczególnie wrażliwej i możliwości nadużyć względem tego rodzaju osób.

Moje wypowiedzi i działania skupiają się głównie na próbach ochrony tego rodzaju osób – bo to one są najbardziej podatne, a jednocześnie to ich najbardziej bolą konsekwencje różnego rodzaju „rozwojowych” kombinacji. Warto to mieć na uwadze, wygłaszając zerojedynkowe sądy o odpowiedzialności czy sile.

Tym bardziej – i to druga rzecz, którą warto mieć na uwadze – że nigdy nie wiemy, czy jutro sami nie znajdziemy się w kategorii tych osób. Jesteś pewien, że nie? A wiesz, jakbyś się zachował, gdybyś nagle zbankrutował? Gdyby zmarła Ci ukochana osoba? Gdybyś dowiedział się, że masz zaawansowanego raka?

Ja nie wiem i nie chcę udawać, że wiem. Mogę fantazjować, ale to tylko fantazje. Wolę więc już teraz działać przeciwko tego typu nadużyciom, by nie być na nie narażony wtedy, gdy będę na nie wrażliwy.



15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Adrian

    Z jakiego filmu jest to zdjęcie?

    • Dark City – akurat w temacie ;)

    • Woland

      z filmu Dark City

  • Mateusz Brykczyński

    Dziś w związku z niedzielą, przyszła mi do głowy taka myśl: „Jezus korzystał z NLP”… Czy to może być prawda?

    • 1) Nie wiadomo czy istniała taka osoba jak Jezus, więc trudno dyskutować o tym co mogła robić, a co nie.
      2) Aczkolwiek głęboko wątpię, by korzystał z modelowania, a NLP jako takie to w praktyce modelowanie ;)
      3) :D

  • Fatima

    Jezus owszem korzystał, nawet już zetknełam się z kilkoma pozycjami w temacie JEZUS i nlp….
    Albo techniki psychomanipulacji u Jezusa….warto poszukac,nie pamietam juz tytułów

    • Bartek

      Heheh dobry temat na skecz. Teraz przydała by sie jakaś egzegeza pism biblijnych pod kątem poszukiwania związków miedzy NLP a Jezusem. Można by na takiej podstawie ustanowić nowy stopień wtajemniczenia jezus-master NLP. Taki certyfikat kosztowałby 30 srebrników oraz dawałby moc chodzenia po wodzie.

      • Nie doceniasz potęgi ruskich odlecianych szkoleń.

    • To, że ktoś napisał taką książkę nie znaczy, że jest to prawdą.

  • Czy dobrze rozumiem, że „słabość psychiczna” rozumiana jest przez Ciebie tutaj jako podatność na wpływ innych?

    • Używam terminu kolokwialnie, tak jak używają rozmówcy – generalnie wszyscy rozumieją o co chodzi, gdy ludzie potocznie używają takiego terminu.

      • Tak pomyślałem. Może warto ten termin doprecyzować?
        Jeśli przyjmiemy go jako podatność na wpływ innych, łatwo wykazać pozytywną korelację z wysokim stopniem ugodowości, co oznaczałoby, że mogą istnieć ludzie „słabi psychicznie”.