Znajomy psychoterapeuta z „Tworek” opisuje mi pewną historię. Szpital Tworkowski („Tworki”) jest w rejonie Warszawy znany głównie jako szpital psychiatryczny. Jednocześnie są tam inne oddziały, np. oddział neurologiczny. Pacjenci z udarem, wiezieni w karetce do Tworek potrafią być bardziej przerażeni wizja „leżenia w Tworkach”, niż samym udarem. Lęk przed ostracyzmem, jaki może ich spotkać gdy wyjdzie na jaw, że „byli w Tworkach” potrafi skłaniać ich do skrajnych zachowań. Potrafią np. błagać kierowcę ambulansu, by nadłożył drogi, ale zawiózł ich do innego szpitala!

– ciach –


Koresponduję z pewnym studentem. Bystry chłopak, ale zauważył, że od kilku miesięcy jest zupełnie nie swój. Ma problemy z energią, brak mu zadowolenia z rzeczy, które kiedyś sprawiały mu przyjemność. Zasugerowałem mu wizytę kontrolną u psychiatry. Myśli o tym, ale na razie nie skorzysta – omawiał problem ze swoimi rodzicami, którzy mocno go do tego zniechęcają. Bo normalni ludzie do psychiatry nie chodzą…

– ciach –


Klientka na sesji, dochodząca do siebie po skończonym małżeństwie, opowiada o problemach, które w nim się pojawiały. Kobieta sukcesu, ale pochodząca z rozbitej rodziny i swego czasu korzystająca z terapii, by sobie te kwestie poukładać. Jej były mąż – też człowiek wykształcony, z dużego miasta, profesjonalista – regularnie wypominał jej tą terapię podczas kłótni. Bo skoro chodziła do terapeuty, to znaczy, że jest z nią coś nie tak, że jest chora.

– ciach –


Skoro o klientach mowa – często pytam na sesji klientów, czy mówią komuś, że korzystają z mojej pomocy jako coacha lub psychologa. Mam wśród klientów pełen przekrój. Ubogich studentów i właścicieli wielkich firm. Kobiety i mężczyzn. Ludzi dopiero zaczynających karierę i tych, którzy już ją kończą. A jednak na to pytanie prawie wszyscy odpowiadają tak samo.

Nie, nie mówią. Źle by się czuli, gdyby ich przyjaciele o tym wiedzieli. Baliby się dziwnego traktowania – nawet powodowanego sympatią.

– ciach –

iStock_000008598145Small

Czy to się komuś podoba, czy nie, temat psychoterapii, psychiatrii, pracy nad sobą, jest u nas jednym wielkim tabu. Czasem jeszcze ujdzie coaching lub „rozwój osobisty”, zwłaszcza w firmie płytkich hasełek typu „realizacja własnego potencjału”. O tym jeszcze można ewentualnie mówić, byle nie za dużo i nie za długo.

Ale terapia? Co? Masz ze sobą jakieś problemy? To może Ty jesteś jakiś niebezpieczny?

Niestety, ale typowy Polak, nawet wykształcony, po prostu nie wie za wiele na temat zdrowia psychicznego. Pokutuje u nas kilka bardzo niezdrowych mitów, np.:

a) problemy ze sobą są oznaką słabości, silni ludzie potrafią sobie ze sobą poradzić

b) zamiast z psychologiem wystarczy pogadać ze znajomym, da to ten sam efekt

c) jeśli potrzebujesz chodzić do psychologa to jest z Tobą naprawdę źle


Być może poświęcę im kiedyś oddzielne wpisy. Odnosząc się jednak na szybko:

a) Siła nie ma tu nic do rzeczy. Osoby próbujące sobie same poradzić ze swoimi problemami niestety często dopuszczają do ich pogłębienia i potrzebują dużo więcej pomocy, gdy jest już naprawdę źle. Zepsutych zębów nie próbujesz „przetrzymać” w imię swojej siły, prawda?

b) No więc niestety, nie, nie da. Oczywiście, warto mieć dobrych znajomym i zaufanie do nich. Ale tak jak znajomy nie zdiagnozuje Ci przy piwie wady wzroku, tak samo nie ma on po prostu umiejętności, które ma dobry psycholog.

c) Z pracy z psychologiem mogą skorzystać zarówno ci, z którymi jest „naprawdę źle”, jak i ci, z którymi jest „trochę źle”, a nawet ci, z którymi jest „bardzo dobrze”. Praca z psychologiem nie musi być rozwiązywaniem problemów, może też pomagać w ulepszaniu swojego życia, znalezieniu obszarów do wzbogacenia.


Niewątpliwie czeka nas jeszcze wiele lat, zanim pojawi się u nas podejście rodem z wielkich amerykańskich metropolii, gdzie własny terapeuta jest wręcz czymś modnym i prestiżowym. Oznaką dbania o siebie dokładnie taką, jak karnet na dobrą siłownię. Dużą rolę będą tu odgrywały media. Jeśli temat terapii będzie się przewijał w popularnych serialach, jeśli formaty typu „Bez tajemnic” pojawia się w TVP czy TVN, z czasem zrozumienie czym faktycznie jest terapia będzie większe.

Ostatecznie jednak o akceptacji terapii zadecydujesz Ty. To Ty, jeśli korzystasz, możesz zacząć o tym mówić. To Ty, dowiadując się, że ktoś w Twoim otoczeniu korzysta z terapii, możesz uznać się za coś fajnego i wspierać takie zachowanie. To Ty możesz w końcu zareagować, gdy ktoś korzystanie z psychoterapii lub psychiatrii stygmatyzuje i traktuje jako coś złego.


Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy Finalną Wyprzedaż ChangeMasters. Te produkty nie będą już do kupienia po Brexicie - chcę uniknąć zamieszania w rozliczeniach z właścicielami praw autorskich. Ponieważ potrzebuję dwóch tygodni na domknięcie kwestii z nimi, do 15 marca wszystkie produkty ChangeMasters (Andrew Austin, James Tripp, Michael Perez) są w promocji 50%, a po tym terminie TRWALE znikną ze sklepu. (Oczywiście wszyscy, którzy kupili, będą wciąż mieli dostęp.)
 
W ofercie materiały m.in. n.t. skutecznego coachingu, hipnozy, pracy z metaforami, utraty wagi czy rozwoju biznesu coachingowo-szkoleniowego.
 
(Sytuacja mogłaby się zmienić gdyby jakimś cudem Brexit jednak nie miał miejsca, ale jest to obecnie mocno wątpliwe.)
 
Pełna oferta dostępna jest TUTAJ

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis