Jak efektywnie wykorzystać koniec roku?

Ah, koniec roku. Przerwa świąteczna. Dla wielu wyjazd w rodzinne strony. Okazja do podsumowania roku. Nadrobienia pracy. Postanowień noworocznych. Przeżarcia się. Odpoczęcia. Pogodzenia się z rodziną. Albo się z nią pokłócenia i to takiego porządnego, na lata.

Wszyscy mamy jakieś plany jak ten okres dobrze wykorzystać. Albo przynajmniej całkowicie go nie zmarnować.

Wszyscy też doskonale wiemy jak te plany zwykle wypadają. Co z nich realnie zostaje.

Pomyślałem więc, że przyda się taki “świąteczny” wpis, z sugestiami jak tym razem te plany – nie tylko na postanowienia noworoczne, ale ogólnie – warto ogarnąć.

1. Zacznij od tego, że nie musisz

Bo wiesz, te całe święta, Sylwester i inne sprawy obrosły w życiu większości z nas ogromną warstwą “muszu”. To trochę jak bluszcz, tylko bardziej duszący. Choć niespecjalnie materialny.

Większość z nas ma poczucie, że musimy pewne rzeczy robić w tym okresie. Że są od nas oczekiwane. Typowe sposoby jak ten czas mamy spędzać.

Musisz pojechać na wigilię do bliskich. Musi być tradycyjna kolacja. Kolacja ma mieć tyle, a tyle dań. Mają być rozmowy przy stole. Musi być Kevin. Trzeba odwiedzić bliższych i dalszych krewnych z okolicy. Może spotkać się ze znajomymi ze szkoły średniej, niezależnie od tego czy są wspólne tematy rozmów. Ma być impreza sylwestrowa. Itp. itd.


Większość tych założeń przyjmujemy automatycznie, nawet o nich nie myślimy. A tym bardziej nie myślimy, czy ich faktycznie chcemy – ba, czy inne osoby też tego chcą?

Może ten wujek, którego masz odwiedzić w drugi dzień świąt ma wtedy akurat jeden dzień dla siebie i chętnie by pomajsterkował w garażu. Ale nie, bo święta i goście i trzeba ogarniać.

Może tak naprawdę nie masz ochoty robić czegokolwiek w Sylwestra, wolisz się walnąć na kanapie z paczką chipsów, dobrą książką i kłębkiem futra, ciepła i pazurów zwanym czasem kotem?

Albo może siedzenie przy świątecznym stole z prawujkiem Zegrzysławem, kuzynem Testerem Tosterem i siostrzenicą Lilith po dziesięciu sekundach minutach doprowadza Cię do szału z nudów i rozkosznych rozważań o tym, czy jak sobie dyskretnie przegryziesz tętnice, to uda Ci się szybko zemdleć z wykrwawienia?


Dlatego propozycja – podważ swoje “muszę”. Na te święta. Wszystkie. Te najbardziej tradycyjne i te świeże.


Nie chodzi mi tu o całkowicie egoistyczne podejście. Tak, inne osoby w Twoim otoczeniu mogą mieć pewne oczekiwania. Mogą za Tobą najnormalniej w świecie tęsknić i chcieć Cię zobaczyć. Warto być na to wrażliwym i postarać się jakoś o to zadbać.

Ale też z drugiej strony, czasy gdy święta były naprawdę taką szansą na spotkanie całej rodziny, bo ta by zawędrować z Gdańska do Zakopanego potrzebowała pół roku… Cóż, te czasy przeminęły. Święta nie są dziś wcale taką wyjątkową okazją jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Warto to też mieć na uwadze.

Nic nie musisz. Świętować. Imprezować. Spotykać się. Wypoczywać (ale też pracować czy zrobić daną rzecz na czas – w końcu i tak po świętach wszyscy zawalają terminy, naprawdę nie ma co tu wychylać się przez szereg, bo owoce Twojej pracy i tak trafią na koniec kolejki!)

Nic nie musisz. Wyluzuj. Zastanów się na co masz ochotę.

Nic nie musisz. Jak w pewnym momencie będziesz mieć dość choćby tego siedzenia przy stole, daj sobie pozwolenie by od niego wstać i w sąsiednim pokoju odpalić sobie Battlefielda albo Netflixa.

Daj z siebie tyle ile możesz, ale też zadbaj o siebie na tyle na ile potrzebujesz. Świat się nie skończy.

A jak ktoś się na Ciebie z tego powodu wkurzy? To dobrze. To problem tej osoby, nie Twój. Najwyżej za rok dostaniesz od niej skarpetki.


2. Nadrób sen

Dobra, skłamałem, jedną rzecz musisz. Znaczy nie musisz, ale fajnie by było jednak ogarnąć.

Odeśpij.

Jesteśmy społeczeństwem ludzi głęboko niedospanych.

I tak nie odeśpisz dość. Ale spróbuj choć trochę.

Choćby miało Cię to kosztować jakieś spotkanie towarzyskie.

Choćbyś miała nie pojechać do tego wujka.

Choćbyś miał nie przygotować tego dodatkowego dania na Święta.

Odeśpij. Każdego dnia, kiedy tylko możesz.

Wciąż nie wystarczy, ale będzie trochę lepiej.


3. Daj sobie małe cele dla siebie, na każdy dzień

W tym całym cyrku łatwo zgubić siebie i swoje potrzeby. Wiem, wiem, już wiesz, żeby starać się nie musieć. Ale i tak często to nie wystarczy.

Dlatego przyda się uderzyć z drugiej strony. Wybierając sobie to, co chcesz robić. Jakąś małą lub średnią rzecz, na każdy dzień. I dbając o to, że choćby się paliło, waliło, a babcia zaczęła tańczyć na stole makarenę i jak tego nie zobaczysz, to będziesz do końca życia żałować… W pierwszej kolejności i tak zadbasz o ogarnięcie tej rzeczy dla siebie.

Może to będzie jeden odcinek serialu.

Kilka rozdziałów książki.

Jedno spotkanie z kimś, z kim faktycznie chcesz się spotkać od dawna i czerpiesz z tego przyjemność.

Kawka w ulubionej kawiarni.

Partyjka w ulubioną grę (planszową lub inną).

Pochatowanie z kimś, z kim chcesz przez ten czas utrzymać kontakt.

Fuck it, może nawet to być obalenie flaszki w samotności – zwłaszcza, jeśli dobrej.


Cokolwiek by to było – każdego dnia miej jeden taki priorytet. Jedną rzecz, o której, na koniec dnia, będziesz w stanie powiedzieć: “Tak, to było dla mnie.”



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



No dobra, przyjrzyjmy się bardziej kwestiom planów noworocznych i celów, bo to zawsze duży temat.


4. Zamiast skupiać się na celach, skup się na stałości

Jeśli dotychczas postanowienia noworoczne niezbyt Ci wychodziły, możesz spróbować czegoś nowego. Zamiast dawać sobie cele (niezależnie od tego jaką metodologią je określisz), postaraj się w kilku obszarach zdecydować na stałość, np. w cyklach miesięcznych lub kwartalnych. Innymi słowy – nie tyle masz chodzić na treningi, co “jeśli w tym tygodniu będę na treningu tylko raz, to w kolejnym też nie mogę być tylko raz”. “Jeśli dziś wypale dwa papierosy, to do końca tygodnia codziennie też mam wypalić dwa, nawet jak mi się nie chce.”

Paradoksalnie taka perspektywa może dla wielu osób być skuteczniejsza, niż próby zmotywowania się do jakiegoś celu typu “regularny trening”. Po prostu nagle ta opcja “dziś nie pójdę na trening” zmienia się “przez cały miesiąc nie pójdę na trening częściej niż raz na tydzień… uj, słabo… chyba jednak się ruszę.”


5. Zrealizuj lub zawieś

To technika o której pisałem już w 2014, ale przy tej okazji i licznych planach, także na Święta, warto ją przypomnieć. Zbyt często jest tak, że niezrealizowane plany zżerają nam moce poznawcze nie oferując nic w zamian. Dlatego moja propozycja brzmi, dla każdego z takich planów – zrealizuj je, lub zawieś.

Daj sobie tydzień na to, by coś z nimi konkretnego zrobić. Jeśli przez ten czas nic nie zdziałasz – zawieś taki plan na minimum pół roku. Przez ten czas niech nie zawraca Ci głowy. Ilekroć go sobie przypomnisz, po prostu przypomnij sobie też “dobra, to za x miesięcy dopiero mogę ogarniać.” Nawet nie wiesz ile mocy przerobowych zwolni Ci to rozwiązanie!

A więcej mocy przerobowych, to większa wydajność i więcej realnie zrobionych celów!


6. Domknij

Inną rzeczą zżerającą Ci masę zasobów poznawczych są wszystkie niezdecydowania. Chcesz zwrócić szefowi uwagę, że zasługujesz na podwyżkę, ale wciąż nie możesz się za to zabrać? Chcesz z kimś szczerze pogadać, ale to trudna rozmowa i non stop ją odsuwasz? Chcesz pokazać znajomym coś, nad czym pracujesz od dawna, ale obawiasz się opinii? Chcesz w końcu skończyć ze starym hobby, ale jakoś nie możesz się zebrać na sprzedaż tej gitary?

Małe rzeczy, realnie szybkie, ale wymagające jasnej decyzji?

Skończ. Zrób co trzeba. Domknij. W razie czego zmiana wyjdzie Ci prawdopodobnie na zdrowie.

A takie domknięcie zwolni po prostu dużo energii i zasobów, które możesz lepiej wykorzystać.


7. Załóż, że będziesz mieć w tym roku mniej czasu

Ludziom zawsze się wydaje, że w przyszłości będą mieli dużo czasu. Jesteśmy tak poznawczo zwaleni, po prostu. Niestety, termin gwarancji minął jakieś 50 tys. lat temu, więc nie wymienimy mózgu na nowszy model, trzeba z tym rzęchem dalej coś starać się zrobić.

Więc po prostu wiedz – będziesz mieć mniej czasu niż Ci się wydaje.

Jeszcze mniej.

Jeszcze mniej.

I teraz planuj i stawiaj sobie cele

A teraz skoryguj swoje plany i cele, bo jeszcze mniej tego czasu będzie.


Dla jasności – i tak dużo zrobisz. Oraz prawdopodobnie jeszcze więcej czasu przebimbasz. Naturalne, oczywiste. Najnowszy sezon Gotham sam się nie obejrzy! A obejrzeć trzeba, bo to finał i cudownie podsumowuje operowo-mydlaną naturę komiksów o Batmanie. No po prostu obejrzeć trzeba. Są w życiu priorytety, maszyna niszcząca świat poczeka jeszcze kilka godzin, nic się nie stanie.

Wiec i tak czasu będzie sporo. Po prostu dużo mniej niż Ci się wydaje planując. Biorąc to pod uwagę teraz, dużo łatwiej będzie Ci dobierać cele na nowy rok, które będą miały ręce i nogi. A jak dobrze pójdzie, nawet kilka par macek!


8. Pomyśl o celach nie na rok, ale na kilka lat

Dłuższa perspektywa ma większe szanse na podtrzymanie zaangażowania, oraz na uświadomienie Ci potrzeby regularności w działaniu. Takie długoterminowe cele trudniej ulegają samooszukiwaniu.


9. Wrzuć sobie kilka celów, które wiesz, że zrealizujesz

Jeśli Twoje postanowienia noworoczne i cele na kolejny rok to duże rzeczy, z wieloma przeszkodami, łatwo się zniechęcić. Dlatego warto wykorzystać zjawisko znane jako “herding”, czy – w tym wypadku – “self-herding“. Czyli dopasowywanie się do wzorców tego, co już robiliśmy. Jeśli zrealizujesz kilka ze swoich celów, dasz sobie wzorzec, którym łatwiej będzie podążać przy kolejnych, większych, dla zbudowania dalszej wytrwałości.


Na koniec – nie odpalaj

A i zrób dobrą rzecz, daruj sobie fajerwerki na Sylwestra. Naprawdę.



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis