Wpis ten stanowi kontynuacje cyklu Przemiana Pokoleń. Wprowadzenie do cyklu znajdziesz TUTAJ. Pokolenie Baby Boomers opisywałem TUTAJ, a pokolenie X TUTAJ.

W tym wpisie zajmiemy się tzw. Pokoleniem Y, czyli osobami urodzonymi między ok. 1980-85 (w zależności od kraju), a rokiem 2000.

bored-16811_640

Pokolenie Y. Niekiedy zwani millenialsami/tysiąclatkami, choć termin ten – ku dużemu zamieszaniu terminologicznemu- bywa też używany odnośnie kolejnego pokolenia, Z. Trzecim popularnym określeniem, ze względu na popularne wzorce zachowań tego pokolenia, jest Generation Me, Pokolenie Ja.

Y-ki dorastały z komputerami, są dla nich czymś oczywistym. To najważniejszy wyróżnik kulturowy tego pokolenia i powód, dla którego data rozpoczęcia tego pokolenia jest różna po obydwu stronach muru Berlińskiego. Poddawane nieustannemu zalewowi bodźców, dorastające w dostatnich i bezpiecznych latach 90-tych i na początku 2000-nych, Y dorośli z przekonaniem o własnej wartości, a wręcz wspaniałości.

To, nieco paradoksalnie, prowadzi do pewnego wycofania ze świata. Wielu moich znajomych pracujących z Y-kami w ramach różnego rodzaju zajęć dla gimanzjalistów/licealistów wskazywało na swoistą apatię powszechną w tym pokoleniu i badania socjologiczne zdają się potwierdzać ten trend. Y wydają się dużo bardziej materialistyczne niż X czy Baby Boomersi, przy czym materializm ten nie służy zbudowaniu majątku, bezpieczeństwa finansowego, czy zadbania o rodzinę, a opłaceniu atrakcyjnego dla Y-ków stylu życia.

Jednocześnie jednak, przy odrzuceniu typowo społecznościowych ideałów, Pokolenie Y jest w wielu aspektach bardziej otwarte na mniejszości seksualne czy etniczne, niż ich poprzednicy.

Nieustannie wystawieni na różne podniety, Y-ki są ekspertami w wielozadaniowości i wręcz z niej wyrastają – co wg. niektórych badań może się przekładać też na pewne różnice w procesach poznawczych. Wielu z nich wręcz potrzebuje wielu równoległych zadań.

Zawodowo Y-ki oczekują równowagi między życiem a pracą, tak jak X-y. Różnica jest taka, że dla X-ów było to coś, za co trzeba było zapłacić, wybór „kariera lub praca”. Dla Y-ków jest to opcja domyślna i oczekiwana – „mogę zrobić karierę jednocześnie dbając o siebie”. W świecie po kryzysie z 2008, gdzie prace dla osób wchodzących na rynek pracy są generalnie dość mało płatne, prowokuje to dodatkowe konflikty na linii pracownicy/pracodawcy.



Z perspektywy dominujących struktur poznawczych/metafor, zdecydowanie najpowszechniejszą metaforą dla Y-ków jest podróż. A „podróżnicy” mają to do siebie, że potrzebują ciągłych, nieustannych wzmocnień i podniet. Jeśli ich brakuje, idą po prostu w innym kierunku, robią coś innego. Trend ten widoczny jest bardzo na rynku pracy, gdzie Y-ki okazują się być bardzo mobilne, w wielu przypadkach na poziomie niewyobrażalnym dla poprzednich pokoleń. Np. rozmawiałem niedawno z przyjaciółką, która szkoli w Czechach. I opowiadała ona o problemie w pewnym rejonie fabrycznym, gdzie pracownicy z pokolenia Y zatrudniają się, pracują przez jakieś pół roku, po czym idą – za podobne pieniądze, nie próbując renegocjować warunków, itp. – do sąsiedniej fabryki. Po pół roku idą do kolejnej… I tak przerobią 4-5 okolicznych, by po 2,5 roku wrócić do pierwotnej, na podobne stanowisko. Ta sama DSP sprawia, że w sytuacji konfliktu Y-ki wolą raczej odejść, niż próbować szukać rozwiązania. Co ciekawe, taki trend pojawia się często też wobec Y-ków mających własne firmy – klienci tutaj też są traktowani jako ktoś, od kogo można wymagać atrakcyjności, kto może znudzić i zostać „spuszczony na drzewo”, itp.


Dostęp do internetu i wiedzy tam dostępnej wykreował pokolenie z wiedzą rozległą, ale bardzo płytką i przyjmowaną bez głębszego zrozumienia i weryfikacji. W połączeniu z dużym poczuciem własnej wartości prowadzi to do pokolenia przekonanego o swoich kompetencjach, choć często bardzo w nie ubogiego. Jasne – jest to trend tak czy tak typowy dla młodych ludzi, a Y-ki są akurat „w tym wieku”. Jednocześnie trend ten u Y-ków jest dużo silniejszy i wyraźniejszy niż u poprzednich pokoleń, szczególnie podkreślony i wzmocniony.

Kombinacja tych dwóch czynników – podróżniczej mentalności i „internetowej” wiedzy sprawia, że rynek pracy Y-ków wygląda dość odmiennie od rynku z poprzednich lat. Zaniknęła niemal zupełnie „średnia” kategoria pracowników, są albo ludzie wybitni, albo beznadziejni, brak po prostu przyzwoitych. Jest tak, gdyż jeśli Y-ka coś faktycznie zainteresuje, to będzie to zgłębiał z dziką wręcz pasją i angażował się w to z ogromną intensywnością. Ale jeśli tego zainteresowania zabraknie, to brak chęci i energii do nawet umiarkowanego ogarnięcia tematu.


W pracy Y-ki rozumieją technologię, po prostu ją czują i to ich największa przewaga nad innymi pokoleniami. Dobrze ogarniają też social media, które zresztą zbudowane są w dużej mierze pod nich (Facebook to czysta metafora podróży). Potrafią być również dość entuzjastyczni. Są też bardziej przedsiębiorczy i elastyczni niż boomersi, ale mniej niż pokolenie X. Niestety, są również odbierani jako zdecydowanie trudni we współpracy, bardzo roszczeniowi i pozbawieni odpowiedniego doświadczenia/kompetencji. Co ciekawe, sami Y-cy również postrzegają swoich rówieśników jako roszczeniowych.

Jednocześnie jednak to pokolenie Y umożliwiło stworzenie takich projektów jak crowdfunding czy crowdsourcing, grupowego tworzenia czy finansowania różnych produktów czy usług.  Pod tym względem jest to zdecydowanie pokolenie sięgające do rozwiązań, o których poprzednie nawet by nie pomyślały.

Na rynku pracy pokolenie Y stanowi niewątpliwie wyzwanie. Niecierpliwi, nie szanujący autorytetów, roszczeniowi, przekonani o swoich kompetencjach (niekiedy posiadający świetne, a niekiedy nie posiadając żadnych), są prawdziwym bólem głowy dla wielu menadżerów.  Mentalna różnica między X, a Y jest bowiem dużo głębsza, niż między Baby Boomersami, a X. Nie zmienia to faktu, że duża część siły roboczej na najbliższe lata to właśnie Y, więc albo firmy zaczną ich rozumieć i reagować na ich potrzeby, albo będą miały duże problemy kadrowe.


Prywatnie, cóż, tak jak mam paru dobrych znajomych z pokolenia Y, tak całościowo zupełnie, absolutnie nie czuję tego pokolenia i z wytęsknieniem czekam na to, aż Z-ki wejdą na rynek pracy – bo jak przeczytasz w kolejnym wpisie, wydają się być zupełnie innym pokoleniem.



Beyond NLP w Praktyce to kurs dla wszystkich, którzy chcieliby opanować NLP i zacząć korzystać z tych narzędzi na co dzień.  Usprawnij swoją komunikację, inteligencję emocjonalną i skuteczność w codziennym życiu. Ogromny pakiet nagrań i materiałów w wyjątkowo przystępnej cenie!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis