Jak poszerzyć swoje horyzonty?

Przy okazji jakiejś wymiany online znajomy vloger wspomniał mi, że szanuje mnie za szerokie horyzonty. Choć na początku miałem co do tego wątpliwości (sam widzę raczej to, jak wielu rzeczy jeszcze nie wiem, jak wiele tematów znam płytko lub wcale), dałem się przekonać, że faktycznie są one nieco szersze, niż typowej osoby. Z jednej strony to trochę automatyczne – jeśli typowy Polak czyta 0.5 książki rocznie, to czytając 40-80 z automatu będzie się poszerzało horyzonty, nawet jeśli trzyma się tylko kilku obszarów.  Ale z drugiej strony, im bardziej się temu przyglądałem, tym wyraźniej dostrzegałem, że faktycznie robię sporo rzeczy które, zebrane do kupy, przekładają się na poszerzanie moich horyzontów. A co najważniejsze – że może być z tego potencjalnie ciekawy wpis!

1. Zaakceptuj, że nie ogarniesz wyszstkiego

Jedna rzecz, od której koniecznie warto zacząć w temacie – zaakceptuj, że nie masz szans ogarnąć wszystkiego. Jak szerokich horyzontów byś nie miał/a zawsze będzie tu jakaś cena. Możesz iść szeroko, albo głęboko. Możesz też iść w niektórych kwestiach szerzej, a w innych głębiej, ale nie tak szeroko ani nie tak głęboko jak w sytuacji, gdy zdecydujesz się tylko na jedno.

Możesz poznawać nowe rzeczy, ale często będzie to miało cenę, w postaci porzucenia niektórych rzeczy, którym wcześniej poświecałeś/aś więcej czasu.

To normalne i naturalne. Nie ogarniesz wszystkiego, jakkolwiek mogłoby to być fajne. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym mniej sił zmarnujesz na próby zmiany tego, czego zmienić się nie da.

Np. Ja jestem totalnym laikiem jeśli chodzi o większość wiedzy sportowej, większość zespołów muzycznych, itp. Nie proś mnie też, bym coś naprawił w samochodzie (chyba, że chcesz bym nabrał maniakalnego błysku w oku i nie obchodzi Cię, czy samochód będzie jeszcze jeździć…). Ba, ze wstydem przyznaję, że nie mam nawet za bardzo pojęcia o tym jak działa silnik spalinowy (i to akurat jest jedna z rzeczy, którą chcę sobie przypomnieć, bo pamiętam, że uczyłem się tego z HowStuffWorks). O ile mam pewne zainteresowanie kawą i jestem w stanie wskazać na różnice między np. kawą z chemexu, aeropressu i ekspresu ciśnieniowego, o tyle już np. gdy znajomy kawosz na jakichś targach zaczął pytać o moje preferencje co do stopnia palenia, mielenia i rejonu pochodzenia, to tylko się dyskretnie wymówiłem – bo na tym poziomie nie miałem co z nim próbować rozmawiać.


2. Głębokie zanurzenie bywa dobre

Jednym z zachowań, którym przypisuję bardzo dużą rolę w tym jak postrzegam różne kwestie, jest fakt, że rzadko kiedy wchodzę w jakiś temat na „trochę”. Zamiast tego, zwłaszcza na początku, potrafię być wręcz obsesyjny. Na tematy, które inni poświęciliby czas jednego artykułu, ja czytam całą książkę. Na te, na które inni poświęcają książkę, ja przeczytam trzy, pięć a czasem piętnaście z dostępnych na rynku. Jestem jednym z tych ludzi, którzy potrafią się zgubić w wikipedii, odkrywając, że szybkie sprawdzenie hasła kończy się 20 obskurnych odwołań dalej (i dwie zamówione książki, jak mi naprawdę odwaliło).

Jest to o tyle dobre, że kanalizuje podstawową fascynację i zaangażowanie, zanim zdążą opaść (co zwykle mniej lub bardziej zachodzi). Dzięki temu jestem w stanie dość mocno utrwalić dany temat i zbudować stosunkowo rozległą jego mapę poznawczą.

Oczywiście ma to też swoje wady. W końcu miałem np. pisać bloga, a nie eksplorować np. szczegóły trypofobii (Tak, to pułapka. Nie mów, że nie ostrzegałem! )


3. Co roku zacznij ogarniać przynajmniej jeden nowy temat

Prostym sposobem na poszerzenie swoich horyzontów jest po prostu dodanie co najmniej jednego nowego tematu rocznie. Czegoś innego, niż dotychczas. Dwa lata temu był to dla mnie np. LARP. W zeszłym roku – bardziej profesjonalne robienie drinków. Jeszcze nie wiem co wybiorę w tym roku, ale coś wybiorę na pewno.

Oczywiście, nie każda nowa rzecz, którą zaczniesz się zajmować, „chwyci”. Część po jakimś czasie Cię znudzi, okaże się problematyczna, itp. Np. trzy lata temu przy okazji zakupu mieszkania zaangażowałem się nieco bardziej w tematykę wystroju wnętrz… I odbiłem od niej dość solidnie. To nie jest „moje”. Jednocześnie jednak, coś z tej wiedzy zostało. Moja perspektywa jest już szersza i bardziej rozbudowana, niż byłaby bez tego kawałka nowej tematyki.

Co równie oczywiste, każda rzecz, którą się zajmujesz, wymaga czasu. Możesz tego czasu nie mieć na wszystkie. Z pewnych będziesz musieć zrezygnować. To też w porządku. Ten rok, dwa czy dziesięć lat gdy czymś się zajmowałaś zostawi swój ślad. Twoja wiedza czy kompetencje mogą nie być w tym zakresie ultra świeże, ale i tak będą całkiem bogate.

Niektórzy zapytają tu o różnice między słomianym zapałem, a takim poznawaniem nowych tematów. Szczerze mówiąc – po prostu nie kategoryzuje tego w tym zakresie. Jeśli ktoś chce to uznać za słomiany zapał, jasne. Natomiast daje to określone efekty, wiec i tak uznaję to za cenne podejście.


4. Co roku daj sobie jakieś praktyczne wyzwanie

Podobne do powyższego, ale skupione na czymś behawioralnym, czymś co musisz faktycznie zrobić, umiejętności, jaka musisz opanować. W zeszłym roku czymś takim było dla mnie np. przeprowadzenie standupu.

Mogą to być też rzeczy pokrewne do tematów, które już opanowałeś z perspektywy wiedzowej, ale jeszcze nie przełożyłeś w praktykę. Albo rzeczy zupełnie nowe, których jeszcze nie próbowałaś.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz popracować nad swoją pewnością siebie? Kurs autocoachingowy VOD Pewność Siebie w Praktyce zapewni Ci materiał do efektywnej pracy nad sobą w tym zakresie. 33 lekcje wideo o łącznej długości ponad 250 minut. 100% konkretnych, gotowych do zastosowania narzędzi.


Wracamy do artykułu :)



5. Generuj przydatne sposoby prokrastynacji

Powiedzmy sobie szczerze, każdy się czasem obija i odkłada na później rzeczy, którymi może się zająć tu i teraz. Nawet najbardziej zmotywowane osoby maja choćby sytuacje, gdy są chore czy wyczerpane i po prostu nijak nie siądą do pracy.

Pytanie brzmi co z tym czasem robisz. Bo możesz robić w kółko to samo, albo możesz ten sam czas prokrastynacji wykorzystać na jakieś poszerzenie swoich horyzontów i perspektyw. Choć oczywiście nie wszystkie takie tematy mogą się wydawać poważne. To jednak nie ma większego znaczenia, bo…


6. Nie ma głupich tematów (ale głupich ludzi jest pod dostatkiem, bez obaw!)

Jednym z moich prokrastynatorów jest czytanie opisów horrorów. Widzisz, nie lubię oglądać horrorów. (A dwoma konkretnymi wyjątkami – „W paszczy szaleństwa” i „Dom w głębi lasu’, które uwielbiam. Ale pierwsza to jedyna znana mi dobra ekranizacja Lovecrafta, a druga to Whedon. No, może jeszcze „The Thing” się kwalifikuje.) Jednocześnie jednak lubię fabuły horrorów. Są dla mnie w jakiś sposób atrakcyjne poznawczo, łechczą coś miło w moich skrzywionych zwojach mózgowych.  Więc regularnie wchodzę na strony z podsumowaniami fabuł i czytam fabuły horrorów, które wyszły. Nigdy ich nie obejrzę – ale wiem co się w nich wydarzyło.

I choć mało produktywne, jest to w jakiś sposób poszerzające horyzonty. Pozwala mi rozmawiać z kolejną grupą ludzi na temat różnych kwestii, które mogą być dla nich ciekawe.

W toku życia jesteśmy pod społecznym naciskiem by pewne tematy traktować jako lepsze i bardziej warte poznania, a inne jako mniej wartościowe. Banalne. Głupie.

Jednym z kluczy do poszerzania horyzontów jest odrzucenie tego podziału. Bo jedyną głupotą jest tu właśnie taka postawa, arbitralnie dzieląca ludzkie doświadczenie. Coś może mnie nie interesować, ale naprawdę nie ma głupich pasji czy zainteresowań. (Za wyjątkiem rozwoju osobistego. Rozwój osobisty jest narzędziem do osiągania celu. Jeśli ma być dla Ciebie pasją i hobby, robisz coś źle.)


7. A co do ludzi, to staraj się otaczać bystrzejszymi

Im bardziej kompetentni, bystrzy ludzie wokół Ciebie, tym więcej ciekawych „kęsków” mogą Ci podrzucić. Wskazówek, możliwych rozwiązań, ciekawych tematów do zgłębienia. Uwag podważających to, w co wierzyłeś/aś, przez co łatwiej będzie Ci poszerzyć swoją perspektywę.

Jasne, jeśli nie przepracujesz sobie kwestii statusowych, łatwo się w tym zgubić i czuć źle. „A kiedy ja zabłysnę? Kiedy będzie mój moment na podzielenie się czymś fascynującym?” To jednak niewielka cena za możliwość odkrycia tak wielu różnych kwestii, o których nigdy nie słyszałeś.


8. Nawet gdy jesteś pewny/a, sprawdzaj

Drobna strategia, która daje niezłe plony. Bardzo często, nawet gdy mam poczucie, że coś wiem, np. w dyskusji, skorzystam z okazji by to najpierw sprawdzić. W dziewiętnastu przypadkach na dwadzieścia moje poczucie się potwierdzi. Ale to dwudzieste będzie naprawdę ciekawe, dając mi bogatszą i głębszą perspektywę na dany temat, albo pozwalając odkryć coś zupełnie nowego.


9. Wykorzystuj „zmarnowany czas”

Coraz więcej materiałów edukacyjnych z różnych obszarów da się złapać w internecie gratis. Wykorzystaj czas taki jak dojazdy do pracy/na uczelnie, spacery czy trening na siłowni, by „liznać” coś nowego czy dodatkowego. Miej też duży wybór takich materiałów, w zależności od tego co Cię akurat może zainteresować.


10. Raz na jakiś czas zapisz się na kurs z zupełnie nieznanej działki

Idź na szkolenie z gotowania. Lekcję tańca. Kurs barmański. Zajęcia z dziwnego języka. Warsztat fotograficzny. Kurs stolarski. Po prostu wystaw się na zupełnie nową rzecz, ale też na nowe środowisko z nią związane. Efekt może być dla Ciebie naprawdę zaskakujący.

(Oczywiście, ta opcja jest ze wszystkich jedną z najdroższych i warto na to brać korektę. Ale są też darmowe kursy czy zajęcia, choćby na Courserze czy w ramach projektów dofinansowanych, projektów z domów kultury, itp.)


11. Co jakiś czas sprawdź coś, co po prostu rzuci Ci się w oczy

Raz na kilka miesięcy, mimo sporej listy „lektur oczekujących” kupuję książkę ot tak. Dlatego, że po prostu wpadła mi w oko. W wielu przypadkach okazuje się być potwornym szajsem, przez który przelatuję ekspresowo by szybko wystawić go na allegro. Czasem jednak okazuje się być czymś naprawdę fascynującym, co daje mi sporo nowych pomysłów, albo w ogóle wciąga w zupełnie nowy obszar zainteresowań.


12. Unikaj definiowania się przez zainteresowania

Jeśli zbudujesz swoją tożsamość wokół swoich zainteresowań („jestem graczem”, „jestem fanem horrorów”, „jestem zenitiańskim mordercą dusz”… no dobra, może to ostatnie nie…), to bardzo trudno wyjść poza nią i sięgnąć po nowe tematy.

Dlatego zawsze mam kłopoty gdy ktoś mnie pyta np. jaką muzykę lubię. (Poza „The Mechanisms” oczywiście. Bo lubię bardzo, bardzo różną. Jest kilka gatunków, których raczej nie słucham, ale poza tym? Ogromy przekrój i swoboda.

Im słabiej definiujesz się przez zainteresowania, tym łatwiej będzie Ci mieć bogate zainteresowania.


I to chyba tyle. Krótki przegląd rzeczy, które mogą pomóc w poszerzaniu horyzontów. Daj znać jak to widzisz oraz z jakich narzędzi Ty korzystasz.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis