Czy potrzebujemy różnych form wypoczynku?

Czasami nawet odlecianych koncepcjach można znaleźć coś sensownego. Pod warunkiem, oczywiście, że solidnie się je przefiltruje i wyczyści, usuwając warstwy szajsu, bzdur i myślenia życzeniowego.

Tak było z koncepcją „wielorakiego odpoczynku” Saundry Dalton-Smith, lekarki i autorki książki „Sacred Rest”. Przyjmowana bezpośrednio, koncepcja ta jest idiotyczna, że aż boli. Da się niej jednak wykroić kilka ciekawych rzeczy.

Oryginalna koncepcja jest mocno osadzona w pop-duchowości chrześcijańskiej, dość typowej dla pewnych rejonów USA (mega-światynie dostatku, te sprawy). Nic więc dziwnego, że siedem oddzielnych typów wypoczynku, przedstawianych przez autorkę, nie ma żadnego precyzyjnego osadzenia we współczesnej wiedzy naukowej. Dalton-Smith rozróżnia wypoczynek Mentalny, Duchowy, Emocjonalny, Społeczny, Zmysłowy, Kreatywny i Fizyczny. Nie operacjonalizuje ich jednak w żaden sensowny sposób. Nie wyjaśnia jak kreatywny wypoczynek miałby się różnić od mentalnego, albo zmysłowy od emocjonalnego. Po prostu wrzuca siedem dużych, ogólnych i nieprecyzyjnych kategorii, przedstawiając każdą z nich jako zbiornik energii, którą musimy uzupełniać.

Ewidentnie, jest to koncepcja wyssana z palca i nie mająca sensownego przełożenia na to, jak działa nasz mózg, nasze ciało i nasz wypoczynek. To powiedziawszy, o ile samo to konkretne wdrożenie idei różnych typów wypoczynku jest bez sensu, o tyle pierwotna idea może w sobie coś mieć. Trzeba do niej po prostu podejść odpowiednio.


Podstawowe rozróżnienie, które możemy na pewno wskazać, to podział między wypoczynkiem fizycznym i mentalnym. Praktycznie każdy doświadczył pewnie sytuacji, w której fizyczny wysiłek, nawet ciężki, pozwalał jednocześnie na umysłowe odpłynięcie i relaks. Działa to także w drugą stronę – nawet będąc fizycznie zrelaksowanym można w myślach ciężko pracować, analizując jakiś problem. wie o tym dobrze każdy, kto nie mógł zasnąć ze względu na różne problemy. (Jeśli należysz do osób mających z tym często problem, skorzystaj z efektu Owsiankiny.) Zresztą ta niezależność relaksu może być jedną z przyczyn, dla których część osób uzależnia się od sportu. Jeśli jedyną metodą mentalnego relaksu, jaką znają, jest ciężki fizyczny wysiłek, bardzo łatwo się w tym zgubić. Wypoczynek fizyczny, czyli zadbanie o to by nasze ciało mogło się zregenerować, to przede wszystkim kwestia odpowiedniej ilości (jakościowego!) snu. Dla jasności, fizyczny aspekt wypoczynku to nie tylko dbanie o mięśnie – nasz mózg także potrzebuje fizycznej regeneracji. Po prostu warto tą formę wypoczynku oddzielić od innych.


Drugim rozróżnieniem, które warto przywołać, jest rozróżnienie między wypoczynkiem i relaksem. Wiele przyjemnych rzeczy, które kulturowo kategoryzujemy jako wypoczynek, jest tak naprawdę pozornym wypoczynkiem. Tak naprawdę obciąża nasz system, choć być może nie tak bardzo, jak głęboki wysiłek. Jednocześnie są jednak przyjemne, więc łatwo jest uznać je za formę wypoczynku. Tyle tylko, że na koniec np. weekendu spędzonego na oglądaniu serialów, prawdopodobnie wcale nie będziemy bardziej wypoczęci. Mógł to być przyjemy czas, ale niekoniecznie wypoczynek.

Jest to zresztą przejaw szerszego problemu – mieszania wypoczynku i innych form dbania o siebie i swoje potrzeby. Nie każda forma dbania o siebie jest wypoczynkiem. Ba, większość nim nie będzie. Nie znaczy to, że należy zrezygnować z tych innych zachowań. Kwestia uświadomienia sobie tego, że nie można zastąpić tymi rzeczami wypoczynku. Że potrzebujemy ich OBOK wypoczynku.

To trudne. Zwłaszcza we współczesnym świecie, który narzuca dużą presję na nieustanne działanie, wysiłek i osiągnięcia. To jednocześnie niezbędne by zadbać o swój dobrostan.


No dobrze, czyli odróżniliśmy fizyczny wypoczynek od mentalnego, dodaliśmy podział na wypoczynek i relaks. A co z innymi proponowanymi wypoczynkami? Czy można po prostu zamknąć się na jednym „mentalnym” wypoczynku i na tym skończyć?

Po części będziemy tu mieli powracające pomieszanie między dbaniem o siebie w ogóle, a konkretnie wypoczynkiem. Np. jako „społeczny wypoczynek” Dalton-Smith przedstawiała spędzanie czasu z bliskimi nam osobami. Cóż… nie jest to wypoczynek. Jest to coś cennego i wg. wielu badań jeden z silnych czynników decydujących o naszym poczuciu szczęścia. Ale nie jest to wypoczynek. Warto więc takie kwestie odróżnić.


Gdy to zrobimy, zostaną nam i tak różne możliwe formy wypoczynku mentalnego. Niekiedy potrzebujesz po prostu pofantazjować, a niekiedy przeciwnie, odpoczynkiem będzie skupienie się na jakimś ciekawym projektem. Jedno i drugie sprawi, że skończysz wypoczęty, choć na inne sposoby.

Tyle, że może się tu okazać, że zapotrzebowanie na te formy wypoczynku nie jest stałe. Nie tylko między osobami, ale też u danej osoby w różnym czasie. Być może więc kluczem do efektywnego wypoczynku będzie tu stara, dobra krzywa Yerkesa-Dodsona…

Krzywa ta demonstruje powiązanie stresu i wydajności. Wbrew popularnym wyobrażeniom, stres nie jest z definicji czymś złym. Jest czymś potrzebnym – tylko w odpowiednich proporcjach. Proporcjach zależnych od osoby i uwarunkowań jej indywidualnego układu nerwowego. Jak również od chwilowych uwarunkowań życiowych tej osoby.

Sugerowałbym, że tam gdzie faktycznie możemy mówić o różnych rodzajach mentalnego wypoczynku, ich sednem jest nie tyle sam rodzaj wypoczynku, co poziom stresu. Jeśli tu i teraz mamy za dużo stresu, będziemy potrzebować form wypoczynku, które go zredukują. Jeśli mamy go za mało, będziemy potrzebować takich odmian, które stres podbiją do optymalnego poziomu. Dlatego niekiedy wypoczynkiem będzie fantazjowanie i marzenie, a kiedy indziej będziemy potrzebowali zrealizować jakiś projekt hobbistyczny, tak by zająć się czymś wymagającym. Będzie się na to oczywiście nakładało kilka czynników (np. potrzeba nowości, jako poszukiwanie dodatkowego stresu; habituacja powtarzalnych zachowań; uwarunkowane reakcje na określone skojarzenia w naszym życiu). Jednak nawet uproszczony system – gdzie po prostu monitorujemy nasz poziom stresu i staramy się go zoptymalizować – będzie dobrą wskazówką co do tego, jaki konkretnie wypoczynek będzie dla nas w danej chwili potrzebny.


Ten model jest jednocześnie prostszy i bardziej wymagający niż model „odmiennych rodzajów” wypoczynku. Wydaje się jednak dużo bardziej pasować do tego co wiemy o tym jak działa nasz organizm. Nie jest tak wygodny, bo wymaga faktycznego monitorowania swoich potrzeb, a nie tylko „odhaczania” konkretnych punktów z podręcznika. Daje jednak szanse na realne zadbanie o zoptymalizowanie naszego wypoczynku. A o to po prostu warto zadbać.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis