Ekstrawersja i introwersja to dwa terminy psychologiczne, które zrobiły wielką karierę w kulturze popularnej. Nic dziwnego – dotyczą osobowości, a ludzi zawsze „jara” możliwość lepszego opisu siebie.

Niestety, jak to często bywa, proces popularyzacji doprowadził do pewnego wypaczenia tych terminów. Popularnie uważa się zwykle, że ekstrawertyk to po prostu człowiek towarzyski, a introwertyk to osoba zamknięta w sobie.

Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, jest nieco bardziej intrygująca.

Wymiar ekstrawersji-introwersji pojawia się w przytłaczającej większości testów osobowości. Nie powinno to zaskakiwać. Różnice w tym zakresie są po prostu bardzo widoczne. Nic dziwnego, że badacze operujący w ramach bardzo odmiennych koncepcji zdecydowali się dodać ekstrawersje/introwersje do swoich modeli osobowości.


W odróżnieniu od większości takich wymiarów, ten ma jednak pewną dużą zaletę. Nie opiera się na czystej teorii czy sztucznie skonstruowanych skalach. Introwersje/ekstrawersję możemy zmierzyć na poziomie organicznym. Ba! Tak naprawdę jest to jedyny wiarygodny poziom, na jakim możemy ocenić tę cechę!


Dlatego zamiast patrzeć na to, czy dana osoba jest bardziej czy mniej towarzyska, oceniając czyjąś introwersję powinniśmy sprawdzić co innego: wrażliwość układu nerwowego tej osoby na bodźce.

Introwertycy mają ponadprzeciętnie wrażliwy układ nerwowy.

Ekstrawertycy mają ponadprzeciętnie niewrażliwy układ nerwowy.

Wszyscy pomiędzy tymi dwiema ekstremami różnią się po prostu tym, jak łatwo ich organizm reaguje na bodźce.


Osoby, które opisujemy jako introwertyków, chodzą przez świat tak, jakby nosiły słuchawki wzmacniające wszystkie dźwięki. Jakby były na lekach wzmacniających wszystkie odczucia fizyczne. Jakby miały okulary podkreślające wszystko co widzą.

Wszystko jest głośne, duże, silne, intensywne.

Potrzebują więcej znieczulenia u dentysty, bo silniej czują ból.

Ślinią się bardziej w reakcji na kroplę soku z cytryny.

Ich organizm po prostu łatwo jest pobudzić. Z jednej strony fajnie, z drugiej – takie pobudzenia są po prostu wyczerpujące. Zużywają energię i sprawiają, że introwertycy szybko się męczą pod wpływem dużej ilości bodźców. Im nowsze i silniejsze bodźce, tym większe zmęczenie.


Odwrotnie ekstrawertycy. Ich „słuchawki” wszystko przyciszają. Wszystko jest cichsze, bardziej szare, przytłumione.

Dlatego poszukują sytuacji w których ich zmysły będą silniej pobudzone. Bo normalne funkcjonowanie jest dla nich trochę jak deprywacja sensoryczna, pozbawienie bodźców, co szybko staje się wyczerpujące.


Z tego powodu faktycznie introwertycy często unikają sytuacji towarzyskich, lub muszą się po nich zregenerować. Bo bodźce, które otrzymują są zbyt intensywne.

Z tego samego powodu ekstrawertycy często są bardzo towarzyscy, szukają intensywnych imprez i przeżyć. Bo bez tego ich życie jest zbyt mało intensywne i męczące.

Nie znaczy to jednak, że introwertyk nie może stać się lwem salonowym, a ekstrawertyk miłośnikiem książek! Pokazują to również badania – jeśli analizujemy codzienne zachowania ekstrawertyków i introwertyków, różnica w ekstrawertycznych zachowaniach to zaledwie 10-15%!


Kluczem jest tu poziom wyczerpania po takich zachowaniach. Dla introwertyków będą one po prostu wymagały większej regeneracji albo obniżenia poziomu nowości i intensywności.

Pierwszy cel można uzyskać przez różne zaplanowane działania regeneracyjne. Ja sam chodzę co jakiś czas na kawę by się zregenerować. Znam osoby, które w tym celu medytują w wolnej chwili. Znam takie, które po prostu odcinają się od świata słuchawkami, albo ucinają sobie drzemki. Wybierz to, co Tobie indywidualnie pomoże się zregenerować.

Drugi cel, czyli obniżenie poziomu nowości, możesz zredukować albo przez dobór sytuacji (spotykasz się z ludźmi, ale np. przy cichszej muzyce czy w spokojniejszym miejscu), albo przez doświadczenie (im bardziej znana i powtarzalna sytuacja, tym silniejsza skłonność do habituacji, czyli ograniczenia reakcji mózgu na bodźce postrzegane jako stałe).


A co z ekstrawertykami? Mogą np. podkręcić intensywność różnych doświadczeń, które dotychczas były zbyt mało intensywne by zaangażować ich uwagę. Może ten death metal do lektury nie jest takim złym pomysłem? ;)


Z intro- i ekstrawersją jest podobnie jak z większością psychologii. Wyjście poza popularne rozumienie i przyjrzenie się temu, jak dane zachowanie czy skłonność działają pod spodem, mogą nam umożliwić znaczące usprawnienie swojego działania. Dlatego warto poznawać jak działa nasz mózg i nie zatrzymywać się na pierwszych, prostych odpowiedziach.



Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis