Skrypty w naszym życiu

Dlaczego zachowujemy się tak jak się zachowujemy? Skąd biorą się nasze oczekiwania odnośnie relacji, ambicji życiowych, czy sposobów spędzania wolnego czasu? Dlaczego zakładamy, że powinniśmy tak działać, oraz że inni mają podobne oczekiwania do nas? Dlaczego nowe sytuacje są dla wielu osób tak stresujące?

 

Wszystkie powyższe pytania wiążą się z tematyką skryptów poznawczych i behawioralnych. Scenariuszy nie tylko tego, jak możemy (lub wręcz powinniśmy) się zachować w danej sytuacji, ale też tego czego od tej sytuacji powinniśmy móc oczekiwać, a czego nie. Od pewnego czasu wspominam o kwestii skryptów w różnych artykułach, mam też w przygotowaniu kilka kolejnych poświęconych różnym zjawiskom z nimi powiązanym, dlatego pomyślałem, że to dobry moment by zatrzymać się i pogadać o tym czym te skrypty faktycznie są, jak się ich uczymy i oduczamy, jak wpływają na nasze życie, itp. Złap więc coś dobrego do picia i tuż przed rozpoczęciem lektury dostrzeż, że czytanie przy jednoczesnym popijaniu czegoś (zwłaszcza kawy lub herbaty) to również klasyczny skrypt w naszej kulturze ;)

 

 

Skąd biorą się nasze skrypty?

Świat jest złożony, a jego zrozumienie nie jest wcale łatwe. Jasne, mamy wrodzone jakieś podstawowe instynkty, ale dotyczą one bardzo, bardzo ograniczonego zakresu kwestii. Nawet to, co nas obrzydza jest wyuczone. Stąd na przykład małe dzieci nie mają oporów przed zabawą znalezioną w piaskownicy psią kupą. Dopiero od dorosłych mogą nauczyć się, że to coś niefajnego. A skoro nawet takie kwestie nie są wrodzone, to tym bardziej dużo bardziej złożone są czymś, co musimy sobie dopiero ułożyć. Zwykle przez doświadczenie.

Większość ludzi czerpie swoje modele tego jak działa świat z dwóch głównych źródeł: osobistej obserwacji, oraz kultury popularnej. Dorastając obserwujemy zachowanie ludzi w naszym otoczeniu, głównie rodziców, w mniejszym stopniu rodzeństwo, dalszą rodzinę, znajomych, itp. Nasiąkamy też dziełami kultury, z którymi mamy kontakt – bajkami, książkami, komiksami, piosenkami, filmami i serialami. Zebrane razem budują w naszej głowie podstawowe skrypty odnośnie tego jak działa świat i społeczeństwo. Pewną bazę do dalszego działania.

Dorastając stopniowo próbujemy wdrażać te skrypty w życie, często dość bezmyślnie. Jasne, możemy się buntować przeciwko naszym rodzinnym skryptom, ale bunt w tym wieku polega raczej na układzie “to ja wybiorę skrypt znany mi z tego serialu/od wujka Zegrzysława/z youtube’a, zamiast tego, który znam od rodziców!” Wybór między dwoma wzorcami przyjętymi bez głębszej refleksji trudno zaś nazwać prawdziwym wyborem, to tak czy tak odgrywanie pewnych wyuczonych ról. (Choć trzeba wskazać, że często możemy te role wziąć do siebie tak bardzo, że zapomniemy o ich istnieniu. Zinternalizujemy je na tyle, że odgrywane staną się całkowicie automatycznie i bezmyślnie, lub wręcz wbrew naszej świadomej woli.)

W toku takiego wdrażania nasze skrypty zaczynają się zderzać z rzeczywistością. Zarówno zewnętrzną (tym jak reaguje na nie świat), jak i wewnętrzną (tym jak my na nie reagujemy). Nagle okazuje się, że te skrypty mogą nie dawać rezultatów, jakie miały dawać. Inne osoby nie reagują tak jak oczekiwaliśmy. Okazuje się, że to co miało nam sprawiać przyjemność i dawać satysfakcję, zupełnie się nam nie sprawdza. Ludzie różnie na to reagują. Niektórzy trzymają się swoich skryptów jeszcze sztywniej, licząc, że kiedyś w końcu dadzą obiecywany efekt. Inni robią się zgorzkniali i sfrustrowani, mają poczucie, że świat ich oszukał, choć nie za bardzo wiedzą czym i w jaki sposób. (Część takich osób zostanie później zradykalizowana do walki z kimś, kto zostanie im przedstawiony jako przyczyna niezadziałania ich skryptów.)

Będą też tacy, którzy zaczną powolną, mozolną drogę zmiany swoich skryptów.

Niekiedy w tej drodze będzie im ktoś towarzyszył. Psychoterapeuta, seksuolog, coach, osoby z grupy terapeutycznej, kręgu kobiet/mężczyzn, grupy wsparcia, itp. Niekiedy podróż będzie samotna, wsparta co najwyżej przewodnikami literackimi. Niekiedy ludzie będą ten proces przechodzić grupowo. To para odkrywająca, że coś w ich związku nie działa, albo dzieci na nowo budujące relacje z rodzicami. To grupa przyjaciół odkrywająca, że ich relacji nie da się opisać dotychczasowymi skryptami i muszą sami określić jak działają. Dla wielu osób ta droga będzie trudna i mozolna, zwykle tym bardziej, im później rozpoczęta. Jednocześnie dla większości jej przejście będzie czymś potężnie wzbogacającym ich życie. Nieco patetycznie można by wręcz powiedzieć, że dopiero przejście takiej drogi czyni dane życie czymś faktycznie ich. Skrypty, których będą się trzymać po przejściu takiej drogi będą hybrydami, złożonymi z fragmentów wielu innych, lub wręcz stworzonymi od zera. To uczyni świat nieco bardziej złożonym, owszem, ale też bardziej komfortowym do życia. Choć nie każdy tak oczywiście uważa. Niektórzy chcieliby, żebyśmy trzymali się pewnej, zwartej grupy skryptów.

 

Jak działają skrypty?

No dobrze, wiemy skąd się biorą skrypty, ale jak konkretnie wygląda proces ich działania?

Skrypty narzucają nam domyślne sposoby zachowania i myślenia w danej sytuacji. Nie tylko w rozumieniu “to powinniśmy robić”, ale w dużo szerszym zakresie. Wyznaczają bowiem granice tego, co w ogóle bierzemy pod uwagę przy analizie danej kwestii. Opcje, które rozważamy. Możliwości, jakie mamy. 

Np. Jeśli Twój skrypt poznawczy mówi, że masz do wyboru między pójściem od razu do pracy albo pójściem na studia, to w ogóle nie będziesz rozważać innych opcji, a jedynie wybierać między tymi dwiema. (Przynajmniej do czasu, gdy skrypt nie zostanie naruszony, choć i wtedy prawdopodobnie, przynajmniej na początku, zbyjesz inne możliwe opcje, pogardliwie się od nich dystansując, uznając je z góry za nierealne, itp.) 

Skrypty ograniczają przestrzeń, w jakiej zakresie szukasz rozwiązań. Skrypty oszczędzają też moce przerobowe. Opierając się na wyuczonych wzorcach nie musisz za każdym razem na nowo analizować sytuacji. Niekiedy może to być użyteczne – ułatwia szybkie podejmowanie decyzji, ogranicza stres związany z ich podejmowaniem. Jednocześnie jednak szybsze i mniej kosztowne decyzje nie oznaczają lepszych decyzji. Dlatego tak istotna jest weryfikacja skryptów, ich zmiana i poszerzanie zakresu dostępnych. To jednak może nieść za sobą dalszą cenę.

 

Czy skrypty należy zmieniać?

Wiemy, że skrypty da się zmieniać. Czy jednak powinniśmy to robić? Może nie ma co psuć tego co dobre?

Cóż, to w dużej mierze sedno sporu między konserwatystami i resztą świata.

Konserwatywni myśliciele mają tendencję do postulowania, że są pewne uniwersalne skrypty, które są dla ludzi naturalne i trzeba ich przestrzegać. Problem w tym, że – pomijając pewne bardzo, bardzo ogólne skrypty występujące w pewnych historiach (“ciekawa opowieść to taka, której bohater chce czegoś i nie może dostać, lub nie chce czegoś a musi to mieć”), te skrypty absolutnie rozjeżdżają się między kulturami. To co wydaje się być wspólne, jest takie tylko jeśli trzymamy się ścisłego zakresu bliskich kultur, wymieniających się swoimi myślami przez długi okres historii. Gdy tylko wyjdziemy poza ten niewielki zakres, skrypty okazują się być skrajnie zróżnicowane. Przykłady tego podawałem w licznych artykułach, np. na temat męskości czy historii małżeństwa. W rzeczywistości to co przedstawiane jest jako “odwieczne” skrypty jest często bardzo świeże, w wielu wypadkach liczy sobie ledwie kilkadziesiąt lat (i już po tym okresie zwykle zaczyna ulegać zmianie). Nasze wrażenie, że są starsze wynika w większości z flintstonizacji, projektowania naszych obecnych standardów w przeszłość.

Innym popularnym argumentem jest argument (pseudo)”ewolucyjny”. Skoro dany skrypt dotarł do naszych czasów, to znaczy, że jest efektywny i należy się go trzymać. Argumentacja ta jest jednak nie tylko wewnętrznie niespójna, ale też opiera się na wypaczonym rozumieniu ewolucji. Ewolucja nie tworzy najlepszych rozwiązań, nie dąży do udoskonalenia czegokolwiek . To siła ślepa, opisująca proces powstawania zmian, ale nijak tych zmian nie wartościująca. Co jednak ważniejsze, nawet przyjmując założenia tego wnioskowania – jeśli te skrypty faktycznie byłyby najlepsze, to z natury powinny wygrywać z alternatywnymi skryptami, jakie rozważamy na ich miejsce, prawda? Nie potrzebowałyby sztucznych ograniczeń, ich siła powinna sama w sobie zapewnić ich sukces. Albo więc sukces skryptu nie mówi nic o jego wartości, albo też skrypty, których chcieliby bronić konserwatyści nie są tak naprawdę wcale tak wartościowe. Są po prostu znajome i bezpieczne, dla nich, nawet jeśli jednocześnie mogą być głęboko krzywdzące.

 

Na tym właśnie polega słodka trucizna skryptów. Nawet jeśli Twoje skrypty głęboko krzywdzą Ciebie i ludzi wokół Ciebie, to jednocześnie są dla Ciebie czymś bezpiecznym i znajomym. Wyjście poza nie oznacza wystawienie się na ryzyko. Nie każdy chce lub potrafi to zrobić. Co gorsza… skrypty są społeczne. Działają interpersonalnie. Jeśli więc chcę pozostać przy znanych mi skryptach, to nie jest tak, że tylko ja muszę się tych skryptów trzymać. Ty również. Tak samo jak każda inna osoba z którą potencjalnie mogę mieć kontakt.

To właśnie ta potrzeba leży u sedna konserwatywnego reakcjonizmu. Niezależnie od okresu, mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko proces. Dziś dotyczy takich kwestii jak prawa kobiet czy osób LGBTQ. Sto pięćdziesiąt lat temu dotyczył “prawa” do traktowania innych ludzi jak rzeczy. Dwieście lat temu dotyczył “naturalnego prawa” szlachty do władania wszystkimi wokół. W każdym przypadku chodzi o rozpaczliwe trzymanie się starych skryptów. Skryptów gdzie “byli męscy męczyźni i kobiece kobity. I wszystko było jasne… A teraz to nie wiem jak się zachować, nie wiem jak się mam do kogo zwracać w danej sytuacji i to przerażające w sumie…” Skryptów, w których “jako facet muszę mieć takie, a nie inne upodobania i potrzeby seksualne i to oczywiste, że tak jest… I nie muszę się przyglądać czy zastanawiać jak to u mnie działa.”

 

Zdradzę Ci jednak pewną tajemnicę: skrypty będą ulegały zmianie. Muszą, to nieuniknione, zwłaszcza ze zmianą świata. Można to nieco przyśpieszyć lub nieco zahamować, ale ich zmiana jest wpisana w to jak działają. Dyskusja o tym, czy powinniśmy zmieniać skrypty jest więc dyskusją bezcelową. Będziemy je zmieniać i czas to zaakceptować. Dużo lepiej zastanowić się jak je zmieniać najlepiej. Albo jak ułatwić proces zmiany, tak by nie był tak trudny. Albo jak wiele skryptów porzuciliśmy w ramach podboju kulturowego i ile z nich warto przywołać ponownie, jako dostępne opcje ubogacające nasze życie.

 

W kolejnych wpisach w temacie przyjrzymy się niektórym ze skryptów, które mamy (choć niekoniecznie są one dobre), jak również spróbujemy podjąć się dużo trudniejszego zadania, czyli eksploracji skryptów, których nie mamy, a moglibyśmy mieć…

 


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis