O co chodzi z tym całym Radykalnym Wybaczaniem?

Zgodnie z zapowiedzią, tak jak w poprzednim wpisie przyglądaliśmy się radykalnej uczciwości, tak tym razem zajmiemy się radykalnym wybaczaniem.

Jest coś takiego w tych metodach, co łatwo wciąga ludzi w pułapkę. Co bowiem złego może być w uczciwości? Uczciwość jest cnotą! Podobnie wybaczanie! Skoro więc trochę cnoty jest dobre, to więcej cnoty będzie cudowne, prawda?

No cóż, nieprawda. Mamy tu mentalność, jaką Idries Shah pięknie podsumował jako „skoro jedna aspiryna pomoże mi na ból głowy, to tysiąc aspiryn doprowadzi mnie do oświecenia!” Co jest oczywiście bzdurą.

Rzeczy w pewnej ilości mogą być korzystne, a w innej szkodliwe. Ba, z korzystnymi z zasady rzeczami mogą być sprzedawane mocno niekorzystne idee czy rozwiązania. W pakiecie. Wiecie, promocja, mentalny czarny piątek i tak dalej. Kup jedna sensowną ideę, dostań pięć szajsów gratis.

Co gorsza niekiedy szkodliwość nawet jednego z tych szajsów jest większa, niż pozytywna wartość sensownej idei. To jednak ona jest tu używana jako wabik.


Zacznijmy więc od wybaczania jako takiego. Czy wybaczanie jako takie jest dla nas czymś dobrym? Czy też może lepiej chować urazę?


Na poziomie zdrowia fizycznego, brak jakościowych dowodów na powiązanie skłonności do wybaczania i dobrego zdrowia. Jest nieco badań wtórnych (sprawdzających znaczniki niekiedy kojarzone ze złym zdrowiem, np. większy poziom kortyzolu we krwi), ale nie ma badań bezpośrednich, mimo licznych prób dowiedzenia takiej zależności.

Na poziomie zdrowia psychicznego, są pewne badania sugerujące wartość wybaczania – acz z licznymi zastrzeżeniami. Terapie wspierające wybaczanie wydają się wspierać interwencje z zakresu złości (cóż za zaskoczenie), depresji i stresu. Dotyczy to zarówno terapii skupionych na wybaczaniu interpersonalnym, jak i wybaczaniu sobie samemu/samej. Jednocześnie jednak warto mieć świadomość, że choć może to być cenne narzędzie, to nie jest ono rozwiązaniem na wszelkie problemy.

Wybaczanie ma bowiem też ciemne strony. Np. odbiera agresorom istotną motywacje do zmiany zachowania. Gdy obserwowano świeżo poślubione pary przez cztery lata, okazało się, że osoby deklarujące większą skłonność do wybaczania doświadczały rosnącej agresji (psychicznej i fizycznej) od partnera/partnerki, podczas gdy osoby mniej skłonne do wybaczania doświadczały coraz mniejszej agresji. (Jest to ciekawa zmienna do dyskusji o przemocy w związkach – czy nie socjalizujemy kobiet na bardziej wybaczające i czy nie wyjaśnia to części dysproporcji przemocy?) Taka skłonność do regularnego wybaczania kolejnych występków uderza w szacunek do siebie wybaczających (tzw. efekt wycieraczki). Dodatkowo, osoby doświadczające faktycznego wykluczenia czy opresji, ale starające się myśleć w sposób wybaczający, wykazują mniejszą aktywność w kierunku poprawy swojej sytuacji. Są również obawy przed tym, że presja na wybaczanie może prowadzić do wypierania i internalizacji złości – dlatego istotny jest dobór odpowiedniego modelu interwencji.


Co istotne, nawet w ramach modeli terapeutycznych osadzonych w nauce, istnieją duże różnice między wynikami poszczególnych interwencji. Najsilniej wspierany badaniami jest model Enright’a. Obejmuje on dużo więcej, niż czystą pracę nad wybaczaniem – mamy tu eksploracje różnych swoich emocji, uświadamianie wsparcia społecznego, bardzo wiele rzeczy wychodzących poza zakres zwykłego wybaczania. Trzeba też dodać, że bardzo wiele badań wybaczania nie jest badaniami eksperymentalnymi, co sprawia, że często trudno nam ocenić obiektywny wpływ tej cechy. Np. mamy badanie pokazujące, że studenci, którzy łatwiej wybaczali sobie prokrastynacje przed jednym egzaminem, mniej prokrastynowali przed drugim. Tyle, że pytanie brzmi czy chodzi tu o wybaczanie, czy np. o neurotyczność, która korelowałaby z niskim wybaczaniem, ale także z ruminacjami i stresem utrudniającymi naukę?


Podsumowując – istnieją pewne wskazówki, że wybaczanie może mieć wartość psychologiczną, choć przydałyby się lepsze i silniejsze badania w temacie. Dodatkowo takie wybaczanie powinno być stosowane w sposób odpowiedni, np. w ramach stosownego nurtu terapeutycznego. Co więcej, zdecydowanie lepiej stosować te narzędzia do siebie lub do przeszłych krzywd, których sprawcy nie są już dla nas zagrożeniem, niż do bieżących uraz. Tak wykorzystywane, mogą być faktycznie wartościowe.


Ale tak działa wybaczanie w ramach normalnych terapii. Radykalne Wybaczanie, to, niestety, coś mocno odmiennego.

Radykalne Wybaczanie to, przede wszystkim pop-duchowościowa, pseudoezoteryczna ideologia. Wiecie o co chodzi. Wszyscy jesteśmy energią (cieplną? kinetyczna? chemiczną? nie, po prostu „energią”), a utrzymywanie urazy prowadzi do blokady tej energii. A to może nawet, uuuuu,,. wywołać raka! Tymczasem powinniśmy sobie wybaczyć, by uwolnić tą energie, bo trudne sytuacje miały być dla nas lekcjami. Do tego mamy klasyczny miks bastardyzacji duchowości hinduskiej, czakry i inne odloty, ale to bardziej tło.

Wiecie, co, serio, nie chce mi się tego rozpisywać i wyjaśniać. To jest po prostu zbyt głupie. Wiem, że post nazywa się „o co chodzi z tym radykalnym wybaczaniem”, ale umówmy się, że chodzi o to, że to popduchowościowy bełkot. Jeśli ktoś z Was naprawdę chcę sobie zrobić poznawczą krzywdę i w ten bełkot zgłębić, niech wejdzie na stronę Colina Tippinga, twórcy tego odlotu i sobie poczyta jego bloga, albo coś. Mi się po prostu nie chce już nurzać w tym czymś, ile można. Ze swojej strony dodam tylko, że Tipping jest – na tyle na ile udało mi się zweryfikować – z wykształcenia pedagogiem, nie ma kompetencji psychologicznych czy psychoterapeutycznych – co nie przeszkodziło mu promować metodę psychoterapii.


Sama metoda opiera się na przejściu przez sytuację prowokującą do wybaczania, z kilkoma założeniami. Np. nakazuje osobie wybaczającej uznać, że „jej dyskomfort był sygnałem, że powstrzymuje od siebie miłość i (tu inne rzeczy) przez ocenianie, oczekiwanie czegoś od innych, chcenie by (osoba) się zmieniła i postrzeganie (osoby) jako mniej niż idealną.”

Taaak, to, że czuje się ktoś źle z przemocowym partnerem, czy oszustem to oznaka „wstrzymywania od siebie miłości”. Tak wiele sensu.

Albo przedstawiamy swoją reakcję jako „Dostrzegam teraz, że moja dusza zachęcała mnie do zbudowania tych (szkodliwych) przekonań aby zwiększyć moje poczucie izolacji, abym mógł/mogła odczuć ją wyraźniej dla mojego duchowego wzrostu. Gdy zaczynam teraz przypominać sobie prawdę o tym kim jestem, daje sobie pozwolenie na odpuszczenie i wysyłam miłość i wdzięczność dla siebie i dla (osoby) za wywołanie tego doświadczenia wzrostu.”

Czyli „dzięki drogi gwałcicielu! jak fajnie, że dałeś mi się rozwinąć, akurat to mi było potrzebne”


Jakby to ująć, rozumiecie już, czemu nie chciało mi się zbyt babrać w ideologii za tym stojącej?

Prezentowana ideologia jest po prostu chorym obwinianiem ofiary – i jeszcze zmuszaniem ofiary, by czuła się wdzięczna za swoje bycie ofiarą. Potęguje absolutnie wszystko, co potencjalnie szkodliwe w wybaczaniu, jednocześnie biorąc bardzo niewiele z tego, co faktycznie może być wartościowe i ubierając całość w pseudoduchowościową papkę rodem z Sekretu. (Nie powinno dziwić, że Tipping oferuje też kursy Sekretowej „radykalnej manifestacji”)

To poziom syfu, od którego mdliło mnie już kilkanaście lat temu, a dziś, jeszcze lepiej znając konsekwencje (niekiedy, niestety, śmiertelne) takich podejść, po prostu nie mam siły pisać o tym czegokolwiek więcej, niż to. Za dużo już w życiu nurkowałem w takich szambach, by przed nimi ostrzegać, nie mam chęci na kolejnego nura. Mam nadzieję, że, nomen omen, zrozumiecie i wybaczycie.


Bo i wybaczanie może mieć pewną wartość. Jeśli masz wrażenie, że Ci się przyda, poszukaj sensownego terapeuty, np. Gestalt czy Poznawczego, który zajmuje się takimi narzędziami. Tylko na litość mroku, trzymaj się jak najdalej od Radykalnego Wybaczania.



Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis