Moje prywatne postanowienia na dzień kobiet

Wiele razy pisałem o tym, że jestem feministą. (Wg. niektórych moich znajomych, za wiele – ale cóż, ich problem. Mam skłonności aktywisty, zajmuje się kwestiami, które postrzegam jako problematyczne. Gdy w rozwoju nieco się oczyściło i nie ma już takiej potrzeby pisania o anty-guru, biorę się za inne rzeczy bliskie mojemu czarnemu sercu.)

Ale pisałem też o tym, że jestem tylko człowiekiem. Regularnie powtarzam, że wszelkie błędy poznawcze itp. dotyczą mnie tak samo jak innych. Mogę być feministą, ale prawda jest taka, że wciąż mam wiele uwarunkowań z czasów, do których dziś nie chciałbym wracać.

Więc pomyślałem, że dzień kobiet to taki dobry moment na podjęcie kilku postanowień, dla siebie, by stać się w tym zakresie lepszym. A że jestem w jakimś sensie osobą publiczną i mój głos ma niewielki bo niewielki, ale jakiś zasięg i jakiś wpływ, to postanowiłem się tymi postanowieniami podzielić.

Być może kogoś zainspiruję do czegoś podobnego, dam ten drobny zewnętrzny kopniak niezbędny do uruchomienia odpowiedniej neuronalnej kaskady.

A przy okazji będzie to jakieś rozliczenie dla mnie, zobowiązanie publiczne, przed publicznością na której opinii mi bądź-co-bądź zależy. Z takiego trudniej się wymigać.

Dlatego oto kilka moich postanowień na dzień kobiet, do zrealizowania w ciągu najbliższego roku, do 8 marca 2020.


1. Przeczytać i utrwalić przynajmniej pięć biografii znaczących kobiet – dużo mówię o równości reprezentacji, podkreślam wartość „role-models”, wzorców jakie mogą dla siebie znaleźć małe dzieci by stać się lepsze. Ale gdy zadałem sobie pytanie: no dobra, a jakbyś miał teraz podać córce znajomych kilka przykładów z hasłem „Zobacz, Ty też taka możesz być” – i jeszcze opowiedzieć coś o nich – to zrobiło się „nieco” trudniej.

Jestem nerdem historycznym, przeczytałem w życiu tony biografii. Wciąż potrafię przywołać szczegóły historii nawet osób, które dziś postrzegam jako dość patalogiczne (kaszl*PhilipStanhope*kaszl), ale których życie kiedyś miało dla mnie spore znaczenie. Mogę rozprawiać o Talleyrandzie i o Borgiach. O Hawkwoodzie, o Shinsengumi i o Tesli. Dawno nie gadałem o wielu z nich, więc co nieco zapomniałem, ale to problem z odtworzeniem, nie z brakiem wspomnień i szybka powtórka by to naprawiła. Ale gdy przychodzi do historycznych wzorców kobiet… cóż, tu robi się dużo gorzej. Mogę wymienić nieco nazwisk, ale żeby siąść i opowiedzieć coś więcej, nawet po powtórce? Oj, będzie słabo. Wiem, że takie postacie są ważne, ale gdybym miał podać takie wzorce dzieciakom znajomych, nie byłbym w stanie tego zrobić.

Więc czas to naprawić. I to jest jedno z moich postanowień – do końca roku przeczytać biografie przynajmniej pięciu ważnych historycznie kobiet. Najlepiej z różnych dziedzin – polityki, nauki, sztuki, podróży i wojskowości, tak by móc podawać przykłady z różnych zakresów i wzorce z różnych dziedzin.


2. Zapewnić platformę kobietom – coś, co już nieśmiało próbowałem robić w ramach pojedynczych rozmów, ale zdecydowanie chciałbym się za to zabrać na poważnie i bardziej aktywnie. Tu inspiracją jest dla mnie Chris Evans (aktor najlepiej chyba znany z roli Kapitana Ameryki), z jego obserwacją, w kontekście ruchu #metoo „najtrudniejszą rzeczą jest zauważenie, że nawet jeśli mamy dobre intencje, to niekoniecznie jest dobra chwila, żebyśmy to my zabrali głos”. Czasem lepszym działaniem będzie wzmocnienie głosu tych, którzy normalnie nie są dobrze słyszani. Zapewnienie im platformy by ich głos dotarł do większej grupy ludzi.

Chciałbym coś takiego zrobić tutaj. Od niemal 10 lat buduję tą plaformę, ten blog, sięgający kilkuset tysięcy osób rocznie, kilkudziesieciu co miesiąc. Daleko mi do bycia jedną z tub internetu, ale mam jakiś zasięg. Tak jak staram się go wykorzystywać w dobrych celach, tak chciałbym w tym roku co najmniej kilka razy zamknąć się i dać zabrać głos innym osobom – świetnym, kompetentnym kobietom, których głosy mogły dotychczas nie wybrzmiewać tak dobrze i głośno, jak na to zasługują. I chcę, by to był aktywny projekt, a nie coś, co robię „przy okazji”. W roku publikuję koło 130-150 wpisów. Niech co najmniej 5-10 z nich będzie w 2019 wpisami gościnnymi, napisanymi przez kobiety i kierujące do miejsc, gdzie można je na co dzień znaleźć i lepiej posłuchać, co mają do powiedzenia. Bo warto. Koordynacja tego projektu nieco będzie wymagała, ale jest zdecydowanie grą wartą świeczki.


3. Przyjrzeć się sobie i swoim sformułowaniom – tak jak wiele pracuję nad tym by wyzbyć się różnych seksistowskich czy innych problematycznych naleciałości z tego jak myślę czy mówię, tak pewne nawyki wciąż pozostają. Wciąż np. myśląc o tym jak lubię musicale określam siebie w myślach, w pierwszej kolejności jako „well, you know, I’m a real musical whore”. (Tak, o swojej musicalowości myślę raczej po angielsku, co zrobić, jak najwspanialsze musicale, np. Predator the Musical, są po angielsku? Tak, jestem też totalnym bezguściem i jestem z tego dumny.)

To powolna robota, zmiana pejoratywnych automatyzmów utrwalonych przez lata określonego myślenia. Ale chcę nad tym dalej popracować i to przeczyścić.


Na ten moment tyle. Nie dlatego, że nie ma więcej do poprawy. Jest, bardzo dużo. Nie chcę jednak robić z tego postu pustej deklaracji czy koncertu życzeń, których potem nie będzie jak spełnić. Chcę zrobić publiczną deklarację, którą zrealizuję, jak przed laty z wyzwaniem 80-książek. Być może mogłaby być bardziej ambitna – jeśli tak wyjdzie, postaram się, by kolejna, za rok była. Ale tą deklarację chciałbym zrealizować i tego się tutaj podejmuję.


A Ty? Co sobie postanowisz?



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis