Zachowania statusowe są w naszym kręgu kulturowym swego rodzaju tabu. Nie mówimy o nich, nie myślimy, nie mamy ich świadomości. Jasne, gdy ktoś nam je wskaże, nagle okazują się być czymś oczywistym, co widzieliśmy zawsze. Dopiero wtedy zdajemy sobie jednak z nich sprawę.

Jednym z ciekawych przejawów takiej ślepoty na status jest coś, co sporadycznie spotykam u osób mających silną tendencję do gry bardzo wysokostatusowej. Dla osób które nie tyle lubią dominować, co wręcz MUSZĄ dominować.

Takie osoby często dziwią się reakcjom innych ludzi. Próbują, w swojej ocenie, zachowywać się bardzo miło, wręcz uniżenie względem innych. Nie mogą zrozumieć czemu inni reagują niechęcią, albo nawet agresją. W końcu tak bardzo obniżają swój status!

Tylko co z tego, skoro i tak wciąż grają skrajnie wysoko?

Ja jestem przecież bardzo uniżona! Nie widać? CO TO ZNACZY, NIE WIDAĆ?

Ja jestem przecież bardzo uniżona! Nie widać? CO TO ZNACZY, NIE WIDAĆ?

 Na szkoleniach dotyczących gier statusowych często robimy małą sesję statusowej oceny 360 stopni. Innymi słowy, uczestnicy sami oceniają przed sobą, na jaki status (w skali od 1 do 10) grają, po czym dostają anonimowe zwrotki od innych uczestników, przypisujących im ich status. Oczywiście, pojedyncze osoby mogą nieco się różnić w swoich ocenach, ale standardowo w takich sesjach mamy rozstrzał +/- 1 – czyli dana osoba regularnie będzie dostawała zwrotki 4-6, albo 7-9.  Zwykle sama też się tak ocenia.

Raz na jakiś czas trafi się jednak osoba, której inni dadzą oceny 9-10… a ona sama ocenia siebie np. na 3. Nie jest to też fałszywa skromność. Taka osoba faktycznie myśli, że gra na tym poziomie. (Co sugeruje, że gdyby grała na “swoje” 10, to inni oceniliby ją tak na 15-17… W skali do 10.) Nie ma świadomości tego jak się zachowuje, jest tak przyzwyczajona do tego, że to inni mają na nią reagować, że nawet drobną reakcję na innych traktuje jako ogromny gest. To trochę jak stereotypowy mąż z lat 50-tych, który jeśli raz na miesiąc wyniesie śmieci, to uważa że już zrobił tak wiele dla domu i tak bardzo tam pracuje.



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



Jeśli masz wrażenie, że ludzie reagują na Ciebie nie tak jak chcesz… Zwłaszcza, gdy odbierasz ich zachowanie jako agresywne lub nadwrażliwe… To istnieje duże prawdopodobieństwo, że sam nieświadomie podbijasz swój status. A ludzie w pierwszej kolejności reagują nie na to, co chcesz im przekazać. Nie na to, czy Twoje argumenty mają sens*. W pierwszej kolejności reagują na zagrywki statusowe, które stosujesz i zwykle nie są nawet świadomi ani tych zagrywek, ani tego, że to na nie reagują. Po prostu czują, że coś jest nie tak.

*Dla jasności – wykazanie komuś argumentami i logiką, że się myli TEŻ jest obniżeniem statusu rozmówcy. Jednocześnie skoro już musisz w ten sposób obniżyć status rozmówcy, to warto nie potęgować tego efektu innymi ścieżkami.

Oczywiście, będą też buce (bo inaczej tego nazwać nie sposób), którzy takie zagrywki statusowe stosują z pełnym wyrachowaniem, chcąc “podładować się” kosztem innych ludzi i wiedząc, że prawdopodobnie nie zostaną na tym przyłapani. (Pisałem o tym np. tutaj.) Czują się więc bezkarni i celowo próbują takich zagrywek. To jednak w mojej ocenie wyraźna mniejszość. Większość osób, które sprawia wrażenie takiego buca, bucem być nie chce – po prostu nie ma świadomości tego co robi.


Jak przeciwdziałać u siebie takim zachowaniom?

Przede wszystkim postaw się na chwilę po drugiej stronie. Jak Ty byś zareagował, gdyby ktoś – najlepiej ktoś kogo nie znasz, albo nie lubisz – napisał Ci coś w takim tonie? Co by Cię najbardziej wkurzyło? Wyrzuć to.

Postaraj się też zredukować miejsca, w których stawiasz siebie w roli kogoś, kto ma prawo oceniać – to automatycznie podbija Twój status i obniża rozmówcy (nawet, co istotne, gdy oceniasz go pozytywnie!**)

Postaraj się budować “złote mosty” – opcje pozwalające rozmówcy wyjść z twarzą, gdy się zapędzi.

A dodatkowo, jeśli masz takie nawyki, może warto po prostu przysiąść nad treningiem zachowań niskostatusowych? Jak nauczysz się elastycznie zmieniać status, również Twój domyślny stanie się dużo bardziej umiarkowany, bo nie będziesz już potrzebował się za nim kryć.

**Jak więc chwalić? W sposób wyrażający nie ocenę, a podziw. Różnica subtelna, ale bardzo istotna.



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis