Porozmawiajmy o statusie – kilka rozdziałów mojej nowej książki

O statusie i grach statusowych pisałem już na blogu wielokrotnie. Już dwa miesiące po starcie bloga pojawił się pierwszy artykuł w temacie i przez lata wielokrotnie do niego wracałem. Cóż, to zdecydowanie mój konik, temat ten głęboko mnie fascynuje i intryguje. Od lat uczę go na szkoleniach, od lat zgłębiam badania w temacie, analizuje nagrania, trenuje w praktyce różne narzędzia. To temat ogromnie fascynujący, a jednocześnie stanowiący pewnego rodzaju tabu w naszej kulturze. Choć bada się go, rzadko kiedy o nim się mówi czy naucza, co czyni go tym ciekawszym.

Owocem tego wszystkiego jest książka “Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań”, którą niedawno skończyłem pisać i do wydania której się przygotowuje. Książka będzie wydana samodzielnie, bez współpracy z dotychczasowymi wydawnictwami. Chcę bowiem zadbać, by była przygotowana tak, jak sam mogę się o to zatroszczyć. To zbyt ważny tom, by zdawać się na wydawce, dla którego będzie “18 książką w styczniu”, itp.

Ale w tym celu potrzebuję pomocy.

Twojej pomocy.

Uruchomiłem akcje na Wspieram.To, zbiórkę na wydanie podstawowej wersji książki. Jeśli zgromadzimy dość chętnych, wyjdzie w wersji ulepszonej, z grubą oprawą i na lepszym papierze. Jeśli jeszcze większą grupę, będzie szereg dodatkowych bonusów dla wspierających. Proszę Cię więc o pomoc. Jeśli książka brzmi jak coś ciekawego dla Ciebie, wesprzyj. Jeśli może zainteresować Twoich znajomych, podaj dalej informacje o zbiórce. Im więcej chętnych, tym lepszy będzie końcowy materiał!

A tymczasem chciałem podzielić się pierwszym oraz czwartym rozdziałem książki (z 75). Jako wprowadzeniem do tego, czego możesz oczekiwać.

 

1. Porozmawiajmy o statusie

Jak na razie wiesz, że jest coś takiego jak „status”, niby jest to coś ważnego i że jest w temacie trochę tabu. Nie za bardzo jest jednak jasne, o co w tym wszystkim chodzi i czym to niby miałoby w ogóle być. Zacznijmy więc od początku… Albo, dokładniej, od spaceru.

Wyobraź sobie, że idziesz dość wąskim chodnikiem. Na tyle wąskim, że gdy mijają się dwie osoby, jedna musi zejść na bok i przepuścić drugą. Naprzeciw Ciebie idzie druga osoba. Tej samej płci, w podobnym wieku i podobnym stroju jak Ty. Ewidentne jest, że któreś z Was musi ustąpić.

Niemal na pewno tak się faktycznie stanie.

Jedno z Was zejdzie na bok, przepuszczając drugie. Co istotne – nie będzie to w żaden sposób świadomie koordynowane. Raczej nie będzie tak, że spojrzysz na drugą osobę i powiesz „z drogi!”. Nie będzie tak, że ona pokaże Ci jakoś gestami, że masz ją przepuścić. A jednak obydwoje automatycznie, wręcz bezmyślnie odczytacie sytuacje i skoordynujecie się tak, by jedno z Was ustąpiło, a drugie nie.

(Prawda, czasem zdarzają się od tego wyjątki. Sytuacje gdy nie ustępuje nikt. Albo takie gdy obydwie próbują ustąpić naraz, odgrywając fascynujący taniec „kiwanego”. Wrócimy do tego za chwilę. Celowo podkreśliłem też podobieństwo drugiej osoby, tak by uniknąć popularnych społecznych reguł typu „ustępujemy starszym”.)

U podstaw tej subtelnej koordynacji jest właśnie status. Sygnały wysyłane przez obydwie osoby, wskazujące na ich pozycję w hierarchii. Obydwie osoby odczytują je automatycznie i w krótkiej chwili [2] po czym stosownie reagują. Ta, która zajmuje niższe miejsce ulega i ustępuje. Ta, która sygnalizuje wyższą pozycję często nawet nie zwalnia i nie zwraca uwagi, że coś zaszło. To dla niej w sumie oczywiste, że druga osoba ustąpiła.

Takie sygnały wysyłamy i odbieramy nieustannie. Nie zwracamy na nie świadomie uwagi, robimy to całkowicie automatycznie. (O ile oczywiście nie nauczyliśmy się sterować tymi sygnałami świadomie.) Robimy to jednak zawsze i nie jesteśmy w stanie tego nie robić.

Oczywiście, sygnały nie zawsze są tak jasne. Niekiedy dwie osoby wydają się sygnalizować podobną pozycję w hierarchii. To wtedy dochodzi do tych wyjątków od reguły. Być może obydwie osoby uznały, że to one dominują i idą teraz na zderzenie czołowe. W ostatniej chwili któraś z nich jednak ustąpi, być może otrą się o siebie lub zderzą barkami, ale koniec końców ktoś wygra. Częściej dochodzi do odwrotnej sytuacji, w której obydwie osoby próbują jednocześnie ustąpić, uznając dominację drugiej. To wtedy zachodzi ten specyficzny taniec, gdy obydwie osoby próbują równolegle ustąpić raz za razem, przestępując z nogi na nogę. Nawet najlepszy system sygnalizacji bywa czasem niejasny.

Takie sygnały statusowe zwykle są jednak trafnie odczytywane. Muszą, gdyż stoją u podstawy większości naszych zachowań społecznych. Wpływają na to, kto ustępuje, a kto wygrywa w sytuacji konfliktowej. Decydują o tym, jaki mamy posłuch u innych. Rządzą ogromną częścią naszych codziennych decyzji. Określają to. jak postrzegamy siebie i innych. Gdy mówimy o „tym czymś”, o „niesamowitym kontakcie artysty z publicznością” czy tej nieuchwytnej „charyzmie”, którą ma mieć jakaś osoba, mówimy tak naprawdę o różnych przejawach zachowań statusowych.

Tym właśnie będziemy się zajmować w tej książce. Dowiesz się o regułach, którym podlegają zachowania statusowe. Nauczysz się je rozpoznawać u innych i świadomie wybierać u siebie. Poznasz konsekwencje określonych zachowań, ale też zyskasz do nich więcej dystansu i nauczysz się je świadomie kontrolować. Jeśli dobrze wykonam swoją pracę, nigdy więcej nie spojrzysz na świat i ludzi tak samo, jak przed otwarciem tego tomu.

 

4. Dlaczego status ma znaczenie?

Gdy pierwszy raz spotkałem się z tematyką zachowań statusowych, miałem wrażenie, że ktoś właśnie wyjaśnił mi połowę mojego życia. Nagle ogromna część zachowań innych ludzi okazała się mieć głęboki sens. Zrozumiałem też wiele własnych zachowań. Dlaczego coś robiłem? Dlaczego ktoś zareagował w określony sposób? Skąd wzięły się we mnie określone reakcje w danej sytuacji?

Procesy statusowe wyjaśniają ogromną część ludzkiego doświadczenia. Dlatego ich zrozumienie i opanowanie może istotnie wzbogacić to, jak funkcjonujemy w bardzo wielu obszarach.

Przede wszystkim status stanowi klucz do lepszej komunikacji. Zdziwisz się, gdy zaczniesz zauważać, jak duża część naszych codziennych wymian służy tylko podkreśleniu swojej pozycji w grupie (czy to dominacji, czy przeciwnie, uległości i tego, że nie warto danej osoby atakować). Zaczniesz dostrzegać wiele ogromną ilość niuansów w ludzkim zachowaniu. Będziesz w stanie lepiej przewidzieć, jakie wypowiedzi mogą kogoś wkurzyć czy oburzyć. Co ważniejsze – zrozumiesz, dlaczego tak jest.

Dla naszych przodków zrozumienie statusu było kluczowym czynnikiem – niedopatrzenie tej kwestii miało bardzo surowe konsekwencje, mogło prowadzić do agresji i wykluczenia społecznego, a w konsekwencji nawet do śmierci. Wiele współczesnych śmiertelnych ofiar pijackich bójek również poniosło najwyższą cenę za zignorowanie mechanizmów statusowych. Łatwo więc zrozumieć, że świadomość statusu jest niesamowicie istotnym narzędziem w kontekście sporów. Ogromna część kłótni, walk i rywalizacji bierze się właśnie z naruszenia czyjegoś poczucia „należnego” miejsca w hierarchii. Gdy to zrozumiesz, będziesz w stanie unikać wielu takich sporów lub szybko je rozwiązywać. (Albo, co też czasem bywa przydatne, skutecznie prowokować innych.) Łatwo można zrozumieć, jak te mechanizmy przekładają się na relacje interpersonalne, zarówno na poziomie zawodowym, jak i osobistym, w tym w bardzo bliskich związkach.

Status nierozłącznie wiąże się też z charyzmą. Znasz te wszystkie sformułowania dotyczące charyzmatycznych osób? „Ona ma w sobie to coś.” „Nie sposób od niego oczu oderwać.” „Niektórzy to po prostu mają, choć nie da się tego opisać.” No cóż, da się. To, czego tyle osób nie jest w stanie nazwać, to właśnie spójne demonstrowanie zachowań dominacji (najczęściej połączonych z pewną dozą sympatyczności, choć są od tego też wyjątki, te archetypowe femme fatale czy badboy’e).

A skoro charyzma, to również zdolności przywódcze. Dobrzy przywódcy muszą, świadomie lub nie, korzystać z narzędzi statusowych. Nie zawsze będą wyłącznie dominować, są w końcu różne style przywódcze. Jednak bez pewnej dozy dominacji nigdy nie uda się im osiągnąć sukcesu w roli lidera czy liderki.

Trudno bez dominacji nawet zostać ekspertem, gdyż ludzie automatycznie wiążą kompetencje obserwowanej osoby z jej zachowaniami statusowymi. Osoba niekompetentna, ale wysokostatusowa, będzie przez publiczność postrzegana jako posiadająca większą ekspertyzę, niż osoba o realnych kompetencjach, lecz skłonnościach do zachowań uległych. Najmocniej wpłynie to na laików, ale nawet eksperci potrafią często ulec czarowi czyjejś dominacji.

Co istotne, status nie musi pokrywać się z „oficjalną” hierarchią. Nauczyciel może formalnie mieć władzę nad klasą szkolną, ale i tak nie mieć posłuchu. Przełożony może mieć mniejszy wpływ na zespół – choć formalnie mógłby cały zwolnić – niż pozornie szeregowy pracownik, za którym wszyscy podążają. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego niektórzy mają posłuch mimo braku formalnej władzy – warto zwrócić uwagę właśnie na zachowania dominacji i uległości.

Ze statusu korzystają również sprzedawcy, artyści sceniczni, osoby specjalizujące się w obsłudze klienta czy perswazji. To ogromna część ludzkiego życia i przewija się praktycznie w każdym obszarze, w jakim wchodzimy interakcję z innymi ludźmi. Zarówno „na żywo”, jak i online.

Status jest w końcu potężnym motywatorem. Wiele osób jest gotowych dosłownie poświęcić swoje życie za pogonią za nim. Sława, chwała, prestiż, zapisanie się w dziejach, czy po prostu ważne stanowisko i władza – to wszystko zastępcze sygnały dla tego, za czym ogromna część ludzkości goni „od zawsze”. Za wysokim statusem.

 

 

To oczywiście tylko krótka próbka całej książki. Mam jednak nadzieję, że zainteresowała Cię na tyle, by zgłębić temat :)

 


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis