Co się zmieniło? Czyli od ezoteryka do sceptyka

Jakiś czas temu spotkałem się na kawie ze znajomym, z którym znaliśmy się w zasadzie od początku mojej historii w światku rozwoju (m.in. razem byliśmy lata temu na Masterze NLP), choć dziś  średnio spotykamy się tak raz na rok-półtora. Przyjemnie było pogadać i nadrobić zaległości, a jednocześnie zadał mi w pewnym momencie pytanie, które brzmiało mniej więcej tak:

„Artur, słuchaj, kiedyś tak zajmowałeś się ezoteryką i duchowością, nawet zdaje się coś szkoliłeś z tego zakresu, a od dłuższego czasu jesteś całkowicie na nie wobec tych kwestii. Co się zmieniło?”

Temat ten jest na tyle ciekawy, że pomyślałem, że warto mu poświęcić oddzielny wpis.

Faktycznie, swego czasu byłem bardzo zaangażowany w tematykę ezoteryki, bioenergii, magii, szamanizmu i podobnych barwnych podejść do rzeczywistości. Jako, że zwykle interesując się czymś biorę się za to naprawdę na poważnie, to kilka lat, które spędziłem w tej działce było BARDZO intensywnymi. Z perspektywy nie uważam ich też za stracone, było tam niewątpliwie wiele bardzo ciekawych doświadczeń i przeżyć. Prawdopodobnie nie miałbym szans doświadczyć ich w inny sposób. Nie jestem również, wbrew temu co niektórzy o mnie sądzą, zupełnie na nie wobec ezoteryki. Uważam, że – zwłaszcza pod odpowiednim nadzorem – mogą to być bardzo ciekawe i silne narzędzia wpływające na działanie naszego umysłu.

Natomiast prostu kategorycznie nie zgadzam się z tym, że narzędzia i podejścia związane z ezoteryką wpływają na cokolwiek POZA naszym umysłem, że można przy ich użyciu w jakikolwiek pośredni lub bezpośredni sposób wpłynąć na rzeczywistość, prawdopodobieństwo, nasze zdrowie, życie, itp.  To po prostu marzenia ścietej głowy i tyle. Myślenie magiczne, chęć obejścia zasad, o której już nieco pisałem i fantazje pozwalające czuć się dobrze bez realnego wysiłku.

No dobrze, wszystko fajnie, ale kiedyś wierzyłem też, że da się przy użyciu tych rzeczy zrobić coś więcej, że faktycznie da się wpłynąć na świat używając rytuałów magicznych i szamańskich. Zdobyć pieniądze, osiągnąć sukces, itepe, itede. A to wszystko nie podejmując realnych wyzwań do tego potrzebnych. Co się więc zmieniło?

Cóż, wpływ na zmianę mojego podejścia miało kilka rzeczy:

  • Po pierwsze obserwowałem ludzi, którzy w tych kręgach siedzieli, często od długich lat i tak jakoś niespecjalnie osiągali te wszystkie cele, które sobie stawiali. Niektórzy z nich do dziś są dokładnie w tym samym miejscu, w którym ich spotkałem lata temu. Jasne, są czynniki losowe wpływające na wyniki, ale akurat konkretnie ezoteryka miała być czymś pozwalającym na kontrolowanie tych czynników. Dlaczego więc jedynymi, którzy zdawali się osiągać choćby marginalny sukces przy użyciu tych metod byli ludzie, którzy za duże pieniądze uczyli innych jak z nich korzystać? Te obserwacje były czymś, co długo starałem się ignorować, ale co z czasem zaczęło się dobijać do mojej uwagi…
  • Po drugie, niewątpliwie ogromny wpływ miały na mnie książki Idries Shaha. Shah jest dość specyficznym autorem z zakresu duchowości o tyle, że w zasadzie wszystkie jego ksiażki, które udalo mi się znaleźć w tym temacie, poświęcone są nie tyle celowi, co przygotowaniom do drogi. Innymi słowy, nie pisze on o tym, jakie są cele rozwoju duchowego czy osobistego, jaki ma być rezultat, ani tym bardziej „jaka jest prawda n.t. świata”. Zamiast tego raz za razem zwraca uwagę na oczekiwania, założenia, fantazje, pragnienia i przekonania, które mogą przeszkadzać w poszukiwaniu takiego zrozumienia i wyprowadzać na manowce. Wskazuje na to, że ludzie chcą już szukać, ale nie sprawdzili, czy wiedzą jak szukać. Już chcą wiedzieć, ale nie zadbali o upewnienie się, czy będą mogli pożądaną wiedzę zrozumieć i opanować. Ksiażki Shaha dały mi naprawdę dużo perspektywy, zarówno do pracy z sobą, jak i do obserwowania środowiska ezoterycznego pod kątem określonych zachowań i ich funkcji.
  •  Po trzecie, miałem ogromne szczęście mieć „normalnych”, „nierozwojowych” przyjaciół, którym zależało na mnie na tyle, by „kopali mnie w głowę” i ściągali na ziemię, gdy zbyt odlatywałem. I miałem szczęście, że mi również na tyle na nich zależało, że zareagowałem na to co robili, zamiast, jak sugeruje tak wiele podejść „rozwojowych”, „odciąć się od niedostatecznie rozwiniętych osób”. Takie „odcinanie się” prowadzi w rzeczywistości jedynie do powstania „towarzystw wzajemnej adoracji”, w których wszyscy wzajemnie przekonują się jacy to wszyscy są wspaniali i cudowni i jak ich poglądy są wiarygodne, a jakiekolwiek wątpliwości są wstrzymywane pod karą ostracyzmu. Nie jest to więc zbyt rozwojowe środowisko, choć ze smutkiem obserwuje, że wielu rozwojowców dokładnie takie próbuje sobie zbudować w okół siebie. Rozumiem emocjonalną atrakcyjność tego układu, ale jego długoterminowe konsekwencje były wręcz tragiczne w absolutnie każdym znanym mi przypadku (w biznesie, polityce, czy w rozwoju właśnie).
  • Po czwarte, w tamtym okresie zaczął mnie również fascynować temat błędów poznawczych i tego, jak ludzkie umysły są wręcz zaprojektowane do niezbyt prawidłowego, ale szybkiego wnioskowania. Poruszałem ten temat już przy różnych okazjach i zachęcam każdego do poznania tej tematyki bliżej, np. odwiedzając Wikipedię i przeglądając dość krótką i niepełną listę takich błędów. Zauważyłem jak te błędy łatwo można odnieść do moich doświadczeń z ezoteryki i jak wiele z nich, choćby klasyczny confirmation bias, czyli tendencja do szukania dowodów na potwierdzenie własnych przekonań, pozwalają przez lata wykorzystywać nieskuteczne, ale emocjonalnie atrakcyjne narzędzia, łudząc się, że w końcu uzyska się jakiś efekt. W końcu dwa lata temu jak zrobiło się ten rytuał na przyciągnięcie miliona złotych, to po dwóch tygodniach trafiło się na dychę na ulicy, czyli już prawie się udało… A ze przez te dwa lata mimo wielu rytuałów kasa tylko topnieje, to detal ;) (Przykład nie mój osobiście, ale znałem osobę z takim podejściem. W sumie do dziś je ma.)

Dostrzeżenie jak wielu błędom ulegamy wszyscy każdego dnia dało mi podstawę do poważnego i ponownego przeanalizowania moich podejść i przekonań. Nie sądzę przy tym, żeby taka szczera analiza była u mnie możliwa bez wcześniejszego przepracowania różnych emocjonalnych kwestii dzięki materiałom Shaha. Dzięki nim mogłem odłożyć na bok emocjonalne powody na przyjęcie jakichś poglądów i przyjrzeć się stricte ich trafności Gdy jednak w końcu do niej doszło, zacząłem dostrzegać luki i pęknięcia w moim światopoglądzie, zaczeły do mnie też docierać obserwacje środowiska, które wcześniej wypierałem i zacząłem odchodzić od tematyki ezoterycznej.

Jednocześnie coraz bardziej pochłaniała mnie tematyka błędów poznawczych, która doprowadziła mnie też do materiałów z zakresu sceptycyzmu. Wielkim odkryciem był świetny blog „Science Based Medicine„, którego zostałem stałym czytelnikiem.  Najciekawsze było chyba jednak podchodzenie do tych samych dyskusji, w których kiedyś brałem udział, ale od zupełnie przeciwnej strony, patrzac na dokładnie te same argumenty, których kiedyś używałem i będąc w stanie wskazać na ich ograniczenia i zawarte w nich błędy. Starając się być otwarty na ew. kolejne nowe dane starałem się regularnie stykać z argumentami sprzecznymi z moim obecnym podejściem, jak dotąd nie dało to jednak specjalnego efektu (no, poza zauważeniem jak bardzo te argumenty lubią się powtarzać). Jest więc spora szansa, że sceptykiem już pozostanę. Wymaga to wprawdzie co pewien czas zmiany zdania n.t. jakiegoś aspektu zmiany lub rozwoju, gdy pojawiają się dane podważające lub doprecyzowujące coś, w co wierzyłem dotychczas, ale ma to i dobre konsekwencje – to co robię i to czego uczę jest po prostu skuteczniejsze.

W sumie, była to ciekawa podróż. Z jednej strony czas stracony, a z drugiej niesamowite doświadczenie. Czy polecałbym ją innym? Nie. Polecałbym przeżycie pewnych procesów związanych z tą działką, pod odpowiednią opieką i ze świadomością, że są to po prostu przeżycia i doświadczenia, w taki sposób w jaki polecałbym np. rafting czy laserowy paintball. Natomaist cała podróż, cała ideologia, itp. nie są zbyt produktywne. Mogę co prawda wykorzystać to doświadczenie w rozmowach z ludźmi zafascynowanymi takimi podejściami, ale to by było na tyle.

No i to tyle ;) To się zmieniło, odpowiadając na pierwotne pytanie :)


Praktyk Beyond NLP - skoncentrowana dawka rozwojowej wiedzy i praktycznych umiejętności. Komunikacja, inteligencja emocjonalna, perswazja, zarządzanie czasem, organizacja czasu. To wszystko i dużo więcej- już 17-25 marca 2018!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Maciej Lasota

    Hmm miałem podobnie. Na początku dawałem się bardzo manipulować rytuały i inne tego typu pierdoły. Z czasem uświadomiłem sobie, że rytuały to tak naprawdę pic na wodę, służą tylko do wejścia w trans i w sporej części opierają się na silnej wierze. Zamieniłem to na medytację i kształtowanie umysłu również poprzez rozwój osobisty, który nawiasem mówiąc ma wiele wspólnego z ezoteryką zarówno w pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu. W obydwu środowiskach łatwo można dać się zmanipulować i wpaść w bagno, a z drugiej stronie rozwijając siebie poprzez doskonalenie umiejętności chcąc nie chcąc rozwijamy się również duchowo. Mam tu na myśli raczej podejście do życia i do ludzi( tak zwaną mądrość życiową). Sporo rzeczy z ezoteryki przydaje się w życiu: medytacja pomaga ogarnąć emocje, oczyszcza. Postrzeganie świata jako metaorganizm tudzież stwierdzenie, że cały świat i wszyscy ludzie stanowią tak naprawdę jedną istotę -boga, nie każdemu może pasować, ale kiedy zastosujesz to w biznesie, organizując firmę tak, żeby każda strategia marketingowa, rynkowa, umiejętności poszczególnych pracowników nawzajem się uzupełniały to wtedy otrzymujesz naprawdę dobrze prosperującą firmę.

  • Szymek Jamajczyk

    I o to kurwa chodzi, ! ja pierdole, przeciez on ma racje polac mu :D

  • Piotr

    A co z podejściem pt: „Jesteśmy miłością. Musimy tylko puścić to czym nie jesteśmy (negatywne emocje) i wtedy będziemy szczęśliwi. Będziemy już tylko dawać a nie brać, a to do nas wraca.” ?

    To ma trochę sensu, tylko w moim przypadku buduje też takie poczucie, że muszę uwolnić odpowiednio dużo negatywności żeby być szczęśliwym i gdy pojawia się negatywna emocja, to odczuwam porażkę..

    Ostatnio wielu guru rozwojowych mówi o miłości, o ustalaniu intencjach np. służenia innym a wtedy pieniądze będą przychodziły do nas jako ‚efekt uboczny’…?

    • Piotr, negatywne emocje są cudowne. Tzn. jasne, jak ich doświadczamy, to są do kitu na skali hedonistycznej, ale gdyby nie te emocje, to by nas nie było – nasi przodkowie nie przetrwaliby w toku ewolucji :)

      Swoją drogą, opcja p.t. „kochaj, służ innym, a pieniądze będą same do ciebie przychodziły”, pomijając jej wątpliwą trafność, prowadzi do paradoksu w którym służymy i kochamy w imię materializmu ;) Tak trochę bez sensu.

      Opcje z „wracaniem”, „puszczeniem negatywów”, itp. to IMO słodkie, trafiające do ludzkich pragnień i całkowicie wyssane z palca bzdury – ale nieźle się sprzedające. Do ich handlarzy pieniądze na pewno wracają, gorzej z ich ofiarami.

      • Piotr

        No właśnie niektórzy twierdzą, że taka jest „prawda” owiana dozą mistyczności ;p Tacy ludzie chyba bardzo w to wierzą, bo często są przekonywujący.

        Zastanawiam się czy to nie jest czasami żerowanie na czymś co można doświadczyć, ale nikt nie potrafi tego wyjaśnić. I tej luki niepewności, niewiedzy łapią się guru. Dlatego gdy ostatnio stwierdziłem, że wolę pewne rzeczy pozostawić tajemnicą i z pokorą podchodzić do życia, wtedy nie potrzebne staje się słuchanie „duchowych ekspertów” ;)

        • Generalnie niewiele jest doświadczeń związanych z duchowością, których nie można wyjaśnić, po prostu wyjaśnienia niekoniecznie pasują do wyobrażeń, jakie mieli w sobie ludzie.

          • Jakub Krassowski

            Stosując dość swobodnie parafrazę – „Najlepszym sposobem na zdobycie i zatrzymanie klientów jest nieustanne myślenie o tym, jak zaoferować im więcej za mniej.” – Robert Kotler.

            Służ innym (stwórz dobry produkt, dbaj o najwyższą jakość usługi, odpowiadaj na prawdziwą potrzebę Klienta), a pieniądze będą same do Ciebie przychodziły (dobra usługa zdobywa rynek zdecydowanie łatwiej). W takim wąskim biznesowym podejściu nie są to takie głupie rady… :)

    • Maciej Lasota

      Określ dokładnie negatywne emocje. Masz na myśli złość, żal, strach? Co do złości to daje bardzo dużo energii do działania, lubię pracować na „wkurwie” nie robię wtedy żadnych wymówek tylko po prostu pracuje żeby rozładować nadmiar energii. Co do strachu to we wrześniu postanowiłem skoczyć na bungee( a mam na tyle duży lęk wysokości, że pocę się patrząc z okna na 22 piętrze) jest gotów się założyć, że nie miałbym tak niesamowitej frajdy ze skoku gdybym się tego tak mocno nie bał. Emocje same w sobie nie są dobre albo złe, to raczej nasze podejście do nich sprawia, że tak je odbieramy.

  • Robert

    Ciekawy wpis. Przyznam szczerze: mam duży problem ze zrozumieniem, co to jest ezoteryka? Artur, czy mógłbyś wyjaśnić? Jest jakaś definicja? Mnie się to kojarzyło z bardziej duchowym podejściem do życia, znaczy niematerialnym, a tymczasem jako przykład ezoteryki podajesz przyciąganie pieniędzy, czyli efekty materialne. No i się zagubiłem… O_o

    • Robert, pod ezoterykę podpada cała gama rzeczy i podejść, od skrajnie ascetycznych, po wręcz ekstremalnie hedonistyczne i materialistyczne, choć wszystkie oparte o ideologię sięgania do i/lub wykorzystywania domniemanych niematerialnych aspektów rzeczywistości. To, że ludzie podchodzą do życia niematerialnie nie znaczy, że nie robią tego w materialnych celach.

      Nawet bym powiedział, że przeważająca większość sięga po te podejścia w celach materialnych, od zdobycia kasy, statusu czy serca ukochanej, bo zabicie znienawidzonej nauczycielki przy użyciu klątwy (realny case), czy zabicie magią Jana Pawła II by skrócić jego cierpienie (również realny case – „Zrobiłem to. Użyłem sygila by skrócić jego cierpienia.” czy coś w tym stylu, tak brzmiał wpis na jednym z forów ezoterycznych parę lat temu ;) ).

  • Muszę powiedzieć, że jestem zdumiony popularnością tego posta :) 100 poleceń w ciągu niecałej doby!

  • Cezary

    Czyli podsumowując, zrobiłeś rytułał na zarobienie miliona, nie zarobiłeś miliona i stwierdziłeś że ezoteryka „nie działa”…
    Domyślam się że nie robisz sobie jaj, że robiłeś ten „rytuał” – No to stary podwójny LOL :D
    ALe przynajmnie już wiesz że jak nie zarobisz to nie będziesz miał.

    Szkoda że brak efektów, w portfelu zgeneralizowałeś na ezoterykę, i w pewnym sensie zbeształeś z błotem bardzo ciekawą dziedzinę (fakt, jest w tej dziedzinie wielu oszołomów! Dlatego warto starannie wybierać nauczycieli), ale jest też dużo wartościowej wiedzy. To jest coś co się czuje, i jest to dziedzina samopoznania(bardzo szeroko rozumianego), jednak nie jest to czary mary hokus pokus, milion dodatkowy mam na koncie…

    • Cezary, zachęcam do ponownego, uważnego przeczytania mojego tekstu, ponieważ de facto żadna z Twoich uwag nie odnosi się do tego co napisałem :)

      Np. twierdzisz, że zmieszałem z błotem ezoterykę, a tymczasem jest tam dużo wartościowej wiedzy. Zwróć jednak uwagę, że wyraźnie piszę: „Nie jestem również, wbrew temu co niektórzy o mnie sądzą, zupełnie na nie wobec ezoteryki. Uważam, że – zwłaszcza pod odpowiednim nadzorem – mogą to być bardzo ciekawe i silne narzędzia wpływające na działanie naszego umysłu.” :)

      • Man Hent

        „że można przy ich użyciu w jakikolwiek pośredni lub bezpośredni sposób
        wpłynąć na rzeczywistość, prawdopodobieństwo, nasze zdrowie, życie, itp.”

        W sposób pośredni i bezpośredni wpływa na zdrowie życie, na samą rzeczywistość i prawdopodobieństwo nie wpływa, gdyby to było możliwe to nie potrzebowalibyśmy ciał fizycznych do poruszania się w 3 wymiarze. Ale jak chodzi już o zdrowie i życie to jak najbardziej ezoteryka ma ogromny wpływ. Da sie wyleczyć choroby poprzez regularną wizualizacje(tak jak stres może wywołać atak serca, lub siwienie włosów), oraz zmieniać swoje nastawienie do rzeczystiwości poprzez różne praktyki, dzięki czemu puszczają różne blokady, pozbywamy się lęków itp. Więc aż mi ciężko uwierzyć w te parę lat zajmowania się ezoteryką na poważnie.

        Ciekawe czy chociaż doświadczyłeś oobe, które by ci zmieniło postrzeganie całej rzeczywistości/

        • 1. Zdrowie: Nie, nie wpływa na zdrowie, to było naprawdę przebadane.

          2. Zmienić nastawienie: Ach, czyli wpływasz przy użyciu ćwiczeń ezoterycznych na przekonania. Czyli to zwykłe praktyki psychologiczne, tylko w innych szatkach. Tak, to jak najbardziej, to miałem na myśli przez brak wpływu na cokolwiek poza naszym umysłem. To co opisujesz to właśnie wpływ na umysł.

          3. Doświadczałem oobe i innych dziwnych rzeczy. W jaki niby sposób miałyby one zmieniać postrzeganie rzeczywistości? Zaliczenie silnego stanu dysocjacyjnego połączonego z przesunięciem mapy ciała wciąż jest doświadczeniem psychologicznym :)

          • Man Hent

            1. Jak najbardziej możesz wpływać na swoje zdrowie poprzez medytacje i wizualizacje, potwierdzone osobiście.

            2. Wpływając na umysł wpływasz na wszystko, umysł kontroluję ciało, od niego zależy czy podejmujesz działanie czy nie, czy lęk cię kontroluje czy nie. Jakie masz podejście do życia, jak duże ryzyko podejmujesz w działaniach. Jak nie widzisz związku w pomiędzy tym wszystkim to może od złej strony patrzysz na cały temat.

            3. Jestem pewien że nie doświadczyłeś prawdziwego oobe, bo byś nie napisał takich bzdur po tym doświadczeniu.
            Wyostrzona świadomość, poszerzone postrzeganie, wiedza nie tylko wiara że jest się czymś więcej niż ciałem fizycznym. Może doświadczyłeś LD co najwyżej. Nie wyszło ci, nic dziwnego jak ezoterykę traktujesz jako wróżenie z kart czy sposób na 6 w totka.

            Wiedz że ezoteryka to tylko termin określający sprawy związane ze światem niematerialnym których nie da się udowodnić za pomocą materialnych przyrządów. Co jest zupełnie normalne, bo gdyby można było postrzegać świat fizyczny bez ciała to jaki sens byłoby posiadać ciało.

            Jeżeli do tematu podchodzisz że istnieje magia i czary które w magiczny rytualny sposób wpływają na materie fizyczną to ni tędy droga.

          • 1. Osobiste potwierdzenie to dowód anegdotyczny. Jak wykluczyłeś np. regresję do średniej? Ano nie wykluczyłeś ;)

            2. Nie, to naprawdę nie tak działa :) Proponuję nadrobić nieco braków w zakresie psychologii :)

            3. Jestem pewien, że jesteś mocno wkręcony, ale to już Twój problem :)

          • Man Hent

            1. Dla mnie to bezpośredni dowód, dla ciebie to oczywiście żaden dowód. Ale w sytuacji jak coś sam doświadczysz to wtedy jest to wystarczający dowód mimo że za bardzo tego nie udowodnisz komuś. Ile już było osób co wyleczyło raka przez wizualizacje, dawali skany wyników przed i po, i nic z tego nie wynikło. Bo dopiero coś na skale masową zaczyna być brane pod uwagę. Nie ważne jak dobitnie ktoś coś dowiedzie to jest to ignorowane jeżeli jest sprzeczne z interesami osób wpływowych.

            2. Ja proponuję przestać patrzeć na temat jak czarno na białym a dostrzec odcienie szarości, psychologia się przeplata z ezoteryką. Każdy zamierzony wpływ na własną psychikę, afirmacje itp można podpiąć pod psychologie. A gdy ktoś wykracza w eksperymentach poza oficjalną naukę to można mówic o ezoteryce.

            3. Nie jest to problem. Byłby wtedy jakby negatywnie oddziaływało na życie. Trzeba umieć w życiu balansować i trzymać równowagę we wszelkich dziedzinach, bez tego można się wywrócić. Popadanie w skrajności to rzecz powszechna dla ludzi. Choćby z tego względu że cała ta rzeczywistość opiera się na dualności i przeciwięństwach. Ale gdy w każdej dziedzinie życia starasz się balansować, nie przeginać w jedną i drugą stronę to nie ma mowy o byciu mocno wkręconym w coś.

            Z twojego artykułu wnioskuję że mocno się kiedyś wkręciłeś w ezoteryke, straciłeś równowagę. Po czym odbiłeś się skrajnie na drugą stronę, czyli z pokładanej wiary w mocny sceptycyzm gdy efekty nie były takie jak wyobrażane. Gdybyś zachował równowagę to byś osiągnął większe efekty.

          • 1. To nie kwestia dla mnie czy dla siebie. To kwestia znajomości mechanizmów samooszukiwania, wspomnianych m.in. w artykule :) Nie, jak czegoś doświadczysz to nie jest wystarczający dowód – minimum pokory (ważnej wszak cechy w ezoteryce) każe założyć, że mogłeś się sam oszukać :)

            2. Afirmacje akurat szkodzą, nie pomagają, to jest naprawdę badane ;) Hasło o wykraczaniu w eksperymentach poza oficjalną naukę pokazuje, że nie masz pojęcia o czym piszesz – naprawdę sugeruję się dokształcić.

            3. Samooszukiwanie prędzej lub później zawsze wywrze negatywny wpływ :) Życzę wyjścia z odlotu :)

          • Man Hent

            Nie wiem pod jakim chorym kątem miałeś do czynienia z ezoteryką, ale gadani o samooszukiwaniu się w momencie osiągania realnych efektów jest strasznie stronnicze z twojej strony. Upierasz się że wiesz lepiej i tyle. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem co napisałem o równowadze to byś zrozumiał jak daleko od niej jest twój ostatni post.

          • Nie, naprawdę nie jest. Efekty mogą być przypadkiem niepowiązanym z działaniem. Albo mogą być tymczasowym złudzeniem (regresja do średniej choćby wspomniana się kłania). Dlatego sugeruję dokształcenie się :)

            To nie kwestia braku równowagi u mnie. To kwestia ignorancji u Ciebie :) Pytanie czy będziesz w niej tkwił?

          • Man Hent

            Człowieku nie wszystko kręci się wokół ciebie, można czytać z ciebie jak z książki, zrozum że moje doświadczenia nie pokrywają się z twoimi, osiągnąłeś porażkę w czymś do czego dążyłeś, pogódź się z tym. Jak typowy ignorant, nie zwracasz uwagi na fakty bo tylko dzięki temu możesz karmić swoje ego i utrzymywać swój sceptycyzm.

            „To nie kwestia braku równowagi u mnie. To kwestia ignorancji u Ciebie :) Pytanie czy będziesz w niej tkwił?”

            – Czy naprawdę myślisz że te tanie techniki manipulacji pomogą ci w oszukiwaniu samego siebie ?

            Pisząc „Pytanie czy będziesz w niej tkwił?” Próbujesz wzmocnić swoją rację jako niepodważalną. Bardzo nie ładne stosujesz techniki, czy naprawdę aż tak bardzo musisz zaspokoić swoje ego żeby spać spokojnie ?.

            W dodatku zarzucanie mi bycia ignorantem, braku równowagi gdy uzasadniłem te działania u ciebie, zarzucanie braku wykształcenia. Sprawia to wszystko że nie masz argumentów w dyskusji i próbujesz stosować bardzo tanie sztuczki. Takie bardziej zaawansowane stwierdzenie

            -brak ci równowagi

            -nit to tobie brak równowagi

            -jesteś ignorantem

            -nie ty jesteś ignorantem.

            Zwykła dziecinna projekcja ubrana w ładniejsze słowa.

            „Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) – narcystyczny mechanizm obronny; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię.”

          • Dziecko drogie (patrząc po postach, za wielu lat nie masz, prawda? ;) ), zrozum, że niczyje doświadczenie indywidualnie nie jest specjalnie wiele warte :) O to właśnie chodzi i o to się rozbija temat :)

            Twoja ignorancja jest faktem – po prostu ją zademonstrowałeś w tej dyskusji :) Strasznie się dzieciątko rzucasz o ego i podobne zabawy… a tymczasem to niestety, ale z Ciebie wypływa tu pycha i arogancja, przekonanie o tym, że skoro miałeś jakieś doświadczenie, to nie mogłeś np. ulec samooszukiwaniu. No bo jak? Ty? ;)

            I pliz, bez bzdur o projekcji, bo tematu niespecjalnie kumasz i powtarzasz popularny mit rozwojowy http://blog.krolartur.com/prawda-o-projekcji/

            Po raz kolejny sugeruję dokształcenie się :)

          • Man Hent

            1. Próbujesz zdyskredytować moje argumenty poprzez zarzucanie braku dojrzałości oraz wykształcenia.(Merytoryka 0)
            2. Doświadczenie indywidualne jest warte gdy jest poparte niepodważalnymi dowodami, ale wtedy zawszę się znajdzie ktoś taki jak ty. Zrobisz wszystko byleby tylko mieć racje.
            3.Podaj przykłady gdzie zademonstrowałem swoją ignorancje.
            4. Kolejny raz „dzieciątko”, myślisz że taka marna próba wywyższenia się w jakikolwiek sposób ci pomoże ?
            5. Pychą i arogancją jest przepełniony twój post na który właśnie odpowiadam.
            6. Wyleczenie przewlekłej choroby, paroletniej w miesiąc wizualizacji mi wystarcza żeby wykluczyć samooszukiwanie się.
            7. Jak ty za źródło o tym czym jest projekcja dajesz własny link to twojego ego musi być napompowane do granic możliwości.

            No ale podsumowując nie dziwi mnie to jak wielkie utrzymujesz mniemanie o sobie w momencie gdy zgrywasz eksperta od psychologii i manipulacji a nie potrafisz sobie poradzic ze zwykłym dzieciątkiem w dyskusji w internecie :). ciekawe jak to świadczy o twoich zdolnościach które oferujesz.

          • 1. Sam zdążyłeś się dziecko zdyskredytować :) Widzę, przy okazji, że co do wieku trafiłem :)
            2. Nie ma fizycznej mozliwości, by doświadczenie indywidualne było podparte niepodważalnymi dowodami :) Tak z definicji procesu dowodowego to wynika :)
            3. Uparcie ją demonstrujesz w kwestii wartości doświadczenia (tu masz krótkie wyjaśnienie czemu jest guzik warte: http://blog.krolartur.com/dlaczego-twoje-doswiadczenie-jest-bezwartosciowe/ oraz http://blog.krolartur.com/o-co-chodzi-z-ta-metoda-naukowa/), zademonstrowałeś również np. w kwestii nauki oraz w kwestii projekcji :)
            4. Nie dzieciątko. Pomogłoby mi jakbyś się dokształcił, ale na to nie liczę, więc teraz już się tylko z Ciebie nabijam :) Skoro mam marnować czas na ignoranckiego trolla, to mogę się przy tym chociaż pobawić, nie uważasz? :)
            5. Mhm, tak, Nie, to ty jesteś głupi :P :D :P
            6. No więc problem w tym, że tylko Tobie i tym samym demonstrujesz brak kompetencji niestety. Ponownie – regresja do średniej oraz sporo innych procesów możliwych jest nieporównywalnie bardziej prawdopodobnych niż skuteczność ezo :)
            7. Mhm, tak :D

          • Man Hent

            Przytoczę tu parę komentarzy spod ocen twoich książek, które są dowodem na to że trafnie cię zdiagnozowałem. I pokrywają się z moimi zarzutami w twoją stronę. Chociaż nie wiem po co to piszę jak i tak dobrze o tym wiesz.

            Przeczytaj całą dyskusję tutaj tak jakby to były 2 obce osoby które ze sobą dyskutują a zobaczysz jak jesteś niedoskonały. I ty chcesz uczyć innych ? Dobrze że jedyna realna szkoda to strata pieniędzy.

            „Michał Jasczor, networker
            Bzdura. W książce nie ma nic zaskakującego poza wielkim Ego autora, przy którym Król Julian to bardzo skromna osoba. Żałuję, że przeczytałem, dobrze, że nie kupiłem bo tak to bym stracił i czas i pieniądze.”

            „Anna P
            Czytam, czytam i zastanawiam się jak odzyskać wydane pieniądze… Przedstawiane tezy niestety mizerne, autor kreuje się na mistrza we wszystkim… a nim nie jest. Odradzam zakup.”


            ernaldo

            Pierwsze rozdzialy to upajanie sie wlasna przedstawiona teza autora.
            Poza tym, ze argumentacja mizerna (jezeli w finale zawodow
            lekkoatletycznych biegu na 100 m, przecietna liczba czarnoskorych
            zqwodnikow to 10 na 10, to rozumiem, ze oni wlasnie przeczytali Panska
            ksiazke, a reszta swiata to smierdzace lenie, nie ma ta sytuacja nic
            wspolnego z osobistymi predyspozycjami – tzn talentem), to malo ksiazki
            zostaje na czesc coachongowa. Zaluje ze kupilem.”


            Levando
            Lanie wody, szkoda czasu i kasy.”

          • Man Hent

            Czy naprawdę myślisz że jakikolwiek ma sens wygrana z kimś w dyskusji poprzez techniki manipulacji ? Nie przyniesie ci to żadnej korzyści, stworzy to tylko kolejne ściany w świadomości. Etykietowanie sprawia że człowiek przestaję postrzegać część rzeczywistości. Bo gdy etykietuję się coś jako nieprawdziwe, nie możliwe, wtedy odcina się świadomość od postrzegania tego.
            Moc w tego co wierzysz sprawia cuda, każda kolejna decyzja o przyjęciu czegoś za prawdę lub za ściemę jest to kolejny mur w świadomości. Ile takich prawd okazuje się z czasem Kłamstwem i odwrotnie. Gdy masz otwarty umysł i nie etykietujesz to utrzymujesz równowagę w każdej dziedzinie życia.
            Dajmy przykład że większość ludzi w to że ziemia jest płaska. Jest to dla nich prawda niepodważalna i umarli by za nią.
            Biedny Kopernik ledwo co uniknął spalenia na stosie za swoje teorie. To właśnie Kopernika cechowało brak etykietowania i przyjmowania ostatecznych racji które są zgubne dla świadomości, gdy się okazuję że dowody na poparcie tych racji były błędne.

          • O bogowie ;) Tobie się dzieciątko wydaje, że Kopernik udowodnił, że ziemia jest okrągła? Albo że za jego czasów wierzono, że ziemia jest płaska? :D Serio, doucz się, ale tak solidnie :)

            Wróć do dyskusji jak przeczytasz np. co nieco n.t. błędów poznawczych oraz metodologii naukowej :)

            Do tego czasu racz nie zawracać głowy:) Ale tak serio – próby postowania bez zademonstrowania, że faktycznie się choć spróbowaleś poduczyć skończa się retrospektywnym banem, mam niewielką cierpliwość na aroganckich ignorantów :)

  • Adam

    Bardzo ciekawy wpis Arturze, ale zastanawia mnie jedno. Ogólnie Twój blog jest o psychologii i tego typu sprawach – ale nie ma nic o EGO.

    • A czego byś oczekiwał w temacie? Poza psychoanaliza termin „ego” nie występuje w zasadzie w psychologii, stad nie jestem pewien co masz na myśli.

  • Czyli jeszcze raz potwierdza się fakt, że życie to jedyny nauczyciel, którego słuchamy :-)

  • Jacek

    Jestem ciekaw jednej rzeczy – czy nasz swiat nie jest stworzony w taki sposob, ze to w co wierzymy dla nas dziala i nas prowadzi przez zycie w najlepszy dla nas sposob? Sprawia, ze spotykamy wlasciwych ludzi, mamy dobre zwiazki – ze cos nas prowadzi we wlasciwym dla nas kierunku – cicho i niezauwazalnie. Dla jednego nauka, dla innego, z punktu widzenia nauki – postulowane zjawiska: Bog, ezoteryka, podświadomość lub inne religie, w ktore ludzie wierza. Wiem, Arturze, ze z religia nie dyskutujesz, takze domyslam sie odpowiedzi na moje pytanie:) Ale tak czy siak – ciekaw jestem, czy kiedys, kiedy juz zakonczymy nasz byt na tej planecie ktos tam, po drugiej stronie nam nie powie: – Tak. Kazdy z was mial zyc w taki sposob w jaki wierzyl, ze dla niego dziala, ale jako ze nie wierzyliscie naprawde, tylko mieliscie nadzieje, ze cos dla was zadziala, nigdy nie zobaczyliscie efektow.

    • Nie, nasz świat nie jest tak stworzony, choć oczywiście potrafię docenić psychiczną korzyść, jaką może dać takie założenie. Niestety, może ono też prowadzić do obiektywnie gorszych wyników, stąd raczej bym je odradzał.

      • Pastuh

        Skąd taka pewność Panie Arturze. A może Pana rozumowanie jest błędem poznawczym?

        • Ponieważ da się to po prostu zbadać :)

  • vrr

    Chronzon – demon który tka pułapkę z myśli na maga to podstawowy „przyjaciel” okultysty. Sprawdza sie ta maksyma że na gorączce złota najwięcej zarobili sprzedawcy szpadli

  • tratva

    GDy czytam że ktoś zrobił „rytuał na przyciagnięcie miliona” i to znaczy że zajmował się ezoteryką to jakbym czytał wyznania dzikusów z Kultu Cargo którzy budując „radary” z bambusa twierdzą że „zajmowali się technologią radarową”. Dokładnie tak. Pzdr.

    • Hmm, to taki np. Crowley wg. Ciebie nie zajmował się ezoteryką? ;) Ciekawa teza :)

      • Pastuh

        Tak, tak :) Bo przecież gnostykom zależało na zarobieniu miliona a nie na duchowym rozwoju :D
        W kontekście rytuałów i zarabiania pieniędzy, to mam wrażenie, że piszę Pan o „Sekrecie” a nie ezoteryce.

        • Oj, jakbyś się wgryzł w historię gnostycyzmu (czy dowolnego ruchu ezo) to byś się deczko zdziwił motywacjom przyjmowanym przez ludzi…

  • Krzysiek

    Eksperyment Maimonides – Medical Center – Krippner, Stanley, Ullman.
    Jestes sceptyczny wobec np. telepatii. Badanie ktore podalem bylo za telepatia. Moglbys obalic lub potwierdzic to badanie?

    • Badania co do szeroko rozumianego ESP mają kilka wspólnych cech:
      a) problemy z niezależną replikacją
      b) bardzo słabe i delikatne efekty
      c) dużą ilość prób z których niewielki fragment uzyskuje te słabe efekty

      Te wszystkie czynniki wyraźnie sugerują, że mamy do czynienia ze zwykłym szumem statystycznym, wyolbrzymianym przez „wierzących” bo pasuje im do ideologii.

  • Wybacz, ale nie mam zamiaru analizować każdego artykułu na Twoje życzenie i jest dość niefajnym dla mnie to, że w ogóle czegoś takiego oczekujesz. Spójrz czasem proszę z perspektywy drugiej osoby.

    • Krzysiek

      Przepraszam, to byl niestety przejaw mojego lenistwa. Wiem ze cie zasypuje sugestiami, ale takie jednoznaczne ,,nie” tez nie jest przyjemne.

  • Katarzyna

    Cześć! Zastanawia mnie, co sprawia, że niektórzy ludzie są podatni na zainteresowanie się ezoteryka? Z czego to wynika? W komentarzach wspomniałeś ze część z tej wiedzy jest wartościowa, czy mógłbyś powiedzieć co konkretnie?

    • Gdzieś już na blogu o tym chyba pisałem – ezo jest taką proto-psychologia i ma nieco ciekawych technik… tyle, że przemieszanych z masą shitu.