Związek nie zastąpi nam życia

Dzisiejsze związki są nieporównywalnie lepsze, niż te, z którymi mieliśmy do czynienia sto czy dwieście lat temu. Jasne, łatwiej je zakończyć. To jednak nie tyle wada, co presja selekcyjna. Łatwość rozstania czy rozwodu sprawia, że te związki, które trwają, muszą spełniać potrzeby zaangażowanych w nie osób na dużo wyższym poziomie.

Ten fakt nie umknął uwadze ludzi. W efekcie zaczęło się pojawiać masę poradników i artykułów o tym, jak usprawnić swoją relację i czego można od niej oczekiwać. Jak to często bywa, wahadło przechyliło się nadmiernie w drugą stronę i coraz więcej osób zaczęło oczekiwać, że jeden związek romantyczny zastąpi im całe życie. Związek ma nie tylko zapewniać nam towarzystwo, zaspokojenie potrzeb bliskości czy seksualnych, ale też prowadzić do większego spełnienia, rozwoju osobistego i wzbogacenia nas jako ludzi. W efekcie nakładamy rozbudowane i wielowymiarowe oczekiwania na najbliższe nam osoby. Oczekiwania, których realistycznie nie są w stanie zwykle spełnić. Oczekiwania, których ciężar może przygnieść ich, nas, lub po prostu całą relację.

 

 

Co może dać związek

Związek może spełniać ogromną ilość zróżnicowanych potrzeb. Niektóre spośród najważniejszych to:

  • bliskość – poczucie bliskości i intymności
  • seksualność – zarówno na poziomie fizycznego stosunku, jak i na poziomie poczucia, że ktoś nas pożąda i jesteśmy dla kogoś atrakcyjni
  • bezpieczeństwo – możliwość zrelaksowania, “wyłączenia się” przy danej osobie i poczucia przy niej bezpiecznie
  • wsparcie emocjonalne – wspieranie gdy czujemy się słabiej, wysłuchanie, zachęcanie i motywowanie, bycie powiernikiem i oparciem w problemach emocjonalnych
  • opieka – troska o nas, gdy jesteśmy chorzy, słabiej funkcjonujemy, itp.
  • towarzystwo – zarówno osobiste, jak i zapewnienie pewnej przestrzeni socjalnej ze strony znajomych partnera/partnerki
  • uwaga – poświęcenie nam uwagi, wysłuchanie nas, traktowanie naszych doświadczeń jako ważnych
  • wypełnienie czasu – danie zajęcia, zarówno na poziomie obowiazków, jak i spędzania czasu wolnego
  • poczucie pewności/kompetencji – sprawienie, że będziemy się czuli bardziej pewni, dawanie podziwu i pochwał
  • wspólne zainteresowania – ktoś z kim można omawiać i realizować wspólne tematy
  • śmiech – ktoś z kim można się razem pośmiać, ktoś kto nas rozbawia
  • rozwój – ktoś kto prowokuje nas do bycia lepszymi i dbania o siebie
  • rady – ktoś, kto doradza nam w różnych tematach, w których jesteśmy mniej kompetentni

 

Dużo tego, prawda? A to i tak tylko niewielki wycinek. I najlepiej, by związek dawał nam to wszystko i więcej. Tyle, że to rzadko kiedy będzie możliwe.

Tu, swoją drogą, w ciekawy sposób rozjeżdżają się stereotypy i rzeczywistość. O ile bowiem to mężczyźni narzekają na stereotypowy wzrost oczekiwań partnerek, które rzekomo chciałyby by partner był jednocześnie bliskim przyjacielem, świetny w łóżku, oczytany, wspierający emocjonalnie i przy tym zapewniał bezpieczeństwo (tak finansowe jak i osobiste), to w praktyce dużo częściej to kobiety spotykają się z nadmiernymi oczekiwaniami wobec nich.

 

Związek zamiast życia

Jest tak dlatego, że mężczyźni mają dużo mniejsze wsparcie społeczne, niż kobiety. Można powiedzieć, że na własne życzenie, choć trzeba pamiętać, że to “własne życzenie” jest pochodną wychowania w standardach patriarchalnych. Mężczyźni nie tylko mają dużo mniejsze kręgi znajomych, zwłaszcza bliskich znajomych niż kobiety, ale też inaczej te kręgi wykorzystują. Dużo rzadziej szukają w nich wsparcia emocjonalnego. Dużo rzadziej dzielą się swoimi emocjami i doświadczeniami. “Bliscy” przyjaciele mogą nie mieć pojęcia o życiu prywatnym kumpli, których widują regularnie na piwie czy na spotkaniach hobbistycznych. Oczywiście ich potrzeby w tym czasie nie znikają. Pozostają więc albo niezaspokojone, albo – bardzo często – są niemal w całości przerzucane na kobietę*, z którą wchodzą w związek.

*Odnoszę się do par heteroseksualnych, gdyż homoseksualni mężczyźni mniej ulegają powyższym skryptom i w efekcie nie narzucają tak wielkiego obciążenia swoim partnerom. Oczywiście mówimy tu o najczęstszych sytuacjach, na pewno są np. heteroseksualne pary gdzie kobiety narzucają wszystkie swoje potrzeby partnerowi, nie mając żadnego innego wsparcia społecznego.

W efekcie kobieta w związku staje się zwykle jednocześnie powierniczką, wsparciem emocjonalnym, najlepszym przyjacielem, opiekunką, organizatorką życia i doradczynią swojego partnera, niezależnie od tego, czy ma na to zasoby czy nie. Często z poczuciem presji, że powinna tak robić, bo jak nie ona to kto, w końcu on nie ma nikogo innego poza nią. (A do tego często odmawia pójścia na terapię, traktując ją jako coś niemęskiego.) Taka niewidzialna praca emocjonalna potrafi być ogromnie obciążająca i frustrująca.

 

Dodatkowo, niezależnie od tych tendencji płciowych, obydwie płcie po prostu mają tendencję do oczekiwania od drugiej strony zaspakajania coraz większej ilości swoich potrzeb, zgodnie ze skryptami związków, jakich się typowo uczymy. Przez lata, tak w pracy z klientami jak i w prywatnych obserwacjach, trafiłem na cały szereg takich wzorców. Dla przykładu, zdarzały się oczekiwania, że druga osoba w związku:

  • wypełni nam wolny czas, gdy się nudzimy i będzie dla nas źródłem rozrywki, niezależnie od jej obciążenia,
  • będzie odpowiedzialna za nasze życie społeczne i zapewni nam socjalizację, jakiej potrzebujemy**,
  • wskaże nam co mamy robić, będzie zarządzać naszym dniem,
  • zorganizuje duże obszary naszego życia, np. urlop, bez naszego wkładu,
  • obsłuży nas i wykona wszelkie prace domowe za nas,
  • będzie w każdej sytuacji służyć uwagą i troską, niezależnie od własnego stanu psychologicznego,
  • będzie w każdej sytuacji zainteresowana służyć swoją seksualnością, niezależnie od własnego stanu czy potrzeb,
  • będzie nas rozbawiać, nawet gdy mamy zupełnie inne poczucie humoru,
  • będzie miała wszystkie te same hobby co my i chciała je realizować wtedy, kiedy my.

**Nie mam tu na myśli sytuacji, gdy np. jedna osoba przenosi się do miasta drugiej i potrzebuje nieco pomocy zanim zbuduje własną sieć znajomych, albo gdy stara się poznawać ludzi, ale jej to nie wychodzi. Mam tu na myśli całkowitą rezygnację z prób samodzielnej socjalizacji i podejście “a to ja się będę widywał z Twoimi znajomymi”.

A często wręcz kilka powyższych na raz.

 

Innymi słowy, oczekujemy w takiej sytuacji, że związek zastąpi nam jakikolwiek wysiłek nad realnym zbudowaniem własnego życia.

 

Jasne, byłoby to wygodne pod wieloma względami. Byłoby też strasznie obciążające dla drugiej osoby w relacji. (Albo dla nas samych, jeśli to my narzucamy sobie takie standardy.) Długoterminowo byłoby też szkodliwe. Co bowiem, jeśli druga osoba odejdzie? Albo po prostu ciężko zachoruje lub umrze? Nagle okazuje się, że wszystkie lub absolutnie wszystkie nasze potrzeby są zaniedbane. W takim stanie trudno może być cokolwiek zrobić… Dlatego warto odejść od oczekiwania, że jeden związek zaspokoi wszystkie nasze potrzeby i zbudować sobie życie wokół różnych osób, zaspakajających różne potrzeby.

 

Jakie potrzeby mogą być realnie zaspokojone w Twoim związku?

1. Zacznij od zastanowienia się które z Twoich potrzeb są dla Ciebie nierozerwalnie związane z byciem w związku. Dla większości osób będą to potrzeby bliskości, bezpieczeństwa i seksualne, ale każdy ma tu własny układ i oczekiwania. Nikt Ci nie odpowie za Ciebie, to Ty musisz ustalić, które z potrzeb będą kluczowo powiązane konkretnie ze związkiem.

2. Gdy to masz, warto się zastanowić, a idealnie wręcz omówić z drugą osobą, na ile te potrzeby mogą być w Waszej relacji zaspokojone. Jeśli mogą być, to super, jeśli nie, warto tu przemyśleć co dalej, na ile taki związek może dla Ciebie funkcjonować.

3. Następnie przyjrzyj się swoim pozostałym potrzebom. Tym, które mogą być, ale nie muszą być zaspokajane w związku. Postaraj się dla jak największej liczby z nich znaleźć inne osoby w Twoim życiu, które mogą Ci pomóc zadbać o te potrzeby. Tam, gdzie nie masz takich osób, pomyśl o tym, kto mógłby to być i jak takie relacje zbudować. (Dobrze jest potwierdzić z drugą osobą, że dla niej też jest ok, jeśli zadbasz w ten sposób o swoje potrzeby. Jeśli np. druga osoba czuje, że spędzasz z nią za mało czasu, a Ty chcesz bardziej realizować swoje hobby z innymi ludźmi, kosztem Waszego czasu wspólnego, może to być konfliktowe.)

4. Kolejny krok dla wielu osób może być bardzo trudny. Wymaga bowiem w wielu wypadkach odsłonięcia się i poproszenia o pomoc. Chodzi o poruszenie tych potrzeb z tymi osobami. O te wszystkie:

  • “Ej, brakuje mi ludzi, chcę się częściej spotykać.”
  • “Brakuje mi kogoś do wygadania się, czy mogę Ci się wygadać?”
  • “Chcę częściej z Tobą grać/oglądać filmy/chodzić na piwo/jeździć na ryby/itp.”
  • “Potrzebuję Twojej rady.”
  • itp.

Co więcej, część osób może odmówić. Zdziwisz się jednak jak wiele się zgodzi. Jak Twoja sieć społeczna stanie się dzięki temu silniejsza. Tak, silniejsza – ludzie często się boją, że jak poproszą o coś osoby ze swojej sieci społecznej, to ją nadwyrężą. Tymczasem relacje opierają się na wymianie – czasu, zaufania, wysiłku, zasobów. Im więcej wymiany, tym silniejsza taka sieć.

 

To, że masz inne osoby zaspakajające dane potrzeby nie znaczy, że nie możesz o nie zadbać też z osobą z którą jesteś w związku. Kluczowe jest jednak to, że zdejmujesz z niej presje jako jedynej osoby, która może Ci te potrzeby zaspokoić. Twoje oczekiwania od Waszej relacji robią się bardziej realistyczne, a w efekcie sama relacja stanie się zdrowsza i silniejsza. Jednocześnie Twoje życie stanie się bogatsze, bo nie będziesz próbować rozciągnąć swojego związku by przykrył wszystkie niedobory w nim. Bo nawet najlepszy związek, z najwspanialszą osobą na świecie, ma tylko ograniczony zakres i o ile Twoje potrzeby nie są skrajnie małe (lub celowo ich nie tłumisz), to jedna osoba nie zdoła ich wszystkich zaspokoić.

 


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis