Dominujące Struktury Poznawcze (DPS) to inaczej sposoby, na jakie różne osoby postrzegają ważne, duże obszary swojego życia, np. biznes lub związek.

 Te obszary są zbyt złożone, by rozumieć je w kategoriach nich samych. Dlatego ludzie uczą się – często całkiem nieświadomie – podchodzić do takich rzeczy jak do czegoś innego, bardziej dla nich zrozumiałego. Tak oto biznes staje się wojną lub budowaniem, związek podróżą lub czymś, co się hoduje. U jednej osoby mogą występować różne DPSy, np. „związek to żegluga, a biznes to sport”, ale w danym kontekście pozostają one stałe – jeśli dla kogoś biznes jest sportem, to będzie on dla niego zawsze sportem*.

*Chyba, że celowo i po sporym wysiłku zmieni swój DPS w danym zakresie. To jednak proces, który nie ma w zasadzie szans zajść sam z siebie, wymaga zamierzonej interwencji.


Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy w DPSach jest to, że dla większości osób są one tak głęboko osadzone, że nie zdają sobie one najmniejszej sprawy z ich obecności. Jednocześnie, dla osób wiedzących na co zwracać uwagę, DPS danej osoby jest czymś oczywistym i łatwym do wychwycenia nawet w swobodnej rozmowie.


Specyfiką DPS jest to, że zawsze stanowi on pewne przekłamanie. Związek to związek. Biznes to biznes. Biznes nie jest grą, wojną ani budowaniem. Jest po prostu biznesem. Dlatego każdy DPS będzie nieco wykrzywiał rozumienie danego obszaru i kształtował zachowanie danej osoby w zakresie tego obszaru. Np. ktoś, dla kogo biznes to wojna będzie skupiał się na dominacji i podboju i miał problemy z możliwą współpracą z konkurencją.


Moim DPS dla biznesu jest budowanie. Zależy mi na zbudowaniu solidnych fundamentów swojego biznesu. Zaletą tego DPS jest m.in. to, że motywuje mnie do dbania o jakość tego co robię, o to, żeby zrobić coś, co przetrwa lata. Wadą jest np. to, że budowa trwa i wymaga sporo czasu, więc większość moich projektów zajmuje go dużo.


Jednak wpływy DPS są generalnie dużo szersze. Np. ostatnio zrozumiałem w końcu, w oparciu o tą właśnie strukturę, dlaczego nie przepadam za promowaniem siebie na Facebooku. Owszem, robię to, ale z dużo mniejszym zaangażowaniem niż np. na blogu.

Dlaczego? Bo jeśli zrobię coś na blogu, to ta rzecz zostaje. To coś co zbudowałem i co będzie stało i dodawało wartości. Natomiast Facebook w swej istocie opiera się na metaforze podróży lub gry. Nieważne co kiedyś zbudowałeś, liczy się, czy teraz grasz, czy teraz namawiasz innych podróżników do wędrówki razem z Tobą. W pełni rozumiem wartość takiego rozwiązania, ale do mnie po prostu nie trafia. Wręcz przeciwnie, aż szkoda mi tych rzeczy, które są zostawiane gdzieś w toku wędrówki.


To tylko jeden z przykładów niezliczonej ilości sposobów, w jakie DPSy wpływają na ludzkie zachowania i reakcje. To ogromna działka, przydatna zarówno w pracy ze sobą, jak i w sprzedaży, coachingu czy zarządzaniu ludźmi (organizacje też mają swoje DPS).

Fascynujący temat, który postaram się nieco rozwijać w przyszłych wpisach na blogu (a i książka jest w przygotowaniu).


P.S. Dużą inspiracją dla DPS była praca nad metaforami Andrew Austina oraz Georgea Lakoffa.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis