Wyciąganie przeszłości w kłótniach

„I znów kombinujesz! Nie wystarczy Ci, że przy pierwszym kliencie, dziesięć lat temu mnie naciąłeś? Jak mam z Tobą współpracować?”

„Jak Ci mam ufać? Przecież pięć lat temu się spiłaś i przystawiałaś do Zegrzysława! Więc co mi teraz wypowiadasz, że nie posprzątałem mieszkania choć obiecałem?!”

Jednym z błędów, jakie regularnie pojawiają się w sporach – zwłaszcza w związkach, ale także w innego rodzaju relacjach – jest uporczywe powracanie do przeszłości. Te same „grzechy” i przewiny drugiej osoby są wyciągane na powierzchnie przy każdej okazji.  Takie działanie jest strasznie toksyczne, ale bardzo częste. Skąd się bierze i co można z nim zrobić?


 

Są dwa główne mechanizmy, które odpowiadają za sięganie do przeszłych wydarzeń w sporach. Jeden związany jest z tym jak działa nasza pamięć. Drugi z tym, jak podchodzimy do różnego rodzaju sporów.


Złość przywołuje złość


Nasza pamięć działa (w dużym uproszczeniu) na zasadzie zestawu luźno powiązanych sieci. Podobnego rodzaju wspomnienia łatwo się łączą w jeden spójny system. Dzięki temu gdy przywołamy jedno z nich, podobne również stają się dla nas łatwiej dostępne. Jednocześnie trudniej nam jest przywołać wspomnienia innego rodzaju.

Kiedy więc jesteśmy zdenerwowani, nagle WSZYSTKO co nas denerwowało w drugiej osobie okazuje się być strasznie wyraźne. Kolejne wspomnienia frustracji i zawodów same przychodzą na myśl. Im bardziej się „wkręcamy” w naszą złość i czy uczucie zawodu, tym podobne wspomnienia stają się łatwiejsze do przywołania. Ten sam mechanizm jednocześnie utrudnia nam przywołanie innych wspomnień, które mogłyby zrównoważyć te problematyczne.


Innymi słowy, gdy zaczynamy się na kogoś wkurzać, nasze myśli automatycznie wypełniają się wspomnieniami kolejnych przewin danej osoby. Także tych bardzo zadawnionych, o których na co dzień nie pamiętamy. Jest nam za to dużo trudniej przypomnieć sobie wszystkie fajne, miłe i sympatyczne rzeczy, które taka osoba zrobiła dla nas.


Dodatkowo, plastyczność naszej pamięci sprawia, że gdy przywołujemy jakieś wspomnienie, to jednocześnie zapisujemy je na nowo, ale zmodyfikowane. Między innymi przez emocje, które odczuwamy w danej sytuacji. Jest to wykorzystywane w terapii, gdzie osłabiamy problematyczne, przerażające czy traumatyczne wspomnienia przywołując je w stanie fizycznego lub chemicznego relaksu. Może to jednak zadziałać odwrotnie – przywołując umiarkowanie emocjonujące wspomnienie w stanie dużego wzburzenia emocjonalnego, jeszcze podkręcamy jego intensywność przy kolejnych przywołaniach.


Ten system sprawia, że stare zadry, zwłaszcza nieprzepracowane w żaden sposób, mogą uaktywniać się raz za razem przy kolejnych sporach. Nawet jeśli ich wprost nie poruszamy i tak mogą wpływać na ich przebieg. Co gorsza, z kolejnymi takimi sytuacjami mogą wręcz rosnąć. Dlatego właśnie komunikacja w relacji  i przepracowywanie takich problemów są tak ważne.


Równie ważne jest też odpowiednie podejście do sporów i dyskusji…


Nowa amunicja, czyli dlaczego wygrywanie sporów jest strzałem w kolano


Wiele osób podchodzi do sporów w relacji jako do czegoś, co mają wygrać. Nie postrzegają ich jako czegoś, co warto wspólnie rozwiązać, problemu który dotyczy obydwu osób i warto jakoś rozwiązać. Zamiast tego relacje postrzegane są jako swego rodzaju gra, a spory – jako okazja do rozliczenia.

Dla jasności, nie postuluje tutaj zupełnego ignorowania równowagi w relacjach. Czy to w związkach, czy w przyjaźni czy we współpracy biznesowej, jeśli przez długi czas jest duża nierównowaga zaangażowania, to będzie to prowadziło do problemów i resentymentów. Jednocześnie jednak większość sporów czy problemów nie jest „globalnych”, tylko „lokalne”. Dotyczą konkretnych niedociągnięć, nieoczekiwanych sytuacji, nieomówionych wcześniej decyzji, które nagle trzeba było podjąć. I tu pojawia się pewna bardzo toksyczna skłonność, jaką jest używanie przeszłości jako amunicji.


Największy problem z takim podejściem to używanie tej przeszłości, tak jak i obecnych problemów w relacji, jako towarów wymiennych. Innymi słowy, zamiast tej konkretnej sytuacji, z którą da się coś zrobić, uniknąć na przyszłość, itp. nagle pojawia się „mój dług w relacji”, który porównywany jest do „twojego długu w relacji”. Dwadzieścia spóźnień po mojej stronie „równa się” jedno twoje wystawienie do wiatru na ważnym spotkaniu. Spóźniłem się tylko piętnaście razy, więc pięć razy jeszcze mogę i nie narzekaj.


Ten rodzaj mentalnej księgowości jest nie tylko absurdalny. Jest kontrproduktywny. Nie sprzyja poprawie układu między dwiema osobami, nie sprzyja poprawie samopoczucia żadnej ze stron (choć może dać chwilową „okrutną satysfakcję” moralnej wyższości stronie, która uważa się za bardziej pokrzywdzoną). Zamiast tego jedynie nakręca spiralę wzajemnej niechęci.


Co zrobić by tego nie robić?


Jeśli wiesz, że masz takie skłonności, ale nie potrafisz się przed nimi powstrzymać, to co możesz zrobić mimo wszystko?

1) Nie zmienisz swojej pamięci i tego jak działa. Możesz jednak przepracować przeszłe wydarzenia, tak by zobojętnić je na tyle, by wypadły ze „sfrustrowanej” sieci i trafiły do innej. Dzięki temu nie będą się tak aktywowały.

2) Praca nad większą świadomością siebie i swoich myśli w konflikcie.

3) Ustalenie jasnych zasad sporów z drugą osobą, w tym umówienie się na domykanie konkretnych przeszłych wydarzeń.

4) Jeśli jakieś wydarzenia powracają mimo takich deklaracji, to pracujcie nad nimi, ale nie w sytuacjach gdy ogarnia Cię złość czy frustracja. Tu może się przydać dziennik problemów, o którym pisałem kilka lat temu.

5) Postaraj się zmienić perspektywę relacji z rywalizacyjnej/handlowej, na współpracę nad wspólnym projektem (firmą, projektem biznesowym, przyjaźnią, związkiem). Konflikty czy zaniedbania nie są przewiną drugiej osoby względem Ciebie. Są przeszkodą dla dobrego działania projektu. (Nie znaczy to, że ktoś nie może być za nie bardziej odpowiedzialny, chodzi o to by nie patrzeć na całość jako na rywalizację.)

6) Unikaj „utowarowania” przewin czy zaniedbań. Nie są czymś wymiennym. Rozpatruj je indywidualnie, albo przynajmniej w kilkunastu różnych kategoriach.


Co najważniejsze, już sama świadomość może pomóc i wiele zmienić. Warto więc z tego korzystać. A jeśli jakaś Twoja relacja cierpi z powodu takich zachowań, warto podesłać tego typu artykuł też drugiej osobie.

 


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis