Rip it up – The Radical Approach to Changing Your Life

Richard Wiseman

 

Lubię Richarda Wisemana. Szalenie cenię jego “59 sekund”, które uważam za jedną z najlepszych książek w zakresie psychologii popularnej, jakie miałem w ręku. Lubię jego Paranormality, The Luck Factor/Kod szczęścia czy Quirkology/Dziwologię.

Dlatego z bólem serca muszę powiedzieć, że miałem faktycznie ochotę podrzeć “Rip it up”/”Podrzyj mnie” – żeby nie irytowała mnie swoją niską jakością. Na szczęście miałem akurat wersję e-bookową, więc nie doszło do książkobójstwa.

Dla jasności – “Rip it Up” nie jest publikacją beznadziejną. Znajdzie się tam nieco wartościowych i przydatnych rozwiązań. Problem w tym, że w porównaniu z tym, do czego przyzwyczaił wcześniej Wiseman, z dyscypliną intelektualną jaką demonstrował, Rip it Up jest potwornie kiepska. To trochę tak, jakby Wiseman zbyt zafascynował się pewną ideą (lub, co dla mnie bardziej prawdopodobne – zdecydował się z niej zrobić swój główny produkt komercyjny) i pozbył się ogromnej części sceptycyzmu, który wcześniej był dla niego podstawą działania.

W efekcie posuwa się, dla uwiarygodnienia swoich tez, do dokładnie tych samych błędów logicznych, które punktował w Paranormality (np. argumentując, że zgodnie z zasadą “tak jakby”, aktorzy grający kochanków mają duże szanse się w sobie zakochać… potwierdzając to potem anegdotami – np. Pitta i Jolie z “Pana i pani Smith” , a co gorsza całkowicie ignorując fakt, że przecież oboje aktorów po tym filmie grało wiele innych ról z romansem w tle – i jakoś się nie rozstali). Przyjmuje na wiarę eksperymenty, których wiarygodność naukowa jest praktycznie zerowa (np. “więzienny” eksperyment Zimbardo). Popełnia karygodne błędy w spójności logicznej swojej tezy (np. opiera się na teorii sugerującej, że nie ma oddzielnych emocji, tylko różne stopnie pobudzenia fizjologicznego, interpretowane później jako emocje w zależności od kontekstu… by chwilę później twierdzić, że w oparciu o tą teorię, ludzie mogą błędnie interpretować złość jako miłość i tęsknotę. A przecież jeśli przyjąć tą teorię, to nie można mówić o interpretacji złości -trafnej lub nie trafnej – bo nie ma złości, jest samo pobudzenie…). A to wszystko przykłady z – dosłownie – pierwszych dwóch-trzech rozdziałów z dużo dłuższej książki.

Nie wiem czemu Wiseman tak zrobił. Może fakt pisania książki jako hołdu dla idola jakim był dla niego William James zaburzył mu perspektywę. Może po prostu chciał sprzedać swój pomysł. Faktem jest, że książka pod względem psychologiczno-naukowym jest dla mnie porażką.

Czy to znaczy, że rozwojowo nie można z niej skorzystać? Tu już na szczęście trochę lepiej. Choć interpretacje przyczyn działania przedstawionych metod można wywalić do kosza (jest zwykle intelektualnie równie wadliwa jak powyższe przykłady), można przynajmniej z części praktycznie skorzystać. Po prostu warto mieć odpowiednie filtry i perspektywę.

Smutne. Na książki Wisemana czekałem dotąd z zapartym tchem. Już nie będę.

Poziom: S2 – raczej podstawowy, ale i doświadczeni ludzie mogą nieco skorzystać, warto też mieć bardziej sceptyczne filtry.

Ocena: 2.5/5 -naukowo i “wisemanowo” kiepska, ale ma nieco wartościowych treści, po prostu trzeba być bardzo ostrożnym w ich braniu.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis