Antifragile – Things that gain from disorder

Nassim Nicholas Taleb

 

Mam dwie tezy i nie wiem, która z nich jest prawdziwa.

Teza pierwsza: Nassim Taleb i Tim Ferriss (recenzja) wynajęli tego samego ghostwritera – pompatycznego buca pozbawionego nawet cienia kompetencji pisarskich – do napisania swoich najnowszych książek. Z jakiegoś powodu zapomnieli przy tym wynająć redaktora. Ani przyjąć redaktora od wydawcy. Krew i popioły, jakże tej książce przydałby się redaktor.

Teza druga: Po światku pisarskim chodzi jakiś wirus, dotykający autorów piszących swoją trzecią popularną książkę i rzucający się im na mózg.

Jak mówiłem, nie wiem która teza jest prawdziwa, ale która by nie była, skutki są opłakane.

Podchodziłem do tej książki z wielkimi oczekiwaniami. Jestem zdecydowanym fanem “Fooled by Randomness” i “Black Swan”, poprzednich publikacji Taleba, poświęconych prawdopodobieństwu i temu, jak nie dostrzegamy wpływu prawdopodobieństwa na nasze życie. Osoby, które mnie znają wiedzą, że gorąco polecałem te książki Nassima (u nas wydane jako “Ślepy traf” i “Czarny łabędź”). Dlatego od “Antifragile”, reklamowanego jako zwieńczenie trylogii, oczekiwałem naprawdę wiele. A w gdy zacząłem ją czytać…


Cóż, gdy zacząłem ją czytać, byłem wdzięczny, ze czytam ją na tablecie, a nie w wersji papierowej. Bo książka ta nie walnęła o ścianę, wielokrotnie, tylko dlatego, że nie chciałem sobie uszkodzić ipada.

Zanim przejdziemy do złego – a jest tego dużo – chciałem podkreślić, że główna idea książki jest całkiem ciekawa. Antyfragile, czyli antydelikatne – rzecz, która w reakcji na chaos i stres* rozwija się i staje się lepsza. W związku z tym Taleb zaleca m.in. regularne wystawianie na umiarkowany stres zarówno siebie samych, jak i różnych systemów w których funkcjonujemy, jak również dążenie do tworzenia systemów, które będą z natury antydelikatne.  Idea ciekawa, ale tak po prawdzie – w książce dość słabo uzasadniona i rozwinięta, więc tak naprawdę czytając ją nie dostaniesz dużo więcej, niż opisuje ten paragraf. Warto pomyśleć nad tą koncepcją, jest ciekawa i dobrze że powstała książka na ten temat… Szkoda tylko, że taka.

*Dokładniej – co nieco podważa całą tezę – “umiarkowany” chaos i stres… Jeśli zaczniemy jednak tak skalować, to okaże się, że każdy przedmiot jest jednocześnie delikatny i antydelikatny.


Tyle pozytywów tej książki (no, jest jeszcze jeden, ale zachowam go na podsumowanie). Negatywy są niestety tak przytłaczające, że przyznam, że nie przeczytałem jej całej – dotarłem tak do 1/7. Gdy tam dotarłem, napisałem do znajomego, który książkę przeczytał, pytając, czy Taleb w jakimś momencie komentuje, że tak naprawdę duża część książki to prowokacja i demonstrowanie, że ludzie wciąż łapią się na te błędy, które wskazywał w “Łabędziu” i “Trafie”. Znajomy zaprzeczył, więc dalej, zamiast czytać zacząłem przeskakiwać i skanować fragmenty, po prostu miałem już serdecznie dość tego, co dotąd znalazłem.

Co mnie tak wkurzało? Cóż, po kolei:

– arogancja, pozerstwo, bezużyteczne adnotacje typu “z kim to ja nie byłem na obiedzie” – jakby Nassim uczył się od Ferrissa jak spaprać książkę przez pozowanie na nie wiadomo kogo

– kretyńska (serio, nie ma lżejszego słowa na to co tu było) argumentacja stosowana przez większość książki. Przykład? Na początku książki Nassim umieszcza zdjęcie kobiety niosącej na głowie balię z zakupami – zdjęcie umieszczone w książce na licencji creative commons, a więc po prostu ściągnięte gdzieś z netu. Taleb podpisuje zdjęcie twierdzeniem, że noszenie tak rzeczy jest bardzo zdrowe dla kości, ale nie robimy tego, bo… nie opłaca się to firmom farmaceutycznym. Tak, niewątpliwie, gdyby nie te wredne firmy, wszyscy stosowalibyśmy sposób noszenia zakupów standardowo stosowany jedynie na niewielkim kawałku kuli ziemskiej…

Już to byłoby przejawem absurdu argumentacji Taleba, problem w tym, że bynajmniej się tam nie zatrzymuje! Stronę później pisze bowiem, że kobieta ze zdjęcia, dzięki takiemu noszeniu, cieszy się świetnym zdrowiem i perfekcyjną postawą…

Serio? A skąd to wie? Odczytał jej zdrowie po fotce? Wie kim jest ta kobieta i co robi na codzień, wie jaki jest jej stan zdrowia i postawa gdy nie pozuje do fotki? SKĄD?

Niestety, ten poziom argumentacji obecny jest przez całą książkę. Co gorsza…

– Nassim odrzuca wyniki badań (po raz pierwszy – wcześniejsze książki na takich wynikach opierał), jako oparte na selektywnym doborze przypadków (“cherry-picking data”), zamiast tego opierając się na doświadczeniu (głownie własnym) – które oczywiście jest tym bardziej siedliskiem selektywnego doboru przypadków! Ba! Wcześniejsze książki Taleba sprowadzały się właśnie do tego, że takie wnioskowanie z doświadczenia jest wybitnie wadliwe i nie ma co na nim polegać, bo ignorujemy czynniki losowe i błędnie wyciągamy wnioski! W Antifragile postępuje zaś o 180 sprzecznie z wcześniejszymi tezami – co wyjaśnia chyba, czemu pytałem znajomego o to, czy to aby nie ściema…

– książka jest przesycona jadem i niechęcią wobec osób, których Taleb nie lubi,  a jego opisy wybuchów na różnych konferencjach sugerują dość poważny problem z kontrolowaniem złości. Być może to z tego względu tak psioczy na psychoterapię takich problemów – dzięki temu unika konfrontacji.

– na początku książki deklaruje, że nie będzie przy jej pisaniu korzystał ze źródeł i biblioteki i niestety to widać – pisze o masie tematów, ale o większości z nich błędnie.

– a przede wszystkim rozwlekle i niespójnie. Antifragile to ksiażka, w której dobry redaktor byłby na wagę złota i mógłby tego potwora zmienić w coś w miarę sensownego. Niestety, ewidentnie nie było tutaj procesu redakcyjnego, patrząc na niektóre deklaracje Taleba z książki – prawdopodobnie był tak zadufany w sobie, że na ten proces się po prostu nie zgodził.

– choć jego rady odnośnie antywrażliwości są dość ogólne, nie szczędzi rad na każdy inny obszar życia – tyle tylko, że sam ich nie słucha. Np. zniechęca do reagowania na krytyków, ale jako pierwszy reagował na przedpremierowe recenzje na Amazonie i dyskutował z negatywnymi.


Podsumowując – tragedia. Jeden dobry pomysł, masa bzdur i arogancji, a wszystko w stylu chaotyczno-rozwlekłym. Nassim zdaje się być kolejną osobą cierpiącą na tzw. “chorobę Noblistów” (choć noblistą nie jest) – sytuację, w której osoba której poglądy w jakimś temacie zostały uznane za wyjątkowo trafne (wyróżnione Noblem, potwierdzone krachem finansowym, itp.) uznaje, ze zna się świetnie na KAŻDYM temacie i może się wypowiadać w nich jako autorytet, bez weryfikowania swojej wiedzy.

Co prowadzi nas do drugiej zalety tej książki. To bardzo namacalne ostrzeżenie. Nie ważne jak dobrze znasz błędy poznawcze, jaką masz świadomość takich procesów przeceniania własnego zdania, roli własnych działań w swoim sukcesie, itp. I tak jesteś tylko człowiekiem i potwornie wrażliwym na to, że Ci po prostu odbije.

Zadbaj o to, by mieć w systemy zabezpieczające na taką okazję, bo bez tego może być zdecydowanie za późno.

Szkoda. Naprawdę ceniłem Taleba i dalej będę polecał “Ślepy Traf” i “Czarnego Łabędzia” jako bardzo wartościowe książki. Również sama idea antydelikatności/ adaptowalności (Taleb twierdzi, że to co innego, masa krytyków wskazuje mu, że bynajmniej) jest bardzo ciekawa.

Niestety Antyfragile jako książka nie jest ani ciekawa, ani wartościowa. Zdecydowanie odradzam. I gorąco życzę Talebowi otrząśnięcia się.

Poziom: S1 – bardzo podstawowy i ogólny tekst

Ocena: 1/5 -przemyśl ideę nie marnuj czasu i pieniędzy na książkę

 

Książkę możesz nabyć np. TUTAJ.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis