Zgodnie z tradycją, czas na podsumowanie mijającego roku na blogu :)

Tym razem daruję sobie formę musicalową ;) Dlaczego? Bo kot :) A także dlaczego, że zdecydowałem się nieco polenić. 2014 był dla mnie bowiem potwornie intensywnym rokiem. Nawet w tych miejscach, gdzie chciałem sobie dać na wstrzymanie, zwykle pojawiały się nowe możliwości wymagające jednak poświęcenia kolejnych godzin. Efekt był taki, że rok kończyłem już solidnie przepracowany i z “długiem snu” którego nie udało mi się odrobić nawet przez tydzień. Uroki sektora usług – albo nie ma co robić, albo nie ma się chwili na wytchnienie ;)

No dobrze, ale przejdźmy do konkretów :) Jaki był 2014?


Zawodowo

Jak wspominałem, bardzo, bardzo intensywny. Po latach wynajmowania sal na coaching i szkolenia zdecydowałem się w końcu wynająć lokal na stałe, czego efektem jest bardzo miła salka przy ul. Żurawiej, w samym centrum Warszawy.

Kącik coachingowy czeka...

Kącik coachingowy czeka…

Znalezienie dobrej sali nie było wcale łatwe, z dość prostego powodu. Przez lata wychodziłem z założenia, że lepiej włożyć więcej wysiłku w znalezienie dobrej sali w świetnej cenie, niż przekładać koszty swojego lenistwa na klientów. M.in. dlatego mogłem oferować szkolenia w tak dobrych cenach, jakie mam – ponieważ gdy inni płacili za salkę 800, 1000 czy nawet kilka tysięcy zł za dzień, ja znajdowałem równie dobrą lub lepszą salę za 200-500zł*. Wadą takiego układu był właśnie fakt, że gdy już zacząłem szukać biura na stałe, potrzebowałem znaleźć dużo lepsze warunki, by zrównoważyło koszty wynajmu “za dzień”. Bądź co bądź, jeśli ktoś płacił dotychczas 800 zł, a ja 200zł, to potrzebowałem 4-krotnie większego obłożenia, by zrównoważyło te same koszta. Na szczęście udało się to i z nowej salki jestem bardzo zadowolony.

*Marnowanie środków przez firmy szkoleniowe to zresztą oddzielny temat, któremu poświęcę kiedyś artykuł.

Nowa sala, dostępna 24h/dobę pozwoliła mi z kolei poeksperymentować na różne sposoby. Przeprowadziłem więc szereg szkoleń jednodniowych, jak również uruchomiłem Klub Improwizacji. Początek 2015 mam już tak zarzucony pracą, że musiałem tymczasowo zawiesić klub, ale sądzę, że będę chciał do niego wrócić na wiosnę. Był on dla mnie sporym, ale ciekawym wyzwaniem – to zupełnie nowa forma, odmienna od szkolenia, której cały czas się uczyłem. Okazja do praktycznego wyjścia poza swoją strefę komfortu, a przy tym możliwość przetestowania wielu nowych struktur, z których niektóre pojawiły się w efekcie na Treningu Trenerskim.


A skoro o Trenerskim mowa – uruchomiłem pierwsze edycje Szkoły Trenerów oraz Szkoły Coachingu i ChangeWorku. Ogrom nowego materiału, ale i okazja do wypuszczenia w świat ludzi naprawdę dobrze przygotowanych do pełnienia ról trenera i coacha. Od dawna powtarzam, że w tej branży jedyną prawdziwą konkurencją są partacze. Tacy zmniejszają rynek dla wszystkich, bo gdy ktoś zniechęci się do coachingu czy szkoleń na szkoleniu u partacza, to zniechęci się do wszystkich szkoleń, a nie tylko do szkoleń w jego wykonaniu. Dlatego kompetentni koledzy po fachu są skarbem – ilekroć robią dobrą robotę, powiększają tort do podziału, dla wszystkich. Strasznie mi miło, że będę miał okazję wspomóc kilka takich osób w wyjściu do ludzi i zbudowaniu swoich karier w branży.


W pracy coacha również intensywnie. Dużą popularnością cieszą się nowe pakiety półroczne – ten poziom zaangażowania wydaje się być optymalny dla wielu osób, a ja powoli zbliżam się do limitu klientów, z którymi mogę w tym formacie pracować. Realistycznie jestem w stanie pracować na pełnych obrotach z maksymalnie trzema osobami dziennie, jestem też mniej wydajny coachując w dniu kiedy szkoliłem, staram się więc tego unikać. Przy zachowaniu pewnej puli godzin dla klientów krótkoterminowych, dużym obłożeniu szkoleniami i potrzebą zachowania dla siebie jakiegoś czasu na odpoczynek, robi się tego po prostu dużo.


Oprócz tego prowadziłem nieco wykładów, m.in. na ASBIRO, Myśleć jak Milionerzy czy konferencji Vademecum Coacha. Dałem też kilka wykładów na uczelniach, w ramach różnego rodzaju studenckich konferencji, ale ze względu na ograniczony czas zdecydowałem się skończyć z prezentacjami tego typu**. Wciąż będę się pojawiał na konferencjach branżowych, ale już nie na studenckich.

**Za jednym wyjątkiem, promocji nauki i sceptycyzmu naukowego, w tym zakresie czuję się zobowiązany występować przed każdym audytorium do którego można dotrzeć.


Udało się też nawiązać kilka obiecujących współpracy z innymi firmami szkoleniowymi, zobaczymy jakie będą tego efekty :)


Tyle zadań ma jednak swoją cenę. Nie wszystkie projekty przewidziane na 2014 udało mi się zrealizować. Wciąż nie mogę dokończyć kursów na Mindstore, choć w tym samym czasie nagrałem kilkanaście anglojęzycznych rzeczy we współpracy z Olafem Sawajnerem. Bardzo żałuję również tego, że nie udało mi się w tym roku skończyć pisać żadnej książki. Przyznam, nieco demotywujący był fakt, że mimo oddania do wydawnictwa dwóch książek na przełomie 2013/2014, dotąd wyszła z nich jedna, druga jest planowana dopiero na wiosnę 2015. Tym niemniej liczyłem, że napiszę więcej. Rozwój Osobisty dla Początkujących jest na razie gotowy tak w 2/3, nad innymi pracuję w tle, ale to jeszcze trochę zajmie. Na pocieszenie, udało mi się w końcu skończyć książkę z bajkami o kotach, którą od dłuższego czasu szykowałem na prezent. Być może będę dla niej szukał też wydawcy – bajki maja też funkcję terapeutyczną – ale to ew. sprawa na przyszłość.


Blogowo-internetowo-medialnie

Jeśli chodzi o blog, zakładane plany wzrostu okazały się wprawdzie zbyt ambitne, ale i tak udało się podwoić liczbę czytelników, zarówno w skali miesięcznej jak i rocznej. Było Was tutaj w tym roku ponad sto tysięcy, dzięki :)


Cykl Rozwój Osobisty dla Początkujących spotkał się z ciepłym przyjęciem, popularne były też artykuły o depresji, DDA, potędze podświadomości, poczuciu wartości czy kilka osób z cyklu Aty-Guru. Żałuję, że nie udało mi się zabrać za Fake Guru – jest to dość pracochłonny cykl, a przyznam też, że nie widziałem w tym roku zbyt wielu odniesień do osób, które chciałem tam opisać.

Ogólnie popularność różnych anty-guru (w skali krajowej, nie artykułów na blogu ;) ) zdaje się spadać. Coraz więcej osób zdaje się sięgać po rozwój oparty na praktycznych rozwiązaniach, a nie pustych obietnicach. Coraz więcej znaczących osób w polskim rozwoju wprost wskazuje na patologie w środowisku i sugeruje rozwiązania. Super! :)

mur

Przyznam, czasem w tej kwestii miałem wrażenie, że walę głową w mur. Na szczęście głowę mam twardą i mur w końcu spasował ;)

Ba,nawet kilka osób serdecznie mnie nienawidzących stwierdziło nagle, że uruchomi działania bardzo podobne do moich w tym zakresie, co daje mi straszną satysfakcję. Dlaczego? Nie ma dla mnie znaczenia jeśli będę przez kogoś nielubiany, tak długo, jak długo taka osoba zmieni swoje zachowanie na zdrowsze. A właśnie z tym mamy tutaj do czynienia. Niektórych znajomych ze środowiska zdrowego rozwoju to nawet mierzi “jak to, ci ludzie wieszali za taką postawę na nas psy, a teraz, bez słowa przeprosin nagle sami to robią?”, ale z mojej perspektywy to ludzkie i nie oczekiwałem aż takiej refleksji. Mogę spokojnie pozostać “tym złym” dla tych ludzi, tak długo jak ich faktyczne zachowanie będzie lepsze :)


Ogromnie czasochłonne, ale i satysfakcjonujące było wyzwanie 80 książek w rok. Musiałem nieco się sprężyć, żeby je zrealizować, ale się udało (sprawozdanie w kolejnym wpisie :) ). Dziwnie było przez rok praktycznie nie kupować nowych książek i faktycznie, solidnie zmniejszyć kupkę książek oczekujących. Wciąż nie udało mi się jej zlikwidować, ale różnica jest znacząca i bardzo fajna. W przyszłym roku nie będę go bezpośrednio powtarzał, ale mam kilka pokrewnych pomysłów, z którymi będę się chciał bawić, m.in. “zadania do wykonania w miesiąc” z którymi już eksperymentowałem.

Udało mi się też w tym roku trafić do kilku nowych mediów, m.in. programu 4 Polskiego Radia (“Strefa Szefa”), Gazety Wyborczej, Coachingu czy Tygodnika Przegląd. Prawdziwe laury należą się jednak w tym obszarze mojej cudownej żonie, która została regularną ekspertką TVN 24 Biznes i Świat (np. tutaj).


Nie wyrobiłem się ze stworzeniem nowych wersji moich stron, a nowy blog Psychologia w Polityce radził sobie dość średnio, postanowiłem więc włączyć go do jednej z większych nowości 2014, czyli Cafe Royal, bloga o wszystkim tylko nie o rozwoju :) Cafe jest dla mnie miejscem gdzie mogę pisać na dowolny temat jaki przyjdzie mi do głowy, kiedy akurat przyjdzie mi do głowy. Znajdziesz tam wszystko, od recenzji książek i gier przez pouczenia n.t. czym jest gwałt, aż po analizę historycznej ewolucji religii judaistycznej. Bo kot :) Nie obiecuję regularnych aktualizacji Cafe – to bardziej blog dla mnie, gdy chcę coś opisać, choć oczywiście jeśli zdecydujesz się mi tam towarzyszyć, będzie mi bardzo miło :)

Całkiem sprawnie rozwijają się też Niedzielni Gracze, blog który prowadzimy z żoną na temat gier planszowych, w które lubimy sobie okazyjnie pograć :) A skoro mowa o prywatnych zajęciach…


Prywatnie

Największym prywatnym wydarzeniem w 2014 był zdecydowanie długo planowany wyjazd na wschodnie wybrzeże USA. Nowy York, Filadelfia, Waszyngton, Miami, Orlando i Nowy Orlean, trzy wspaniałe tygodnie odkrywania(jedzenia), zwiedzania(knajp) i odpoczywania(od jedzenia). (No dobra, nieco przesadzam, ale trzeba powiedzieć, że porcje w USA są powalające.) Szykowaliśmy się na to od dłuższego czasu i fajnie było to w końcu zrealizować. W przygotowaniu jest książka n.t. naszego wyjazdu, na wzór książki o Japonii.

Spróbowałem też Cronuta (połączenie crossainta i donuta), niestety zawiódł oczekiwania. Nie udało się spróbować batona mars zapiekanego w głębokim tłuszczu, ale liczę, że kiedyś nadrobię :)

IMG_5605

Ale serio, porcje były zabójcze…

Oprócz tego zwiedziliśmy również Brukselę, akurat na jarmark świąteczny, standardowo byliśmy też w Sopocie, gdzie, rzecz jasna, zaliczyliśmy cudowne Cyrano & Roxanne (ich kaczka warta jest każdego grzechu). Miałem też okazję odwiedzić Wrocław, wprawdzie zawodowo (Praktyk Beyond NLP), ale i tak miło było wpaść do tego miasta. “Zaliczyliśmy” też kilkudniowy wypoczynek w Krakowie, gdzie odkryliśmy Słodki Wierzynek i ich zbrodniczo dobre praliny.


2014 był zresztą generalnie bardzo “jedzeniowym” rokiem. Na 30-te urodziny sprawiłem sobie butelkę whisky z mojego rocznika (choć fakt, że leżakującą w beczce 24, nie 30 lat – trzydziestki to już mocny spiryt), a w środku roku dzięki Beacie odkryliśmy Yelp, portal społecznościowy wyróżniający się tym, że faktycznie jest społecznościowy. Tzn. lokalni koordynatorzy (na razie Warszawa i Kraków) regularnie organizują spotkania dla zarejestrowanych w portalu osób. Fajna okazja do poznania ciekawych ludzi zupełnie spoza dotychczasowego grona znajomych sprawiła, że staliśmy się regularnymi bywalcami. Propsy dla Warszawskiej koordynatorki, robi naprawdę kawał dobrej roboty :)


Odkryłem kilka cudnych serii komiksowych (“Saga”, “The Wicked, The Divine”, “Day Men”, “Thief of Thieves”), za to wciąż brak mi dobrej książkowej serii fantasy lub SF. Odkryłem i pokochałem Veronicę Mars – od czasu Buffy/Angela nie bawiłem się tak dobrze przy serialu. Odkryłem w końcu (dzięki Tomek!) przecudny fanfic Harry Potter and the Methods of Rationality. Jeśli nie znasz, przeczytaj. Nie dyskutuj, tylko przeczytaj. Jak nie czytasz po angielsku, naucz się języka, potem przeczytaj. Podziękujesz mi później :)


Nie jestem zadowolony z kwestii treningowych – tylko mniej więcej przez pół roku (w przerwach) trenowałem regularnie na siłowni :( Gdy już wchodziłem w rytm było ok, ale gdy wyrywała mnie z niego praca, wyjazd czy coś innego, trudno było powrócić. Mimo planów nie udało się też wrócić do squasha, nad czym boleje – obijanie się o ściany w rozpaczliwej pogoni za piłką miało swój niewątpliwy urok :) Rower czy spacery są miłe, ale to nie to :) Zdecydowanie treningi to obszar, na który będę potrzebował zarezerwować więcej czasu w 2015.


Świętowałem z żoną pierwszą rocznicę ślubu :), a nasz związek zbliża się powoli do siódmego wspólnego roku. Bardzo się cieszę z tych wspólnych lat i jestem za nie niezwykle wdzięczny :)

wedding

To już rok :)

Mimo dużej ilości pracy udało się zaliczyć sporo fajnych spotkań towarzyskich, w tym semi-regularne spotkania na planszówki w kilku gronach. Dzięki Wam wszystkim, jeśli akurat to czytacie :) Fajnie było, liczę na powtórkę w 2015 :)

Moje dwa koty pozostają niezmiennie urocze, żarłoczne i wścibskie :)

Żreeeeeeć!

Żreeeeeeć!

I to chyba tyle :)

Bardzo, bardzo intensywny rok, zwłaszcza zawodowo. A jednocześnie rok bardzo miły i udany. Zobaczymy co czeka w 2015 :)

Dzięki, że byłeś/aś tu ze mną przez ten rok i do zobaczenia :)


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis