Raz na jakiś czas trafiam u różnych rodzimych i zagranicznych guru rozboju osobistego na szeroko rozumiane “listy wartości”. Mają różne tytuły – “Oto zasady, którymi kieruje się w życiu”, “Reguły wg. których buduję swój biznes”, “Co mną kieruje w życiu”, itp. itd.

Zawsze patrzę na nie z pewnym rozbawieniem, zwłaszcza gdy widzę rozbudowane debaty n.t. tego, jak te zasady mają działać, jak inspirują, itp. Rozbawienie to wynika z pewnej dodatkowej wiedzy, którą chciałbym się tu podzielić – może pomoże Ci to na przyszłość uniknąć takiej pułapki.


– Pułapki? Co ten Król znowu wymyśla?  – zaprotestują niektórzy czytelnicy.

Ano dokładnie, pułapki. Bo widzisz, taka lista nie ma tak naprawdę nic wspólnego z osobą, która ją udostępniła. Nie raz wręcz miałem sporo zabawy rozmawiając z osobami znającymi bliżej danego guru i bezlitośnie zderzającymi każdy punkt takiej listy z rzeczywistymi jego zachowaniami. Ta niespójność nie ma jednak większego znaczenia, bo ta lista nie jest o guru.

Jest o Tobie, drogi, usłużny frajerze. (No, przynajmniej tak postrzega Cię guru publikując taką listę.)

Jest po to, żebyś Ty utożsamił się z taką listą. (Dlatego składa się zwykle z refluksji i nie znajdziesz tam niczego kontrowersyjnego, co mogłoby zniechęcić część fanów od utożsamienia się.) Jest po to, byś stwierdził “ja też taki jestem” lub “ja też taki chce być” – i żebyś polubił i udostępnił tą listę, docierając do swoich znajomych, którzy dzięki temu mogą się zainteresować danym guru.

Jest po to, byś posłużył za słup reklamowy.

(Teraz już mam nadzieje rozumiesz, czemu guru uważają Cię za frajera udostępniając takie listy*).

*Dopuszczam oczywiście, że część udostępnia takie listy bez głębszej refleksji, po prostu jako kopie tego, co u kogoś podpatrzyli, bez zrozumienia procesu zachodzącego pod spodem.


Guru korzystają z tego, że ludzie mają naturalną skłonność do demonstrowania swoich postaw i upodobań. Jeśli uda im się “podłączyć” swoją osobę pod taką demonstrację, uzyskują darmową reklamę. Dlatego jakiekolwiek dyskusje o takich “listach” w innych kategoriach niż “jak skuteczna była to reklama/ile osób dało się nabrać na tą manipulację” nie mają większego sensu.

Udostępniając fotki ludzi pracujacych deklaruje siebie jako osoba szanująca ciężką pracę...

Udostępniając fotki ludzi pracujących przedstawiam siebie jako osobę szanującą ciężką pracę…

Czy da się takie listy zrobić etycznie i niemanipulatywnie? Moim zdaniem tak – przykładem jest tu Jakub Królikowski i jego “10 mitów o introwertykach”. Ta lista pełni dokładnie taką samą rolę jak listy p.t. “moje zasady” – pozwala zademonstrować dzielącemu się swoją postawę introwertyka oraz wyznaczyć swoje granice, to jak chciałby być traktowany. Jednocześnie od początku jest to lista o udostępniającym, a nie o Kubie (choć fakt, że przygotował taką listę, może sprawić, że sam będzie odbierany jako introwertyk). Nie ma tu sztucznego pozowania, ani refluksyjnego “jestem taki zajebisty”. Zdecydowanie zdrowsze podejście do tego samego narzędzia.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis