Odwrócone podwójne wiązanie w komunikacji – przykłady

W komentarzach do poprzedniego wpisu często padały prośby o przykłady, które pomogłyby lepiej zrozumieć poruszany proces. Postanowiłem więc przygotować dodatkowy wpis, zgodnie z Waszymi życzeniami.

Sam proces „odwróconego podwójnego wiązania” jest opisany w poprzednim wpisie. W skrócie- chodzi o nadanie takiego komunikatu, który dla odpowiedniego odbiorcy będzie zrozumiały i potwierdzi jego poglądy, ale który jednocześnie nie przypisuje nadawcy „na twardo” do danej pozycji, dając mu zawsze możliwość stwierdzenia, że nic takiego nie twierdził.

Narzędzie to mocno rozwinęli neonaziści w internecie. Używając odpowiednich słów czy emotikon mogą dać znającym ten sam kod sygnał, że oto rozmawiają z innym nazistą. Jednocześnie dla szerokiej publiki te kody będą nie do odczytania i wszelkie zarzuty o popieranie nazizmu będą łatwe do odrzucenia. „O co Ci chodzi? Ja tylko wrzuciłem emotikonkę żaby! Jaki neonazista? Masz paranoję, lewaku!” (Jedną z takich emotikon przez długi czas sygnalizujących przynależność do ruchów neonazistowskich była właśnie ikona żaby, odwołująca się do pokazanej na obrazku powyżej żaby Pepe, postaci komiksowej zawłaszczonej przez neonazistów.) Podobnie wykorzystywany jest szereg innych emotikon (np. rączka „ok”, albo mleko).

 

Innym wariantem tego narzędzia jest komunikacja w oparciu o zmianę terminów. Powiedzmy sobie szczerze – niewiele osób chciałoby się przyznać do bycia nazistą czy faszystą, nawet jeśli ma poglądy idealnie wpisujące się w ten nurt. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by przedstawić się jako alternatywna prawica („alt right”). Tradycjonalista. Zwolennik różnorodności ludzkiej. Przeciwnik SJW (skrót od Social-Justice-Warriors, czyli osób, które aktywnie wypowiadają się na temat praw człowieka.) Albo jako ktoś, kto boi się „wymierania białych” („white genocide”). Podobnie mizogin może określić siebie mianem „osoby walczącej o prawa mężczyzn”, choć jego aktywność będzie się skupiała na atakach na kobiety. Antyszczepionkowiec może się określić jako „zwolennik prawa wyboru”, albo ktoś, kto „nie jest przeciw szczepionkom, tylko przeciw ich przedwczesnemu nagromadzeniu”. Ponownie – osoby znające kod będą w stanie rozpoznać „swojego”. Ci, którzy znają kod i punktują takie osoby będą w stanie to też zrobić. Ale z perspektywy niewprowadzonego rozmówcy reakcja punktujących może być przesadna. Jak to, czy „prawo wyboru” jest czymś złym? To oczywiście daje takiemu mówcy możliwość

 

Kolejnym zastosowaniem jest słynne „nie jestem X, ale…” po którym następuje silna demonstracja słowa X. „Nie jestem rasistą, ale uważam, że Polska powinna być biała.”  (Spoiler alert: zrób badania genetyczne, zdziwisz się.)

Co istotne, treść po „ale” nie musi być podana bezpośrednio. Może być to Jordan Peterson mówiący, że jest przeciwko przemocy wobec dzieci, a jednocześnie opisujący jak kiedyś opiekował się dzieckiem znajomych, zastosował przemoc (nie nazywa jej przemocą, jednocześnie opisuje zachowanie typowo przemocowe) i to zadziałało. Może to być ktoś, kto deklaruje, że równouprawnienie jest dobre i wartościowe… po czym przywołujący szereg anegdot o tym, jak to kobietom współcześnie jest źle w wyniku równouprawnienia, a kiedyś, gdy go nie było, było im lepiej. (Patrzę na Ciebie, Wojciechu Kruczyński). Może to być dowolny guru alt-medu, mówiący, że on oczywiście nie odradza stosowania leków… po czym opowiadający o tym jak to leki mogą wywoływać tragiczne skutki.

Za każdym razem mamy na początku otwartą deklarację „ja nie jestem X”, albo „jestem nie-X”. Tylko potem osoba prezentuje albo wprost deklarację zgodną z X (co łatwo akurat wypunktować), albo przytoczenie historii, selektywnie dobranych i interpretowanych faktów, anegdot, pytań itp. które jednak mocno sugerują, że jak najbardziej, to poglądy X tej osobie pasują. „Oczywiście absolutnie potępiam gwałty, ale czy kobiety nie mają dużo do zyskania na nieprawdziwym oskarżeniu o gwałt?” (Spoiler alert, nie mają.)

 

Jeszcze inną opcją jest dyskusja „hipotetyczna”, przedstawienie danej sytuacji jako całkowicie teoretycznej… Dzięki temu można zawsze się wycofać, mówiąc, że nie dyskutowało się o prawdziwej sytuacji, tylko o pewnej hipotezie. Jednocześnie faktyczni odbiorcy usłyszą, co usłyszeć mieli. Tu przykładem jest wspomniany w poprzednim artykule Sam Harris, korzystający z tej techniki wielokrotnie do postulowania profilowania rasowego na lotniskach (spoiler alert: nie działa), tortur w wydobywaniu zeznań od muzułmanów (spoiler alert: nie działają) czy prewencyjnego ataku atomowego na bliskowschodnie miasta (spoiler alert: serio potrzeba jakiegoś?). Przyciśnięty bronił się oczywiście, że to tylko hipotezy i teoretyczne rozważania – jednocześnie korzystając z rozgłosu medialnego, jakie mu takie sytuacje przynosiły.

(Dla jasności, należy to odróżnić od sytuacji gdy faktycznie dyskutuje się o hipotetycznych sytuacjach. Kluczowa różnica jest tu taka, że przyciśnięta osoba dyskutująca o takiej hipotetycznej sytuacji podtrzyma swoje zdanie – „Tak, w takiej hipotetycznej sytuacji należałoby tak postąpić.” zamiast uciekać w „Nie powiedziałem tego, to była tylko dyskusja o hipotetycznych sytuacjach.”)

 

Za każdym razem kluczem do techniki jest to, że nie wypowiadamy danej kwestii wprost, ale kończymy argumentacje dokładnie o jeden poziom wnioskowania od docelowego. To jak sytuacja w której mówimy coś, co się komuś nie podoba i ta osoba nagle zaczyna się bawić nożem, gdy nigdy wcześniej tego nie robiła. Do tego patrzy na nas znacząco. Formalnie rzecz biorąc nam nie grozi. Jedynie sugeruje groźbę. Może więc zawsze wprost zaprzeczyć, że taka groźba miała miejsce – ale my tą groźbę zrozumiemy i zareagujemy na nią bezpośrednio. Wyobraź sobie, że znajomy zaczyna Ci nałogowo wysyłać listy „X rzeczy do zrobienia przed śmiercią”. I nic innego. Po dwudziestej prawdopodobnie unikałbyś z nim sytuacji sam na sam, tak na wszelki wypadek. Choć przecież nic złego nie zrobił. Chciał się tylko podzielić tymi fajnymi listami. A przynajmniej tak twierdzi. (I tak, ukradłem tu fabułę odcinka College Humor :P )

 

Odwrócone podwójne wiązanie polega na tym niedopowiedzeniu. Na tym, że ludzie ten jeden dodatkowy poziom potrafią sobie sami przeskoczyć. I dzięki temu poczuć, że ktoś się z nimi zgadza i ich wspiera, nawet w najbardziej toksycznych i niezdrowych przekonaniach, jakie mogą mieć.

 


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis