Planowanie, krótko i długoterminowe, solidnie wspiera nasze szanse na realizacje celów. Jednocześnie jednak stosunkowo niewiele osób planuje regularnie lub chociaż na wpół regularnie.

Przyczyn tego jest wiele. Dla niektórych to jak z ruchem fizycznym – wiedzą, że powinni, ale jakoś nie mogą się do tego zebrać. Ale wiele osób ma bardzo konkretne emocjonalne opory przed planowaniem – i tu sprawa robi się nieco ciekawsza.

Często spotykam się z tym, że ludzie boją się planować, żeby nie stracić czasu.

Uważają, że plany mogą ulec zmianie. Dziś mogę chcieć czegoś od życia, ale za rok, dwa czy pięć uznają, że to jednak nie dla nich. Znudzą się. Zmienią zdanie. Przekonają się, że coś wcale nie jest takie super, jak się wydawało. Coś zmieni się w ich życiu. W jakiś sposób coś się zmieni i plany przestaną być aktualne.

Jest to uzasadnione założenie. Plany nie tylko mogą, ale niemal na pewno ulegną mniejszej czy większej zmianie. Zwłaszcza plany długoterminowe.

O ile zgadzam się z założeniem, o tyle mam już problemy z wnioskiem, jaki te osoby z niego wysnuwają.


Zakładają bowiem, że skoro plany mogą ulec zmianie, to planowanie nie ma sensu. W końcu jeśli zaczną realizować jakiś plan, po czym zmienią zdanie, to cała ta energia pójdzie na marne. Cały ten czas zostanie zmarnowany.

Z tym się nie mogę zgodzić.


Nie chcę wdawać się tu w dyskusje o tym, czy takie sytuacje to faktycznie marnowanie energii. Czy nawet z porzuconych działań nie da się czegoś wydobyć. Czasem tak, czasem nie. To złożona kwestia i nie chcę do niej teraz sięgać.

Wolę się skupić na czymś prostszym.


Czas płynie.


Czas płynie niezależnie od tego czy planujesz, czy nie.

Czas płynie niezależnie od tego, czy zmieniasz zdanie, czy nie.

Jeśli dziś coś zaplanujesz i zaczniesz to realizować, czas będzie płynął.

Jeśli dziś niczego nie zaplanujesz i nie będziesz nic realizować, czas będzie płynął dokładnie tak samo.


Czas nie zatrzymuje się tylko dlatego, że Ty nie podejmujesz decyzji. To nie gra RPG z aktywną pauzą.  To nawet nie Superhot, w którym czas zwalnia jeśli Ty nic nie robisz.

Czas płynie cały czas. Jeśli podejmiesz decyzje i za dwa lata je zmienisz, będziesz przynajmniej mieć za sobą to, co udało się zrealizować w ramach dotychczasowego planu. Może coś z tego uda się zaadaptować do nowego.

Jeśli decyzji nie podejmiesz, jeśli nie wykonasz planu, to za dwa lata podejmując nową decyzję nie będziesz mieć żadnej podstawy, niczego, na czym możesz się oprzeć.

O to w tej całej zabawie w życie chodzi, że stopera nie da się wyłączyć. „Zmarnujesz” te lata niezależnie od wszystkiego – w tym sensie, że one i tak przeminą.

Po prostu planując masz większe szanse wypełnić je czymś, co uczyni Twoją przyszłość lepszą. Tylko i aż tyle.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis