Miłość jest największą siłą we wszechświecie. Miłość własna, rzecz jasna.

Wiele nurtów duchowych mówi, że miłość jest największą siłą we wszechświecie.

Cóż, uważam, że mają częściowo rację. Miłość faktycznie jest największą siłą we wszechświecie. Tyle, że miłość własna.


Oczywiście, przerysowuję. Ale tylko trochę.

Miłość własna. Próżność. Duma. Ego. Zachowanie twarzy.

Terminów jest wiele, ale faktem jest, że ogromna część tego co uczę (i, cóż, niestety nie zawsze stosuję samemu) dotyczy dbania o miłość własną innych. Bo to jest naprawdę potężna siła w ludzkim funkcjonowaniu.

Jesteśmy już tak skonstruowani, w wyniku ogromnej ilości drobnych mechanizmów psychologicznych, że dla większości ludzi zachowanie dobrego mniemania o sobie jest, na koniec dnia, ważniejsze niż absolutnie cokolwiek innego.

Pomyśl o tym – ludzie gotowi byli pojedynkować się z dużo lepszymi przeciwnikami, byle zachować honor, nie utracić twarzy. Mimo, że okaleczenie lub śmierć były w zasadzie pewne.

Ok, tu zawsze można mówić o jakiejś szansie na sukces. Może mieli nadzieję? Mamy jednak ogromną ilość historycznych przykładów honorowych samobójstw, od mocno romantycyzowanego japońskiego seppuku, po mniej znane akty typu hinduskiego Jauhar, masowe samobójstwa Żydów w trakcie walk z Rzymem, itp. Tu nie było już opcji na przeżycie, była celowa decyzja o śmierci dla zachowania twarzy,


Tak ekstremalne dążenie do zachowania twarzy może być obce w codziennym życiu (choć znam klinicystów, którzy pracowali z pacjentami w kwestiach np. nadmiernej agresji powodowanej poczuciem obrazy, czy skłonnościami samobójczymi związanymi z poczuciem ujmy na honorze). Jednak lżejsze jego przejawy widzimy na każdym kroku.


Ucząc udzielania informacji zwrotnych, oceny pracowników czy komunikacji z klientem, bardzo zwracam uwagę na kwestie zachowania twarzy. Jeśli druga strona ma poczucie, że tego jej brakuje, komunikacja staje się bardzo, bardzo trudna.

Nie niemożliwa – niektórzy nauczyli się już, że „twarz” jest tylko narzędziem i nie są do niej zbyt przywiązani. Inni są bardzo ugodowi i po prostu przełkną urazy miłości własnej.

Dla ogromnej ilości osób taka ujma będzie jednak czymś bardzo silnym, że nie będą w stanie przejść nad tym do porządku dziennego.


To jeden z powodów, dla których tak bardzo boleje, że wykazanie logiką i faktami, że ktoś się myli, prowadzi do obniżenia statusu rozmówcy. Oznacza to, że zmiana zdania dla wielu osób wymaga „przełknięcia” tymczasowej utraty twarzy. Utraty, którą można zmiękczyć i osłabić, ale której nie da się uniknąć.

To czyni zmianę zdania emocjonalnie trudną.


Podobnie wygląda sytuacja w kwestiach takich jak negocjacja czy sprzedaż. Sprzedawca, który mógłby sprzedać z nieco niższym zyskiem, ale już zadeklarował, że taniej nie może, często będzie w to brnął po prostu dla zachowania twarzy, preferując to od udanego domknięcia zamówienia. Jeśli nie dostanie okazji wyjścia z twarzą, często woli po prostu wyjść.


Nie ograniczajmy się też do przykładów czysto zawodowych. Spotykałem ludzi gotowych zniszczyć swoje związki, relacje z bliskimi czy firmy, byle tylko zachować twarz. Ludzi gotowych ryzykować, że nigdy nie wygrzebią się z długów, byle tylko nie ukazać bliskim, że coś im nie wyszło. Ludzi gotowych zmarnować wieloletnie związki, byle tylko móc zachować pozytywne zdanie o sobie w jakimś zakresie. Miłość własna jest bardzo potężną siłą.


Potrzeba zachowania twarzy pojawia się też, oczywiście, w pracy z klientami nad zmianą osobistą. Często powtarzam, że niekiedy pracując z klientem widać po kilku minutach co jest sednem problemu i da się to przepracować dosłownie w chwilę. Nie ma sensu mieć dwugodzinnej sesji, przestawiamy jedną rzecz i w zasadzie po sprawie…

Tyle tylko, że – no właśnie – w zasadzie. Jeśli bowiem ktoś miał przez kilka lat poważny problem z jakąś rzeczą, a teraz my po prostu ot tak ten problem w kilka minut rozwiążemy jedną prostą metodą… To jak taka osoba nagle wypada? Niezbyt dobrze, prawda? Skoro dało się to tak łatwo rozwiązać, a ona tego nie rozwiązała, to znaczy, że coś jest z nią nie tak!

Dlatego nawet, jeśli problem klienta jest relatywnie prosty i duża część sesji wydaje się być zbędna do jego rozwiązania, paradoksalnie jest inaczej. Taka sesja staje się absolutnie niezbędna, bo tylko dzięki zbudowaniu odpowiedniej otoczki wokół kluczowego elementu interwencji, może on faktycznie stać się kluczowy. Inaczej bardzo łatwo by klient sam sabotował swoje wysiłki, dla zachowania dobrego obrazu siebie. Lepiej cierpieć, ale myśleć o sobie dobrze, niż pozbyć się cierpienia, ale stracić też twarz.


Jak więc widać z powyższych przykładów, zachowanie twarzy i dbanie o miłość własną są czynnikami, których zdecydowanie lepiej nie pomijać w kontaktach z innymi. Choć jestem oczywiście psychologiem, więc na pytanie „czy nigdy nie można ich ignorować?” muszę odpowiedzieć „to zależy”…


Prawda jest też bowiem taka, że nie zawsze możesz chcieć dbać o to, czy inne osoby zachowają twarz. Czasem po prostu nie chodzi o te osoby, tylko o coś ważniejszego i większego od nich i wtedy są inne priorytety. Czasem też, w przypadku wyjątkowo paskudnych zachowań czy postaw drugiej strony, możesz chcieć celowo jeszcze podkreślić utratę twarzy, tak by silnie skojarzyła takie zachowania/postawy z nieprzyjemnym doświadczeniem.

Jednocześnie, o ile ta pierwsza strategia jest w mojej ocenie nie do uniknięcia na dłuższą metę, tej drugiej, z biegiem lat, staram się używać coraz mniej. Koniec końców generuje jednak ogromną ilość niechęci i frustracji, często nieujawnionej.



Przerwa na reklamę ;)


Zbliża się koniec semestru/roku szkolnego? Chcesz wesprzeć w nauce siebie, lub swoich bliskich? 

Kurs Skuteczna Nauka, w 100% oparty na konkretnych, przebadanych rozwiązaniach, to prosty przepis na przyśpieszenie i usprawnienie procesu uczenia się. Tak, żeby ucząc się krócej zapamiętywać więcej. E-kurs dostępny na MindStore, tylko 79 zł za pełen program.


Wracamy do artykułu :)



Jak pomóc innym zachować twarz?

No dobrze, to co możemy zrobić, by jednak pomóc zachować innym twarz?


  1. Weź odpowiedzialność na siebie – jeśli jesteś w stanie, weź odpowiedzialność za błąd, niezrozumienie, itp. drugiej strony na siebie. Regularnie robię to np. jako trener czy coach – jeśli grupa czy klient wykonuje ćwiczenie niezgodnie z omówionymi regułami, wskazuję na siebie jako na winnego. To nie grupa źle zrobiła, to ja źle wyjaśniłem.  To nie klient nie uważał, to sprzedawca zapomniał wyjaśnić.
    Nawet osoby, które będą widzieć to co robisz, zwykle docenią taką gotowość.
  2. Daj złoty most – złoty most to danie rozmówcy możliwości wyjścia z krępującej sytuacji bez ryzyka utraty twarzy. Często taki most ma postać bliską wspomnianego wzięcia na siebie odpowiedzialności – wskazujemy, że czegoś nie dopowiedzieliśmy, zapomnieliśmy, itp. Oczywiście, nie raz rozmówca może być tak pochłonięty obroną swojej twarzy, że nawet nie dostrzeże naszego mostu, jeśli więc faktycznie chcemy zadbać o drugą osobę, lepiej mieć przygotowanych kilka różnych.
  3. Zbuduj narrację, w której decyzja rozmówcy jest wspaniałomyślna – postaraj się ubrać sytuację tak, by rozmówca pozornie tracąc twarz wypadał na osobę wspaniałomyślną i łaskawą.
  4. Dodaj „scenografię” – czyli drobne, nic nieznaczące elementy, które jednak budują inny „klimat” decyzji i zachowania rozmówcy, ułatwiając jej przyjęcie. Przykładem takiej scenografii są moje dodatkowe techniki stosowane w ramach sesji, w której wiem, że tak naprawdę jedna jest kluczowa do rozwiązania problemu. Gdy klient dostanie szereg technik będzie się mimo wszystko czuł lepiej i pewniej.
  5. Stosuj wyjaśnienia, a nie oceny – sporo badań nad informacjami zwrotnymi pokazuje, że ludzie szczególnie dobrze reaguj na tzw. feedback wyjaśniający, czyli sytuacje gdzie nie tyle wskazujemy co w rozumowaniu czy działaniu drugiej osoby jest dobre czy złe, ale na pozytywne i negatywne konsekwencje jej działania, dając jej wybór.

Oczywiście, wszystkie powyższe metody mają jedną kluczową wadę: są czasochłonne.

Dlatego czasem możemy też po prostu nie mieć czasu czy sił na zadbanie o czyjąś miłość własną. Jeśli jednak chcemy do kogoś dotrzeć, zwykle jest to rzecz, o którą po prostu absolutnie zadbać musimy.



Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis