Tak jak ostatnio wkurzam się z wielu powodów na Ferrissa, tak wciąż jest wiele rzeczy, które u niego cenię. Jedną z nich jest tendencja do regularnych pomiarów, która jest niezwykle cennym zasobem, nadającym bardzo konkretne ramy działaniu.

Model Eksperta Beyond NLP, oparty w dużej mierze o prace Ericssona nad celowym ćwiczeniem i zachowaniem ekspertów, pokazuje dokładnie ten wzorzec – skuteczność bierze się z regularnych pomiarów tego co robisz i stosownego reagowania na te pomiary. Oczywiście, idealnie by pomiary były nie tylko regularne, ale i długoterminowe, w celu uniknięcia regresji do średniej i innych podobnych wzorców.

Żadne narzędzie pomiarowe nie jest oczywiście idealne, żadne nie daje pełnego obrazu, dlatego warto jest połączyć kilka dla uzyskania pełnego oglądu sytuacji.

 

Np. do oceny swojej aktywności online, jej wpływu, zasięgu, itp., używam kombinacji następujących systemów:

 

Google Analytics – to dość oczywiste, na chwilę obecną najbardziej podstawowe narzędzie do pomiaru ilości wejść na strony, itp. Przez lata miałem je poinstalowane źle, przez co np. na blogu liczyło mi tylko wejścia na stronę główną, a nie na podstrony, ale to już detal ;)

Choć w sumie detal  istotny w omawianym kontekście – dbaj o to, by pomiary były na tyle trafne, na ile pozwala dane narzędzie, sprawdzaj, czy wszystko jest ok.

 

Analytics bardzo dobrze wzbogaca…

Alexa – serwis badający pozycję poszczególnych stron w internecie. Alexa nie jest idealna. Bezpośrednie  dane pomiarowe są zbierane tylko z komputerów z zainstalowaną wtyczką alexy, co w praktyce oznacza, w przytłaczającej większości, z komputerów gdzie internet przegląda się przy użyciu Internet Explorera. A to nieco zakrzywia wyniki. Tym niemniej jest to jakaś informacja i jeśli strona X ma miejsce 700 w PL, a strona Y ma miejsce 9000 w PL, to jest to wyraźna różnica. (Np. słynny case portalu Pressmix, który pisząc artykuł atakujący Kasię Tusk określił ją mianem „prawie bezrobotnej posiadaczki mikroskopijnego bloga… w momencie gdy blog Make Life Easier Kasi Tusk miał wspomniane 700 miejsce w Polsce, a Pressmix 9000…)

Jak pisałem, Alexa nie jest idealnie trafna – znam np. blog o połowę większy od mojego pod względem ilości użytkowników, z pokrewnego tematu, który ma miejsce 32 tys gdy mój ma miejsce 19 tys. Tym niemniej jest jakimś wskaźnikiem  i gdy np. właściciel rzekomo słynnego bloga proponował mi barter w zamian za sesję – opisanie naszej pracy na swoim blogu – szybka weryfikacja stosownych pozycji w Alexie pokazała, że jego dwa blogi są, odpowiednio, na 40 i 60 tysięcznej pozycji, więc taki barter nie miałby specjalnej wartości (co innego taki barter np. ze wspomniana Kasią Tusk – przystałbym na niego bez mrugnięcia okiem). Jako ciekawostkę dodam, że wspomniany bloger do dziś używa tego, że nie zgodziłem się na jego propozycję, jako argumentu przeciwko mnie ;)

 

Oprócz tego przydatne do pomiaru są statystyki Facebooka – dostępne gdy tylko założysz na nim stronę. Nigdy nie traktowałbym ich jako główny wyznacznik, ale są pomocne.

 

Wartościowym wskaźnikiem jest też liczba polubieni i komentarzy, zarówno odnośnie bloga, jak i luźnych komentarzy na Facebooku, Twitterze, itp. Pozwala to wyłapać treści, na które rozmówcy reagują i odpowiednio kształtować dalszą komunikację.

 

Najnowszym narzędziem,  z którym eksperymentuję, jest Klout.com – licznik wpływu społecznościowego. Podłączasz pod Klout facebooka, twittera i kilka innych kont, a on wyciąga z nich informacje o tym, jak sieć na Ciebie reaguje. Przyznam, dopiero eksperymentuję, nie mam np. pojęcia skąd wziął się wyraźny skok mojego wyniku w lutym bieżącego roku, ale i tak miło jest mieć jakiś wyznacznik, daje to odpowiednią perspektywę. Wiem, że mam obecnie 56 punktów, średnia Klout to 40, mój maks. w ciągu ostatnich 3 miesięcy to 61, a od 55 American Airlines zaprasza gratisowo do loży vip ;)

To ostatnie może się wydawać nieistotne (lub wręcz nieco lateksowoblogerskie ;) ), ale wbrew pozorom ma duże znaczenie, gdyż pokazuje od jakiego poziomu firmy uznają dany wynik Klout za warty uwagi i daną osobę za mającą wpływy w sieciach społecznościowych. Niekiedy takie z pozoru mało znaczące dane są właśnie tym, co pozwala w pełni zrozumieć sytuację i warto ich wypatrywać.

 

Tak jak wspominałem, trafny pomiar nie jest łatwy i wymaga często połączenia wielu czynników. Ale korzystając z niego, wiadomo co usprawniać i co daje efekty, łatwiej wiec odpowiednio korygować swoje działania i stawać się lepszy w danej dziedzinie. A przecież o to chyba chodzi? ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis