Powoli dobiega końca kolejna, siódma już edycja Praktyka Beyond NLP. Jeden z uczestników, będący też czytelnikiem tego bloga, zapytał mnie o różnicę, między podejściem, które prezentuję na szkoleniu, a podejściem, które prezentuję np. w tekstach na blogu, albo w dyskusjach pod nim.

Parafrazując, dostrzegał wyraźne różnice między bardzo delikatnym podejściem, jakie mam do uczestników szkoleń, a niekiedy dość ostrym, jakie prezentuję na blogu czy w dyskusjach i zastanawiał się, który z tych poziomów statusowych, który demonstrowałem, był bliższy prawdzie.

Moja odpowiedź? Żaden.


Status jest narzędziem, używanym w różnym celu.

Na szkoleniach moim celem jest zapewnienie uczestnikom jak najbardziej bezpiecznych warunków do pracy. Są potrzebne, gdyż są jednym z czynników niezbędnych do najskuteczniejszej nauki. Oznacza to, że mój status trenera musi być na tyle niski, by budować takie poczucie bezpieczeństwa u uczestników (a jednocześnie na tyle wysoki, by zapewnić odpowiednią dynamikę i atrakcyjność szkolenia).

Z kolei na blogu czy w internecie nieporównywalnie trudniej jest budować takie bezpieczeństwo, ale też nie jest ono specjalnie potrzebne ani nawet zdrowe. Co równie istotne – w konwersacji na blogu rozmowa toczy się nie tylko między mną, a rozmówcą, ale także między całym szeregiem innych „cichych” rozmówców. Gdyby było inaczej, gdyby miała to być prywatna rozmowa, rozmawialibyśmy na mailu lub odpalilibyśmy chat. Od bezpieczeństwa „ujawnionego” rozmówcy (który specjalnie bezpieczeństwa nie potrzebuje, bo inaczej pisałby „na priva”) ważniejsze staje się więc dotarcie z przekazem do tych „cichych” uczestników dyskusji, a to wymaga już innego rodzaju komunikacji.


Na szkoleniach powtarzam niemal do znudzenia: status jest narzędziem. Założenie, że jest jakiś „prawdziwy” status czyni z tego narzędzia „pana”, coś do czego to my mielibyśmy się dostosować. A to mało zdrowy układ. Lepiej korzystać z narzędzi na różne sposoby w różnych celach, niż samemu być przez nie wykorzystywanym ;)

shutterstock_102069025



Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy Finalną Wyprzedaż ChangeMasters. Te produkty nie będą już do kupienia po Brexicie - chcę uniknąć zamieszania w rozliczeniach z właścicielami praw autorskich. Ponieważ potrzebuję dwóch tygodni na domknięcie kwestii z nimi, do 15 marca wszystkie produkty ChangeMasters (Andrew Austin, James Tripp, Michael Perez) są w promocji 50%, a po tym terminie TRWALE znikną ze sklepu. (Oczywiście wszyscy, którzy kupili, będą wciąż mieli dostęp.)
 
W ofercie materiały m.in. n.t. skutecznego coachingu, hipnozy, pracy z metaforami, utraty wagi czy rozwoju biznesu coachingowo-szkoleniowego.
 
(Sytuacja mogłaby się zmienić gdyby jakimś cudem Brexit jednak nie miał miejsca, ale jest to obecnie mocno wątpliwe.)
 
Pełna oferta dostępna jest TUTAJ


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis