Fake Guru, swoista kontynuacja Anty-Guru, to cykl poświęcony nazwiskom popularnym w rozwoju, ale firmującym rzeczy szkodliwe, bezwartościowe lub wprowadzające ludzi w błąd.

Tym razem chciałem zająć się postacią nieszczególnie znaną na świecie, ale z różnych powodów uwielbianą w Polsce. Czas na Josepha Murphy’ego i jego „Potęgę Podświadomości”.

Joseph Murphy, zdjęcie na licencji CC

Joseph Murphy, zdjęcie na licencji CC

Joseph Murphy urodził się w bardzo religijnej i dość zamożnej irlandzkiej rodzinie. Od młodości szykowany do życia kapłańskiego, jako dorosły wstąpił do zakonu Jezuitów. Jednak tuż przed święceniami kapłańskimi zaczął mieć pewne wątpliwości co do doktryny kościoła. W tym samym okresie poważna choroba, na którą cierpiał została uleczona, co Murphy przypisał skuteczności swojej modlitwy.

Zdeterminowany do zmiany, trafił do USA, gdzie na początku pracował jako robotnik, by w krótkim czasie zacząć specjalizować się w farmacji. Sprawdzał się w tym fachu – zrobił w  nim uprawnienia i w ciągu kilku lat kupił własną aptekę. W trakcie I wojny światowej zamknął firmę by zaciągnąć się do wojska, gdzie również pełnił rolę farmaceuty. W trakcie wojny i po niej jego zainteresowanie różnymi systemami religijnymi wzmacniało się, a sam Murphy podróżował po Europie i Azji starając się poznać jak najwięcej z nich.

Jednym z systemów, które poznał, była ideologia New Thought(Nowa Myśl), wariant chrześcijaństwa stanowiący antytezę surowych ideologii dogmatycznego Kalwinizmu. Tam gdzie klasyczni kalwiniści twierdzili, że nic w życiu człowieka nie zależy od niego, Nowa Myśl postulowała, że może wszystko. Dosłownie i absolutnie wszystko. (Nowa Myśl jest zresztą prekursorem m.in. Sekretu.) Wszystko zależy tylko od tego jak myśli i jak podchodzi do życia.

New Thought nigdy nie było spójnym systemem, raczej kolektywem różnych grup, takich jak Niebiańska Nauka (Divine Science) czy Religijna Nauka (Religious Science). Inspirowane nowymi nurtami nauki powstałymi na przełomie XIX i XX wieku, New Thought było bardzo popularną organizacją w USA z początków XX wieku, prekursorem ruchu samo-pomocy (wiele pierwszych książek z tego nurtu było pisanych właśnie przez NowoMyślicieli). Murphy najpierw był wyznawcą, a potem – po przenosinach do Los Angeles w latach 40-tych – został najpierw kapłanem Religijnej Nauki, a potem Niebiańskiej Nauki. Jego kościół i kazania były bardzo popularne – widzimy tu już ślady megakościołów znanych w USA dzisiaj.


Sprawa z Murphym w Polsce jest o tyle ciekawa, że w USA był po prostu jednym z bardzo wielu podobnych autorów. Zrobił karierę, ale nie jakąś oszałamiającą. Napisał przeszło pięćdziesiąt książek (zapewne wiele z nich było zapisami jego kazań) i trudno powiedzieć, żeby któraś z nich jakoś szczególnie się wyróżniała… Przynajmniej na zachodzie.

W Polsce bowiem Potęga Podświadomości była jedną z pierwszych książek w temacie opublikowanych na początku transformacji ustrojowej. Jak żadna chyba inna trafiła do rzeszy małych i większych bibliotek, gdzie przeczytały ją rzesze zafascynowanych czytelników. Stąd ogromna popularność tego tytułu u nas i nieproporcjonalna pozycja Murphy’ego na naszym rynku. Po prostu koncepcje te niemal nierozerwalnie wrosły w nasze wyobrażenia o rozwoju osobistym i psychologii. Nawet jeśli z psychologią nie mają wiele wspólnego.


A nie mają, bo metody z New Thought po prostu nie działają. Nie wyleczysz się myśląc pozytywnie. Ba, będziesz mieć mniejsze szanse na zrealizowanie swoich celów. Pokazują to solidnie badania takich osób jak Gabrielle Oettingein i pisałem o tym już nie raz na blogu.


Gdzie tu szkoda?

Podejścia promowane przez Murphy’ego zmniejszają, zamiast zwiększać szanse na realizacje założonych celów. Jest to o tyle wredna sytuacja, że narzędzia te są emocjonalnie przyjemne, użytkownicy mogą więc mieć tendencję do większej wiary w nieskuteczne narzędzia – co dodatkowo negatywnie odbije się na ich rezultatach.

Pozytywne myślenie nie działa. Nie masz jednej dbającej o Ciebie podświadomości. New Thought jest atrakcyjnym emocjonalnie pakietem memów (w końcu to religia!), ale to fikcja (w końcu to religia!).


Powrót do strony cyklu.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis