Dlaczego uprawiamy seks?

Na pierwszy rzut oka tytułowe pytanie wydaje się retoryczne. To przecież oczywiste. Uprawiamy seks, bo jest to przyjemne. Bo jest to instynktowne. Bo umożliwia przetrwanie gatunku, przetrwanie części naszego DNA.

Jasne, te wszystkie odpowiedzi są prawdziwe. Lub przynajmniej mogą być. Bo możemy też uprawiać seks, choć nie jest to zbyt przyjemne, instynkt nam się nie uruchamia, a my używamy zabezpieczenia albo nie ma możliwości, by doprowadził on do zapłodnienia. Powodów by uprawiać seks jest bowiem dużo, dużo więcej. Ich zrozumienie – i zidentyfikowanie tych z nich, które mają znaczenie u nas – może być niezwykle cenne. Pomaga interweniować w wypadku wielu różnych problemów seksualnych i relacyjnych. Ułatwia dostrzeżenie tych obszarów swojego życia, które możemy chcieć usprawnić. Może zaalarmować co do obszarów, w których grozi nam uzależnienie. 

 

Ponieważ od jakiegoś czasu rozwijam się w zakresie seksuologii i interwencji w tym obszarze (jestem już między innymi w połowie studiów podyplomowych w tym zakresie, oprócz tego – standardowo – sporo eksploruję samemu), pomyślałem, że warto zacząć poruszać tematy z tego zakresu na blogu. Tak by zobaczyć na ile Was interesują. To czemu uprawiamy seks wydało się dość oczywistym punktem startowym, gdyż zrozumienie tej kwestii przekłada się na szereg innych powiązanych – np. na sytuacje gdy coś z tym seksem nie wychodzi. Co istotne, bardzo często będziemy mieli do czynienia z wieloma motywacjami na raz. Co równie ważne, seks definiujemy tutaj nie tylko w wąskim “tradycyjnym” znaczeniu penetracji waginalnej przez penisa, ale całość zachowań wynikających z popędu płciowego i mających na celu zaspokojenie indywidualnych potrzeb seksualnych człowieka. Mówiąc o seksie będziemy mówili też o stosunkach oralnych, analnych, masturbacji, oraz szeregu innych zachowań. (Oczywiście, nie każda forma zachowań seksualnych będzie mogła realizować każdą z podanych motywacji seksualnych. Np. masturbacja samemu raczej nie będzie służyła motywacji budowania bliskości z drugą osobą w związku. ) Poniższa lista nie będzie też absolutnie pełna, można znaleźć szereg innych rzadkich, ale realnych motywacji. (Np. seks “z zemsty” za zdradę.) Rzadkość tych motywacji będzie się jednak przekładała na to, że raczej nie będą one tworzyć istotnego wzorca w ludzkim życiu, trudno więc oczekiwać by same z siebie wygenerowały problemy, którym warto byłoby się przyjrzeć czy przepracować. (Choć jeśli uważacie, że jakieś motywacje i tak wart dodać, zapraszam do komentowania!) Trzeba też wspomnieć o tym, że nie u każdej osoby będą występować wszystkie z wymienionych motywacji, ani tym bardziej w tej samej intensywności. W zasadzie w każdym z wymienionych kryteriów, łącznie z instynktem, można znaleźć osoby na każdym z punktów szerszej skali, z intensywnymi potrzebami, z umiarkowanymi i z praktycznym ich brakiem.

 

 

Przyjemność

Najbardziej klasyczna z motywacji dla homo sapiens. Seks dla członków naszego gatunku może być po prostu czymś przyjemnym. Niezależnie od jakichkolwiek innych funkcji, jakie może pełnić. W odróżnieniu od bardzo wielu gatunków nie mamy konkretnego okresu rui i powiązanych z nim instynktów. Możemy – i uprawiamy – seks także po przekroczeniu menopauzy, gdy nie ma możliwości zapłodnienia. Możemy – i uprawiamy – seks także w wypadku zmian, które zapewniają sterylność. Seks – w odpowiednich warunkach – sprawia po prostu dużo przyjemności, z samej swojej natury. Niestety, między innymi ze względu na inne motywacje powiązane z seksualnością, ta przyjemność nie jest wcale domyślnym elementem stosunku seksualnego. Nasze przekonania odnośnie seksu, wychowanie, wcześniejsze doświadczenia, stan relacji, zaburzenia organiczne, czy problemy psychologiczne – to wszystko może ograniczyć lub uniemożliwić czerpanie przyjemności z seksu. Co więcej, jak z każdym bodźcem fizycznym, niektóre osoby będą naturalnie czerpać z tego działania większą, a inne mniejszą przyjemność – tak jak są niektóre osoby, dla których jedzenie to przykry obowiązek i inne, które zachwycają się drobnymi aspektami smaku różnych potraw.

 

Potrzeba seksualna/instynkt

Niezależnie od kwestii przyjemności, seks jest po prostu potrzebą biologiczną i zachowaniem instynktownym, którego zaspokojenie wpływa na nasz psychologiczny dobrostan. Tak naprawdę w tej kategorii moglibyśmy zmieścić cały szereg drobniejszych potrzeb, od potrzeby (niekoniecznie seksualnego) dotyku, aż po instynkt

Podobnie jak w wypadku każdej innej potrzeby, także i tutaj możemy oczekiwać indywidualnych różnic. Co więcej, jako że ludzie regularnie działają powyżej poziomu instynktu, trzeba podkreślić, że możemy spotkać się z instynktowną reakcją zupełnie odmienną od świadomej decyzji, potrzeb i pragnień danej osoby. Np. ktoś może doświadczyć erekcji lub lubrykacji wbrew swojej chęci, tylko w wyniku stymulacji (lub wręcz bez niej, zwłaszcza w wieku nastoletnim czy w jako młody dorosły). Nie oznacza to, że taka osoba chce w danej sytuacji uprawiać seks, oznacza to po prostu automatyczną reakcję ciała takiej osoby, za którą ona nie odpowiada. (Trzeba to podkreślić, bo wiele osób czuje poczucie winy lub wstydu w związku z reakcjami ciała, na które nie miały i nie mają żadnego wpływu.) Oczywiście możliwa jest też odwrotna sytuacja – czyli ktoś ma ochotę na seks, a organizm nie reaguje pobudzeniem – czy to z przyczyn zdrowotnych (przemęczenie, stres, cukrzyca, itp.), czy psychologicznych lub relacyjnych. Warto to podkreślić, bo “odpowiednia” (czytaj: społecznie oczekiwana) reakcja ze strony partnera jest często jednym z istotnych elementów realizacji innej z seksualnych motywacji, czyli budowy poczucia własnej wartości.

 

Rozmnażanie

Seks w formie penetracji waginalnej przez penisa może oczywiście pełnić funkcję rozrodczą. Podobnie jak w przypadku innych motywacji, problem może się pojawiać gdy zaczynamy tą formę traktować jako jedyną lub kluczową dla seksualności. To problem, z którym stykają się np. pary uporczywie starające się o dziecko, w pogoni za płodnymi dniami zmieniające seks w żmudną pracę. Powrót do innych motywacji może w takim wypadku wymagać czasu i wysiłku. Duża część politycznego zamieszania wokół seksualności bierze się też z tego, że niektórzy ludzie starają się sprowadzić całą seksualność do tej jednej funkcji, lub przynajmniej uznać wszelkie inne motywacje za złe i niemoralne. Problem w tym, że specyfika ludzkiej seksualności czyni taką redukcję absurdalną – biologicznie jesteśmy przystosowani do tego, by seks pełnił u nas cały szereg różnych funkcji. To tak, jakbyśmy stwierdzili, że mowa służy wyłącznie planowaniu polowań, a możliwości budowania społeczeństw czy przekazywania wiedzy, jaką ze sobą niesie są złe i niemoralne.

 

Budowanie bliskości i intymności (lub ucieczka przed nimi)

Seks może być potężnym narzędziem budowania bliskości i to pogoń za taką bliskością może być tym, co motywuje do inicjowania stosunku. Jest w tej motywacji jednak pewien paradoks, gdyż ta sama bliskość może być przerażająca, a seks równie dobrze może być używany jako metoda ucieczki przed intymnością. Kluczem do tego paradoksu jest kwestia naszego własnego podejścia do bliskości i intymności. Jeśli jesteśmy na takie doświadczenie otwarci, seksualność może być kolejnym obszarem pogłębiania bliskości, dalszego odsłaniania się, uzyskania poczucia akceptacji i bliskości na coraz głębszym poziomie.

Jeśli jednak bliskość jest czymś z czym czujemy się niekomfortowo, na przykład dlatego, że obawiamy się jak osoba na której nam zależy mogłaby nas nie zaakceptować, gdy zbytnio się odsłonimy… Wtedy seks – z innymi osobami – może stać się dobrą metodą ucieczki przed wystawieniem się na taką ocenę. Z tą różnicą, że z tymi osobami nie będzie to nic osobistego, możemy wręcz oczekiwać celowej i dodatkowej depersonalizacji takich osób. Redukowania ryzyka, że ich opinia mogłaby mieć jakieś znaczenie. To bardziej ciała używane (niekiedy wzajemnie) do zaspokojenia, niż ludzie z którymi wchodzi się w relacje.

Może to być szczególnie krzywdzące w kontaktach z osobami, dla których z kolei seks jest przede wszystkim metodą pogoni za bliskością, gdyż albo nie znają innych metod jej budowania (nie nauczyły się ich w toku życia), albo są w relacji w której jedynie seks oferuje choć namiastkę takiej bliskości. Taka relacja sprowadza się do nieustannej pogoni za bliskością przez jedną ze stron i ucieczką przed nią przed drugą.

Natomiast w relacjach, w których nie występują problemy z bliskością lub nie są one zbyt poważne, motywacja bliskościowa może stanowić nie tylko ważny aspekt seksualności, ale ważny aspekt rozwoju i wzrostu partnerów jako ludzi, prowadząc do poglębionego poczucia bezpieczeństwa, akceptacji (w tym samoakceptacji) i komfortu. Seks może być dla drugiej osoby silnym sygnałem “akceptuję Cię takim/taką jak jesteś”.

 

Rozładowanie stresu

Prawdopodobnie najbardziej niedoceniana motywacja stojąca za zachowaniami seksualnymi. Seks i masturbacja regularnie bywają wykorzystywane jako metoda radzenia sobie ze stresem i życiowym napięciem. Podobnie jak w większości innych przyczyn, w tej również nie ma nic złego per se. Problem może się jednak pojawiać w sytuacjach gdy seks staje się główną lub jedyną metodą rozładowywania stresu.  Po pierwsze: taka sytuacja możę łatwo prowadzić do uzależnienia (które z kolei generuje więcej stresu, poczucia winy i wstydu, co z kolei wymaga więcej rozładowania, tym samym napędzając uzależnienie.  (Należy podkreślać, że uzależnieniem nie jest tutaj sam seks, tylko wyuczony wzorzec zachowania “czuję stres więc uprawiam seks/masturbuję się, by ten stres rozładować.”) Po drugie, rozładowywanie stresu często dotyczy stresu społecznego, co z kolei może prowadzić do prób rozładowywania stresu przez podkreślanie dominacji (i/lub oglądanie przemocowego porno, dla uzyskania takiej dominacji w formie zastępczej). To z kolei może prowadzić do uzależnienia pobudzenia od zachowań przemocowych/dominujących. Dlatego ważne jest, by – jeśli motywacją dla seksu jest rozładowanie napięcia – znaleźć także inne metody radzenia sobie ze stresem i mieć ich solidny wybór.

 

Zabicie nudy

Liczne anegdotyczne historie o tym jak to niedobory prądu przekładały się potem na znaczące wzrosty urodzin – bo ludzie nie mieli jak oglądać TV to z nudów szli do łóżka – kryją w sobie ziarno prawdy. Seks bywa czasem po prostu rozrywką, czymś robionym nie z jakiejś głębszej potrzeby, a po prostu po to, by zabić nudę. Podobnie jak w wypadku radzenia sobie ze stresem, problem może się pojawić jeśli stałoby się to główną lub jedyną motywacją dla zachowań seksualnych.

 

 

Załagodzenie konfliktu/poprawa relacji

Seks bywa również narzędziem socjalnym, metodą na poprawę relacji lub załagodzenie konfliktu. U ludzi (przynajmniej współczesnych, bo odnośnie pierwotnych plemion mamy tu różne hipotezy) i tak nie działa on w tej roli tak intensywnie jak u naszych najbliższych kuzynów (na równi z szympansami), czyli bonobo. Te używają seksu (w każdej możliwej konfiguracji) do załagodzenia większości tarć i do budowania relacji i sojuszy. Ludzie, przynajmniej od czasów rozwoju rolnictwa i wzrostu znaczenia dziedziczenia są pod tym względem bardziej monogamiczni, co jednak nie zmienia faktu, że do dzisiaj potrafimy używać seksu w relacjach w bardzo podobnych celach. Jak w przypadku większości motywacji, problem pojawia się, gdy brakuje nam alternatyw na realizację tej motywacji. Jeśli zawsze wychodzimy z konfliktów przez seksualność, to trudno nam będzie realnie przepracować powody tych konfliktów i unikać ich na przyszłość. Ba, możemy w ogóle nigdy tych powodów nie omówić! Spotkałem wręcz sytuacje, w których konflikty tak silnie wiązały się u danej osoby z seksualnością, że potrzebowała partnerów skłonnych odpowiednio nakręcić konflikt – bo dopiero przy odpowiedniej intensywności konfliktu pojawiało się pożądanie seksualne.

 

Zapewnienie poczucia bezpieczeństwa

Seks może być metodą na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa. Jest tak zwykle w sytuacji, gdy dana osoba czuje, że jej atrakcyjność w związku jest ograniczona i/lub uzależniona od jej dostępności seksualnej.  W tej sytuacji może zgadzać się na seks, lub wręcz go inicjować mimo braku jakiejkolwiek ochoty, tylko i wyłącznie po to, by czuć, że jej pozycja w relacji robi się silniejsza. Co ważne, takie poczucie nie musi być w żaden sposób inspirowane przez partnera tej osoby. Możliwa jest wręcz sytuacja w której obydwoje partnerów doświadcza podobnych obaw i każde z nich podejmuje aktywność seksualną mimo braku chęci, zakładając, że jest to coś na czym zależy drugiej osobie. (Tak, brak komunikacji w związku potrafi być tak bardzo szkodliwy! Choć trzeba też docenić to, że komunikacja wymaga często ogromnej odwagi. Nie jest łatwo odsłonić się i wystawić na ocenę, często łatwiej jest zaakceptować jakieś naruszenie swoich granic lub wręcz samemu je naruszyć.)

 

Zbudowanie poczucia swojej wartości

Seks ma w naszej kulturze ogromny ładunek emocjonalny. Z tym czy, jak i ile go uprawiamy (lub możemy uprawiać) wiążą się liczne przekazy na temat naszej wartości jako ludzi. Inicjacji seksualnej (często interpretowanej w bardzo ograniczonym zakresie powiązanym z penetracją) przypisujemy ogromną i formatywną rolę, przez co tak wiele osób odkrywa ze zdumieniem, że w gruncie rzeczy po takim doświadczeniu niespecjalnie cokolwiek się jednak w nich zmieniło. Bycie pożądanymi seksualnie, bycie osobą dla której seks z innymi jest łatwo dostępny to czynniki mające budować poczucie pewności siebie i własnej wartości. W efekcie motywacją do seksu często staje się pragnienie podbicia poczucia własnego znaczenia, czy to dzięki adoracji partnera, czy po prostu przez spełnienie wewnętrznych kryteriów (“jestem wartościowy, bo mam duże doświadczenie seksualne”, “jestem zajebisty bo mogę mieć każdą”, “jestem wspaniała, bo wszyscy na mnie lecą”).

Problem z taką motywacją jest podobny jak z seksem jako metodą na radzenie sobie ze stresem – ryzyko uzależnienia oraz uprzedmiotowienia osób, z którymi wchodzimy w sytuacje intymne. I podobnie jak w wypadku stresu, problemy pojawiają się, gdy seks staje się główną lub wręcz jedyną metodą na uzyskanie takiego efektu. To wtedy powstają wokół niego liczne problematyczne wyobrażenia. Przykładem będzie tu choćby cały ruch manosfery, a szczególnie incele. Gdy przyjrzymy się typowym wypowiedziom tego środowiska, brak seksu jako niezaspokojona potrzeba dotyku, towarzystwa, itp. okazują się nieporównywalnie mniej istotne niż poczucie, że bez seksu nie są w pełni wartościowymi mężczyznami czy nie uzyskują “szacunku na który zasługują”. To zresztą wiąże się mocno z kolejną motywacją.

 

Zademonstrowanie/podkreślenie władzy i dominacji

Poczucie wartości nie jest jedynym elementem, który kulturowo mamy powiązany z seksualnością. Drugą podobną motywacją jest poczucie władzy/dominacji. (Jest to motywacja tak istotna, że stanowi ona kluczową motywację większości gwałtów – nie są one zwykle inspirowane pożądaniem, jak się to popularnie przedstawia, a właśnie poczuciem władzy nad drugą osobą.) Seks może być używany jako narzędzie demonstracji (i/lub poczucia) dominacji, tego, że jedna strona może narzucić swoje pragnienia czy potrzeby drugiej. Póki robione jest to w ramach obopólnej zgody (consentu), z możliwością łatwego wycofania się każdej ze stron, nie ma w tym nic złego. Jednocześnie jednak funkcjonujemy w kulturze, w której consent jest podkreślany dużo słabiej, niż model “prawdziwi mężczyźni dominują”. A to już stanowi bardzo groźną mieszankę, w której szalenie łatwo o przekroczenie granic drugiej osoby. Owszem, poczucie braku kontroli czy nawet lęku może być ekscytujące, ale trzeba pamiętać, że to kwestia bardzo delikatnej i łatwej do zmiany kategoryzacji – ta sama sytuacja może być w jednej chwili odbierana jako ekscytująca, a w drugiej jako przerażająca, po prostu ze względu na zmianę interpretacji poznawczej.

Również duża część zastępczych* stosunków (np. duża część homoseksualnych w więzieniach czy część pedofilnych) jest motywowana właśnie kwestią podkreślenia władzy i dominacji.

*Stosunek zastępczy to stosunek, w którym prawdziwe potrzeby seksualne danej osoby nie mogą być z różnych przyczyn zaspokojone, więc wybiera ona obiekt, który normalnie nie byłby dla niej atrakcyjny seksualnie.

 

Wymiana

W niektórych relacjach motywacją do seksu może być bezpośrednia wymiana – dóbr, przysług, opieki, itp. Jest to potencjalnie dość problematyczna motywacja, zaburzająca ekspresje większości pozostałych, jest też dużo rzadszym zjawiskiem, niż sugerują nasze skrypty kulturowe (które postulują wręcz, wbrew masie dowodów, że dla kobiet seksualność w związku jest jedną wielką wymianą), natomiast faktycznie ma możliwość wystąpienia. Co istotne, wymiana jako motywacja seksualna w jednym kontekście nie musi wpływać na ekspresję seksualną w innym (np. osoba zajmująca się sex-workiem może jednocześnie w stałej relacji uprawiać seks z pozostałych motywacji i nie mieć w tej sferze żadnych problemów), problem pojawia się jeśli wymiana zachodzi często w ramach związku. Może tu bowiem nastąpić klasyczne zjawisko znane jako efekt nadmiernego uzasadnienia, czyli sytuacja w której zbyt silna zewnętrzna motywacja zostaje uznana za ważniejszą od dowolnych wewnętrznych i prowadzi do umniejszania roli lub zupełnego pominięcia tych ostatnich. (Czyli na przykład, osoba używająca seksu by uzyskiwać prezenty od partnera może odkryć, że z czasem partner coraz mniej ją pociąga, stosunki z nim/nią coraz mniej pozwalają rozładować napięcie, itp.)

 

A teraz to wszystko pomieszajmy

Już sama mnogość motywacji dla seksu może być nieco przytłaczająca. A trzeba jeszcze pamiętać, że motywacje te mogą się mieszać (np. ktoś może uprawiać seks jednocześnie z nudy, dla przyjemności, zaspokojenia popędu i rozładowania stresu, w tej kolejności), a niekiedy wręcz być sprzeczne (np. ktoś jednocześnie chce zaspokoić popęd i zbudować bliskość, ale wręcz boi się ryzyka prokreacji, co dodatkowo podkręca stres i sprawia, że seks zwiększa napięcie, zamiast je zmniejszyć). Dlatego właśnie rozwiązywanie problemów relacyjnych i seksuologicznych (zresztą często będących jednym i tym samym) potrafi być tak trudne i złożone. Nic dziwnego, że ludzie często wolą sięgać po proste rozwiązania, w rodzaju leków na erekcję czy środków chemicznych sztucznie redukujących odczuwany stres, zamiast włożyć wysiłek w eksploracje i rozwiązanie problemów w tym zakresie. To jednak ma swoją cenę – bo problemy nie są rozwiązywane, a jedynie zagłuszane. Będziemy do tej kwestii wracać w przyszłych wpisach, odnoszących się do różnych aspektów ludzkiej seksualności, problemów z nimi i możliwości interwencji.

 


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis