Kontynuujemy wyzwanie 80 książek w rok :) W końcówce września byłem na 47 tomiku, została mi wiec średnio 11 książek na miesiąc. Jak wyglądał w tej kwestii październik?

Przede wszystkim, był to bardzo intensywny miesiąc. Ledwo skończył się wrześniowy Praktyk Beyond NLP, a już startowały Szkoła Coachingu i ChangeWorku oraz Szkoła Trenerów plus cała masa drobnych projektów, takich jak Klub Impro czy wykład na Myśleć Jak Milionerzy. Mimo wszystko udało się w tym czasie zmieścić nieco lektur.


Thomas J. Stanley “Przestań zgrywać milionera, lepiej nim zostań” – druga wydana u nas książka Thomasa Stanleya n.t. faktycznych zachowań milionerów – oraz zachowań pozerów prowadzących “styl życia milionerów”. Cenna głównie jako rozwinięcie pierwszej i uzupełnienie jej o nieco dodatkowych danych. Np. Stanley uszczegóławia niewielką sub-grupę milionerów, którzy faktycznie dużo wydają (choć wciąż znacznie poniżej swoich możliwości). Zwykle wywodzą się oni ze środowisk sprzedaży bezpośredniej oraz próbują sobie odbić ubogą (finansowo i emocjonalnie) młodość. Co najistotniejsze, nowe dane sięgają aż do 2009-go, pokazując, że przez ostatnich 30 lat profil typowych milionerów wciąż się nie zmienił. Wciąż niewiele wydają, żyją oszczędnie i zupełnie nie interesuje ich status czy zgrywanie bogaczy. To zostawiają pozerom ;)


Claudia Hammond “Time Warped” – książka bardzo dobra, choć nieco nierówna. Przegląd badań n.t. chronopsychologii, tego jak myślimy o czasie. Niektóre rozdziały dały mi naprawdę dużo, niektóre były czymś co już dobrze znałem i niespecjalnie z nich skorzystałem, ale ogólnie zdecydowanie na plus, dało mi też kilka narzędzi, które zacząłem sam wykorzystywać (i o które wzbogacę program Determinacji w Działaniu).


Michael Pollan “Omnivore’s Dillema” – uwaga, książkę pisał dziennikarz. A to oznacza, że zdecydowanie warto ją analizować i weryfikować, zamiast brać na wiarę. Sam wyłapałem niestety sporo mitów. (Choćby fantazję n.t. indian żyjących w harmonii z naturą i ograniczających swoje polowania… Nic z tego. Indianie mieli “uroczy” system polowań polegający na zaganianiu całych stad bizonów na urwiska. Następnie wycinali tylko najlepsze kęski, a resztę zostawiali jako padlinę.)  To powiedziawszy, jest to książka która skłania do refleksji nad tym co jemy i jakie są tego długoterminowe koszta. Zdecydowanie podrzuciła mi również pomysł na coś, co można by określić mianem “tworzeniem zaawansowanej ekologii”, taką aranżacją różnych elementów życia, by negatywy i “odpady” jednego elementu zasilały i budowały inny. Nie wiem czy to możliwe, ale jest to jedna z idei, z którymi się ostatnio bawię.

Książkę warto przeczytać, a następnie warto przeczytać dla równowagi kilka jej ostrych krytyk.


Keith Johnstone “Impro” oraz “Impro for storytellers” – ze względu na start klubu Impro wróciłem i będę pewnie jeszcze wracał do tych świetnych książek (ale wtedy już nie będę ich liczyć ;) ), jak również wziąłem się wreszcie za…


Stephen Book “Podręcznik dla aktorów” – otrzymany lata temu w prezencie od znajomej, solidna cegła, z pewnością dobra dla osób chcących zostać “klasycznymi” aktorami. To jednak Impro w ujęciu raczej Spolin niż Johnstone’a, bardziej sztywne, artystyczne, “natchnione”. Widać, że tu aktorstwo ma być Sztuką przez wielkie S, podczas gdy u Johnstone’a ma być zabawą i przyjemnością. Kilka ćwiczeń sobie stąd wybrałem, ale ogólnie rzecz biorąc, wolę jednak Keitha.


Neil Gaiman “Nigdziebądź” – w końcu, po latach, oficjalnie zrezygnowałem z przeczytania tej książki. Uwielbiam Gaimana za Sandmana czy Neverwhere, lubię za zbiory opowiadań czy Amerykańskich Bogów, ale jego bardziej baśniowe teksty mi po prostu nie pasują.


Margret Geraghty “The Five Minute Writer” – książka n.t. pisania, niestety, bardzo, bardzo miałka. Zdecydowanym liderem pozostaje tu dla mnie Sol Stein.


Steve Andreas “Six Blind Elephants” – bardzo głęboka książka o bardzo oderwanym od praktyki temacie. Tak jak bardzo cenię Steve’a Andreasa, tak SBE jest dla mnie cudownym, wyrafinowanym i znaczącym tekstem o nieznaczącym temacie, typową sztuką dla sztuki. Długo nie mogłem się przez ten tekst przebić, a gdy mi się w końcu udało, wcale nie czuję się przez to bogatszy…


 Wychodzi więc, że w październiku udało mi się skończyć dziewięć książek, co w sumie daje nam 56 z planowanych 80, a więc równo 12 książek na miesiąc. Czy się uda? Przyznam, że nie wiem, tym bardziej, że na koniec zostało mi kilka cięższych pozycji takich jak LeDoux. Niewątpliwie mogę jednak docenić to, że bez tego wyzwania i comiesięcznych raportów dla Was, moje tempo czytania byłoby co najmniej o połowę niższe (i prawdopodobnie kupiłbym sporo dodatkowych książek, z którymi teraz się wstrzymuje do czasu zrealizowania wyzwania) :)


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis