Czy ubóstwo czyni ludzi głupszymi?

„Czemuś biedny? Boś głupi… A  czemuś głupi? Boś biedny!” to stare przysłowie często bywa używane jako demonstracja błędu logicznego, próby uzasadnienia tezy przez nią samą.

Nowe badania zdają się jednak sugerować, że jest w tym powiedzeniu zdumiewający sens.

Wydaje się, że niedobór pieniędzy może faktycznie prowadzić do obniżenia inteligencji. To z kolei może prowadzić do podejmowania nierozsądnych decyzji, które podtrzymują, lub nawet pogarszają zły stan finansowy danej osoby.


Badań w temacie jest wiele. Jednym z najbardziej podstawowy był pomiar inteligencji ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, oraz tych samych osób gdy ich finanse się poprawiły. Takie badanie przeprowadzono np. na indyjskich rolnikach tuż przed zbiorami (gdy ich sytuacja finansowa była bardzo kiepska) oraz tuż po zbiorach (gdy zyskali duży przypływ gotówki). Różnica między dwoma pomiarami to aż 10 punktów – 2/3 odchylenia standardowego. Albo, w języku laika – 80% efektu zerwanej nocy. Kojarzysz jak wtedy ciężej Ci, nomen omen, kojarzyć? No to pomyśl, że życie w niedoborze finansowym prowadzi do 80% takiego efektu, dzień w dzień.

Mechanizm tego zjawiska nie jest jasny, ale najczęściej sugerowanym wyjaśnieniem jest nadmierne obciążenie poznawcze. Osoby mające problemy finansowe poświęcają tyle uwagi na rozwiązanie swoich problemów, że brakuje im jej na podejmowanie trafnych decyzji.

Zjawisko to zdaje się potwierdzać – i pogłębiać – druga cześć cytowanego badania. Tym razem prowadzone było w USA, gdzie osoby zamożne oraz ubogie proszono o wyobrażenie sobie, że stają przed koniecznością nagłej naprawy samochodu – taniej (150 USD), lub drogiej (1500 USD). Następnie dawano im do wykonania zadanie wymagające podejmowania szybkich i trafnych decyzji. Fascynujące jest to, że o ile osoby zamożne nie wykazały żadnej różnicy w wynikach zadania, niezależnie od kosztów naprawy, o tyle u osób ubogich różnice były ogromne. Postawione przed wyobrażeniem nagłego wydatku 1500 dolarów – wyobrażeniem całkowicie fikcyjnym i wyssanym z palca – wypadały w testach nieporównywalnie gorzej, niż przy wyobrażonym wydatku 150 USD. Można więc założyć, że w codziennym życiu nawet mglista perspektywa nieprzewidzianych, dużych wydatków może drastycznie pogarszać ich zdolności podejmowania trafnej decyzji.


Inne ciekawe badanie w temacie przyglądało się wpływowi niedoborów na decyzje zapewniające krótkoterminową ulgę kosztem długoterminowych kosztów. Uczestnicy badania uczestniczyli w grze w stylu familiady – mieli przewidywać odpowiedzi ankietowanych osób. Jedna z grup miała nielimitowany czas do namysłu („bogactwo”), druga mocno ograniczony („ubóstwo”). Początkowo obydwie grupy miały relatywnie podobne wyniki. W pewnym momencie grupa „uboga” dostała opcje „chwilówek” – „pożyczenia” dodatkowego czasu z przyszłych rund, ale za każdą sekundę, jaką zyskają, tracą dwie z ogólnego czasu. Grupa ta chętnie korzystała z tej opcji, mimo jej długoterminowej nieopłacalności, choć nijak nie przełożyła się ona na wzrost wyników w rundach, w których byli o dodatkowy czas „bogatsi”. Długoterminowo zaś wpływało oczywiście negatywnie na ich ogólny wynik.

Dlaczego te osoby się na to decydowały? Badacze sugerują, że presja, jakiej byli poddani sprawiła, że nie mieli już zasobu do trafnej oceny pozornego rozwiązania, jakie dostawali. Nie byli już w stanie rozważyć, czy propozycja jaką dostają jest długoterminowo korzystna – tu i teraz dawała ulgę i tylko to przebijało się do ich świadomości. Trzeba tu pamiętać, że badanymi osobami nie były osoby w jakikolwiek sposób ograniczone – byli to studenci Princeton, a więc generalnie osoby ponadprzeciętnie zamożne i ponadprzeciętnie inteligentne. A jednak ulegały takim skłonnościom.


Zjawisko to zostało określone „neurobiologicznymi pułapkami biedy”. W poruszanych badaniach dotyczyło kwestii finansów czy czasu, ale zaryzykowałbym sugestię, że dotyczą jakiegokolwiek poczucia braku. Osoba przerażona samotnością może decydować się na związek toksyczny, byle tylko zaspokoić potrzebę towarzystwa. Człowiek pragnący uznania może wybrać wyjątkowo nierozsądne sposoby jego uzyskania, skupiając się tylko na tym, że zaspokoi swoje cele. Ludzie szukający nadziei w chorobie pobiegną za obietnicami szarlatanów, bo szukają czegokolwiek, co mogłoby zadziałać. No i oczywiście osoby ubogie będą miały ponadprzeciętne skłonności do podejmowania decyzji finansowych dających ulgę tu i teraz, ale za cenę dużych kosztów „kiedyś”.


Jakie z tego wnioski? Jak dla mnie dwa duże. Po pierwsze, wymusza to zmianę oceny takich osób i ich decyzji oraz większą wrażliwość na błędy, które z perspektywy „bogatych” (w czas, relacje, uwagę, pieniądze, itp.) wydają się oczywiste, ale z perspektywy tych osób mogą być absolutnie niemożliwe do dostrzeżenia.

Po drugie, skłania do innej oceny systemowych metod wsparcia dla takich ludzi. Bo jeśli „głupi boś biedny”, ale jak ktoś przestanie być biedny, to przestaje być głupi, to może mechanizmy w rodzaju nisko-oprocentowanych awaryjnych kredytów dla ubogich mają dużo większy sens, niż im przypisywałem dotychczas…

Tyle moje rozważania. A jak Ty to widzisz?



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bardzo ciekawe informacje, chociaż niepokojące. W sumie, to takie oczywiste, że biedni są biedni, bo nastawieni na konsumpcje. Ale samo to, że podejmują błędne decyzje czując presje przed niespodziewanym wydatkiem…
    Zawsze uważam, że lepszy kij niż marchewka. Jak widać bezpośrednia pomoc pomaga przeżyć, ale nie zmienić to życie u biednych.
    Biedni często wybierają użalanie się nad sobą, a negatywne emocje mogą zabić otwarty umysł i kreatywność.
    Ze swojej strony polecam książkę „Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie…” Bardzo dobrze pokazuje różnice w myśleniu bogatych i biednych.

    • Piotr Bekier

      biedni są biedni nie tylko dlatego że są nastawieni na konsumpcje. Jest wiele czynników wpływających na to czy jesteś bogaty czy biedny. Łut szczęścia, warunki gospodarcze kraju, rodzina w której się urodziło itp. ale fakt faktem mnie tez to zdziwiło
      Kwestia jaka pomoc, teoretycznie jeśli moje myślenie nie jest błędne to pomoc finansowa dla biednych do tego stopnia że nie będą musieli zamartwiać się o finanse pozwoli im częściej unikać wpadek opisanych przez Artura.
      negatywne emocje też mogą przygotować nas mentalnie na problemy i lepsze poradzenie sobie z nimi… Problemem jest nie samo negatywne nastawienie a jego nadmiar.
      Sugeruje też podejść do książki z dużym dystansem, czytałem i jest w niej wiele bzdur nie zgodnych z nauką psychologii. + książka jest mocno nastawiona na mówienie że bieda i bogactwo to tylko stan umysłu jak zmienisz myślenie to będziesz bogaty co jak wykazałem na początku jest nie prawdą

      • Ja własnie wyciągnęłam z ksiązki inne wnioski. Dużo podkreśleń w niej, że odpowiednie nastawienie ma wpływ na podejmowanie konkretnych działań, czyli, że nic z nieba nie spadnie jak tylko zmienimy myślenie. Przyjmując odpowiednią postawę, coś jesteś w stanie dla siebie wypracować.
        Czyli na przykład, jak chcesz założyć firmę i spotykasz się z pierwszym problemem (niech będzie to, że trzeba mieć na ZUS), to nic nie da narzekanie, że: państwo nie wspiera przedsiębiorców, politycy to złodzieje, że jest bariera wejścia na rynek i dam sobie spokój – przecież próbowałem:) Tylko, żeby potraktować to jako wyzwanie – problem do rozwiązania. Negatywne nastawienie tu nie pomoże.
        Z resztą argumentów też zostanę przy swoim zdaniu. Do łutu szczęścia należałoby dodać wcześniejsze przygotowanie (tego na ogół nikt nie widzi). W każdym kraju są biedniejsi i bogatsi i ci, którzy urodzili się w biedniejszych rodzinach mają złe wzorce do naśladowania i mają gorzej, ale nie jest niemożliwa zmiana ich sytuacji. W każdym bądź razie, na ogół jest ta, że konumowany jest cały dochów, nie inwestuje się w siebie czy działalność i dlatego nic się nie zmienia. Oczywiście niektórzy mają tak niskie dochody, że rzeczywiście nie mają, co zainwestować, ale to też nie jest sytuacja bez wyjścia. Są stypendia, dotacje dla bezrobotnych, darmowe biblioteki, jak się nie ma pieniędzy to można inwestować w siebie swój czas.

        • Popełniasz jeden kluczowy błąd – zakładasz, że tezy Ekera są uzasadnione i oparte na realnych danych. A to dość wątpliwe.

          Sugerowałbym lekturę nieco twardszych źródeł w temacie. Zacznij np. od „Kapitału w XXI wieku” Piketty’ego.

          • Nic takiego nie założyłam. Przyjęłam jego tezy jako jego prywatną opinię, jako praktyka prowadzącego przedsiębiorstwo. Poleciłam Ekera w tym przypadku, bo mi się tematyka skojarzyła z tematem wpisu i podoba mi się energia, jaką książka przesyła. Rozumiem, że psychologom może się ta pozycja nie podobać:)
            Dziękuję za sugestię, czasami sięgam po bardziej naukowe pozycje, więc jak nie zapomnę, to poszukam tej pozycji w bibliotece przy okazji.

          • Piotr Bekier

            „Ja własnie wyciągnęłam z ksiązki inne wnioski.”

            Ok z twoimi wnioskami nie będę dyskutował masz prawo takie wyciągnąć. Nie chce mi też cytować i wskazywać na głupotę jego wypowiedzi w książce więc w tej kwestii ustąpię.

            „Przyjmując odpowiednią postawę, coś jesteś w stanie dla siebie wypracować. ”

            Tak coś może w ten sposób jesteś w stanie wypracować… Ale na pewno to za mało by stac się bogatym

            „Czyli na przykład, jak chcesz założyć firmę i spotykasz się z pierwszym
            problemem (niech będzie to, że trzeba mieć na ZUS), to nic nie da
            narzekanie, że: państwo nie wspiera przedsiębiorców, politycy to
            złodzieje, że jest bariera wejścia na rynek i dam sobie spokój –
            przecież próbowałem:) Tylko, żeby potraktować to jako wyzwanie – problem
            do rozwiązania. Negatywne nastawienie tu nie pomoże. ”

            Powtórzę to jeszcze raz, nie narzekanie jest problem a jego nadmiar. Samo zwrócenie uwagi na ewentualne problemy przy zakładaniu firmy takie jak zus i inne podatki moga pomóc zweryfikować czy w ogóle jest sens zakładac firme, czy mam wystarczający kapitał na start itp itd. No chyba że postulujesz i sugerujesz by iść na tak zwany żywią i nie analizować ryzyka sukcesu bądź nie ?
            Po za tym powiedz mi serio ile znasz osób które zrezygnowały na podstawie podanego przez ciebie przykładu? I czy dopuszczasz do siebie myśl że takie osoby rezygnują nie tyle z powodu narzekania a po prostu zwykłego przeliczenia że nie opłaca im się otwierać biznesu Ja znam osoby które co prawda marudzą na podatki ale jakieś swoje zakłady pracy mają a to trochę też przeczy twojej tezie.

            „Do łutu szczęścia należałoby dodać wcześniejsze przygotowanie (tego na ogół nikt nie widzi). ”

            nie rozumiem co tu napisałaś. Postulujesz że nie ma czynników które są poza moją kontrolą a które wpływają na wyniki mojej pracy?

            „W każdym kraju są biedniejsi i bogatsi i ci, którzy urodzili się w
            biedniejszych rodzinach mają złe wzorce do naśladowania i mają gorzej,
            ale nie jest niemożliwa zmiana ich sytuacji.”

            Po części się zgodzę, złe wzorce mogą wpływać na gorszą sytuacje, w tym sensie że jeśli dziecko nabrało takich zły wzorców to w przyszłości może mieć nawyki które będą mu szkodziły ale to są rzeczy na które też nie ma wpływu dziecko bo nie ma wpływu w jakiej rodzinie się narodzi. To pierwsza kwestia. druga to nie… Nie zawsze wzorce do naśladowania mają tu znaczenie. Ja wiem że łatwo jest dość że jest jedna przyczyna problemu. ale tak jak pisałem w poprzednim poście jest to dużo bardziej skąplikowane. Patrz na głodujących w biednych krajach Afryki. Czy to wina wzorców że jest tam bida, ludzie umierają z głodu i z niedostatku wody?

            „Są stypendia, dotacje dla bezrobotnych, darmowe biblioteki, jak się nie ma pieniędzy to można inwestować w siebie”

            A dopuszczasz do siebie myśl że jakaś rodzina czy ktokolwiek po prostu nie zostanie dopuszczony do skorzystania z takiej socjalki bo z jakiegoś losowego powodu nie zostanie dopuszczony, będzie parę złoty za dużo w dochodzie albo pieniądze są ograniczone i po prostu osoba się nie załapie? Gdyby to było takie proste to by biednych ludzi nie było

  • Pavel K.

    Myślę, że ten artykuł stanowi dobry wstęp do dyskusji na temat bezwarunkowego dochodu podstawowego. :)