Cykl Anty-Guru wydawał się już być skończony, ale gdy pisałem o Castanedzie, pomyślałem, że warto dodać jeszcze jedną osobę (czy już ostatnią? czas pokaże). O tyle specyficzną, że sam jej prace swego czasu polecałem. Prywatnie kobieta ta nie wyrządziła aż tak wielkich szkód, natomiast negatywny wpływ jej idei był na tyle szeroki, że po prostu trzeba się nią zająć.

Panie i Panowie: Ayn Rand!

Ayn Rand, źródło Wikipedia

Ayn Rand zasłynęła jako twórczyni filozofii obiektywizmu (jego krytykę znajdziesz tutaj). Choć na pierwszy rzut oka Rand i jej prace mogą się wydawać dość odległe od tematyki rozwoju osobistego. Faktem jest jednak, że jej podejście miało wpływ na rozległą grupę odbiorców, w tym na dużą część bardziej liberalnych ekonomicznie ludzi w środowisku rozwoju osobistego. Również jej działania biznesowe mocno przypominają strategie stosowane przez mówców motywacyjnych. Warto więc odnieść się do niej z tej perspektywy.


Allisa Rosenbaum (późniejsza Ayn Rand) urodziła się w 1905 roku w Sankt Petersburgu w majętnej rodzinie rosyjskich żydów. Dość wcześnie doświadczyła zarówno prześladowania rasowego (a później, za bolszewików również klasowego), jak i zwykłego społecznego odrzucenia.

Niektórzy biografowie przypisują późniejsze poglądy Rosenbaum/Rand właśnie tym dziecięcym przeżyciom. Na przykład odrzuceniu przez kolegów z klasy (w opinii Rossenbaum, być może słusznej, a może po prostu narcystycznej, ze względu na jej intelekt). Albo specyficznemu epizodowi, który miał miejsce gdy Rand miała 5 lat i matka kazała jej schować część zabawek na rok. Dziewczynka oddała swoje ulubione zabawki, myśląc o przyjemności jaką będzie miała gdy je odzyska… a po roku okazało się, że jej matka oddała te zabawki do sierocińca. Łatwo dojrzeć potencjalne źródło poglądów Rand na altruizm w takim wczesnodziecięcym uwarunkowaniu.


Dorastająca Alissa marzyła o karierze pisarki i scenarzystki. W wieku dwudziestu jeden lat emigrowała do USA, gdzie przyjęła nowe imię i nazwisko (przyczyny tej zmiany nie są znane, niektórzy biografowie wskazują, że chodziło tu o inspirację Polą Negri). Krótko żyła na utrzymaniu dalekich krewnych w Chicago, po czym ruszyła do Hollywood, gdzie przypadkowe spotkanie ze znanym reżyserem Cecilem DeMille pomogło jej zdobyć posadę w jednym ze studiów filmowych. Jej pierwszym sukcesem jako scenarzystki był dramat kryminalny „Noc 16 stycznia”, który ze względu na trik pozwalający widowni wcielać się w rolę ławy przysięgłych i decydować o zakończeniu, trafił nawet na Broadway (Rand podążyła za swoim dziełem, przenosząc się do Nowego Yorku razem ze swoim mężem).

Lata 30-te i polityka „New Deal” były dla Rand czymś przerażającym, budząc skojarzenia z bolszewizmem, szybko wiec zaangażowała się w działania na rzecz partii republikańskiej. Po przegranej jej kandydata, Wendella Wilkie’go w 1940 przewidywała szybkie powstanie totalitarnej Ameryki, pełnej niewolnictwa, głodu, obozów koncentracyjnych i plutonów egzekucyjnych. Co do obozów trafiła (po dołączeniu Japonii do wojny USA internowały masowo osoby o japońskich korzeniach), choć niezbyt dokładnie, co do pozostałych myliła się, ale niespecjalnie podważyło to jej wiarę we własne poglądy i kompetencje.

Kontakty w środowisku intelektualistów zdobyte w toku działań wyborczych pozwoliły jej doszlifować i doprecyzować swoje poglądy, dzięki czemu, po dwóch nieudanych próbach pisarskich („We the living” oraz „Hymn”), w 1943 udało jej się w końcu wydać „Żródło” (The Fountainhead). W tym okresie była również aktywnie zaangażowana politycznie w zwalczanie komunizmu, m.in. pisząc przewodnik n.t. unikania komunistycznych wpływów w filmach. Podręcznik ten mógłby być równie dobrze podręcznikiem poglądów Rand, padały tam takie wskazówki jak „Nie oczerniaj przemysłowców”, „Nie oczerniaj bogactwa” czy „Nie idealizuj zwykłego człowieka”.


„Źródło”, a później „Atlas Zbuntowany” (magnum opus Rand), zostały (słusznie) zrównane z ziemią przez krytyków, ale zyskały z czasem status kultowych i polecenia z ust do ust. Coś w tych książkach, wielkich pochwałach egoizmu, trafiało do ludzi w wieku do egoizmu nader pasującego i książka stała się wielkim hitem zwłaszcza wśród studentów. Krytycy natomiast punktowali potworne rozdmuchanie książek (dobry redaktor skróciłby je o co najmniej połowę), skrajnie nierealne dialogi (postacie nie mówią, ale przemawiają), liczne absurdy fabularne, nierealistyczne postacie, czy liczne bohaterów wątpliwe moralnie nawet jeśli przyjąć postulowaną przez Rand filozofię (np. gwałt Dominique przez Roarka w „Źródle” – co ciekawe, sama Rand przyznała, że Dominique była jej personifikacją w ksiażce).

Interesujące, przy całej nienawiści, jaką Rand darzyła komunizm, bolszewizm i sowieckie rozwiązania, jest fakt, że cała jej ideologia i działania okazały się w dużej mierze lustrzanym odbiciem komunistycznych. Tu w imię kapitalizmu, tam socjalizmu – ale metody, stylistyka, itp. są bardzo podobne. Jeśli wzięlibyśmy klasyczne dzieła socrealizmu i porównali ich styl oraz konstrukcję ze stylem pisania Rand, trudno byłoby wskazać istotne różnice. Poza, oczywiście, ideologią promowaną w obydwu nurtach.


Sukces „Źródła” był wystarczający do ekranizacji filmu (Rand wróciła przy tej okazji do Hollywood), ale mimo gwiazdorskiej obsady okazał się on klapą, nie odrobiwszy nawet swojego budżetu. Krytycy, co nie powinno zaskakiwać, krytykowali film za bardzo podobne rzeczy, jak wcześniej książkę.

Mimo porażki film przyczynił się jednak do popularności książki i samej Rand. Jej mąż zajmował się domem, a Rand brylowała na salonach. Utrzymując oryginalny, geometryczny styl ubioru (co po części przyczyniało się do budowanego wizerunku) i wypowiadając się jako promotorka idei obiektywizmu, szybko zbudowała wokół siebie rosnących grupę wiernych fanów… Albo wręcz po prostu wiernych.

Specyfiką obiektywizmu było bowiem założenie, że do prawdy można dojść przy użyciu samego rozsądku (bez weryfikacji empirycznej). Gdy jakaś koncepcja została więc już uznana za prawdę (przez samą Rand, jako główną głosicielkę obiektywizmu), stawała się prawdą absolutną. Nie dało się jej podważyć – jeśli jej nie uznawałeś, można Cię było przekonać czemu się mylisz, ale jeśli to się nie powiodło, jako osoba nieracjonalna byłeś skreślany ze środowiska Rand. Opcji, że to Rand się pomyliła w swojej ocenie nie uznawano, a Ayn szybko stała się ostatecznym sędzią w zakresie moralności, estetyki i wielu innych obszarów. Wzór ten był tak podobny do klasycznych sekt, że aż dziw, ze nikt ze środowiska Ayn wprost tego nie wskazał. A może i wskazał, ale jako nieracjonalny został szybko wydalony? ;)


Jednym z takich wiernych był kanadyjczyk Nathaniel Branden (urodzony jako Nathan Blumenthal, po dołączeniu do kręgu Rand, na wzór idolki zmienił swoją tożsamość). Jako 14-latek przeczytał „Źródło” i zafascynował się nim dogłębnie. W wieku 20 lat napisał kilka płomiennych listów do swojej idolki i został przez nią zaproszony do odwiedzin. Szybko stał się jej częstym gościem, zaczął budować wokół niej społeczność, którą Rand określiła mianem „dzieci Źródła”, a potem „Kolektywem”. Społeczność ta była bardzo zaangażowana, sam Brendan ożenił się z jedną z osób z tego środowiska.

Rand zezwoliła Brandenowi na założenie promującego ją Instytutu Nathaniela Brandena, a z czasem ogłosiła go swoim intelektualnym spadkobiercą. Z czasem ich relacja uległa dalszemu pogłębieniu i 25 letni-Nathaniel i 50-letnia Ayn stali się kochankami (gdy sprawa wyszła na jaw, wraz z małżonkami siedli we czwórkę do „racjonalnej dyskusji” na ten temat, zakładając, że sprawa potrwa krótko… w rzeczywistości trwała czternaście lat).

„Kolektyw” rozwijał się (dołączyły do niego takie nazwiska jak Alan Greenspan, przyszły szef Rezerwy Federalnej, amerykańskiego banku centralnego), a wraz z jego wzrostem rola Rand jako absolutnego, obiektywnego arbitra wszystkiego… W grupie wykształcił się wewnętrzny krąg, charakteryzowany licznymi „testami lojalności” oraz „sądami” nad obiektywizmem członków, nadzorowanymi przez Brandena. Niektóre z tych sądów, prowadzących do wydaleń i zerwania jakichkolwiek relacji z wydaloną osobą, były nader dziwne, świadkowie często nie mogli się zgodzić za co konkretnie dana osoba została wydalona. Wiele „prób lojalności” przypominało zachowania typowe dla sekt (tudzież totalitarnych wymogów partii komunistycznej w Rozji ;) ), np. nakaz zerwania kontaktów z „nieodpowiednimi” członkami rodziny. Książki Rand były dla „Kolektywu” niczym biblia, potrafili je czytać kilkadziesiąt razy i cytować z pamięci. Ideologia Rand była tak totalitarna, że obejmowała nawet „moralną powinność palenia” (bo w jednej z książek bohaterka w jednym zdaniu myśli, że zapalony papieros symbolizuje płomień ludzkiej kreatywności… a może po prostu dlatego, że Ayn paliła i potrzebowała filozoficznego uzasadnienia dla swojego nałogu).


To członkowie wewnętrznego kręgu Rand byli pierwszymi czytelnikami jej kolejnej książki i magnum opus – „Atlas Zbuntowany” (Atlas Shrugged). Książka została ponownie zmiażdżona przez krytyków (za to samo, co „Źródło”), ale doceniona przez fanów (za to samo, co „Źródło”). Jest przy tym od źródła dużo większa i jeszcze bardziej przegadana (zawiera m.in. najdłuższą chyba w literaturze, 80-stronną przemowę!)

Oceny krytyków mocno ubodły Rand, ale mocna sprzedaż przyczyniła się do dalszej popularyzacji Rand. Prowadziła liczne wykłady na uczelniach, a tam gdzie nie mogła dotrzeć, prowadzone były płatne odsłuchiwania nagrań z jej wykładami. Wszystkim zarządzał Branden przez swój instytut.

Między Brandenem i Rand pojawiły się jednak pęknięcia. Ayn wycofała się z życia seksualnego pod wpływem depresji wywołanej złymi recenzjami książki, a gdy z niej wyszła, Nathaniel miał już nową, młodszą kochankę. On miał 34 lata, Ayn 69 i młodzieńcza fascynacja mentorką chyba już nieco w nim przeminęła.

Na początku Branden ukrywał swój (drugi) romans, ale w końcu przyznał się Ayn, która… nie zniosła tego dobrze. Kobieta, którą Nathaniel Branden nazywał kiedyś „Pani Logika” z furią wyklęła go i pobiła, w obecności swojego męża i byłej żony Brandena. Nagle, zamiast być jej intelektualnym dziedzicem, stał się jej największym wrogiem. Co istotne, przez cały czas -łącznie z rozstaniem – romans ten był ukrywany przed szeregowymi członkami „Kolektywu” Rand. W końcu mógłby podważyć pozycję Ayn jako obiektywnego, racjonalnego guru, który nie kieruje się emocjami.


Choć popularność Rand i jej przekaz pasował do republikańskiej ideologii, jej aktywny ateizm i ataki na chrześcijaństwo z czasem uniemożliwiły jej współpracę z tym środowiskiem. Zerwanie z Brandenem kosztowało ją Instytut Nathnaniela Brandena, a to z kolei rozbiło zorganizowaną grupę wokół niej. Lata palenia doprowadziły u niej do rozwoju raka płuc (skutecznie operowanego), a na starość – mimo głoszonej w książkach pogardy dla państwowego wsparcia, sama Rand korzystała z wsparcia medycznego i finansowego dla emerytów. Zmarła w wyniku problemów z sercem w 1982 roku, samotna w ostatnich latach życia.


Podsumowując:

Ayn Rand była chodzącą sprzecznością. Głosicielka indywidualizmu tworząca sekciarski „Kolektyw”. Zwolenniczka „pracy dla siebie i wedle swoich potrzeb” wpadająca w depresje po negatywnych recenzjach krytyków literackich. Obsesyjna przeciwniczka komunistycznego totalitaryzmu… tworząca totalitarną sektę i pisząca książki które banalnie łatwo byłoby podmienić na socrealistyczne.

Byłaby postacią smutną, gdyby nie fakt, że jej książki do dziś mają duży wpływ na wiele osób, przynajmniej w młodych latach dając im uzasadnienie dla skrajnego egoizmu i działań wybitnie aspołecznych. Fakt, że nawet twórczyni ideologii nie była w stanie żyć choć blisko jej wytycznych, a wręcz stała się jej antytezą nie jest zbyt powszechnie znany. A szkoda – bo zapewne skłoniłby wiele osób do pewnego dystansu do jej pomysłów.


Co w zamian:

Złośliwie mógłbym zaproponować Alberta Camus, znienawidzonego przez Rand promotora altruizmu. Ale tak naprawdę, jeśli jesteś na tym etapie znajomości filozofii, na którym Rand jest dla Ciebie interesującym materiałem, to dopiero startujesz i przydałoby Ci się jakieś dobre wprowadzenie do tematyki. Sięgnij więc np. po „Świat Zofii” Gaardera, albo po jakieś praktyczne wprowadzenie do filozofii jak „Żuk w pudełku oraz 99 eksperymentów myślowych” Juliana Baggini.


Powrót do strony cyklu.



Gry Planszowe w Szkoleniach - ostatni moment na skorzystanie ze zniżki na szkolenie o tym, jak skutecznie wykorzystywać gry planszowe jako narzędzia szkoleniowe! 18 VI 2018, Warszawa! Do 21 maja tylko 390 zł w promocji!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis