Potęga lewarowania

Forex (skrót od Foreign Exchange), giełda walut wykorzystująca metodę lewarowania (np. 1:50, czyli wpłacasz 100 zł, ale obracasz na rynku 5000 zł i od transakcji na tej kwocie zarabiasz albo tracisz). Eldorado wszystkich pragnących się dorobić, bo przecież wystarczy niewielka wpłata własna, by zarobić krocie!

No bo pomyśl, wpłacasz np. uciułane 10.000… a obracasz 500.000! Czyli kupujesz walutę za 5zł, ona rośnie do 5.10zł… Właśnie podwoiłeś cały swój kapitał, w kilka sekund! Super sprawa, jeszcze kilka takich transakcji i będziesz milionerem! Tyle ciułałeś te pieniądze, a teraz w mgnieniu oka masz dwa razy tyle… No po prostu panisko z Ciebie!

Przynajmniej przez najbliższych kilkanaście sekund, bo po chwili waluta spada do 4.90… I wszystkie Twoje oszczędności właśnie poszły do piachu! Lewar działa w dwie strony…

advert-84463_640

Że ile straciłem?

Oczywiście, nieco upraszczam, są pewne możliwości zabezpieczenia i redukcji strat, ale koniec końców Forex i podobne metody oparte o lewarowanie są po prostu potwornie ryzykowne. Tak ryzykowne, że rząd Chin w praktyce zakazał gry na Forexie, po odkryciu, że ponad 90% obywateli traci cały swój wkład. Podobne zakazy obowiązują również w wielu innych krajach, np. Indiach, części Kanady (Kolumbia Brytyjska), praktycznie całych Bałkanach czy Korei. Badania z Azji pokazują, że nawet w przypadku dużo bezpieczniejszej (bo nie obciążonej lewarem) gry na giełdzie, w perspektywie dwóch lat na plus wychodzi jedynie 1% grających – przy nieporównywalnie większym ryzyku Forexu, nawet tak kiepski wynik byłby i tak sukcesem.

Również nieoficjalne źródła odnośnie jednej z Polskich platform, z jakimi się spotkałem, są delikatnie mówiąc drastyczne – mówią one wprost, że absolutnie nikt nie ma tam sukcesu w dłuższej perspektywie. Zdarzają się pojedyncze udane transakcje, ale na koniec i tak ludzie mają na koncie mniej, niż włożyli.  Zaznaczam przy tym, że są to dane nieoficjalne, choć z dość wiarygodnego źródła.


Cui bono?

Wszystko wskazuje na to, że na Forexie, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, zarabiają głównie dwie grupy:

a) Brokerzy oferujący platformy do wymiany i zarabiający swój procent na tej wymianie. Nie różnią się w tym np. od brokerów przyjmujących zakłady na mecze piłkarskie.

b) „Specjaliści” oferujący „super skuteczne kursy” do zarabiania na Forexie, za grube pieniądze (czemu, przy takich dźwigniach, nie korzystają z tej wiedzy do gry? Tego nikt nie wyjaśnia ;) )


Trzeba sobie jasno powiedzieć – przy takim prawdopodobieństwie sukcesu i stopie zwrotu, Forex to hazard i to hazard dużo mniej opłacalny niż zwykłe kasyno. Czemu więc ludzie grają? Czemu gubią się w tym i marnują kolosalne pieniądze?

Postanowiłem podjąć ten temat na blogu z dwóch powodów. Po pierwsze – prosiliście o to w komentarzach. Po drugie – sam zaczynam mieć wśród klientów ludzi, którzy potrafili stracić na tym naprawdę duże pieniądze. Postanowiłem więc zająć się tym tematem i przyjrzeć się temu, co może motywować ludzi do takich decyzji, w jakie pułapki wpadają i jak się z nich można wydostać…


Mentalność „jak się szybko dorobić… (byle się nie narobić)”

Pewna grupa ludzi zawsze, a większość ludzi raz na jakiś czas wpada w ten sposób myślenia. Nie chce im się ciężko pracować, starać się, oszczędzać przez lata. Chcą się bawić i wydawać teraz, jak są jeszcze młodzi. Chcą żyć i cieszyć się życiem już dziś. Trzeba tylko znaleźć sposób…

Jeśli masz taką mentalność, prawdopodobnie nie masz też za wiele pieniędzy, bo są to dwie rzeczy wyjątkowo dobrze się odpychające. Powiedzmy sobie szczerze – gdyby nikt nie miał takiego podejścia, większość oszustów i naciągaczy musiałaby się przebranżowić.  Nie byłoby kogo nabierać i kroić.

Ciężka, wytrwała praca, dyscyplina budżetowa, itp. To wszystko nie gwarantuje długoterminowego sukcesu ALE jest niezbędnym warunkiem minimalnym (zakładając, oczywiście, że nie miałeś szczęścia urodzić się po prostu w bardzo majętnej rodzinie, albo pecha bycia zupełnie pozbawionym etyki draniem). Jeśli włącza Ci się mentalność „szybkiego dorobienia się” – to jest to BARDZO pilny temat do pracy nad sobą. Serio. Terapia, coaching, praca własna, cokolwiek, ale przerób to, bo niewiele jest bardziej kosztownych podejść.


Ładne obietnice

Żeby być fair, odpowiedzialność nie spoczywa tylko na tych, co to chcą się szybko dorobić. Po drugiej stronie jest wielu chętnych, by taką mentalność wykorzystać. Ochoczo roztaczają oni przed chętnymi wspaniałe i niezwykle atrakcyjne wizje. Łatwo się na nie złapać, zwłaszcza jeśli brak doświadczenia (lub cynizmu).

Takie obietnice tym łatwiej składać, że, kulturowo, nauczyliśmy się raczej obwiniać ofiary niż sprawców. Caveat emptor, kupujący strzeż się. Z jakiegoś powodu, o ile jesteśmy w stanie wybaczyć fizyczną niedoskonałość, niezręczność, itp. o tyle taki sam brak sprawności umysłowej jest już dużo mniej tolerowany i dużo łatwiej nam stosować surowe, moralne osądy względem takich ofiar, tym samym usprawiedliwiając w pewnym sensie sprawców. Tak, oszukali, ale przecież oszukali bo ofiara była naiwna. To tak naprawdę jej wina!

Skąd takie podejście? Myślę, że przynajmniej po części jest to pewien mechanizm obronny. Chcemy się czuć bezpiecznie i wierzyć, że nas coś takiego nie spotka. Więc to nie mogła być po prostu chwilowa słabość po stronie ofiary – bo na takie słabości też jesteśmy podatni. Nie, to musiało być coś głębszego. Jakaś głęboka wada charakteru. A skoro tak, to ofiara sama sobie zasłużyła. Co, wczoraj się urodziła, nie wiedziała, że reklamy kłamią?


Adrenalina

Powiedzmy sobie szczerze, zabawa w stylu Forexa to wielkie emocje. Pstryk! Właśnie zarobiłeś pięć tysięcy! Pstryk! Właśnie straciłeś trzy! To bardzo silne doznania, które mogą być niesamowicie angażujące. Co więcej, Forex jest dostępny ot tak, od ręki, z komputera, tabletu, telefonu. Nie trzeba nawet iść do kasyna, można doznać tych emocji tu i teraz!

Taka łatwa dostępność oczywiście drastycznie zwiększa ryzyko uzależnienia i ułatwia brnięcie w problem. Zwłaszcza, jeśli na samym początku, albo np. „grając na sucho”, zaliczaliśmy zyski. Jak mawia stare powiedzenie – początkujący hazardziści zawsze mają szczęście… bo ci, którzy mieli na początku pecha, skutecznie zniechęcili się do hazardu. Podobnie z Forexem, początkowe sukcesy mogą rozbudzić wyobraźnie i skłonić do większego zaangażowana.


Społeczność

Nie bez powodu większość najpopularniejszych „genialnych sposobów na szybką utratę resztek pieniędzy”… znaczy się „genialnych sposobów by się szybko dorobić”, ma bogatą bazę społeczną. Fora i społeczności, grupy korespondencyjne, spotkania i zjazdy – z jednej strony dobra metoda na dotarcie do klienta przez sprzedawców żerujących na takich osobach, ale z drugiej po prostu okazja do socjalizacji. Dla wielu takich osób, jedyna taka okazja, w której czują się akceptowani, szanowani i wspierani – bo ich otoczenie często patrzy na ich pasje dość podejrzliwie. Nie bez powodu, jak już wskazywaliśmy, ale z drugiej strony takie podejście może mocno alienować i jeszcze bardziej wpędzać w ramiona osób, które uszanują, docenią i pochwalą, zamiast się czepiać i krytykować.


Wyjątkowość

Zarabianie (lub przynajmniej wizja zarabiania) w nietypowy sposób, np. na Forexie, może też mieć dodatkowy efekt. To coś, co taką osobę wyróżnia. Nie jest jedną z masy osób pracujących na etacie. Nie jest kimś, kto rozwija swój biznesik. Nie! Jest kimś wyjątkowym. Ma się czym chwalić wśród znajomych!

Warto takie potrzeby przepracować, bo niestety, ale takie gonienie za statusem może być bardzo, bardzo zgubne. Choćby przez…


Efekt utopionych kosztów

Czyli psychologiczną tendencję do brnięcia coraz głębiej w działania, które już nas coś kosztowały, nawet jeśli nie widać nadziei na to, że dadzą nam jakieś korzyści.

Efekt ten sprawia, że zmarnowane środki, czas i wysiłek nie są zwykle traktowane jako przestrogi i sygnały alarmowe, a przeciwnie, jako argument do dalszego zaangażowania. Bo skoro już TYLE poświęciłem, to muszę w końcu coś z tego wynieść! Jak nie, to znaczy, że byłem głupi! Że dałem się oszukać! Że zmarnowałem tyle pieniędzy, czasu i energii!

Nie, tego nie mogę zaakceptować. Więc muszę się jeszcze bardziej zaangażować… Aż w końcu mi się uda. Aż w końcu się odkuję! Aż im wszystkim pokażę, że trzeba było we mnie uwierzyć!

Bardzo, bardzo groźny efekt. Dotykający różnych obszarów, nie tylko takiej gry, ale tutaj szczególnie wyrazisty.

Jedynym skutecznym sposobem na efekt utopionych kosztów jest ustalenie jasnych kryteriów wyjścia: inwestuje tyle i tyle pieniędzy i czasu, jeśli do tego momentu nie będę miał takiego i takiego zwrotu, rezygnuję. Bez takich kryteriów, można łatwo zabrnąć w pułapkę z której nie będzie się miało wyjścia.


Wyjście na prostą…

To często długa droga. Powyżej opisałem pewne moje sugestie odnośnie tego czemu ludzie potrafią się tak zaangażować w grę, która jest de facto czystym hazardem i podkreślić pewne kroki, które, moim zdaniem, byłyby pomocne w wyjściu z takiej sytuacji. Jeśli dostrzegasz któreś z tych skłonności u siebie – zachęcam do pracy nad nimi. Zdecydowanie warto takie kwestie rozwiązać.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis