Trudny wybór między eksploracją i eksploatacją…

Eksploracja i eksploatacja to dwie główne strategie przyjmowane w kontekście szeroko rozumianych zasobów. Eksploatacja to po prostu korzystanie z dostępnych zasobów. Eksploatacja to poświęcenie czasu, energii, itp. na poszukiwanie nowych źródeł zasobów.

Np. Idziesz do lasu na jagody. Pierwszą strategią będzie tu oczywiście eksploracja, bo na początku nie masz żadnych jagód, które mógłbyś zbierać. Musisz najpierw znaleźć jakieś krzaczki. Załóżmy, że po chwili znajdujesz niewielkie skupisko. Wtedy masz już wybór – czy zacząć zbierać jagody z tych krzaczków (eksploatacja), czy szukać dalej, licząc, że znajdziesz większe skupisko (eksploracja)?

Jeśli zaczniesz zbierać, nie jest to koniec decyzji. Z każdą zebraną jagódką możesz bowiem dalej decydować – czy wciąż eksploatujesz, czy zaczynasz eksplorować. Cała zabawa w tym, że im więcej zbierzesz, tym więcej pracy musisz włożyć w znalezienie kolejnych nadających się do zebrania. Eksploatacja zaczyna być więc coraz mniej wydajna. Z drugiej strony, jeśli przerwiesz eksploatację i zaczniesz eksplorować, nie jest powiedziane, że kolejne krzaczki, które znajdziesz będą lepsze. Albo że znajdziesz je szybko. Albo w ogóle. Co gorsza, Twój pierwotny krzaczek ktoś mógł w tym czasie opędzlować, nie zostawiając Ci nic.

Dylemat eksploracji/eksploatacji jest, oczywiście, dylematem niepełnych informacji. Gdybyś szedł do lasu z idealnie wierną mapą wszystkich krzaczków, aktualizowaną na bieżąco, dużo łatwiej byłoby Ci obrać najlepszą możliwą strategię, zapewniającą maksymalną ilość jagód w zamian za najmniejszy możliwy wysiłek. Tyle, że takiej mapy nie mamy. Musimy wiec zgadywać. Do tego rzadko kiedy działamy w próżni – mamy szereg konkurentów, którzy też zajmują zasoby, wpływając na cały rozkład.

Ogromna większość naszych życiowych decyzji jest, gdy im się przyjrzeć, odpowiednikiem takiego dylematu eksploracji/eksploatacji.


Szukasz mieszkania na wynajem. Znajdujesz takie, które jest ok, ale nie powalające. Może jest nieco za drogie? Może nieco zbyt daleko… Albo zależało Ci na wannie, a jest tylko kabina prysznicowa? W każdym razie jest do zaakceptowania, ale nie do końca tym czego chcesz. Wynajmować? Czy może szukać dalej? Kiedy dać za wygraną? Co jeśli zrezygnujesz z tego mieszkania, nie znajdziesz nic innego, a ktoś inny Ci to podnajmie sprzed nosa? Ale co jeśli kolejne, które masz do obejrzenia okazałoby się strzałem w dziesiątkę, a tak nigdy go nie ujrzysz?


Jesteś w związku, który jest po prostu ok. Nie jest to miłość stulecia, jest w porządku, ale tylko w porządku. Starać się nad nim pracować i usprawnić go, tak by był czymś lepszym? Czy może zdecydować się odejść i poszukać czegoś, co od początku wymagałoby mniej pracy? A co jeśli nie uda Ci się nic lepszego stworzyć? A co jeśli za dziesięć lat w tym związku będziesz żałować straconych szans?


Masz normalną pracę. Nie niesie jakiegoś wielkiego spełnienia, ale lubisz ludzi z którymi pracujesz, szef jest w miarę ok, da się żyć. Pracować tak dalej, czy zaryzykować szukanie nowej pracy? Tam może być lepiej, ale może być też gorzej.


Prowadzisz firmę, masz określoną grupę wiernych klientów, zapewniają Ci przyzwoite życie. Widzisz jednak, że zapotrzebowanie na usługi jakie oferujesz powoli, globalnie, ulega zmniejszeniu. Widzisz też nową niszę, którą mógłbyś zająć. Sęk w tym, że trudno Ci się częściowo przebranżowić, aby miało to sens musisz pogodzić się z radykalnym zmniejszeniem swojej działalności w dotychczasowym zakresie na czas rozwoju nowej. Im dłużej zwlekasz, tym mniej miejsca w nowej niszy się dla Ciebie robi. Do jakiego czasu korzystać z dotychczasowych źródeł dochodów, a kiedy stwierdzić, że to nie ma sensu i zaryzykować zmianę?


Alternatywnie, eksploracja czy eksploatacja pojawia się w biznesie ograniczonymi zasobami. Firma wydobywająca ropę może albo skupić się na pogłębianiu istniejących źródeł (wiedzą, że jest tam ropa, ale coraz trudniej i drożej ją wydobyć), albo na szukaniu nowych (jeśli je znajdą, jej wydobycie będzie tanie przez długi czas, ale najpierw trzeba je znaleźć).


Eksploracja czy eksploatacja to wybór także na poziomie cywilizacyjnym. Dla przykładu, ostatnich kilkadziesiąt lat rozwoju technologicznego to niemal wyłącznie eksploatacja praw, rozwiązań i odkryć, jakie uzyskano dzięki eksploatacji w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Z jednej strony daje to nam nieporównywalnie precyzyjniejszą, mniejszą itp. technologię niż mieliśmy kilkadziesiąt lat temu, ale z drugiej strony dochodzimy trochę do ściany, dalsza eksploatacja robi się coraz mniej i mniej opłacalna, a brak na horyzoncie nowych przełomów naukowych. Jest tak, gdyż zaniedbaliśmy eksplorację…


Wybór między tymi dwoma strategiami jest trudny. Nawet bardzo trudny. Dodatkowo utrudnia go fakt, że większość z nas będzie uwarunkowana do dysproporcjonalnego preferowania jednej lub drugiej strategii. Niektórzy będą dążyli do przesadnej eksploatacji, starając się „wycisnąć wodę z kamienia”. Inni będą z kolei zbyt skorzy do eksploracji, porzucając bardzo dobre zasoby na rzecz innych, potencjalnych, migoczących w oddali.

Żadna z tych strategii nie jest skuteczna sama w sobie. Tym, co daje dobre efekty jest ich odpowiednie zrównoważenie.

Problem idealnych decyzji w tym zakresie jest trudny i poświęcono mu niejedną rozprawę. Prostej odpowiedzi nie ma, można jednak wskazać ogólne zasady, których warto się trzymać…


Po pierwsze, zwracaj uwagę na ogólny czas jaki masz do poświecenia  na działanie. Im więcej masz czasu, tym łatwiej możesz sobie pozwolić na eksplorację. Jeśli jesteś w jakimś hotelu dwa dni i pierwszego dnia znalazłeś w menu coś, co Ci bardzo smakowało, prawdopodobnie opłaca się to zamówić też drugiego dnia. Jeśli jednak nocujesz w tym hotelu tydzień, warto pierwsze dwa-cztery dni próbować różnych rzeczy, by wybrać z nich najlepszą.


Po drugie, strategia eksploracji ma znaczenie. Badania nt .skutecznego uczenia się sugerują, że osoby, które uzyskują najlepsze finalne strategie rozwiązywania problemów, zaczynają od szerszego zakresu eksploracji, niż mniej efektywne osoby. To trudne, bo wymaga pogodzenia się z większą ilością porażek na początku, ale za to daje największe szanse na znalezienie optymalnego rozwiązania. Przez analogie do naszego zbierania jagód – jedna osoba, gdy znajdzie pierwsze krzaki, zaczyna krążyć w ich okolicy, myśląc sobie „skoro tu są jagody, to będą i gdzieś w okolicy inne”. Prawdopodobnie faktycznie jakieś znajdzie, choć – o ile nie miała masy szczęścia – nie będą to najlepsze możliwe zbiory. Druga osoba odnotowuje znalezione jagody, ale idzie i patrzy w kilku innych, bardziej odległych punktach. W ten sposób wyłapuje w jakich rejonach lasu może łatwiej, a w jakich trudniej znaleźć jagody i ma większe szanse na znalezienie dużo bogatszych krzaczorów.


Po trzecie, przyjrzyj się swoim skłonnościom w tym zakresie i rozważ wdrożenie systemowych korekt, równoważących to, co mówią Ci emocje. Powinno zapewnić Ci to bardziej optymalną strategię działania. Np. zrób listę działań z ostatniego tygodnia i podziel je na działania eksploracyjne i eksploatacyjne. Następnie zastanów się czy poświęcasz dość czasu na eksplorację/eksploatację, jakie okazję w jednym czy drugim zakresie przepuściłeś, jakie okazje masz widoczne.


Po czwarte, dylemat eksploracji/eksploatacji jest, jak już mówiliśmy, dylematem ograniczonych informacji. Dlaczego to ważne? Ponieważ niekiedy jesteśmy w stanie dodatkowe informacje uzyskać, relatywnie niewielkim kosztem. (Np. Mijając innego zbierającego jagody możemy zapytać czy od dawna zbiera i dyskretnie zerknąć do jego koszyka, tym samym szacując bogactwo zasobów w kierunku, z którego przyszedł.) Co istotne, każdy kolejny kawałek wiedzy będzie zwykle przynosił coraz mniejsze zyski, kluczowe będą zwłaszcza pierwsze porcje informacji.


Po piąte, pamiętaj, że nie zawsze eksploracja/eksploatacja są równoważne kosztowo. Czasem w danym okresie możesz wykonać nieproporcjonalnie dużo eksploracji albo ekspolatacja jest wyjątkowo wydajna i warto się na niej skupić. Np. lubię piwa kraftowe. Znajomy polecił mi fajną appkę, która pozwala sprawdzić, relatywnie trafnie, jakie piwa są na kranach w multitapach w danym mieście. W efekcie podstawową eksplorację – do jakiego lokalu się wybrać, gdy szkolę w nowym mieście i mam ochotę na piwo – mogę zrobić błyskawicznie. Co więcej, mogę tą strategię jeszcze usprawnić. Mogę wybrać lokal, który jest blisko innych podobnie obiecujących – gdyby jednak nie mieli tego co chcę i potrzebowałbym coś innego dobrać. Mogę wybrać też lokal gdzie jest kilka piw mnie interesujących. To wciąż jeszcze zostawia mi wybór między eksploracją i eksploatacją na miejscu – czy zamawiam piwo, które znam i lubię, czy inne, którego jeszcze nie znam, ale które brzmi obiecująco – ze świadomością, że mój zakres eksploatacji jest ograniczony (bo w ciągu wieczora zamówię jedno albo dwa piwa, więc lepiej, żeby były dobre).


Niestety nie da się zaplanować jednego optymalnego rozwiązania dla kwestii eksploracji/eksploatacji. Jednak podchodząc do problemów w życiu z perspektywy tego wyboru można zacząć podejmować nieco lepsze decyzje. Już to – przez lata – może dawać naprawdę duże zwroty.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis