Recenzje: Mądrość Psychopatów i Mózg Psychopaty

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio zainteresowałem się bliżej tematyką psychopatii. Sięgnąłem więc po cztery tomy z tego zakresu. Dwa pojawią się pewnie wraz z większym artykułem na temat psychopatii, natomiast tutaj chcę odnieść się do dwóch pierwszych – tym bardziej, że stanowią ogromny wręcz kontrast…

Recenzja: Mądrość psychopatów

Kevin Dutton

Autor rozpoczyna od swojej własnej historii i ojca psychopaty, po czym przechodzi do książki o tym, że psychopaci mają tak naprawdę wiele potencjalnie korzystnych cech, pod warunkiem że ich bardziej problematyczne aspekty nie przejmą nad nimi kontroli. Większa skłonność do ryzyka, chłodniejsza ocena sytuacji, mniejsze wyrzuty sumienia przedstawiane są jako potencjalnie bardzo wartościowe cechy. I nie byłoby w samej tej argumentacji nic problematycznego, gdyby była dobrze przedstawiona i umotywowana…

Problem w tym, że argumentacja ta, podobnie jak cała książka, jest na poziomie „Emo Sapiens” Rafała Ohme czy innych absolutnych gniotów, które miałem nieprzyjemność recenzować na blogu.

 

Co mam jej do zarzucenia? Cóż, wiele.

  • Autor potrafi np. opisywać wyniki swojego „eksperymentu” z dwiema 15 osobowymi grupami i zachwycać się różnicą wyników 70% i 30% w drugiej. (W przeliczeniu, 11/15 i 5/15… to już nie robi wrażenia, zwłaszcza, że mówimy o głosowaniu!)
  • Albo fascynuje się tym, jak to psychologowie pracujący z wyjątkowo groźnymi przestępcami czuli się w ich towarzystwie, zupełnie ignorując kwestie autosugestii.
  • Powraca też popewolucyjne wyobrażenie o historii naszego gatunku, łącznie z tezami typu „pionowa postawa służyła głównie polowaniu i zbieractwu” (tak jakby np. wypatrzenie drapieżników z większej odległości na sawannie nie było „deczko” bardziej istotną presją ewolucyjną). Jest też jakże standardowy błąd w rozumieniu ewolucji pt. „Gdyby dana cecha nie dawała przewagi reprodukcyjnej, to ewolucja by ją na pewno wykluczyła.” Czemu jest to bzdurą pisałem tutaj.)
  • Mamy masę cherry-pickingu (selektywnego doboru badań) i reinterpretacji.
  • Mamy mylenie przyczynowości i korelacji. (Np. saperzy odznaczeni nagrodami byli bardziej pewni siebie, niż nieodznaczeni… Wg. autora to dowód na to, że zostali odznaczeni bo podejmowali większe wyzwania dzięki pewności siebie. Alternatywna opcja, pt. „ej, odznaczyli mnie, więc to podbija mi pewność siebie” jakoś nie przyszła mu do głowy.
  • Mimo odwołań do (wybitnego) Fransa de Waala wskazuje na najbliższych krewnych ludzi szympansy z ich skłonnością do przemocy. (Tymczasem sam de Waal mocno podkreśla naszą identyczną bliskość do pokojowych Bonobo.)
  • Mamy typowe myślenie magiczne i poppsychologię. (Np. psychopaci często podawali dokładnie co jedli w dniu dokonanego morderstwa. Autor rozważa, „czyżby był to upiorny przejaw pierwotnego drapieżnictwa?” Ja rozważam, czy pobić autora łomem za pisanie takich bredni.)
  • Rozwlekłe pisanie o wszystkim i o niczym (wyjaśniając testy psychopatii autor wypycha tekst wszystkim, łącznie z koncepcją czterech humorów!)
  • I wiele, wiele innych „perełek”

 

Mniej więcej w 1/3 książki zacząłem się zastanawiać, czy cała książka nie jest perwersyjnym żartem z czytelnika. Autor w końcu zaczyna od wskazania, że pochodzi z rodziny psychopatów specjalizujących się we wciskaniu kitu. Psychopatia jest przynajmniej częściowo dziedziczna. Jakże wrednym, ale i błyskotliwym żartem byłoby więc napisanie książki wciskającej czytelnikowi kit, jednocześnie ostrzegając go między wierszami, że to co przeczyta to czysty kit? Po skończonej lekturze uważam taką tezę za bardzo uprawnioną.

 

Czy sama teza ma jakiś sens? Czy cechy psychopatii mogą być korzystne? Tak, w określonym stopniu i bardzo specyficznych zawodach (np. chirurgia).  W większości innych mogą być sporym problemem. O tym w książce było niestety bardzo mało, zamiast tego mamy rozlany tekst o wszystkim i o niczym, do tego na skandalicznie niskim poziomie. Ale hej, „Mądrość Psychopatów” to kontrowersyjny temat, a kontrowersja się sprzedaje…

 

Poziom: S1 – skrajnie podstawowy

Ocena: 0/5 – pełna błędów, rozlazła, marnująca czas czytelnika, gorąco odradzam!

Książkę można kupić np. TUTAJ

Recenzja: Mózg Psychopaty

James Fallon

Po „Mądrości Psychopatów” ta książka była niczym odnalezienie fabryki osikowych kołków w trakcie wampirzej apokalipsy. Nagle opuściłem krainę mentalnej masakry i znalazłem się w miejscu cudownie komfortowym. Lektura tej książki (no, angielskiej wersji, nie gwarantuje tu tłumaczenia) była czystym luksusem.

 

Podobnie jak w wypadku „Mądrości”, także i tutaj autor ma osobisty związek z psychopatią. Dokładniej – jako psychiatra i neurolog, w wieku ponad 60 lat, sam odkrył, że takim jest.

Wyszło to zupełnym przypadkiem – jakiś czas wcześniej brał udział w projektach badających mózgi psychopatów, konsultował w sądach, itp. Następnie dostał do analizy szereg takich mózgów skazanych psychopatów. Dla porównania wziął mózgi swojej rodziny, jako grupę kontrolną. (Miał akurat ich skany do innego projektu.) Oczywiście wszystkie mózgi były zakodowane, by uniknąć sugestii. Był więc solidnie zaskoczony, gdy jeden z mózgów wykazujący cechy idealnie pasujące do silnej psychopatii… okazał się być jego własnym. Później odkrył też rodzinną historię przodków morderców (i morderczyń) i nie tylko. Miał większość typowych genetycznych markerów psychopatii. Słowem, wydawałoby się, że powinien być stereotypowym przykładem seryjnego mordercy siedzącego za kratkami…

A jednak tak nie było.

 

Co w sumie go mocno rozczarowało, bo jako naukowiec był ogromnym zwolennikiem tezy, że geny odpowiadają za miażdżącą większość naszych zachowań. Geny 80%, środowisko, wychowanie itp. góra 20%. A tu zonk! Był szczęśliwym ojcem rodziny i wiernym mężem. Zrobił solidną karierę naukową i komercyjną, miał wielu przyjaciół. Nigdy nie był zwolennikiem przemocy ani nie miał problemów z prawem w tym zakresie. Jak to możliwe?

 

O wszystkim tym, łącznie z początkami swojego życia, Fallon pisze ze swadą i okiem obserwatora, które mnie przynajmniej przywoływały na myśl Olivera Sacksa. Zdecydowanie miło i ciekawie się to czyta, a gdy przechodzi do mięsa – konkretnych neurologicznych i genetycznych aspektów psychopatii – „miło” zmienia się w „niesamowicie”. Zgodnie ze swoją deklaracją, stara się pisać nie komplikując bardziej, niż to niezbędne, ale też nie upraszczając nadmiernie. Miejscami oznacza to dość wysoki poziom szczegółowości, ale nigdy nie jest on przesadzony. Co najważniejsze – nigdy nie pojawiają się tu poppsychologiczne czy popneurologiczne uproszczenia, jakich tak wiele w literaturze popularnonaukowej. Jest to napisane tak dobrze, że na ten moment jest to z najlepszych znanych mi książek dających szybkie wprowadzenie do działania mózgu.

 

Nawet jeśli miejscami miałem wrażenie, że pewne elementy książki nie do końca są potrzebne (np. bardzo szczegółowe rozpisanie kwestii genetyki i epigenetyki pod kątem psychopatii) i stanowią raczej subtelną reklamę biotechnologicznych projektów autora… To, szczerze? Nie przeszkadzało mi to. Taką reklamę kupuję – bo mam tu bardzo solidne wprowadzenie do jednego tematu, którego zaawansowaną wersję oferuje komercyjnie autor. Zupełnie inny poziom, niż np. znane z naszego rodzimego rynku książki Pawła Tkaczyka, dające zaledwie zalążek obiecywanej wiedzy. (Tak, wiem, że to pewna strategia reklamowa. Nawet ponoć skuteczna. Po prostu nie uważam, by była etyczna, w odróżnieniu od tego co robi Fallon.)

Przyznam też, że miejscami zacząłem aż zazdrościć Fallonowi swobody wiązania funkcjonalności behawioralnej z pewnymi obszarami mózgu, mam ewidentnie poczucie, że potrzebuję się z tego podciągnąć po skończonej lekturze.

 

Jest to więc książka bardzo dobra i zdecydowanie warta poznania. Co jednak z podstawową kwestią? Czy można być psychopatą normalnie działającym w społeczeństwie?

 

Cóż, sam Fallon musiał skorygować swoje podejście i przejść z wpływu genetyki na kombinacje genetyki, budowy mózgu i wychowania. Przy wspierającej rodzinie nawet osoba ze skłonnościami psychopatycznymi może wyrosnąć na produktywnego członka społeczeństwa – i vice versa. Przy ekstremalnych doświadczeniach w dzieciństwie ( o które może być łatwo, bo psychopatia jest częściowo dziedziczna) mogą się natomiast pojawiać problemy. Taki „dostosowany” psychopata będzie przy tym inaczej funkcjonował niż osoba neurotypowa. Wciąż będzie miała bardziej aktywną chłodną i racjonalną ocenę, niż reakcje emocjonalne. Wciąż może mieć potrzebę większego szukania podniet i aktywności. Jej relacje będą bardziej wymienne – rzadziej motywowane chęcią pomocy dla samej pomocy, częściej długoterminowym układem „ja Ci pomogę dziś, by poprosić Cię o przysługę za pół roku”. To wszystko nie musi jednak stanąć na przeszkodzie by taka osoba była produktywnym członkiem społeczeństwa. Mogą też być obszary, gdzie psychopaci faktycznie mogą się bardziej sprawdzać. Podejście do tematu jest tu jednak dużo bardziej sensowne, spokojne i wyważone, niż w przypadku „Mądrości”.

 

„Mózg psychopaty” jest więc na razie zdecydowanie, nieporównywalnie lepszą książką w temacie. Ba, jest po prostu dobrą książką do przeczytania jeśli interesuje Cię neurologia i wpływ genów na osobowość i zachowanie, bez całej „psychopatycznej” nakładki. Gorąco polecam!

 

Poziom: S2/4 – większość książki jest na poziomie sensownym, ale strawnym, miejscami skacze na dużo wyższy poziom kompetencji, ale jest to dość uzasadnione i widać, że autor stara się nie komplikować bardziej niż to możliwe

Ocena: 4/5 – nie jest idealnie, pod koniec nieco siada, ale to bardzo dobra książka, jedna z tych, które – po przeczytaniu ebooka – trafiły u mnie na półkę w fizycznej postaci

Książkę możesz dostać np. TUTAJ

 


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis