ProBlogger: Jak czerpać zyski ze swojego bloga

Darren Rowse, Chris Garret

(Dziękuję wydawnictwu OnePress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.)

Książka nieco z pogranicza tematyki rozwoju, ale ponieważ wielu rozwojowców zakłada blogi, także z myślą o potencjalnym zarobku, pomyślałem, że znajdzie się dla niej miejsce tutaj.

Co więc sądzę po lekturze? No cóż, gdy zaczynając czytać “ProBloggera” trafiłem na stwierdzenie jednego z autorów p.t. “zarabiam sześciocyfrowe kwoty na blogowaniu”, zjeżyłem się wewnętrznie. “Krew i popioły, kolejny Frank Kern, cudowne obietnice, gruszki na wierzbie, ty też możesz być bogaty w tydzień, pewnie sprzedaż jakichś produktów czytelnikom – po prostu będzie kiepsko.” Dość szybko okazało się jednak, że moja reakcja była mocno nie trafiona.

Rowse i Garret nie obiecują kokosów, wyraźnie piszą, że:

– zarabianie na blogu wymaga czasu (średnio niemal TRZECH LAT!),

– na każdy sukces blogera przypada wielu, którzy ponieśli porażkę,

– zdecydowanie nie jest to pasywny przychód, a coś co wymaga dużej troski i energii,

– oni startowali w okresie, w którym konkurencji było dużo mniej*,

– byle kaprys Googla potrafił kosztować ich naprawdę dużo pieniędzy.

Również kwestia zarabiania 6-cyfrowej kwoty została nieco odczarowana. Tak, Rowse zaczął w pewnym momencie zarabiać ponad 100.000 dolarów (z tego co rozumiem, australijskich) na blogowaniu. Przy czym było to ponad 100.000 dolarów rocznie, a co ważniejsze – zarabiał to na blogowaniu, a nie na blogu. Prowadził bowiem nie jeden, ani nie dwa blogi, a kilkanaście, w pewnym momencie nawet 20.

100.000/ 20 blogów / 12 miesięcy = nieco ponad 400 dolarów na miesiąc na blog. Przy funkcjonującym na zachodzie blogu nie jest to taka wygórowana kwota, zdecydowanie możemy w Polsce znaleźć pojedyncze blogi, które zarabiają zdecydowanie więcej niż to (np. www.makelifeeasier.pl Kasi Tusk).  Sądzę więc, że również w Polsce można spokojnie, przy użyciu podanych w książce metod, stworzyć system w którym zarabia się tych 100.000 (na początek złotych) rocznie – choć będzie to wymagało niewątpliwie czasu i pracy. Nie jest to więc książka obiecująca kokosy i złote góry, a po prostu praktyczny podręcznik, mówiący o możliwej nagrodzie za DUŻY wysiłek.

Sama ksiażka jest bardzo konkretna i podręcznikowa. Jest tu dużo praktycznej treści, sporo list i podsumowań (np. “Rodzaje postów na blogu” czy “Jak pośrednio i bezpośrednio zarabiać na blogu”). Niektóre z czytanych materiałów wydawały mi się bardzo znajome, zupełnie jakbym kiedyś już je czytał i nie zdziwiłbym się, gdyby były bezpośrednio wzięte z bloga Rowse (tytułowego ProBloggera), ale nie widzę w tym nic złego. Wychodzę z założenia, że jeśli na blogu są wartościowe materiały, to wydanie ich jako książki jest w pełni uzasadnione i czytelnicy takiej książki dostaną coś wartościowego. Książka jest przy tym naprawdę dokładna i konkretna, skorzystają z niej zarówno zupełni laicy, jak i osoby, które już nieco blogują, ale mogą uzupełnić i usystematyzować swoją wiedzę.

Dużą zaletą jest również to, że – o ile czegoś nie przeoczyłem – autorzy w żadnym momencie nie próbują wcisnąć czytelnikowi innych swoich usług czy produktów, nie bawią się w tzw. upselling w trakcie książki. To wbrew pozorom rzadkość w tym segmencie książek i doceniam to.

Pewną wadą jest natomiast język książki. Jasne, jest to podręcznik, ale jest on aż za suchy, przypominający nieco książkę n.t. programowania. Daleko mu pod tym względem do ksiażki będącej moim ideałem pod względem połączenia lekkiego stylu i bogactwa treści, czyli “Osiągnij sukces jako niezależny konsultant” Timothy’ego R.V. Fostera.  To sprawia, że książkę czyta się nieco ciężko i zdecydowanie warto jest mieć pod ręką notatnik do wydobywania z niej najważniejszych wniosków, bez tego trudno spamiętać to, co się przeczytało.

Najciekawszym wnioskiem, jaki wyniosłem z tego tomiku jest wyjście z modelu “jeden autor-jeden blog” i zauważenie, że może warto spróbować jak działałoby kilka równoległych, bardziej konkretnych tematycznie blogów, dlatego w najbliższym czasie będę prawdopodobnie eksperymentował z uruchomieniem kilku dodatkowych blogów, dotyczących bardziej sprecyzowanych tematów niż ten, ogólnorozwojowy.

Podsumowując…

Poziom: S2 – solidny, konkretny poradnik

Ocena: Bardzo solidne 4/5 – gdyby była lepiej napisana, dałbym jej spokojnie 5/5, bo treści nie mam nic do zarzucenia.

Książkę możesz nabyć np. TUTAJ

*Odnośnie konkurencji, jest to coś, co do czego autorzy trochę nie mogą się zdecydować. Raz piszą o tym, że na rynku blogowym jest duża konkurencja (i co można z tym zrobić, jak się wyróżnić, itp.), a raz, że w tej branży w ogóle nie ma konkurencji, są tylko inni blogerzy z którymi można wspólnie coś robić. Nie wiem czy to efekt pisania książki przez dwóch autorów, wynik tłumaczenia (możliwe, że w oryginalnej wersji używano w obydwu przypadkach innych terminów), czy jeszcze czegoś innego. Ze swojej strony widzę sens w obydwu stwierdzeniach – tak, na rynku blogerskim jest duża konkurencja i tak, jednocześnie ta konkurencja zwiększa rozmiar samego rynku i może łatwo być wykorzystana do obopólnie przydatnej współpracy.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis