Bardzo chciałbym trafić na kompetentnego krytyka NLP. Serio. Sam widzę sporo rzeczy, które w ramach NLP można usprawnić, część udało mi się już ogarnąć w ramach Beyond NLP. Dalsza krytyka – trafna i merytoryczna – pozwoliłaby na jeszcze pełniejsze usprawnienie metody. W końcu z pewnością są jakieś ślepe plamki, problemy, których nie dostrzegam.

Zamiast tego… ehh, powiem tak: przez lata zajmowania się NLP spotkałem jednego krytyka, z którym dało się pogadać merytorycznie, na poziomie publikacji naukowych w temacie. W przypadku całej reszty była masa emocji, masa uprzedzeń, nieco erystyki, dużo ideologii… i zupełny brak merytoryki. W większości wypadków rozmówcy nie wiedzieli nawet czym jest to NLP, które krytykują, po prostu wiedzieli, że jest złe.

Niedawna dyskusja tego typu skłoniła mnie do tego, by wypisać najczęstsze problemy z krytyką NLP, odnosząc się do nich merytorycznie. Moją nadzieją – złudną, ale zawsze – jest to, że pozwoli to zamknąć niemerytoryczną krytykę i otworzy przestrzeń na konkretne, merytoryczne dyskusje w temacie.

beyond2

[br]

1. Brak wiedzy czym jest NLP

NLP jest pseudonauką. Jest pseudoterapią. Jest nauką. Jest szkołą terapeutyczną. Jest modelem człowieka opartym o reprezentacje zmysłowe. Itp. Itd.

Przez lata dyskusji z różnymi krytykami NLP i lektur różnych artykułów anty-NLP spotkałem dosłownie garść przypadków, w których rozmówca lub autor w ogóle wiedział, co takiego krytykuje.

Powiedzmy sobie jasno: NLP jest techniką tworzenia modeli umiejętności, które mają pomóc w szybszej nauce tych umiejętności. Oprócz tego mamy tzw. dziedzinę NLP (field of NLP), czyli szereg takich zmodelowanych technik. NLP nie zawiera twierdzeń n.t. natury człowieka, czy innych tego typu teorii. To dziedzina stricte praktyczna, podstawowa umiejętność + szereg umiejętności wtórnych, stworzonych/opisanych dzięki zastosowaniu umiejętności podstawowej.

NLP nie jest to metoda terapii (choć istnieje szkoła psychoterapii oparta o te techniki, NLPt, Neurolingwistyczna Psychoterapia).

NLP nie jest to nauka ani pseudonauka, tak samo jak kowalstwo czy gotowanie nie jest nauką czy pseudonauką.

NLP nie jest zjawiskiem społecznym, grupą ludzi zgromadzoną wokół korzystania z tych narzędzi, choć taka grupa też istnieje.

Jeśli krytycy NLP nie wiedzą nawet tego – a zwykle nie wiedzą – jeśli nie rozumieją absolutnych podstaw tego, co krytykują, to trzeba nazwać rzeczy po imieniu: krytykują swoją fantazję lub ewentualnie zjawisko społeczne. Przyznaję, zjawisko to ma sporo wad, ale to wady typowe dla większości grup społecznych, a nie wyjątkowe dla NLP.

Niestety problem ten przekłada się bardzo bezpośrednio na badania (o czym więcej poniżej). Krytycy NLP najczęściej próbują np. badać (często błędnie, ale o tym w punkcie 2) „ruchy oczu”, drobne, poboczne narzędzie, które należało do dziedziny NLP przez kilka lat i szybko z niej wypadło. Z jakiegoś powodu (teoria czemu w punkcie 4) zostało jednak przez krytyków wyniesione na sztandar tak, jakby było podstawowym założeniem NLP i jego potwierdzenie lub obalenie mogło potwierdzić lub obalić NLP.

No więc, jakby to ująć: nie. NLP nie ma jakichś podstawowych tez (za wyjątkiem truizmu p.t. „da się stworzyć model umiejętności”), a już tym bardziej nie są tą tezą te nieszczęsne ruchy oczu, do których radośnie przyczepili się krytycy w rodzaju Witkowskiego. Naprawdę trudno jest dyskutować o NLP z osobami, które nie wiedzą o czym dyskutują, ale wiedzą, że to z definicji jest złe…

Oburzamy się i śmiejemy, gdy kreacjoniści w absurdalny sposób krytykują ewolucję ewidentnie jej nie rozumiejąc, np. twierdząc, że altruizm obala ewolucję, bo w ich naiwnej reprezentacji doboru naturalnego nie ma miejsca na współpracę. Dlaczego więc akceptowalne jest nagle absurdalne krytykowanie NLP zupełnie nie rozumiejąc obiektu krytyki?

[br]

2. Ignorowanie konsekwencji badania Einspurcha i Formana

W połowie lat 80-tych dwójka amerykańskich psychologów przygotowała się do wbicia ostatniego gwoździa do trumny NLP. Ich systematyczny przegląd literatury miał w założeniu pokazać, że NLP po prostu nie działa.

Tą parą byli Eric Einspurch oraz Bruce Forman. W toku swojej pracy odkryli jednak zdumiewającą rzecz – dotychczasowe badania nad NLP były wybitnie wadliwe i przesycone błędami metodologicznymi. Co najważniejsze – przytłaczająca większość z nich, choć deklaratywnie mierzyła tezy związane z NLP, w rzeczywistości brała jako obiekt badań tezy nijak nie wynikające z narzędzi NLP (a w paru przypadkach… bezpośrednio sprzeczne z tym, co z tych narzędzi wynikało). Wyniki swoich badań opublikowali w artykule Observations concerning research literature on neuro-linguistic programming. Einspruch, Eric L.; Forman, Bruce D. Journal of Counseling Psychology, Vol 32(4), Oct 1985, 589-596 (streszczenie dostępne tutaj).

Ten systematyczny przegląd literatury jasno podważa badania, które typowo używane są jako argumenty przeciw NLP. Ten systematyczny przegląd był też – i do dzisiaj jest – radośnie ignorowany przez krytyków NLP (Sharpley, jeden z pierwszych takich krytyków, skomentował go wybitnie naukowym „Nie mogę uwierzyć, że tak jest.”). Tymczasem jego konsekwencje są oczywiste – sam fakt, że badanie jest opisane jako „weryfikujące tezy NLP” nie mówi nic o tym, czy faktycznie takie tezy weryfikuje. Badacze testują więc typowe chochoły – fałszywe tezy, które nie były w ogóle stawiane w z związku z NLP, ale których obalenie miałoby rzekomo być argumentem przeciw NLP. Bardzo często takie testy mają postać wtórnej weryfikacji – najpierw w latach 80-tych jakiś student doktorancki przebadał tezę -chochoł, dziesięć lat później ktoś zreplikował te badania, a dziesięć lat później kolejna osoba zrobiła tą samą replikację – a żadna z nich nie zadała sobie trudu sprawdzenia, czy pierwotna teza w ogóle jest stawiana w materiale, który jest rzekomo weryfikowany.

Rozwiązanie tego problemu jest banalnie łatwe, ale z jakiegoś powodu uciekające takim badaczom: konsultacja tez (bez wyników) lub schematów planowanych badań z osobami będącymi ekspertami w dziedzinie NLP i zajmującymi się NLP branżowo. Niezależny panel 3-5 sędziów związanych z NLP, pozwalający zweryfikować czy dana teza faktycznie jest tezą NLP załatwiłby sprawę.

Punkt ten jest, z perspektywy naukowej, przejawem największej słabości oraz hipokryzji ze strony krytyków NLP. Te same osoby ochoczo wskażą na niedopuszczalne stosowanie takich chochołów w dowolnej innej dziedzinie, ale w przypadku NLP przymykają na to oko, bo służy to ich krytyce.

[br]

3. Fałszywa dychotomia „nauka”/”pseudonauka” względem NLP

Innym popularnym i błędnym argumentem wobec NLP jest twierdzenie, że NLP jest pseudonauką. Teza ta ma jedną, kluczową wadę: opiera się na fałszywej dychotomii i niezrozumieniu terminu „pseudonauka”. Fałszywa dychotomia to błąd logiczny/trik retoryczny polegający na nieuprawnionym podzieleniu rzeczywistości na dwie kategorie. W tym podziale jeśli coś nie jest nauką, to od razu staje się pseudonauką.

Czy w takim razie gotowanie jest pseudonauką? Albo kowalstwo? Albo pisanie? Prowadzenie samochodu?

Żadna z tych dziedzin nie jest nauką, to jest pewne. Każdą z nich można weryfikować naukowo, do każdej można odnosić wyniki badań naukowych, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdzić, że gotowanie jest nauką. A przecież jest to wybitnie ważny obszar życia, ba! coś co może bezpośrednio decydować o zdrowiu i życiu ogromnych grup ludzi, jak pokazują np. masowe zatrucia. Nie można więc ich zbyć jako czegoś nieważnego.

Podobnie w przypadku NLP. Nie jest to ANI nauka ANI pseudonauka. To inna kategoria. Rzemiosło, zestaw umiejętności, zestaw kompetencji – ale nie dziedzina naukowa.

Definicja pseudonauki mówi, że jest to (za wiki) „rodzaj nieakceptowanego powszechnie przez środowisko naukowe zbioru twierdzeń, które aspirują do miana nauki, lecz nie spełniają jej podstawowych reguł, a w szczególności nie są oparte na metodzie naukowej i nie są intersubiektywnie weryfikowalne (nie mają oparcia w sprawdzalnych i możliwych do powtórzenia doświadczeniach).”

Aby NLP mogło być uznane za pseudonaukę, musiałoby:

a) mieć określony zbiór twierdzeń, czego nie posiada,

b) aspirować do miana nauki, czego nie robi.

Co istotne, nie znaczy to, że NLP nie może być weryfikowane naukowo. Może być i kwestia ta przejawia się w tej liście wielokrotnie. Natomiast sam zarzut o pseudonaukowość jest po prostu przejawem fałszywej dychotomii.

[br]

4. Błędne oczekiwania co do istoty i genezy NLP

Przyznaję, ten jeden błąd jest moją hipotezą. Wydaje się ona jednak bardzo prawdopodobna i wyjaśniałaby szalenie dużo odnośnie natury całego sporu.

Większość metod psychoterapeutycznych – a w tych kategoriach NLP jest przez wielu postrzegane – wychodzi od pewnego teoretycznego założenia, pewnej podstawowej koncepcji na temat natury ludzi, problemów psychologicznych, itp. Na podstawie tej koncepcji powstają następnie konkretne plany interwencji i techniki. Jeśli chcemy obalić daną szkołę, zwykle wystarczy nam obalić tą podstawową koncepcję. (Choć, w praktyce, różnie z tym bywa – podstawowa koncepcja terapii psychodynamicznej to szajs, ale sama psychoterapia ma potwierdzoną skuteczność.)

Tymczasem NLP funkcjonuje zupełnie inaczej – chyba, że za podstawową koncepcję uznamy po prostu ideę tego, że da się tworzyć modele umiejętności i uczyć na ich podstawie. To jednak w gruncie rzeczy truizm.

Ponieważ NLP nie ma takiej jednej podstawowej koncepcji człowieka, wielu badaczom z zacięciem psychologicznym trudno jest ogarnąć co faktycznie mają badać i chwytają się wszystkiego, co zdaje się przypominać taką „koncepcję człowieka”. M.in. stąd taka popularność badania tych nieszczęsnych „ruchów oczu”, bo jest to coś, co dla ludzi z zewnątrz zdaje się wyglądać jakby w końcu to był przejaw tej „koncepcji człowieka” i coś do zbadania!

A tymczasem to tylko drobne, poboczne narzędzie, które krótko pobyło i szybko wybyło ;)

[br]

5. Zarzuty o „kradzież technik”

Częsty argument, demonstrujący jednocześnie absolutne niezrozumienie tego, czym NLP jest. Jeśli mamy metodę służącą tworzeniu modeli umiejętności, to w jej absolutną naturę wpisane jest czerpanie z absolutnie każdej innej dziedziny. Z tą różnicą, że osoby stosujące NLP nie wezmą po prostu techniki, którą ktoś opisał, a zamiast tego przeprowadzą proces modelowania na kimś, kto jest np. dobrym sprzedawcą czy terapeutą i opiszą efekt swojego modelowania. Jest to o tyle istotne, że w toku procesu modelowania NLPowskiego mogą wyjść na jaw drobne, a istotne niuanse danej techniki, które giną w próbie typowo analitycznego zrozumienia umiejętności.

Więc tak, NLP „kradnie” techniki, bo z założenia istnieje po to, by „kraść” techniki i pomagać w ich szybszym opanowaniu i skuteczniejszym stosowaniu. Ten zarzut ma mniej więcej tyle sensu ile zarzucanie medycynie „kradzieży” leków stosowanych przez znachorów. Świadczy tak naprawdę o jednym – o niezrozumieniu istoty tematu.

[br]

6.Zarzut o manipulację

Tu środowisko NLP, zwłaszcza w Polsce, powinno się faktycznie uderzyć w pierś. Niestety, nie powinno się mówić źle o zmarłych, ale Andrzej Batko, który wprowadził NLP do Polski (a przynajmniej je spopularyzował) wyświadczył całej działce niedźwiedzią przysługę. Wypromował bowiem NLP jako „tajne techniki manipulacji”, co było zapewne rynkowo opłacalne w tamtym czasie, ale wyrządziło naprawdę wiele szkód.

To powiedziawszy, absolutnie mierzi mnie maniera niektórych przeciwników NLP, którzy zarzucają rozmówcy manipulację „z zasady”, jakby wg. reguły „jesteś za NLP to znaczy, że na pewno manipulujesz w dyskusji.” Moi drodzy, nie ma tak. Nieuzasadnione zarzucanie rozmówcy manipulacji w dyskusji jest, samo w sobie, techniką manipulacji. Jeśli chcecie komuś zarzucać manipulowanie, to należy jednocześnie wykazać jakiego rodzaju manipulacja rzekomo zachodzi. Takie techniki są dobrze opisane i naprawdę wystarczy rzucić nazwę, ew. cytat + nazwę i jeśli faktycznie jest tam manipulacja, to sprawa będzie jasna.

Niestety, w przytłaczającej większości zarzut o manipulację oznacza w praktyce tylko jedno: „Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale nie mam argumentów by na to odpowiedzieć, a nie zmienię przecież zdania, no bo jak?! Sprawa jest jasna, skoro doszło do takiej sytuacji, to na 100% musiałeś manipulować! Bo przecież JA nie mogę się mylić!”

Zarówno zwolennicy, jak i oponenci NLP mogą używać manipulacji w dyskusji. Jeśli tak jednak jest, na dyskutantach spoczywa odpowiedzialność za wskazanie jaka konkretnie manipulacja została zastosowana, jeśli chcą o taką manipulację oskarżać.

[br]

7. Zarzut o kradzież nazwy

Argument ten mówi, że  bo przecież Neurolingwistyka to gałąź psychologii, NLP próbuje się pod nią podszyć. Jeden kluczowy problem z tą tezą: NLP powstało w 1974-75.  Termin „Neurolingwistyka” w rozumieniu psychologicznym został opisany przez Harry’ego Whitakera dobre 10 lat później. O ile więc twórcy NLP nie posiadali maszyny do podróży w czasie, to Whitaker i neurolingwiści mogą być oskarżani o kradzież nazwy, nie vice versa.

[br]

8. Zarzut o używanie ezoterycznego słownictwa

Zarzut ten mówi, że NLP używa specjalistycznej terminologii, np. terminu „modalności” zamiast zmysły,

Jest z tym jeden problem – termin „modalność” pojawia się w medycynie i psychologii na długo przez NLP. Podobnie jak większość terminów używanych w takich przykładach przez krytyków NLP. Dodatkowo, samo używanie specjalistycznej terminologii jest typowe dla absolutnie każdej dziedziny ludzkiego działania, od astrofizyki przez gotowanie, aż po gry komputerowe. Jest to kwestia zwykłej wydajności i precyzji informacji. Robienie z tego zarzutu jest delikatnie mówiąc niepoważne.

[br]

9. Zarzut o brak dowodów na skuteczność

Jeden zarzut, w którym pojawia się cień merytoryki. Na chwilę obecną stan badań nad NLP jest taki, że możemy wstępnie sugerować, że działa, prior probability (wyniki innych badań nie odnoszących się bezpośrednio do NLP, ale badających podobne zjawiska) również to sugerują. (Przykłady badań z obydwu kategorii są np. tutaj.) Jednocześnie tych badań jest po prostu za mało, by ostatecznie stwierdzić „na 100% działa”. Do tego trzeba po prostu czasu i większej ilości badań, które stopniowo są publikowane. Uczciwym opisem sprawy obecnie jest: wysokie prior probability, badania wstępnie potwierdzające skuteczność, czekamy na ostateczną weryfikację.

Nie jest to zjawisko rzadkie ani wyjątkowe w psychologii czy dowolnej innej działce. Stań badań n.t. coachingu jest, jeśli już, gorszy. Coaching nie budzi jednak takich kontrowersji, ponieważ nie niesie ze sobą takich emocjonalnych uwarunkowań i skojarzeń.

Jednocześnie jednak ten poziom wiedzy i badań, jaki mamy, zdecydowanie nie pozwala na jedno – na twierdzenie, że badania obaliły NLP. Jest to ogromne nadużycie i bardzo nieetyczna manipulacja danymi (cherry picking data + zwykłe kłamstwo, konkretniej).

Jeśli jednak mamy dyskutować racjonalnie, powinniśmy trzymać się twardych dowodów i oceniać je beznamiętnie, zamiast pozwalać uprzedzeniom dyktować nam warunki. Mam ogromną nadzieję na taką dyskusję i zapraszam do niej.


Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!

Przykładowe pytania: