Kiedy byłem głęboko zaangażowany w ezoterykę, jeden z moich znajomych z tego kręgu zaczął się kiedyś rozwodzić jak to mógłby sparaliżować kogoś, albo nawet zabić na odległość, przy użyciu magii i że już kiedyś udało mu się taki paraliż na odległość wywołać. Nawet wtedy, mimo głębokiego zaangażowania w to środowisko, przyjąłem to ze sporym dystansem. Po paru latach, gdy zrobił się ze mnie jeszcze większy sceptyk,  przypomniała mi się ta rozmowa i postanowiłem poprosić tego znajomego, aby mnie tak sparaliżował. Oto miał być praktyczny test tych umiejętności – byłem otwarty na to, że mogły zadziałać, po prostu chciałem konkretnego dowodu…

Poprosiłem go więc… I dowiedziałem się, że w sumie, to nigdy tego nie robił, to znaczy owszem, kiedyś, jak hipnotyzował znajomego, to tamten poczuł lekki paraliż. Twierdzenia kosmiczne, a rzeczywistość nader prozaiczna.

Ale niech będzie, znajomego poniosła fantazja, zdarza się. Gorzej, gdy takie niebotyczne twierdzenia są stosowane celowo, jako forma manipulacji czy oszukiwania potencjalnych klientów.

Amerykański “guru” marketingu internetowego, Frank Kern, wprost przyznaje się,  że zaczął zarabiać czterocyfrowe kwoty w momencie, gdy zaczął kłamać, że zarabia kwoty sześciocyfrowe. Rozumiem, że etyka nie musi być główną siłą marketera, ale są chyba granice.

Z lokalnego rynku, sam często przyjmowałem klientów którzy byli po sesji u coachów obiecujących 100% skuteczność… Jak było dobrze, musiałem na sesji po prostu faktycznie pomóc takiemu klientowi tam, gdzie ten 100% skuteczny coach nie pomógł. Jak było źle, to sesja schodziła na doprowadzeniu takiej osoby do stanu jako-takiej używalności, po tym jak namieszał jej taki stuprocentoskuteczniak.

Mówmy o rzeczywistości. Milton Erickson nie miał 100% skuteczności. Farrelly nie ma 100% skuteczności. Żaden coach ani żaden terapeuta nie ma 100% skuteczności – chyba, że pracował z bardzo niewielką grupą osób, prowadzi szalenie ostrą selekcję wstępną wybierając tylko najbardziej zaangażowane osoby, albo liczy swoje efekty wg. własnego widzimisie, bez sprawdzania długoterminowych zmian u klientów. Jeśli ktoś obiecuje 100% skuteczności – jestem się gotów założyć, że kłamie, pytanie tylko czy jest tego sam świadomy.

Dlatego z ogromną radością przyjąłem niedawne zmiany w brytyjskim prawie reklamowym, które  znacząco ukrócą, przynajmniej tam, proceder stosowania niebotycznych twierdzeń i zmuszą ludzi obecnych na rynku do dawania konkretnej wartości – albo zniknięcia z niego.  Czy wpłynie to też na nasz lokalny rynek – czas pokaże, mam nadzieję, że będzie to jakiś impuls w tą stronę.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis