W pracy coachingowej z klientami korzystam z różnych narzędzi. Niemal wszystkie przychodzące do mnie osoby potrzebują nauczyć się być bardziej “na zewnątrz” dzięki metodom budowania Uptime. Często wykorzystuję Panoramę Spoleczną, metody  Beyond NLP, coraz częściej narzędzia z zakresu Mindlines i Dynamic Mindscapes. Jest też jedna metoda, której nie stosuję aż tak często, ale której posiadanie w swoim “zasobniku” daje mi ogromne poczucie komfortu w trakcie sesji.

Metodą tą jest Integral Eye-Movement Therapy (IEMT), metoda nastawiona przede wszystkim na pracę z silnymi, problematycznymi emocjami.


Stworzone przez Andrew Austina IEMT było zainspirowane EMDR, narzędziem coraz popularniej używanym w psychoterapii behawioralno-poznawczej. Ciekawostka – EMDR stworzyła Francine Shapiro, która przez ładnych kilka lat była pracowniczką jednego z ojców NLP, Johna Grindera, powiązanie, do którego rzadko kiedy sięga (sam Grinder sugeruje, że to on podpowiedział jej podstawową procedurę). Jak by nie było – EMDR posiada całkiem solidny zestaw dowodów na skuteczność, będąc obecnie jedna z głównych polecanych metod na pracę m.in. z traumą. Tam, gdzie EMDR skupia się na pracy z traumą, IEMT zajmuje się szerszym zakresem emocjonalnych doznań i możliwości ich zmiany. Zestaw specjalnie zaprojektowanych pytań i powiązanych z nimi ruchów oczu, w połączeniu z przepracowaniem pięciu głównych wzorców zachowań realizowanych przez osoby mające problemy z przewlekle utrzymującymi się problemami, pozwala łatwo uzyskać naprawdę znaczące efekty.

No dobrze, a dlaczego tak cenię możliwość skorzystania z IEMT na sesji?

Oczywiście, jest to skuteczne narzędzie, ale skutecznych narzędzi jest wiele. Co wyróżnia akurat to?

Wiem z prowadzonych mentoringów, superwizji i rozmów z kolegami po fachu, że wielu coachów nieco się boi silnych reakcji emocjonalnych ze strony klienta. Z jednej strony silne emocje na sesji są dla nich atrakcyjne – bo sygnalizują, że coś się faktycznie w kliencie dzieje – ale z drugiej, pojawia się obawa p.t. “i co ja mam teraz z tym zrobić?” oraz “jak zadbać o klienta tak, by nie wyszedł z sesji w złym stanie?” To potrafi prowadzić do paradoksalnego zachowania, gdzie silne emocje są zachęcane, ale gdy tylko się pojawią, zamiast podjąć z nimi pracę coach czy terapeuta próbuje je natychmiast uspokoić i zamknąć.

Właśnie w takich sytuacjach IEMT zapewnia mi ogromny komfort pracy. Daje mi coś, co mogę skutecznie wykorzystać gdy klient wejdzie w bardzo silne emocje na sesji. Wiem, że bez narzędzia tego typu miałbym zdecydowanie więcej oporów przed poruszaniem kwestii, które mogą przywołać naprawdę silne stany emocjonalne. Gdy taki stan się pojawia, klient jest nim zwykle pochłonięty tak silnie, że trudno do niego dotrzeć z bardziej złożonymi poznawczo technikami. Tymczasem prostota procedur IEMT, w połączeniu z ich skutecznością, sprawia, że w chwili obecnej cieszę się z pojawiania się silnych emocji. Oznacza to zwykle, że będziemy mogli przyśpieszyć proces i szybciej dojść do efektów sesji.

Zaawansowana część IEMT – praca z tożsamością – również jest niekiedy używana na sesjach “problemowych”, ale dużo częściej znajduje zastosowanie na (przyznaję, stosunkowo rzadkich), sesjach rozwojowych. Rozwojowych, to znaczy sesjach, na które ludzie przychodzą nie z problemem do rozwiązania, a z obszarem, który chcieliby zgłębić w swoim życiu i lepiej zrozumieć. Tu “tożsamościowe” IEMT potrafi dać naprawdę ciekawe efekty.

Jeśli chcesz zobaczyć IEMT w praktyce – sesja z Teresą, którą możesz obejrzeć TUTAJ zawiera nieco przykładów zastosowania tej metody.


Jeśli ten opis sprawił, że zainteresowała Cię ta metoda, to na połowę kwietnia planowana jest kolejna edycja Praktyka IEMT, na licencji i certyfikacji Andrew Austina. Dla czytelników bloga, jak to zwykle bywa, specjalna oferta :) Więcej informacji znajdziesz tutaj:

 

http://www.changemakers.pl/certyfikowany-praktyk-integral-eye-movement-therapy/

 

Szkolenie przeznaczone jest przede wszystkim dla terapeutów, coachów i innych osób pracujących z innymi ludźmi i wycenione dla nich, ale z metody mogą też skorzystać również osoby indywidualne do pracy z problemami swoimi i swoich bliskich. Jako że IEMT jest jedną z tych technik, które można wykorzystać na sobie, ale najlepiej sprawdzają się, gdy jedna z osób występuje w roli terapeuty, a druga w roli klienta. Mając to na uwadze i chcąc, by metoda była w praktyce stosowana przez absolwentów szkolenia po jego zakończeniu, przy zapisie dwóch osób, druga płaci 50% ceny.


P.S. Wiem, że w pewnym momencie jeden z uczestników pierwszej edycji Praktyka IEMT, którą Andrew Austin prowadził w Polsce w 2008 roku, samowolnie, bez konsultacji z twórcą, próbował uczyć tej metody. Jeśli spotkałeś się z takim nieoficjalnym nauczaniem IEMT, weź proszę pod uwagę, że niekoniecznie jest to pełna i skuteczna forma tej metody (z tego co słyszałem, zwykle była sprowadzana tylko do ruchu oczu, bez pracy z wzorcami przewlekłości czy wykorzystania pytań, które pełnią istotne role w faktycznej procedurze IEMT) i prosiłbym, abyś nie oceniał IEMT po czymś co jest, w gruncie rzeczy, dość nieudolnym jej uproszczeniem.


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis