W ramach cyklu artykułów luźniej powiązanych z rozwojem postanowiłem wziąć na warsztat kolejny aspekt naszego życia, który bywa radośnie umagiczniany: układ immunologiczny/odpornościowy.

Dlaczego warto mu się przyjrzeć? Przede wszystkim dlatego, że w głowach wielu ludzi został sprowadzony do pewnego rodzaju cudownego “przełącznika zdrowia”.  Prowadzi to do myślenia typu “jeśli będziesz mieć silny/dobry* układ immunologiczny, bo będziesz zdrowy pod każdym względem”. Albo do dyskusji, jakie zdarza mi się mieć ze skądinąd bardzo inteligentnymi i kompetentnymi ludźmi, którzy mimo wszystko potrafią zadawać dość dziwne pytania. Np. “Jeśli mamy dobry układ immunologiczny, to skąd obecna epidemia otyłości?”

I na tym etapie pisania zmieniłem tytuł tego wpisu z “jak działa układ immunologiczny” na “jak działa Twoje zdrowie”. Zdałem sobie bowiem sprawę, że nie będzie się dało sensownie wyjaśnić działania jednego bez szerszego opisu działania drugiego. Aby odczarować układ odpornościowy musimy odczarować całe zdrowie. Lub, precyzyjniej – wyjaśnić czemu mówienie o zdrowiu jako o jednej rzeczy jest po prostu bezsensowne.

virus

Ludzki organizm to wredna bestia. (Podobnie jak każdy inny, w sumie, ale nas najbardziej interesują ludzie ;) ). Jest po prostu potwornie złożony, oparty o całą masę współzależnych systemów, które tworzą razem mniej lub bardziej dynamiczną równowagę. Systemy te nie są idealne – ewolucja nie bawi się w ideały. (W co się bawi? Ha! Będzie oddzielny wpis o tym jak działa.) Wystarczy, by takie systemy były dostatecznie dobre, dostatecznie sprawne.

Podkreślam to, bo zrozumienie tego jak działa nasze ciało wymaga wyzbycia się pewnego naiwnego naturalizmu, fantazji o tym, jak to ludzkie ciało jest zajebiste, a ludzki organizm idealny, tylko my głupi ludzie psujemy go przez tą naszą paskudną cywilizację. Nic z tego! Jasne, cywilizacja ma swoje za uszami, ale akurat tego nie ma co na nią zwalać. Nasz organizm jest ze swej natury kolekcja kompromisów i “dostatecznie dobrych” systemów. Nie projektował nas inżynier – chyba, że jeden z bohaterów piosenki “trust me, I’m an engineer“…


Konsekwencja takiej konstrukcji jest fakt, że nie ma w funkcjonowaniu naszego organizmu czegoś jednoznacznie dobrego. Nasze ciało to dynamiczny układ, ledwo-ledwo mieszczący się w parametrach działania pozwalających mu sensownie funkcjonować. Drobne wychylenie równowagi w jedną lub drugą stronę może już prowadzić do znaczących problemów. Dlatego nie ma niczego, co byłoby cudownym lekiem na wszystko! Cokolwiek, co zmienia jeden element systemu, wpływa też na inne. Często na sposoby, których nie potrafimy przewidzieć.

Tak było np. z tzw. przeciwutleniaczami. Gdy odkryliśmy, że pewne formy tlenu, tzw. wolne rodniki uszkadzają komórki i zwiększają ryzyko nowotworów, wybuchł szał! Zapanowała wielka moda na antyoksydanty, pokarmy i suplementy mające ograniczyć wolne rodniki w organizmie. Co się okazało? Owszem, osoby otrzymujące wiele antyoksydantów miały zmniejszone ryzyko nowotworów, ale za to zwiększone ryzyko problemów z układem krwionośnym. Bo organizm stosował te wolne rodniki w innych procesach, a teraz zaczynało ich brakować. Ba, obecnie wiemy już, że nadmiar przeciwutleniaczy zwiększa też ryzyko niektórych nowotworów! Owszem, wolne rodniki nas zabijają… ale ich niedobór również nas zabija.

Między innymi z tego powodu dyskusje o wpływie czegokolwiek na zdrowie są bardzo trudne. O ile jeszcze wyjaśnienie szkodliwości będzie dość uniwersalne, o tyle już wyjaśnianie korzyści staje się problematyczne. Te same czynniki, które pomagają być zdrowym  pewnych warunkach mogą bowiem sprzyjać chorobie w innych. Więc czy poprawiają one, czy pogarszają nasze zdrowie?

Odpowiedź, jakkolwiek wielu osobom się nie spodoba: zadano błędne pytanie.



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



Nie ma jednego zdrowia. Jest zestaw złożonych, współzależnych i głęboko połączonych systemów. Usprawnienie jednego może jednocześnie zaszkodzić trzem innym.

Podobnie, kategoria chorób jest strasznie myląca. Sugeruje, jakoby były to rzeczy podobne, mające wspólne przyczyny i wspólne metody rozwiązania. Tymczasem tak, jak nie ma jednego zdrowia, tak też nie ma najmniejszego sensu mówić o chorobach jako o jednej kategorii. Mają one bowiem różne źródła, dotykają różnych systemów ciała, reagują na różne metody leczenia.


Z tego powodu uproszczenie p.t. “układ immunologiczny dba o nasze zdrowie” jest tak problematyczne. Bo owszem, dba. Ale dba o zdrowie w pewnych kategoriach. W innych może być nieco przydatny. W innych zupełnie nie ma znaczenia. A w paru może wręcz szkodzić!

Twój układ immunologiczny nastawiony jest głównie na usuwanie wszelkiego rodzaju “ciał obcych” z Twojego organizmu. Służy rozpoznawaniu oraz usuwaniu (czy przez wydalenie, czy strawienie na poziomie komórkowym) wszelkiego rodzaju bakterii, wirusów, grzybów, wadliwych komórek i innych obiektów rozpoznanych jako “ciała obce”. Silny układ immunologiczny będzie szybko rozpoznawał jak największą grupę intruzów oraz skutecznie ich niszczył. W ten sposób będzie chronił Cię przed chorobami zakaźnymi, a nawet pomagał unikać niektórych rodzajów raka (komórki nowotworowe również mogą być rozpoznawane jako intruzi).


Układ immunologiczny realizuje to zadanie przy użyciu kilkuetapowego procesu. Bariery takie jak skóra, czy mechaniczne reakcje takie jak kaszel mają na celu utrudnienie dostępu zagrożeniom do ciała oraz wydalenie ich poza ciało. Szereg wewnętrznych reakcji niespecyficznych, takich jak stany zapalne, pojawia się w reakcji na zagrożenia i usprawnia procesy ich identyfikacji i usuwania. Jest też szereg adaptacyjnych procesów, których uczymy się w toku życia. Procesy te opierają się na specjalnych cząsteczkach które rozpoznają zagrożenie, a następnie uruchamiają masową produkcję wyspecjalizowanych komórek obronnych, przygotowanych do usunięcia zagrażających obiektów. Mówimy, że uczymy się tych procesów, ponieważ każda kolejna infekcja zostawia tzw. “komórki pamięci immunologicznej”, specjalne systemy wczesnego reagowania, które szybciej i łatwiej rozpoznają groźnych obcych i łatwiej im przeciwdziałają. W podobny sposób działają zresztą szczepienia. To w rzeczywistości nic innego, jak zarażanie pacjenta skrajnie osłabioną wersją danej choroby, tak by jego system odpornościowy nauczył się na co ma reagować. Różnica między takim szczepieniem, a “naturalnym” zakażeniem jest taka, że w “naturalnym” zakażeniu choroba nie jest w żaden sposób osłabiona, więc może wyrządzić pacjentowi trwałe szkody. W przypadku szczepienia nie ma takiego zagrożenia.

Wszystko to razem całkiem skutecznie chroni Cię przed mikroskopijnymi intruzami.


Tyle tylko, że takie np. organy przy przeszczepach to również intruzi w rozumieniu Twojego organizmu – dlatego po przeszczepach bierzemy leki ograniczające aktywność układu immunologicznego. Jeśli słyszałeś o tym, że przeszczep się “nie przyjął”, to oznacza to właśnie sytuację w której układ odpornościowy pacjenta zorientował się, że ta nowa wątróbka czy inne serducho nie należy do “szefa”, że to jakiś obcy jest… I rusza mu spuścić łomot.

Zbyt silny system immunologiczny może też reagować zbyt ochoczo lub zbyt silnie, prowadząc do szeregu różnych chorób. Podobnie jak z innymi układami, istotna wydaje się równowaga oraz warunki zewnętrzne. Jeśli żyjesz w środowisku pełnym groźnych chorób, wolisz mieć silniejszy system. Gdy jest ich na około mniej, lepiej będzie się sprawdzał nieco słabszy system.


Co najistotniejsze: bakterie, wirusy, grzyby oraz niektóre nowotwory to jedynie niektóre ze źródeł chorób. Mamy liczne choroby związane z genetyką i błędnym kształtowaniem się organizmu. Mamy choroby wynikające bezpośrednio ze stylu życia (choćby otyłość związana z nadmiernym spożywaniem pokarmów). Mamy choroby wynikające z czynników środowiskowych innych niż mikroorganizmy. Mamy choroby będące pochodną tego, że nasz organizm po prostu nigdy nie miał żyć 70 czy 80 lat, dla celów ewolucyjnych 30-ka była w pełni satysfakcjonująca.

Wszystko to oznacza, że niezależnie od tego, jak silny lub słaby będzie nasz system immunologiczny, wciąż będziemy chorować. Rodzaj chorób, jaki nas dotknie może być inny. Wciąż jednak będziemy chorować. Koniec końców wszyscy umrzemy. Przy odrobinie szczęścia, umrzemy bezboleśnie i w spokoju, mając okazje domknąć nasze sprawy. Prawdopodobnie umrzemy wcześniej niż byśmy chcieli – niezależnie od tego, ile lat przeżyjemy. Tego nie przeskoczymy, niezależnie od tego jak rozwiniemy medycynę, usprawnimy nasz styl życia, itp.


Dobrą analogią jest tutaj moim zdaniem komputer. Jeśli masz dobry program antywirusowy, zablokuje on ewentualne wirusy, trojany, itp., tzw. “złośliwe oprogramowanie”, które mogłoby się zainstalować na Twoim komputerze. Niektóre programy antywirusowe mają również dodatkowe funkcje, np. działają jako tzw. firewall, chroniąc przed próbami przejęcia kontroli nad komputerem przez nieuprawnione osoby.

Taki program nie uchroni Cię jednak przed przejęciem kontroli nad komputerem przez osobę, której nierozważnie udostępniłeś swoje hasło. Ani przed tym, że komputer zacznie źle działać, bo zapchasz dysk śmiesznymi filmami z kotami. Ani przed fizycznym zużyciem dysku twardego. Ani przed niemożliwością uruchomienia na PC programu przeznaczonego Maca.  Ani przed tym, że przestanie w ogóle działać, bo doszedłeś do wniosku, że w komputerze jest za dużo wolnego miejsca, więc wlałeś do środka wodę i wpuściłeś rybki.  Innymi słowy, funkcjonalność programu antywirusowego jest ograniczona. Co więcej, jego działania mogą potencjalnie spowolnić działanie komputera i ograniczyć jego wydajność – przy wszystkich korzyściach, jakie daje.

Z naszym zdrowiem i układem immunologicznym jest podobny. Jest świetny w niektórych rolach. W innych sprawdza się umiarkowanie.W innych szkodzi lub po prostu nie ma znaczenia.

Niestety, choć fajnie byłoby mieć jedną cudowną rzecz, która zapewni zdrowie, jeden przełącznik, który wystarczy przesunąć… tak się po prostu nie stanie. Wszelkie suplementy, praktyki medytacyjne, jogistyczne czy żywieniowe, które obiecują Ci wzmocnienie Twojego układu odpornościowego… nawet jeśli działają, a zwykle ściemniają na potęgę… i tak nie zapewnią Ci optymalnego zdrowia ani nie uchronią przed wszystkimi chorobami. Jak dobrze pójdzie, rzadziej będziesz łapał katar albo inną malarię. Tylko i aż tyle.

Nie ma magicznych przycisków. Nie ma cudów. Jest fascynujący, złożony system, który jest tak głęboko wadliwy w swoich założeniach konstrukcyjnych, że jakiekolwiek usprawnienia, jakie możemy w nim zamontować, mają po prostu bardzo ograniczony zakres. Co nie znaczy, że nie warto ich wprowadzać! Po prostu warto być w tej kwestii realistami i znać możliwości wprowadzanych zmian. Jeśli się wtedy rozczarujemy, to przynajmniej pozytywnie ;)



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis