„Czy myślisz, że Ci się uda, czy że Ci się nie uda, masz rację” – to hasło, błędnie przypisywane Henry’emu Fordowi*, najlepiej chyba oddaje nurt pozytywnego myślenia. Nurt ten jest szczególnie popularny u młodszych osób – nic dziwnego, pasuje do młodzieńczego zapału, przekonania o własnej wszechmocy i braku doświadczenia. Dzięki temu osadzeniu, moda na pozytywne myślenie powraca w świecie rozwojowym jak bumerang. Co jakiś czas po prostu wybucha z nową siłą, niezależnie, czy w formie Psychocybernetyki Maultza, Sekretu Rhondy Bryne, Potęgi Podświadomości Josepha Murphy’ego czy w dowolnej innej odmianie.
*W rzeczywistości jest przeróbką poematu „Thinking” Waltera D. Wintle. Nie słyszałeś o nim? Ja też nie. Zgodnie z jego logiką oznaczałoby to, że myślał, że mu się nie uda… Albo po prostu jego logika jest do kitu.
Niestety, problem w tym, że rzeczywistość nie do końca pasuje do takich haseł. Co więcej, „myślenie, że mi się uda” bardzo łatwo może stać się bardzo szkodliwe. Badania pokazują wręcz, że takie pozytywne fantazje w rzeczywistości redukują szanse osiągnięcia sukcesu!
1) Studenci fantazjujący, że dostaną dobre oceny na egzaminie dostawali gorsze niż pesymiści.
2) Studenci fantazjujący, że zarobią dużo w pierwszej pracy dostawali gorsze stanowiska i niższe pensje.
3) Ci, którzy mieli fantazje n.t. osoby w której się podkochiwali, liczyli, że przyjdą kiedyś na zajęcia wcześniej, a ona tam będzie, zagadają do niej i odkryją jak do siebie pasują… dużo rzadziej faktycznie zagadywali do takiej osoby i dużo rzadziej tworzyli z nią związek.
Innymi słowy, choć takie fantazje mogły być przyjemne, bardzo kiepsko przekładały się na realne wyniki w życiu. Nawet pesymiści, oczekujący, że pójdzie im kiepsko, mieli generalnie lepsze wyniki**.
** Oczywiście, zapewne jest jakaś kategoria ekstremalnych pesymistów, którzy w ogóle nie podejmują żadnej próby, bo wychodzą z góry z założenia, że im to nie wyjdzie. Jednak w rzeczywistości takich osób nie ma aż tak wiele i częściej występują jako stereotypowy straszak i awaryjny kontrargument, niż jako prawdziwy przykład. W końcu jakiejś pracy i tak będą szukać po studiach, do egzaminu i tak muszą podejść, itp.
[br]
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego takie pozytywne myślenie daje tak kiepskie wyniki? Tu odpowiedź sugerują nam wyniki innych badań, w których uczestnicy mieli rozwiązać niemożliwe zadania matematyczne. Zadania były tak skonstruowane, że nie dało się ich rozwiązać, a to co interesowało badaczy, to jak szybko uczestnicy się zniechęcą. Okazało się, że osoby które uprzednio zadeklarowały, że odniosą sukces, poddawały się nieporównywalnie szybciej niż te, które nie podjęły takiej deklaracji. Prawdopodobnie ich mózg uznawał po prostu ich deklaracje za sygnał, że „sprawa załatwiona” i nie rezerwował mocy poznawczej na wypadek, gdyby jednak trzeba było radzić sobie z problemami. Gdy problemy się pojawiały – co było nieuniknione -taka osoba po prostu się poddawała.
[br]
No dobrze, skoro więc pozytywne myślenie nie działa, to co nam zostaje? Pesymizm? Cóż, nie jest on taki zły, jak go malują, ale jest też trzecia opcja, którą można określić mianem realizmu (lub, bardziej marketingowo, realistycznego optymizmu ;) ). Jedną z podstawowych technik takiego podejścia jest tzw. dwójmyślenie (doublethink), opracowane przez psycholog motywacji, dr. Gabrielle Oettingen. Polega ona na wyobrażaniu sobie końcowego sukcesu, a w szczególności korzyści, jakie ten sukces nam da***, połączonego z wyobrażaniem sobie tego, co może pójść po drodze nie tak. Fantazjujemy więc jednocześnie o tym co złe i o tym co dobre.
***W odróżnieniu od wyobrażaniu sobie samej chwili osiągania sukcesu.
Podobna technika była wykorzystywana m.in. przez Jamesa Stockdale’a gdy był więźniem w Wietnamie. Stockdale wskazywał na to, że pierwszymi ofiarami więzienia byli zawsze optymiści – to oni mieli nadzieję, że pomoc przyjdzie już za chwile, już za tydzień czy za miesiąc i po kolejnych rozczarowaniach po prostu się poddawali. Ci, którzy przetrwali to piekło wierzyli, że koniec końców wrócą do swoich bliskich, ale byli gotowi na to, że może to zająć lata i że przez ten czas trzeba jakoś przeżyć w obozie.
[br]
Nikt z nas nie przebywa w obozie jenieckim i mam nadzieję, że tak pozostanie, ale wszyscy możemy korzystać z metod realistycznego myślenia. Skup się na korzyściach z sukcesu i zakładaj, że je osiągniesz, ale wyobrażaj sobie jednocześnie wszystko, co po drodze może pójść nie tak. Układ ten jest mniej przyjemny niż czyste pozytywne myślenie, ale da Ci zdecydowanie więcej korzyści.
Masz pytanie z zakresu kompetencji miękkich/soft skills? Kanał Self Overflow dostarcza odpowiedzi z tego zakresu, dostosowanych w szczególności do potrzeb osób z sektora IT. Co tydzień nowe filmy z odpowiedziami na pytania od naszych widzów!
Przykładowe pytania:











