Grammar nazi. Ludzie upierdliwie przywołujący reguły pisowni, wytykający publicznie błędy ortograficzne, z pasją godną lepszej sprawy napastujący każdego, kto łamie uznawane przez nich reguły.

Wszyscy ich znamy. Większość z nas wkurzają. Może dlatego, że gdzieś podskórnie czujemy, że ich czepiactwo jest po prostu bezsensowne?

Zwykle jednak brakuje nam argumentów… W końcu to oni powołują się na reguły! Znaczy się, mają rację. Nie ma co robić z siebie posłanki Pawłowicz, trzeba przełknąć gorzką pigułkę i iść dalej. No, może wywalić taką osobę ze znajomych, jeśli robi się zbyt upierdliwa.

Cóż, faktem jest, że takie czepiactwo JEST po prostu bezsensowne. Poniżej dowiesz się czemu. Jeśli masz znajomych grammar nazi, możesz im z satysfakcją podesłać ten tekst. Jeśli sam jesteś takim grammar nazi – przeczytaj i skorzystaj z tytułowej rady. Wyluzuj. Bo nie masz racji i sam popełniasz dużo poważniejszy błąd, niż te, które zarzucasz innym…

nazi

W szkole przedstawiano nam gramatykę, jako zbiór zasad regulujących konstruowanie zdań. Dlatego do dziś tak mocno wierzymy w te reguły. W końcu w szkole nas uczono, że tak trzeba mówić/pisać. Takie są zasady. Tak trzeba i już!

Nikt jednak nie zadał pytania skąd te zasady się wzięły. Przecież język powstał na długo przed tym, nim ktokolwiek wpadł na pomysł skodyfikowania i opisania jego gramatyki! (No, za wyjątkiem sztucznych języków, jak Esperanto czy Koreański.)

Dlaczego ta kolejność ma znaczenie? Co za różnica, czy najpierw był praktycznie stosowany język, czy jego gramatyka?

Bardzo, ale to bardzo duża!

W zależności od tego co było pierwsze, zupełnie zmienia się bowiem istota samej gramatyki.


Jeśli najpierw była gramatyka, to pełni ona funkcję przepisową – to zestaw reguł WOKÓŁ których kształtował się język. Tak działa to we wspomnianych sztucznych językach. Tam można faktycznie mówić o sformułowaniach błędnych.

Jeśli jednak najpierw był język, to gramatyka pełni funkcję opisową. Ilustruje ona reguły działania języka W DANYM OKRESIE CZASU.

Jest to to tyle istotne, że język – każdy język – dynamicznie się zmienia. To prawdopodobnie specyfika ludzi, lubimy się językiem bawić i w toku lat ulega on stopniowym przekształceniom. Gramatyka opisana na początku XIX wieku będzie więc w dużej mierze nieaktualna pod koniec XX… ale wciąż może być traktowana przez niektórych jako wytyczająca “prawidłowe” reguły mowy. Tymczasem gdyby tą samą gramatykę zaczęto opisywać pod koniec XX wieku, te same wypowiedzi byłyby już “nieprawidłowe”. Czy to nie brzmi jak absurd?


To jednak nie koniec. O ile wg. “przepisowej” gramatyki można mówić, że coś jest błędne, “niegramatyczne”… O tyle takie twierdzenie w ramach gramatyki “opisowej” jest zwykłym błędem logicznym. To jak próba twierdzenia, że świat jest błędny, bo po zrobieniu zdjęcia dalej się ruszał i nie oddaje już chwili uchwyconej na zdjęciu. Żadna dziedzina opisowa nie może mówić, że coś jest błędne czy prawidłowe. To po prostu wykracza poza jej kompetencje! Nie możesz np. zacząć katalogować zwierząt morskich, po czym stwierdzić “Delfiny? Wygląda jak ryba, ale jest ssakiem. Nie no, bez jaj, to nieprawidłowe zwierze i nie będę go brał pod uwagę!” Tzn. możesz tak zrobić, ale byłoby to bezdennie głupie.  Podobnie działa to w wypadku gramatyki. Gramatyka opisowa ma ilustrować jak język działa w danym wycinku czasu. Nie ma jednak możliwości wartościowania na “prawidłowe” i “nieprawidłowe”.

Oczywiście, jeśli zacznę mówić lub pisać w sposób mocno oderwany od współczesnej gramatyki, np. zrozumienie: obecność? brak! To jest duża szansa, że nie zostanę zrozumiany przez odbiorców przekazu. Termin “niezrozumiały” będzie więc dobrym opisem rzeczywistości. Jest jednak kolosalna różnica między opisem w kategoriach “zrozumiały/niezrozumiały”, a “prawidłowy/błędny”.  “To co piszesz, może być niezrozumiałe” jest wskazówką wspierającą, nastawioną na rezultat, jakim jest jasny przekaz. “To co piszesz jest napisane nieprawidłowo” jest próbą narzucenia reguł…

Tyle, że takie reguły nie istnieją i istnieć nie mogą, bo gramatyka nie ma funkcji przepisowej, tylko opisową! Każdy, kto próbuje narzucić gramatyce funkcję przepisową, sam popełnia błąd i to dużo poważniejszy, niż osoby które krytykuje.

Słowem: każdy grammar nazi powinien zacząć od siebie.

Albo po prostu wyluzować :)



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis