Niedawno na blogu Kominka (jego książkę recenzowałem kilka tygodni temu) pojawił się “Ranking najbardziej wpływowych blogerów Polski w 2012 roku.”

Ani nie kandydowałem, ani nie uważam się za kogoś, kto miałby szansę trafić do takiego rankingu, jednocześnie jednak proponowane przez Kominka zestawienie daje okazję na podzielenie się pewnymi obserwacjami n.t. naszej blogosfery. Bo w tym zestawieniu najbardziej wpływowych blogerów nie pojawił sie np. blog Doroty Zawadzkiej/Superniani czy Kasi Tusk – obydwa mające nieporównywalnie więcej wizyt i większy wpływ, niż większość blogów zawartych w zestawieniu.


Czy ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby poważnie twierdzić, że CAŁA pierwsza dziesiątka Kominka, RAZEM WZIĘTA miała wpływ na Polaków choć RÓWNY wpływowi Doroty Zawadzkiej? Ja nie mówię, że większy, ale choć równy?

Nie sądzę.

A skoro nie mógł tak twierdzić, to dlaczego Zawadzka nie otwiera tego rankingu? Dlaczego zamiast niej mamy np. dziewczynę znaną w zasadzie z tego, że pokłóciła się z Nikonem publicznie? Dlaczego tak nieproporcjonalnie dużo jest blogów o social media, a nie pojawiają się, realnie wpływowe i popularne, blogi z NaTemat?


Moim zdaniem, odpowiedź leży w coraz wyraźniej kształtuje się podział na dwa główne gatunki blogów i blogerów. Podział podobny zresztą do obecnego w wielu innych dziedzinach i podział, który – z przyczyn czysto społecznych – będzie się jedynie pogłębiał. Bo swój ciągnie do swego i blogerzy podobnego sortu będą się ze sobą łatwiej dogadywać.


No dobra, więc jaki to podział? Tak jak sugerowałem w tytule, to blogerzy narcystyczni i blogerzy treściowi.


Bloger narcystyczny – dla niego liczy się przede wszystkim on sam i to co ON MYŚLI. Co się dzieje w jego życiu. Jego “głębokie” rozkminki nt. życia, świata i sensu tego wszystkiego (42, skoro już pytacie ;) ). Te blogi – błędnie określane przez kominka mianem Lifestylowych* – będą niewątpliwie coraz liczniejsze i z pewnością znajdziemy na nich niedługo niejedna Dodę i Wiśniewskiego blogosfery.

*Lifestylowy blog to ma np. Tim Ferriss. To są bardziej blogi “pamiętnikowe”.

Jak się pewnie możesz domyślić, nie przepadam za blogerami narcystycznymi. To nic osobistego, po prostu mam wystarczający przesyt narcyzmu i egocentryzmu w innych doświadczeniach, żeby jeszcze celowo go szukać w czyichś wypocinach. Nie nienawidzę ich również, nawet nie jest tak, żebym ich nie lubił. Po prostu nie uważam tego co robią za jakkolwiek wartościowe.

Tym niemniej tacy blogerzy będą niewątpliwie popularni, zawsze. Nie wszyscy oczywiście – jedynie mały promil przebije się do sławy, w dużej mierze przez czysty przypadek i fakt, że ktoś z kolei będzie ich polecał komuś innemu, ale przebiją się.  I tak, żeby się utrzymać będą musieli również ciężko pracować, regularnie blogować, nie zaprzeczam temu i nie chciałbym im tego odejmować. Ale koniec końców, to, że akurat oni będą hitem jest równie losowe jak to, że hitem lata będzie ta a nie inna piosenka. (Tak, są fajne badania pokazujące, że to czysto losowa kwestia.)

Tacy blogerzy będą też generalnie trzymali ze sobą sztamę i wzajemnie się wspierali. Dlatego w zestawieniu Kominka – klasycznego przykładu takiego blogera – tak wielu jest ludzi z tego środowiska. I przy wszystkich jego deklaracjach, że był surowym sędzią, że wpływy osobiste na niego nie wpływały – oczywiście, że wpływały. Bo jest człowiekiem.


Blogerzy treściowi – działają w inny sposób. Zwykle mają do siebie dużo większy dystans i piszą przede wszystkim o wartościowych rzeczach. Mogą wyrażać swoje zdanie, dzielić się czymś z życia, ale nie znajdziesz u nich długich filozoficznych tyrad o naturze miłości. Tu znajdziesz Supernianię, tu znajdziesz część blogów modowych (w tym wspomnianą Kasię Tusk), tu znajdziesz blogi kulinarne jak Moje Wypieki, itp.

Wbrew pozorom jest to grupa, która również może mieć bardzo wielu czytelników, ale swoją popularność buduje dużo dłużej i stabilniej niż blogerzy narcystyczni. Jednocześnie prawdopodobieństwo sukcesu w tej grupie jest w sumie większe.

Zdecydowanie jest to bardziej grupa, z którą się identyfikuję. Głównym punktem jest tu nie “co ja chcę wyrazić”, tylko “co czytelnik ma wynieść po przeczytaniu tego bloga”. Co ważne – to przede wszystkim formuła, która jest bezpieczniejsza dla samego blogera, trudniej mu odlecieć.


Blogerzy treściowi z natury rzeczy będą dużo mniej zintegrowani niż blogerzy narcystyczni – tamci mają jeden wspólny temat “jak wyrażać siebie w mediach społecznościowych”, tymczasem treściowi specjalizują się różnych, własnych tematach. Dlatego sądzę, że narcystyczni będą coraz częściej próbowali przedstawiać siebie jako “jedynych prawdziwych blogerów”. Jednocześnie – patrząc choćby na to, że to na “Moje Wypieki”, nie na Kominka wchodzi 5% użytkowników polskiego internetu -jakoś wątpię, by im się to udało.


A Ty co sądzisz w temacie? Komentarze poniżej :)


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis