Przyznaje się bez bicia – nie rozumiem. Nie chcę oceniać, ale po prostu nie rozumiem, czemu tak wiele znanych nam par, nie robi podobnych rzeczy ze sobą i dla siebie. Są łatwe. Nie wymagają specjalnego wysiłku czy kosztów. A przy tym po prostu zdecydowanie umilają wspólne życie i pozwalają lepiej o siebie zadbać. A jednak wśród tych z naszych znajomych, których znamy dostatecznie blisko by móc coś oceniać od tej strony, kilka par robi dwie-trzy rzeczy z tej listy, a duża część nie robi z nich praktycznie nic.

Nie wiem dlaczego. Nie rozumiem. Fakt, nam jest pewnie łatwiej, gdyż w odróżnieniu od większości znajomych par nie mamy dzieci, ale nadal, nie są one aż takim ograniczeniem, by nie można było zadbać o takie rzeczy…

Ale listę zamieszczam, bo a nuż znajdziesz w niej coś, co może uatrakcyjnić Twój związek?


1. Dawanie sobie prezentów na różne okazje – ogromnym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, że wiele znajomych par w ogóle nie kupuje sobie prezentów na urodziny, rocznice, itp. Jeśli już kupią coś na święta, to jest to wspólnie uzgodniony prezent “do domu”. Rozumiem, że nie zawsze są w domowym budżecie pieniądze na jakieś duże prezenty, ale przecież coś drobnego zawsze można wymyślić, albo nawet, jeśli trzeba, przygotować samemu. Dla przykładu, jednym z moich prezentów dla Beaty, jeszcze na długo przed oświadczynami, był filmik z kompilacją różnych domowych nagrań (głównie naszych kotów ;) ) i opisem tego, jaka jest urocza. A teraz piszę dla niej książkę bajek o naszych kotach :)


2. Dawanie sobie prezentów bez okazji – biorąc pod uwagę punkt pierwszy, nie było już zaskoczeniem to, że wśród znajomych mamy chyba z jedną parę, gdzie też zdarza się dawanie sobie drobnych prezentów bez okazji. Ot, kwiatek, jakiś fajny słodycz, czasem książka czy jakiś inny drobiazg. Bo akurat któreś z nas ma taką ochotę i przyjdzie nam to do głowy. Ponownie, budżet nie ma tu aż takiego znaczenia, róża kupiona w kwiaciarni w drodze do domu to koszt 3-5 zł i 2 minut czasu.


3. Pamiątki z podróży – jako para nie zawsze jeździmy razem – czasem któreś z nas ma szkolenie w innym mieście, zdarza się tez np. mini-urlop ze znajomymi i bez partnera/partnerki. Oczywiste jest dla nas w takiej sytuacji, żeby zdobyć jakiś mały prezencik dla drugiej osoby. Ponownie, nie musi to być nic wielkiego, często wystarczy zwykła czekoladka, chodzi o pamięć. Przyznam, że pomijanie tego jest dla mnie niemal tak dziwne, jak pomijanie prezentów z “dużych” okazji.


4. “Kocham cię” – proste, krótkie i częste. Tak częste, że na wewnętrznej stronie obrączek mamy wygrawerowane “ja Ciebie też” ;) Proste słowa, ale powiedziane z przekonaniem naprawdę dużo robią. Tak, można je mówić także w towarzystwie – czemu by nie?


5. Pieszczoty – przytulenie, pogłaskanie, pogładzenie włosów z czułością. Ot tak, bo można. Bez podtekstów seksualnych (te mogłyby być krępujące w dla innych osób w towarzystwie), po prostu po to, by poczuć, że druga osoba jest obok. Dotyk jest naprawdę szalenie ważny, dla zdrowia i szczęścia – nie mówiąc o wzmacnianiu związku.


6. Trzymanie się za ręce – np. na spacerze. Zaskakujące, dla jak wielu osób jest to coś, co robią od święta, jeśli w ogóle. Co stoi na przeszkodzie, żeby w ten sposób się przejść?


7. Komplementy – nie ma chyba dnia, żebym nie mówił żonie jaka jest ładna i śliczna. Zawsze niedowierza i zawsze muszę powtórzyć, ale to detal ;) Zwykle też odpowiada, że ja też, na co muszę poprawiać, że mogę być przystojny, a nie ładny…  Podobnie jak słowa “kocham cię”, takie komplementy są czymś strasznie łatwym, a jednocześnie czymś zdumiewająco rzadkim, zwłaszcza poza okresem zauroczenia.


8. Naleganie na czas własny partnerów – każde z nas dba o to, żeby druga strona miała też swoje życie poza związkiem. Dziwię się, słysząc o żonach czy dziewczynach zniechęcających swoich partnerów do spotkań z kumplami, sam jestem do nich wręcz zachęcany. Jasne, związki standardowo prowadzą do ograniczenia liczby znajomych obu stron, ale można przynajmniej starać się przeciwdziałać temu.


9. Przysmaki – ja gotuję, Beata świetnie piecze, a każde z nas co jakiś czas robi coś tylko dla drugiej osoby. Np. uwielbiam jej kruche ciasto, dostałem więc kiedyś blat takiego ciasta do pożarcia :) Sam odwdzięczam się np. ryżem na mleku. Znów, wymaga to tylko trochę wysiłku, a jest naprawdę sympatyczne.

ciasto

Moje, moje, tylko moje! :)


10. Codzienne rytuały – drobne rzeczy, które nadają rytm każdego dnia, np. kilka minut wspólnego odpoczynku po obiedzie (podwójnie wspólnego, bo zwykle dołącza do nas co najmniej jeden z kotów), latte, które zwykle przygotowuje rano dla Beaty, itp.


Dla jasności – jesteśmy normalną parą. Zdarzają się nam nieporozumienia. Każde z nas ma swoje wady. A jednak takie drobne zachowania, jak te powyżej, niesamowicie cementują związek i czynią codzienne życie po prostu milszym.


Dobra, to naszych 10 punktów, ale oczywiście chętnie dodam kilka kolejnych. Robicie coś fajnego dla swojego związku i partnera/partnerki? Podzielcie się :)


Moja nowa książka, "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań" jest już dostępna w formie e-booka! Tylko na Mindstore.pl 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis