Zrozumieć Autyzm

Autyzm. To słowo budzi ogromne emocje. Wywołuje lęk. Napędza panikę antyszczepionkową, bo przecież „szczepionki powodują autyzm”. Napędza rozpaczliwe poszukiwania milionów rodziców, którzy chcieliby wyleczyć swoje autystyczne dzieci.

Te i inne zachowania są efektem niezrozumienia tego, czym autyzm faktycznie jest.

Ten artykuł ma pomóc Ci to zrozumieć.

Przyznam, do niewielu artykułów podchodziłem z taką uwagą i ostrożnością, jak do tego. Autyzm jest kwestią tak ważną, często występującą i tak głęboko niezrozumianą. Nie darowałbym sobie, gdyby mój wpis jeszcze przyczynił się do dezinformacji w tym obszarze. Dlatego długo myślałem nad tym, jaką powinna brzmieć opowieść o autyzmie…

W końcu zdecydowałem się na coś takiego…

Moja mała opowieść o autyzmie…

Wyobraź sobie, że razem z grupą współpasażerów rozbijacie się u wybrzeży nowej, nieznanej krainy. Lokalni mieszkańcy są generalnie mili i sympatyczni. Widać, że chcą się zająć tymi obcymi, którzy nagle trafili do ich ziem… Problem tylko w tym, że są… Dziwni.

W ogóle wszystko w tym nowym terytorium jest dziwne. Rośliny, zwierzęta, smaki i zapachy, wszystko jest głęboko obce. Tak, jakbyś rozbił się na zupełnie obcej planecie. Dodatkowo w zachowaniach „lokalsów” często nie ma żadnego sensu. Zupełnie nagle zmieniają swoje zachowanie. Nagle pojawiają się jakieś dźwięki, ktoś przychodzi i po chwili wychodzi… Zupełnie, ale to totalnie tego nie rozumiecie. Do tego miejscowi są strasznie zaangażowani jakimiś dziwnymi rytuałami związanymi z ubieraniem się. Drobne różnice w kolorach ubrań i dodatkach mają dla nich wielkie znaczenie i pozwalają przekazać ogromną ilość informacji. Informacji na które Wy pozostajecie całkowicie ślepi i głusi.


Mimo wszystko, Wasza grupa rozbitków próbuje się jakoś odnaleźć w tym świecie. Musicie jakoś żyć, powrót do domu nie jest prawdopodobny, więc trzeba tu jakoś funkcjonować.

Najtrudniejsze są początki. Wszystko jest czystym chaosem, totalnie nie potraficie zrozumieć miejsca w którym jesteście. Cały czas pozostajecie w stanie ogromnego napięcia, nie potrafiąc niczego przewidzieć. Staracie się zrozumieć jakieś podstawowe wzory, stworzyć dla siebie jakąś, przynajmniej ograniczoną przestrzeń bezpiecznej powtarzalności. Tym bardziej irytują Was wszystkie sytuacje, w której ta bezpieczna przestrzeń zostaje naruszona. W natłoku nowych zapachów i smaków szukacie znajomych potraw i gdy już coś znajdziecie, trzymacie się tego niczym tonący deski. Wielu z Was wycofuje się, spędza dużo czasu uspokajając się na różne sposoby.


Lokalni mieszkańcy starają się Wam pomóc i wesprzeć Waszą adaptację, ale widać, że po prostu Was nie rozumieją. Niektórzy z Was zostają przez nich uznani za upośledzonych. W dobrej wierze zsyłają Waszych towarzyszy do ośrodków dla upośledzonych. Tam tracą oni jakiekolwiek szanse na zaadaptowanie do nowego świata i po prostu egzystują z dnia na dzień.

Inni z Was mają więcej szczęścia. Powoli, z wieloma potknięciami, ale uczycie się lepiej rozumieć ten nowy świat. Jasne, wiele z tego co rozumiecie jest pozorne. Uczycie się, że w danej sytuacji należy się tak zachowywać, nie mając pojęcia po co się tak zachowujecie. To jednak wystarcza by przetrwać i funkcjonować w tym świecie.


A gdy już to opanowaliście, okazuje się, że macie inne zalety, które pozwalają Wam rozkwitnąć. Łatwo rozumiecie rzeczy, których lokalni mieszkańcy muszą się przez lata uczyć. Wasza inna perspektywa, przywieziona z Waszej ojczyzny, pozwala Wam tworzyć wspaniałe dzieła sztuki i nauki.

Nigdy nie będziecie do końca „swoi”. Nigdy do końca nie zrozumiecie tych dziwnych niuansów dotyczących strojów. Wasze gusta kulinarne zawsze będą dla „lokalnych” nieco dziwne. Ale możecie, w tych nowych i odmiennych warunkach, znaleźć szczęście i spełnienie.


Autyzm i neuroróżnorodność…

Powyższa opowieść miała za zadanie pomóc Ci wczuć się w perspektywę osoby autystycznej. Ale czym tak naprawdę jest ten cały autyzm? Co go wywołuje? Czy da się go wyleczyć, albo powstrzymać jego występowanie?

Autyzm jest dziś postrzegany jako cała grupa pokrewnych zjawisk i osoby autystyczne mogą się różnić między sobą bardziej, niż od osób nie-autystycznych. Jest jednak kilka dużych kryteriów, których współwystępowanie jest wymagane dla stwierdzenia autyzmu. Są to:

a) problemy w relacjach społecznych (np. brak zrozumienia sygnałów społecznych)

b) problemy w komunikacji werbalnej i niewerbalnej (np. nienormalne gesty, brak kontaktu wzrokowego i komunikacji niewerbalnej, brak zrozumienia niewerbalnych sygnałów)

c) sztywne, powtarzalne wzorce zachowań (np. trzymanie się rutyn i powtarzalnych zachowań, silna nad-lub niedowrażliwość na specyficzne bodźce, bardzo intensywne, wręcz obsesyjne zainteresowania)

Oprócz tego autyzmowi często towarzyszy szereg innych problemów, często stanowiących pochodną powyższych. (Np. rutynowe jedzenie tylko jednego-dwóch rodzajów posiłków może prowadzić do problemów gastrycznych, problemy społeczne mogą przekształcać się w zaburzenia lekowe, itp.).


Autyzm został po raz pierwszy opisany jako jednostka chorobowa w okresie drugiej wojny światowej. Choć opisało go w tym samym czasie dwóch badaczy (Leo Kenner w USA oraz Hans Asperger w Niemczech), przez długi czas w świadomości psychologów i psychiatrów funkcjonował tylko jeden z tych opisów. Był nim opis Kennera, wskazujący na głębokie zaburzenia nieuchronnie powiązane z tą diagnozą. (Pod wpływem silnego w tym czasie środowiska psychoanalitycznego, zrzucał on też odpowiedzialność za autyzm na nieodpowiednie podejście rodziców. Ich zbyt chłodne i wymagające podejście do dziecka miało wywoływać takie skutki.). W takim ujęciu autyzm był bezdyskusyjnie chorobą, którą należało próbować leczyć, najczęściej przez brutalną terapię behawioralną. Alternatywą było umieszczanie takich dzieci w zakładach zamkniętych, zwykle w koszmarnych warunkach, z których trudno było im się później wykaraskać.

Dopiero po kilkudziesięciu latach do powszechnej świadomości przebił się model postulowany przez Hansa Aspergera, który traktował autyzm jako swego rodzaju handel, stan który zabiera wiele, ale daje również wiele w zamian. Jego postrzeganie tego problemu było również dużo szersze niż perspektywa Kennera. Miało to duże konsekwencje dla powszechności diagnoz autyzmu, które – po wprowadzeniu nowych kryteriów diagnostycznych w podręcznikach diagnostycznych ICD oraz DSM – przełożyły się na znaczący wzrost ilości diagnoz autyzmu. (Stąd wrażenie rzekomej epidemii autyzmu w latach 90-tych… W rzeczywistości był to efekt uboczny zmiany kryteriów diagnostycznych.)

Co istotne, niezależnie od różnic między modelami Kennera i Aspergera, obydwa dotyczyły DZIECI. Przez długi czas dorosłe osoby z autyzmem w ogóle nie istniały w klinicznym obrazie tego stanu. W efekcie zakładano, że autyzm jest swego rodzaju wyrokiem, że takie osoby nigdy nie będą w stanie samodzielnie żyć w społeczeństwie.


Dopiero ostatnich dwadzieścia lat zaczęło w tym zakresie coś zmieniać. Pojawiły się pierwsze publikacje napisane przez dorosłych ludzi z autyzmem wiodących udane życie, a często rozwijających światowe kariery. Do publicznego wyobrażenia autyzmu zaczęły przebijać się pierwsze sygnały mówiące, że z autyzmem nie tylko da się żyć, ale można też żyć szczęśliwie. Pojawiła się – i zaczęła szybko gromadzić solidne wsparcie eksperymentalne – koncepcja neuroróżnorodności (ang. neurodiversity).

Model ten sugeruje, że autyzm nie jest ani chorobą (jak sugerowały pierwsze modele), ani zaburzeniem rozwojowym. Jest po prostu innym typem budowy mózgu. Jest czymś jak leworęczność.

Mózgi osób leworęcznych działają nieco inaczej, niż osób praworęcznych. Leworęczni mają wiele drobnych przewag nad praworęcznymi. Mają też, niestety, nieco większe ryzyko wypadków i śmierci, ponieważ operują w świecie dostosowanym do praworęcznej większości.

Autyzm zaczyna coraz powszechniej być postrzegany w podobnych kategoriach. Oczywiście, z jedną, kluczową różnicą: skali.

Mózgi osób praworęcznych są nieco inne, niż osób leworęcznych. Wszystko wskazuje na to, że różnica między osobami neurotypowymi (czyli większością populacji), a osobami na skali autyzmu, jest po prostu dużo większa. „Aspi” (jak przedstawiciele tej społeczności sami się określają) muszą więc funkcjonować w świecie skrajnie niedopasowanym do ich mózgów, podporządkowanym pod sposób funkcjonowania neurotypowych.

To jest trudne, zwłaszcza w bardzo młodym wieku. Stąd pierwsze lata z dziećmi autystycznymi okazują się być dla większości rodziców ogromnym wyzwaniem. Jeśli jednak takim dzieciom zapewni się odpowiednie warunki, ich potencjał w dorosłym życiu jest często dużo większy, niż osób neurotypowych. Mniejszy lub większy rys autystyczny możemy znaleźć u większości wielkich wynalazców i naukowców w historii. Znajdziemy go u wielu programistów czy geniuszy z doliny krzemowej. U wielu artystów i twórców. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że autyzm jest blisko powiązany z inteligencją…


Czy możemy wyleczyć lub usunąć autyzm?

Mam nadzieję, że powyższe wypowiedzi pozwalają Ci już samemu odpowiedzieć na pierwsze pytanie. Nie da się wyleczyć autyzmu, bo autyzm to nie choroba. Można próbować „tresować” osoby autystyczne by zachowywały się neurotypowo. Tak samo tresowano w końcu leworęcznych przez długie lata. Tak próbowano tresować wiele osób LGBT. Tylko jest to po pierwsze potwornie nieetyczne, a po drugie po prostu nieskuteczne. Uzyskujemy w ten sposób ludzi głęboko skrzywdzonych i niedopasowanych.


No dobrze, więc osoby, które już mają autyzm, będą go miały. Ale może da się powstrzymać nowe przypadki autyzmu? Są na pewno jakieś rzeczy, które te skłonności wywołują i może da się je usunąć? Jakieś toksyny, albo coś?

Nie ma takiej możliwości. Wbrew różnym tezom medycyny alternatywnej (czytaj: szarlataństwa) o tym, że autyzm wywołują szczepionki, toksyny, itp., wiemy już dziś, że jest to coś wrodzonego. Większość rodziców nie dostrzega pierwszych objawów przed ok. 2-3 rokiem życia dziecka, ale mamy już pierwsze testy pozwalające na diagnozę tuż po porodzie, w fazie badań klinicznych są testy prenatalne. Autyzm jest czymś, z czym się rodzimy – przykład leworęczności tu również pozostaje aktualny.


Czy w takim razie możemy jakoś usunąć autyzm na wcześniejszym etapie? Skoro jest czymś wrodzonym, to czy w perspektywie kilku pokoleń dałoby się np. usunąć geny odpowiedzialne za autyzm z populacji? Może przez selektywne aborcje, może przez blokowanie ekspresji danych genów?

Cóż, pomijając nawet etyczne problemy z takim podejściem, cena, którą przyszłoby nam za to zapłacić byłaby po prostu za duża.

Autyzm nie jest bowiem pochodną jednego czy dwóch genów. Długie lata badań w temacie pozwoliły nam już jasno stwierdzić, że nie ma jakiegoś konkretnego genu odpowiedzialnego za autyzm. Zamiast tego autyzm wydaje się być pochodną odpowiednio dużego nagromadzenia genów odpowiedzialnych za pewne rodzaje inteligencji. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że „usuwając” z populacji osoby autystyczne jednocześnie drastycznie ogłupilibyśmy całą ludzką populację. I to ogłupilibyśmy akurat z tych rodzajów inteligencji, które w dzisiejszym, high-techowym społeczeństwie okazują się wyjątkowo cenne.

(Pośrednią konsekwencją tego faktu jest, niestety, wyraźnie zwiększone prawdopodobieństwo autystycznego potomstwa u osób, które same nie będąc na skali autyzmu, wykazują wyższą inteligencje, zwłaszcza w obrębie faktów, procedur i analiz.)


Podsumowując – autyzmu nie da się wyleczyć (bo nie jest chorobą). Nie da się go uniknąć. Nie da się go też w sensowny sposób zlikwidować z populacji.


Czy to znaczy, że z autyzmem wszystko jest w porządku? Rodzice po prostu muszą przecierpieć swoje i tyle?

Nie.

Zmiana podejścia do autyzmu, nie znaczy, że możemy zamknąć temat. Postrzeganie autyzmu jako innej budowy mózgu, a nie jako upośledzenia, choroby czy zaburzenia rozwojowego, nie kończy sprawy. Bo takie osoby wciąż muszą żyć w świecie, który jest bardzo niedostosowany do ich potrzeb i oczekiwań. Owszem, inwestowanie środków w poszukiwanie lekarstwa na autyzm jest ich marnowaniem. Środki te wciąż powinny być jednak przeznaczone dla dobra osób autystycznych. Powinny służyć zapewnieniu im odpowiednich warunków rozwoju i funkcjonowania. Zwłaszcza w tych kluczowych pierwszych latach, które są najtrudniejsze zarówno dla osoby z autyzmem, jak i dla jej otoczenia. O to powinni walczyć rodzice dzieci autystycznych, na tym powinny się skupiać wysiłki organizacji związanych z autyzmem.


Osoby autystyczne są inne. Ich mózg działa inaczej. Daje im przewagę w wielu obszarach, choć za cenę problemów w innych rejonach. Wychowanie takiego dziecka może być niewątpliwie dużym wyzwaniem i nic dziwnego, że wielu rodziców chciałoby swoje dziecko wyleczyć, sprawić by stało się normalne, jak inne dzieci. To naturalne. To również, niestety, okrutne. To próba zamiany dziecka autystycznego na neurotypowe, zastąpienia prawdziwej osoby – choć innej od oczekiwań rodziców – nierealnym wyobrażeniem.

Dorośli „Aspi” pytani o to, czy chcieliby być neurotypowi zwykle odmawiają. Są inni, ale nie znaczy, że gorsi. Jasne, mają trudniej w naszym świecie, ale to wina świata, a nie ich. Zamiast wkładać wysiłek w nierealne próby „unormalnienia” osób nieneurotypowych, zadbajmy o to, żeby świat stał się lepiej dopasowany dla nich. Tym bardziej, że jest to możliwe. W USA powstają np. specjalne letniska dla osób z ASD, dopasowane do ich potrzeb i oczekiwań. W branży informatycznej pojawiają się pierwsze firmy nastawione na rekrutację tylko osób z ASD i dopasowanie środowiska pracy do ich potrzeb. Internet i możliwość komunikacji przy użyciu komputera okazały się być idealnie dopasowane do potrzeb tej grupy ludzi. Tym bardziej, że jest ona bynajmniej niemała – obecnie szacuje się występowanie autyzmu na 1 na 45 osób, a w rejonach typu Dolina Krzemowa wskaźniki te drastycznie wzrastają. Aspi są wśród nas, niczym rozbitkowie z innej krainy. A skoro tak, to zadbajmy by ich pobyt był udany.


Chcę wiedzieć więcej!

To super. Na początek proponuję Ci dwa źródła:

Koci Świat – blog dorosłej dziewczyny z ASD, opisujący świat z perspektywy „Aspich”.

„Neurotribes” Steve Silberman – bardzo dobra książka n.t. historii i przyszłości autyzmu.



Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bekier Piotr

    Dobrym przykładem różnicy w pracy mózgu też może być np Ekstrawertyzm i Introwertyzm, prawda ? Z tą samo różnicą tylko jeśli chodzi o skale…

    Możesz mi powiedzieć Arturze jaką przewagę leworęczni mają nad praworęcznymi? Oraz czy mniejsze przystosowanie warunków życia dla leworęcznych to jedyna przewaga praworęcznych? Czy może są jakieś inne?

  • Paweł Jabłoński

    „Nigdy nie będziecie… ”
    „Nigdy do końca nie zrozumiecie…”
    „Wasze gusta kulinarne zawsze będą…”

    Mam wrażenie jakbym słuchał „pani psycholog” u której byłem ze swoim synem. Szanuję Cię Arturze za ogólnie rzetelne „podchodzenie do życia” jednak czytając twoje posty, wyczuwam poczucie wyższości i takie „wiem lepiej”. Przesiąknięty jesteś naukowością tak bardzo, że w swojej chęci do bycia bez stronniczym i obiektywnym jesteś strasznie subiektywny i zaślepiony współczesną propagandą naukową. Nawet zaczynając wpis piszesz „czym autyzm FAKTYCZNIE jest” co sugeruje, że wszędzie dookoła ludzie się mylą. Bardzo mocno chcesz mieć rację.

    Próbujesz wyjaśnić czym autyzm jest ale tak naprawdę nie mówisz nic.
    „(autyzm) Jest po prostu innym typem budowy mózgu.” Brak mi słów. Nawet jeżeli istnieją (a pewnie istnieją) różnice neurologiczne to jak można zestawić organ z konsekwencjami jego działania. Mówi się o spektrum autyzmu i nie spotkałem się jeszcze z nikim kto byłby w stanie powiedzieć (z tak wielką pewnością, którą Ty przejawiasz) czegoś konkretnego odnośnie tego z czego wynika autyzm i czym jest. (poza objawami)

    „Jeśli jednak takim dzieciom zapewni się odpowiednie warunki, ich
    potencjał w dorosłym życiu jest często dużo większy, niż osób
    neurotypowych.”
    Co to znaczy często i na jakiej podstawie weryfikujesz ten „potencjał”. Są autystycy nisko i wysokofunkcjonujący. Niektórzy rzeczywiście przejawiają niezwykłe zdolności ale to jest bardziej wyjątek niż reguła.

    „medycyny alternatywnej (czytaj: szarlataństwa)” Jedyną medycyną którą uznajesz jest medycyna zachodnia/współczesna. Zainteresuj się historią i dowiedz jak na przestrzeni lat ludzie się leczyli. Medycyna którą nazywasz alternatywną jest normalną medycyną, która leczy tylko została tak nazwana w wyniku zmian historycznych związanych z przejęciem władzy koncernów farmaceutycznych. Medycyna Chińska też jest alternatywna ? Ziołolecznictwo jest alternatywne ? Doprowadzanie organizm do równowagi pod kątem witamin, skł. mineralnych, pierwiastków itd. jest alternatywne ? Co Ty pleciesz …

    „Są na pewno jakieś rzeczy, które te skłonności wywołują i może da się je usunąć? Jakieś toksyny, albo coś?” Autyzm jest bardzo mocno skojarzony ze szczepionką MMR, której badania były przez wiele lat tuszowane. Szczepionki (ich składniki) są szkodliwe i atakują układ nerwowy, dlatego występuje tak wiele Nieporządanych Odczynów Poszczepiennych (które środowisko medyczne, z jakiegoś dziwnego powodu nie specjalnie chce zauważać). Nie trzeba być „antyszczepionkowcem” żeby zobaczyć pewne prawidłowości o odszkodowania, które płacą koncerny.
    (nawiasem mówiąc, nie jestem anty szczepieniom, chociaż obecna sytuacja jest daleka od idealnej)

    „mamy już pierwsze testy pozwalające na diagnozę tuż po porodzie” – jakie to testy, bo nie słyszałem.

    „Autyzm jest czymś, z czym się rodzimy” … taaaa dlatego dzieci mają regres w 2 r.ż. Do tego czasu wszystko jest a potem nagle gen się uaktywnia i jebut – autyzm.

    O problemach gastrycznych wspomniałeś dosłownie jedno zdanie. Jak widać nie masz nic więcej do powiedzenia. A akurat funkcjonowanie przewodu pokarmowego, dobra flora jelitowa, kwestie alergii pokarmowych, toksyny w organizmie, pozbycie się pasożytów i grzybów oraz złych bakterii jest bardzo istotne w kontekście leczenia autyzmu. Tak autyzm się leczy. Tak można to robić. Tak ludzie mają efekty (tak jak ja z żoną i wiele innych osób które poznałem przez ostatnie lata).

    „Zamiast tego autyzm wydaje się być pochodną odpowiednio dużego
    nagromadzenia genów odpowiedzialnych za pewne rodzaje inteligencji.” – szarlataństwo. nie masz pojęcia, nie masz pewności, ale wydaje Ci się więc napiszesz.

    „Podsumowując – autyzmu nie da się wyleczyć (bo nie jest chorobą). Nie da
    się go uniknąć. Nie da się go też w sensowny sposób zlikwidować z
    populacji.” A tam pierdolisz. Tak zwyczajnie. Szkoda gadać.

    „obecnie szacuje się występowanie autyzmu na 1 na 45 osób”. Tak a niedawno (20-30 lat wstecz) było 1 na 10 000. A w podajże 2032r. co 2 dziecko będzie go miało.

    Jedynymi sensownymi rzeczami które opisałeś były wstęp (choć niedokładny), objawy oraz ogólne empatyczne podejście do ludzi z autyzmem. Zastanów się następnym razem zanim zabierzesz się za pisanie o czymś o czym nie masz pojęcia. Bez kitu stary. Poleciałeś po temacie konkretnie. Zajmij się rozwojem osobistym i NLP.

    • Paweł, jeśli dobrze rozumiem, masz dziecko autystyczne. Rozumiem też, że jest to dla Ciebie trudne. Staram się empatyzować. Jednocześnie wylewanie agresji gdy Twoje (błędne) nadzieje nie są zrealizowane nie jest dobrą reakcją.

      Odnosząc się po kolei do Twoich wypowiedzi:
      1. „Szanuję Cię Arturze za ogólnie rzetelne „podchodzenie do życia” jednak czytając twoje posty, wyczuwam poczucie wyższości i takie „wiem lepiej”.”

      Widzisz, na tym polega różnica między podejściem naukowym, że w moich wypowiedziach nie ma w ogóle mnie. To nie „ja wiem lepiej”. To „nauka tak mówi”. Chcesz twierdzić inaczej w dyskusji, nie ma sprawy, przedstaw stosowne naukowe dowody. Jeśli będą wystarczająco silne (wg. kryteriów nauki), zmienię zdanie. Już to robiłem.

      Tak długo jak nie odizolujesz faktów i dowodów naukowych od człowieka na nie się powołującego, trudno nam się będzie dogadać.

      2. „bez stronniczym i obiektywnym jesteś strasznie subiektywny i zaślepiony współczesną propagandą naukową.”

      Na czym konkretnie ma polegać „współczesna propaganda naukowa”? Na empiryzmie? Recenzji koleżeńskiej? Niezależnej weryfikacji badań przez inne zespoły? Na czym konkretnie?

      3. „Nawet zaczynając wpis piszesz „czym autyzm FAKTYCZNIE jest” co sugeruje, że wszędzie dookoła ludzie się mylą. Bardzo mocno chcesz mieć rację.”

      Ponownie, przypisujesz jakąś moją czy nie moją rację tam, gdzie ja widzę po prostu twarde fakty naukowe. Zmiana faktów nie wpłynie na mnie, nie będę mniej lub bardziej wartościowym człowiekiem jeśli fakty okażą się inne. To czy ludzie się mylą czy nie nie ma znaczenia dla faktów. Jak to ktoś pięknie ujął, „Jakakolwiek by rzeczywistość nie była, możesz ją znieść, bo już ją znosisz.” Co najwyżej o tym nie wiesz.

      4, „Próbujesz wyjaśnić czym autyzm jest ale tak naprawdę nie mówisz nic.
      „(autyzm) Jest po prostu innym typem budowy mózgu.” Brak mi słów. Nawet jeżeli istnieją (a pewnie istnieją) różnice neurologiczne to jak można zestawić organ z konsekwencjami jego działania. Mówi się o spektrum autyzmu i nie spotkałem się jeszcze z nikim kto byłby w stanie powiedzieć (z tak wielką pewnością, którą Ty przejawiasz) czegoś konkretnego odnośnie tego z czego wynika autyzm i czym jest. (poza objawami)”

      Wybacz, że w kilkustronnym artykule mającym pomóc w zrozumieniu i lepszej empatii z problemem nie przedstawiłem neurologicznej analizy do której potrzeba byłoby solidnej książki albo przynajmniej dużego przeglądu badań.

      Zestawianie organu z konsekwencjami działania jest akurat dość oczywistym procesem. Bardziej mnie zastanawia Twoja teza, że nie powinno się tego robić. Czemu konkretnie tak uważasz?

      5. „Co to znaczy często i na jakiej podstawie weryfikujesz ten „potencjał”. Są autystycy nisko i wysokofunkcjonujący. Niektórzy rzeczywiście
      przejawiają niezwykłe zdolności ale to jest bardziej wyjątek niż reguła.”

      Odsyłając choćby do pierwotnych badań Aspergera, nie, nie jest to wyjątek, jest to jak najbardziej reguła. Coś za coś.

      6. „Jedyną medycyną którą uznajesz jest medycyna zachodnia/współczesna. Zainteresuj się historią i dowiedz
      jak na przestrzeni lat ludzie się leczyli. Medycyna którą nazywasz
      alternatywną jest normalną medycyną, która leczy tylko została tak
      nazwana w wyniku zmian historycznych związanych z przejęciem władzy
      koncernów farmaceutycznych. Medycyna Chińska też jest alternatywna ?
      Ziołolecznictwo jest alternatywne ? Doprowadzanie organizm do równowagi pod kątem witamin, skł. mineralnych, pierwiastków itd. jest alternatywne ? Co Ty pleciesz …”

      Medycyna chińska to w ogóle zabawna sprawa, bo to potworek stworzony przez Mao niecałe sto lat temu. Ot, obiecał społeczeństwo masową opiekę medyczną, ale wymordował większość lekarzy, no to trzeba było coś wykombinować. Odnosząc się jednak szerzej do pytania czym jest medycyna alternatywna: tzw. medycyna alternatywna to wszelkie terapie których skuteczność nie została wykazana, lub których BRAK skuteczności został wykazany.

      Koncerny farmaceutyczne przejęły władzę? Oj, kochany, koncerny farmaceutyczne produkują dużą część współczesnej medycyny alternatywnej, tylko pod innymi markami. Zero kontroli i wymogów narzucanych przez państwo, a masa ludzi gotowych zapłacić krocie za bezwartościowe nostra, pigułki z czystego cukru i inne zabawki :D

      7. „Autyzm jest bardzo mocno skojarzony ze szczepionką MMR, której badania
      były przez wiele lat tuszowane. Szczepionki (ich składniki) są szkodliwe
      i atakują układ nerwowy, dlatego występuje tak wiele Nieporządanych
      Odczynów Poszczepiennych (które środowisko medyczne, z jakiegoś
      dziwnego powodu nie specjalnie chce zauważać). Nie trzeba być
      „antyszczepionkowcem” żeby zobaczyć pewne prawidłowości o odszkodowania,
      które płacą koncerny. ”

      Mylisz się. Koncerny nie płacą odszkodowań za szczepienia. NOPy są znane środowisku medycznemu, po prostu ryzyko i skala efektu NOPów są nieporównywalnie niższe niż ryzyko i skala efektu chorób, przed którymi chronią szczepienia. Co do MMR, niestety, ale jesteś tu wybitnym ignorantem. Rzekomy związek autyzmu z MMR to pochodna sfałszowanego badania Andrewa Wakefielda (żeby było zabawniej, [byłego] lekarza faktycznie przekupionego… przez prawników rodziców, którzy chcieli pozwać firmy farmaceutyczne… a, patent na własną, konkurencyjną do MMR szczepionkę, też pewnie Wakefieldowi pomógł ;) ).

      8. „”mamy już pierwsze testy pozwalające na diagnozę tuż po porodzie” – jakie to testy, bo nie słyszałem.”

      Z Twojej wypowiedzi boleśnie wychodzi, że nie słyszałeś o wielu rzeczach. Natomiast jeśli chodzi o testy, mamy sporą gamę. Od konkretnych markerów białkowych we krwi, po komputerową analizę ruchów oczu.

      9. ” … taaaa dlatego dzieci mają regres w 2
      r.ż. Do tego czasu wszystko jest a potem nagle gen się uaktywnia i
      jebut – autyzm.”

      No więc właśnie nie. Pierwsze ślady mamy już tuż po urodzeniu. Natomiast tak jak mózg nie rozwija się liniowo, tak i „regres” jest tylko pewną interpretacją ze strony otoczenia.

      10. „O problemach gastrycznych wspomniałeś dosłownie
      jedno zdanie. Jak widać nie masz nic więcej do powiedzenia. A akurat
      funkcjonowanie przewodu pokarmowego, dobra flora jelitowa, kwestie
      alergii pokarmowych, toksyny w organizmie, pozbycie się pasożytów i
      grzybów oraz złych bakterii jest bardzo istotne w kontekście leczenia
      autyzmu. Tak autyzm się leczy.”

      Nie. Tak nieetyczni skurwiele z altmedu torturują małe dzieci i żerują na naiwności i rozpaczy ich rodziców.

      Sorry, mam zerową tolerancję dla pasożytów – LUDZKICH pasożytów – spod znaku medycyny alternatywnej. I wiesz co? Środowiska dorosłych autystyków też raczej nie pałają do nich miłością.

      Jeśli torturujesz tak swoje dziecko, to tylko mi go żal.

      „szacuje się występowanie autyzmu na 1 na 45 osób”. Tak a niedawno
      (20-30 lat wstecz) było 1 na 10 000. A w podajże 2032r. co 2 dziecko
      będzie go miało.”

      Nie, nie było tak. Były inne kryteria diagnostyczne, przede wszystkim. Proszę, doucz się. I proszę, proszę, proszę, przestań torturować swoje dziecko.

      Przypierdolenie krzesłem przez łeb altmedowemu pasożytowi, który Cię do tych tortur skłaniał byłoby miłym bonusem. Dziecko Ci podziękuje, jak dorośnie.

      Bez kitu stary. Przestań torturować swoje dziecko.

      • Piotr

        A czemu taka doktor Majewska (mikrobiolog) powołuje się na (albo sama robi) badania laboratoryjne, gdzie badają skład szczepionek podany przez producenta z faktycznym pod mikroskopem i odnajdują tam rzekomo jakieś szkodliwe substancje o których producent nie poinformował? Nie przytoczę tutaj niestety konkretów, liczę po prostu że znasz te osoby typu dr Majewska czy dr Zięba.

    • Illutorium

      Równie dobrze mógłbym napisać że Państwa nie ma,a wszystko co dają na celownikach jest upolitycznione – Natomiast naród czyli większość Obywateli śpią nawzajem nie żważająć że „Książka z DSM” nie są „świętymi piśmami”. Jebut – Diety bezglutenowej też nie ma. *BA DUM TSS*

    • Mam aspergera to się wypowiem

      Panie Pawle.
      Trafiłem kiedyś na tę teorię dotyczącą np. glutenu. I rzeczywiście czytałem o tych egzogennych opiatach przenikających przez jelito… i powiem wprost że sam kiedyś miałem, i chyba dalej mam, wybitne zamiłowanie do chleba, pieczywa, słonych paluszków, serów… kto wie, być może te substancje są psychoaktywne…
      Ale w mojej subiektywnej opinii najwięcej moich problemów wynikało nie z tego jak myślę, ale niestety z tego jak bardziej neurotypowe osoby na mnie reagowały. No bo tak… nie potrafiłem się bawić z dziećmi w piaskownicy. Byłem dręczony przez dzieciaki w podstawówce. I w gimnazjum. W liceum byłem bardzo samotny, i nic nie kumałem. Na studiach podobnie… dopiero gdzieś po studiach, w szczególności jak dowiedziałem się czym się różni człowiek typowy od autystycznego, zacząłem się w miarę dostosowywać i komercyjne wykorzystywać swój mózg.
      Kto wie czy najważniejsza dla dziecka autystycznego nie jest właściwie… cierpliwa rozmowa o ludziach, wartościach, błędach poznawczych, czy mechanizmach funkcjonowania rodziny i społeczeństwa? Kto wie czy nie powinno się z takim dzieckiem otwarcie omawiać trudnych tematów? Nie zwracać uwagi na ważne braki, ale tak by omawiać głębokie, praktyczne znaczenie umiejętności społecznych, i algorytmy radzenia sobie z ludźmi?
      Owszem, może to oznaczać że będzie Pan uczył swojego syna bardzo kontrowersyjnych zagrywek, świadomości zachowań manipulacyjnych, oraz poważnych tematów etycznych, społecznych, politycznych no ale… być może warto właśnie tak zrobić?
      Ja bym bardzo był wdzięczny mojemu ojcu gdyby potrafił mi przekazać świadomie to, co próbował mi przekazać między wierszami. I nie musiałby wtedy się na mnie tak frustrować i wyżywać za swoją frustrację związaną z moją odmiennością od normy „bo uparty dzieciak znowu ma własne zdanie”.

      • Paweł Jabłoński

        Panie „Mam aspargera to się wypowiem”.

        Poruszył Pan po prostu inną kwestie. Oczywiście zgadzam się z tym co napisał Pan o zrozumieniu świata jednak nie o tym tutaj rozmawialiśmy.
        Mój syn jeszcze nie mówi i nie mam możliwości wejścia w konwersację dłuższą niż „Chcesz pić?” „Da”.

        • Mam aspergera to się wypowiem

          W takim razie chyba niewiele mam do powiedzenia, sądziłem że chodzi tutaj o starszego syna z którym po prostu są problemy wychowawcze.

  • Adrian

    Prawdę mówiąc nie do końca wiem, czy dyskutujecie o autyzmie (rozumianym jako autyzm wczesnodziecięcy/głęboki/zespół Kannera), czy o całym spektrum autyzmu (gdzie wchodzi ZA, autyzm atypowy i kilka innych).

    Póki co autyzm jest zaburzeniem zaliczanym do grupy tzw. całościowych zaburzeń rozwoju. Póki co nic nie zapowiada, żeby ta sytuacja miała się zmienić – w DSM V wydanym w 2013 roku autyzm nadal jest jedną z kategorii, pojawi się też prawdopodobnie w ICD-11. Być może za jakiś czas, na skutek większej liczby badań sytuacja się zmieni.

    Co do kwestii „wyleczalności” – są osoby, które miały rozpoznany autyzm dziecięcy (spełniały kryteria diagnostyczne), a w późniejszym okresie po odpowiedniej terapii przestały je spełniać (nie oznacza to automatycznie braku jakichkolwiek objawów czy problemów rozwojowych).

    „Mówi się o spektrum autyzmu i nie spotkałem się jeszcze z nikim kto byłby w stanie powiedzieć (z tak wielką pewnością, którą Ty przejawiasz) czegoś konkretnego odnośnie tego z czego wynika autyzm i czym jest. (poza objawami)”

    Przyczyny zaburzeń ze spektrum autyzmu są póki co nieznane, a w takiej sytuacji do głosu dochodzą rózne hipotezy ;) Niektóre z nich odeszły w niebyt za sprawą braku potwierdzenia w badaniach (np. hipoteza Kannera się nie sprawdziła). Wydaje się, że przyczyna jest wieloczynnikowa i oprócz genomu, czy wpływu zdrowia ciężarnej matki postuluje się też udział uszkodzeń okołoporodowych (minimal brain damage itp).

    „Są autystycy nisko i wysokofunkcjonujący. Niektórzy rzeczywiście przejawiają niezwykłe zdolności ale to jest bardziej wyjątek niż reguła.”

    Podział na autyzm nisko/wysokofunkcjonujący opiera się na kryterium IQ (IQ

    „Autyzm jest czymś, z czym się rodzimy” … taaaa dlatego dzieci mają regres w 2 r.ż. Do tego czasu wszystko jest a potem nagle gen się uaktywnia i jebut – autyzm.”

    Nope. Objawy są wcześniej, po prostu nie wszyscy je zauważają.

    „”obecnie szacuje się występowanie autyzmu na 1 na 45 osób”. Tak a niedawno (20-30 lat wstecz) było 1 na 10 000. A w podajże 2032r. co 2 dziecko będzie go miało”

    Nie wiem kto roztacza takie apokaliptyczne wizje, ale zwiekszenie odsetka z około 1% do 50% w 16 lat jest bardzo mało prawdopodobne – chyba, że zmienią się kryteria diagnostyczne ;)
    Z autyzmem jest trochę jak z ADHD – niektórzy każde odchylenie od normy u dziecka uważają za autyzm/ADHD i chcą to leczyć wyciągając od rodziców ciężką kasę.

  • Gizmo

    Zastanawiam się nad tą koncepcją neuroróżnorodności.
    Pytanie czy aspergerzy i inni autystycy dobrze się dogadują i rozumieją w swoim własnym gronie ?

    • Mam aspergera to się wypowiem

      Powiem tak Gizmo… Mam 28 lat, jestem programistą, i prawdopodobnie mam Zespół Aspergera, o czym nigdy nie wiedziałem, bo przyjaciele i rodzina stwierdzili to na mój temat dopiero niedawno.
      Czy dobrze dogaduję się z innymi autystykami? To zależy od sytuacji. Jak jestem zły to nie dogaduję się z nikim, ani z autystykami ani z NT…. Jak jestem szczęśliwy to też idealnie nie jest… ale mogę powiedzieć że „wytrenowałem się” w relaksacji, w empatii, i w wyrażaniu się w sposób bardziej poprawny i bardziej adekwatny do sytuacji niż kiedyś. Nauczyłem się świadomie odbierać czym jest „szacunek” lub „dbanie o dom” dla osób NT (i okazuje się że definicja jest zupełnie inna niż moja…).
      Przychodzi mi to z trudem ale z biegiem czasu zaczynam łapać zasady jak należy się zachowywać w takiej czy innej sytuacji. Potrafię być nawet czarujący, szczególnie gdy mi na tym zależy i widzę w tym jakiś sens.
      Ale jestem zdania że młodość, dzieciństwo, szkoła, rodzina, stres wynikający z problemów z dogadywaniem się z rodzeństwem, rodzicami, rówieśnikami… częste stanie na nawiasie społeczeństwa nie służyło mi w dotychczasowym rozwoju. Po prostu osoby NT nieszczególnie mnie rozumiały i szanowały, nawet gdy miałem racje w tym co mówiłem.
      Lata zostały stracone nie na pracę, naukę i zabawę, co potrafię robić, ale na nerwy, depresję i izolację, wynikające z konfliktów, braku pieniędzy, pracy, szacunku otoczenia czy poczucia sensu życia..
      Osoby autystyczne to często utopiści i dziwacy, a to dlatego że postrzegają świat w scenariuszach alternatywnych, i mają pomysły oderwane od rzeczywistości… bo tak jak są w stanie przemyśleć i zrozumieć systemy komputerowe, tak patrzą na społeczeństwo jak na system który nadawałby się do hackowania, gdyby się tylko dało, gdyby nie ci głupi ludzie neurotypowi…
      Sądzę że Zespół Aspergera to także tak wybitne osoby jak Albert Einstein, ale też skrajności polityczne… Karol Marx, czy Janusz Korwin-Mikke (vide: pomysł Hitlera).
      Sądzę że łatwiej byłoby mi w młodszym wieku rozwinąć swój potencjał, w tym także społeczny, gdyby neuroróżnorodność była uznana, i gdybym przez to mógł w bardziej efektywny sposób, z mniejszą dozą frustracji, anarchii i odrzucania wiedzy społecznej wykorzystać dostępny mi czas i zasoby.
      Autystycy mają trudno, bo brakuje „konwencji społecznych” zrozumiałych dla autystyków. Brakuje narzędzi porozumiewania się… a często psychicznej tolerancji innych osób wobec nich. Nikomu nie jest łatwo gdy jest nieustannie gaszony i krytykowany a nie wie dlaczego.
      Dlatego tak często uciekają w swoje transowe wizje i mają odjechane, alternatywne podejście do wszystkiego.

  • Piotr Makowski

    A czy to prawda, że dzieci z autyzmem mają w swoim organizmie jakąś tam ilość rtęci skąd bierze się powiązanie ze szczepionkami?

    • To mieszanka prawd i kłamstw. KAŻDY człowiek ma w organizmie jakąś tam ilość rtęci, m.in. z pożywienia (zwłaszcza większe ryby, takie jak tuńczyk) czy ze środowiska. Każde dziecko będzie wiec miało w organizmie jakąś tam ilość rtęci – również dzieci z autyzmem. Nie ma to jednak żadnego związku z powstaniem autyzmu (ten jest wrodzony). Tym bardziej nie mają z nim związku szczepionki, które nie zawierają rtęci. W niektórych stosowany był ZWIĄZEK rtęci, thimerosal, ale to związek nie metabolizowany w organizmie (był zdaje się stabilizatorem). Po sfałszowanych badaniach Wakefielda, które wywołały (bezpodstawną) panikę wokół tematyki thimerosalu, dla PR firmy produkujące szczepionki zastąpiły go innym związkiem. Tak, był bezpieczny, ale łatwiej było podmienić stabilizator niż tłumaczyć to raz za razem spanikowanym rodzicom. Niezależnie od tego kolosalna ilość badań pokazuje jasno, że NIE ISTNIEJE związek między autyzmem, a szczepieniami. (Istnieje za to związek między brakiem szczepień, a solidna gamą ryzyk zdrowotnych dzieci.)