Jak lepiej myśleć: myślenie kategoriami, skalami i mozaikami

Nasz mózg jest maszyną do kategoryzacji. To najbardziej pierwotna, podstawowa jego właściwość, na której budowana jest cała reszta naszego doświadczenia i funkcjonowania. Jednak to, że bazowo myślimy kategoriami nie oznacza, że musimy się na tym etapie zatrzymywać. Kategorie mogą się przekształcić w skale, a skale zgromadzić w mozaiki. Jest to o tyle istotne, że rzeczywistość poza naszą głową zdecydowanie nie operuje zwykle w formie wyraźnych kategorii.

(Tak naprawdę nawet skale i mozaiki są uproszczeniem absolutnego, przedwiecznego chaosu informacji, który nasz mózg próbuje zakuć w sztuczne, sztywne okowy. To jednak temat na inny wpis. Na tym etapie warto wiedzieć, że takie uproszczenia są efektywne o tyle, że pomagają nam funkcjonować, ale też mogą zacząć nam szkodzić, gdy staną się zbyt wąskie i sztywne.)

 

Przyznam, ten temat nie był moim pierwszym wyborem. Planowałem dzisiaj pisać o aseksualności, ale kilka wymian w których brałem udział skłoniło mnie do tego, by przyjrzeć się bliżej temu jak myślimy i porozmawiać z Wami o tym jak działają te trzy główne sposoby sortowania informacji. Żeby nie było, jak najbardziej przyda nam się to dyskusji o aseksualności, którą dużo lepiej da się zrozumieć właśnie podejściu skalarnym lub wręcz mozaikowym. Przy okazji pomoże Wam zrozumieć jak myślą eksperci w różnych dziedzinach, jak rozpoznać, czy rozmawiamy z laikiem czy ekspertem oraz jak usprawnić swoją eksperytzę.

 

Trzy sposoby myślenia o których będziemy mówili to:

a) myślenie kategoriami – dzielenie rzeczy na wyraźnie oddzielne grupy (np. bezpieczne/niebezpieczne),

b) myślenie skalami – czyli przejście z wyraźnie oddzielonych grup na ciągłe skale, idące od jednego ekstremum do drugiego, ale obejmujące całą masę pośrednich rzeczy (np. obok rzeczy absolutnie bezpiecznych i niebezpiecznych mamy też całą skalę zagrożenia i miażdżąca większość rzeczywistości mieści się gdzieś pomiędzy tymi ekstremami),

c) myślenie mozaikami – czyli przejście z pojedynczej skali do układu powiązanych skal, których różne konfiguracje mówią nam coś o danym obiekcie (np. oprócz szansy wystąpienia ryzyka bierzemy pod uwagę też skalę zagrożenia, możliwe korzyści, zagrożenia związane z alternatywnymi opcjami, koszt wdrożenia i zaniechania, itp.)

Każdy z tych sposobów coraz lepiej opisuje rzeczywistość, jest też jednocześnie coraz bardziej trudny do poznawczego przetworzenia i zrozumienia. Warto też mieć świadomość, że jest między nimi pewna ciągłość. Zero-jedynkowe kategorie mogą stopniowo ulec pomnożeniu, aż będzie ich tak wiele, że stworzą skalę. Skale mogą zacząć być wiązane ze sobą, aż powstanie mozaika. Czyżby? Tak! Ha, nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji kategoryzacji! A tymczasem tu też ten proces zachodzi – i również w zakresie samego myślenia podział na trzy kategorie jest pewnym uproszczeniem :)

Dla każdego ze sposobów myślenia postaram się przedstawić od razu po kilka przykładów, rozwijając w miarę możliwości te same przykłady przez kolejne poziomy i pokazując jak ich zrozumienie może ewoluować. Z jednej strony będą to po prostu przykłady, a z drugiej okazja do pogłębienia zrozumienia wielu z tych kwestii i pokazania też trochę jak w ich zakresie operuje. Dla wygody ograniczymy się przy tym do przykładów, które mają zero-jedynkowe kategorie, myślę jednak, że łatwo możecie sobie wyobrazić dla większości z nich pośrednie kategorie, prowadzące do skal.

 

 

Myślenie kategoriami

Kategoryzacja jest pierwszym i pierwotnym zadaniem mózgu, lub szerzej – wszelkich układów nerwowych, czy nawet ich prekursorów. Miliardy lat temu pierwsze protozoa reagujące na światło ruchem “do” oraz na szkodliwe substancje ruchem “od” już dokonywały pierwszych, ultraprymitywnych kategoryzacji. Oczywiście na tym etapie nie było jeszcze niczego, co mogłoby funkcjonować w roli obserwatora, jakkolwiek oceniać swoje kategoryzacje – ale sam akt kategoryzacji zachodził już wtedy. Przez miliardy lat ewolucji ulegał rozbudowywaniu i usprawnianiu, wciąż jednak pozostaje, w jakiejś formie, esencją działania każdego układu nerwowego, w tym naszego mózgu.

Mózg niemowlęcia kategoryzuje jeszcze przed narodzinami, reagując na bodźce jakie do niego docierają w macicy. Kategoryzuje też od pierwszych chwil po urodzeniu, gdy zarzucany jest masą nowych bodźców, np. wizualnych, które dopiero stopniowo zaczyna składać w kategorie. (Co ciekawe, mamy dostęp do świadomego opisu podobnych doświadczeń, np. w pracach Olivera Sacksa, który opisuje doświadczenia pacjenta urodzonego z bielmem, które zostało mu operacyjnie usunięte dopiero w dorosłości – jego pierwsze doświadczenia zmysłu wzroku to kolosalny chaos, napływ informacji, których jego mózg nijak nie był w stanie zrozumieć.) Z biegiem czasu nasze kategorie mogą się robić coraz bardziej rozbudowane i zaawansowane, nigdy jednak nie możemy z nich zrezygnować. (Dlatego bawią mnie niezmiennie powtarzane jak mantra w coachingu hasła typu “nie oceniaj” rozumiane poznawczo. Jest to bowiem po prostu niemożliwe. Można nie być oceniającym w kontakcie z klientem, ale sam proces oceny – kategoryzacji – jest nieunikniony i niemożliwy do wyłączenia.)

Myślenie kategoriami ma ogromną przewagę nad alternatywami: oszczędza czas i energię. Wyraźne kategorie są szybkie. Łatwo się je liczy. Nawet jeśli dana rzecz nie pasuje do tej kategorii idealnie, to można ją “upchnąć” i jakoś to będzie. Albo po prostu odrzucić wszystko co nie pasuje do jasnych kategorii poza nawias.  Ułatwia też komunikacje, ubranie złożonego zakresu zjawisk w jedno słowo-kategorię, o określonym, zrozumiałym znaczeniu.

Te zalety mają jednak swoją cenę. Myślenie kategoriami grozi ogromnym zaburzeniem perspektywy. Świat jest bowiem bardziej złożony niż te proste kategorie i ich nadużywanie będzie prowadziło do problematycznej jego wizji. Co więcej, ze względu na sztywność kategorii można bardzo łatwo wpaść w szereg błędów poznawczych (lub celowych manipulacji retorycznych), dla utrzymania swojego zdania. Jeśli bowiem np. mamy dwie kategorie, a coś nie jest w 100% idealnie dopasowane do kategorii 1, to w tym sposobie myślenia automatycznie wpada do kategorii 2. (Np. Jeśli coś nie jest w 100% bezpieczne, a jedynie w 99.999999% bezpieczne, to jest to automatycznie niebezpieczne, a jeśli już jest niebezpieczne, to nie ma różnicy między czymś w 100% niebezpiecznym i czymś niebezpiecznym w 0.0000001%! Jedno i drugie jest niebezpieczne, koniec dyskusji!)

 

Przykłady

Liczby – mamy zbiór liczb, od 1 do 100. Dzielimy go na dwie kategorie: niskie, od 1 do 50 i wysokie, od 51 do 100.

Płeć – są dwie płci, mężczyźni i kobiety, jak się kto urodził taką ma płeć i kropka.

Płeć mózgu – biologiczny mężczyźni mają “męski” mózg, kobiety mają “kobiecy” mózg, o czym tu mówić?

Autyzm – są osoby autystyczne i są osoby nieautystyczne/neurotypowe.

Introwersja/Ekstrawersja – ludzie dzielą się na introwertyków lub na ekstrawertyków. Niektórzy uciekają od pobudzenia i ludzi, inni do nich garną i tyle.

Szczepionki –  są bezpieczne, albo są groźne. Jeśli są bezpieczne, to nie mogą mieć absolutnie żadnych skutków ubocznych czy ryzyka, jeśli są groźne, to są porównywalne z kulą w łeb.

Przedsiębiorstwa – są państwowe i prywatne (zwykle przedstawiane przy tym jako nieefektywne i efektywne, odpowiednio).

Podatki – są wysokie albo niskie. To po prostu obiektywne kryteria.

Dyskryminacja – kobiety albo są w Polsce dyskryminowane, albo nie ma co mówić o jakiejkolwiek dyskryminacji.

 

 

Myślenie skalami

Czasem okazuje się, że kategorie jakie sobie wyznaczyliśmy nie są wystarczające. Np. nasz podział liczb okazał się zbyt ograniczony, potrzebujemy czegoś pośredniego – nie niskiego, ale też nie wysokiego. Dodajemy więc kolejną kategorię i modyfikujemy dotychczasowe. Teraz mamy trzy kategorie: niskie 1-33, średnie 34-66 i wysokie 67-100. Po jakimś czasie okazuje się, że to wciąż nie wystarcza, dodajemy więc kolejną kategorię i kolejną i kolejną. W końcu kategorii jest tak dużo, że podział na oddzielne “worki” nie ma sensu. Idziemy krok dalej i zaczynamy myśleć skalami. Zamiast zakładać, że dana rzecz wpada do konkretnych koszyków, zaczynamy dostrzegać linearną skalę i to, że na tej skali da się zajmować różne punkty. W takiej skali łatwo jest wskazać ekstrema (których jednak jest dość mało), natomiast wszystko co pomiędzy zaczyna się nieco zlewać. Trudno postawić definitywne granice, a jeszcze trudniej je uzasadnić. Tak, możemy powiedzieć, że 99 jest wysokie, a 3 niskie, ale co z 29? Czy to już niskie, czy dopiero umiarkowanie niskie?

Większość otaczającej nas rzeczywistości operuje przynajmniej w ten sposób. Jasne, mogę powiedzieć, że znajoma mierząca 192 cm jest wysoka, a inna mierząca 150 cm jest niska. Ale pomiędzy nimi jest cała szeroka skala i mogę mieć już kłopoty z wyraźnym rozdzieleniem znajomej mającej 162 i drugiej mającej 165 cm. Mogę powiedzieć, że dany kolor jest ciemny lub jasny, ale już porównanie czy ciemniejsza jest farbka Liche Purple czy Regal Blue robi się problematyczne…

Rzeczywistość niespecjalnie lubi bowiem oddzielne, wyraźne kategorie. Te są specyfiką działania naszego układu nerwowego i jego potrzeby narzucenia granic, które nadadzą jakiś porządek otaczającemu nas światu. Ten jest zdecydowanie bardziej ciągły, co pięknie widać choćby w wypadku kolorów. Te są bowiem po prostu ciągłą skalą częstotliwości światła, z których my subiektywnie wyróżniamy akurat określone barwy.

Myślenie skalami jest wyższym poziomem przetwarzania, niż myślenie kategoriami. Wymaga większego skupienia i mocy przerobowych, oraz bogatszych modeli rzeczywistości. Być może dlatego tak trudno wytłumaczyć wiele z tych skal osobom, które ich nie ogarniają. Jeśli jednak chcemy lepiej operować we współczesnym świecie, trzymanie się kategorii jest bardzo dobrym pomysłem.

 

Przykłady

Płeć – “mężczyźni” i “kobiety” były po prostu wygodnym wrzuceniem dostępnych danych do dwóch wyraźnych worków. Tymczasem płeć jest spektrum. Nie tylko w rozumieniu kulturowym, ale także biologicznym, mamy cały ogromny przedział możliwości poza dwoma najczęściej występującymi układami. Przedział dający istotne różnice, np. w kontekście reagowania na różne leki.

Płeć mózgu – płeć mózgu to skala, mogą się więc zdarzyć mężczyźni z bardziej “kobiecym” mózgiem i kobiety z bardziej “męskim” mózgiem, ale wciąż mamy “męski” i “żeński” kraniec skali.

Autyzm – mamy całe spektrum, od neurotypowości, przez wysoko funkcjonujące osoby na spektrum autyzmu, aż po osoby niskofunkcjonujące.

Introwersja/Ekstrawersja – to skala, między osobami ekstremalnie intro- czy ekstrawertycznymi jest cały zakres ambiwersji, ludzi o umiarkowanie wrażliwym/ umiarkowanie potrzebującym bodźców układzie nerwowym.

Szczepionki – bezpieczeństwo to skala, praktycznie nie ma rzeczy absolutnie bezpiecznych, ani rzeczy absolutnie niebezpiecznych. (No, może poza skokiem bungee do aktywnego wulkanu na zbyt długiej lince – ta będzie absolutnie niebezpieczna.) Nawet picie wody czy oddychanie może się okazać zabójcze. Chodzi o porównanie skali ryzyka w przypadku różnych alternatyw – i okazuje się, że szczepionki są skrajnie bezpieczne w porównaniu z jakimikolwiek alternatywami (w tym z brakiem szczepienia).

Przedsiębiorstwa – mogą mieć całą gamę różnych form organizacji, różniąc się też w ramach szerszych przedziałów państwowe czy prywatne, inaczej zarządzane są np. spółki rodzinne, a inaczej spółki giełdowe.

Podatki – są nie tyle wysokie czy niskie, co można próbować wskazać na pewien przedział w którym dają lepsze efekty i poza którym dają gorsze, oraz próbować ten przedział jak najbardziej optymalizować.

Dyskryminacja – kobiety mogą być jednocześnie dyskryminowane w bardzo wielu obszarach, jak i w pewnych obszarach dyskryminowani mogą być mężczyźni.

 

Myślenie mozaikami

Myślenie mozaikami idzie jeszcze o krok dalej od myślenia skalami, poprzez stworzenie całego zestawu (mozaiki) różnych pokrewnych skal. Czyli np. nasze liczby od 1 do 100? Owszem, możemy je umieścić na skali wysokości, ale możemy też dodać kwestię parzystości, naturalności, skalę NWD (pamiętasz jeszcze ze szkoły, że to skrót od Największego Wspólnego Dzielnika? :P ) i wiele innych skal, z których każda wzbogaci nasze całościowe postrzeganie.

Mozaiki są trudne. Już skale były trudne, a teraz zamiast trzymać w głowie jedną linijkę musisz wsadzić rękę do worka z linijkami, złapać całą garść różnych, kłując się przy tym niemożebnie ekierkami, wyciągnąć ta garść linijek i jeszcze zwracać uwagę na wszystkie z nich NA RAZ.

Głowa mnie boli od samego myślenia o tym! No dobra, bardziej ręka, od wyobrażania sobie tych bojowych ekierek, ale to prawie głowa! Na jakiejś skali na pewno!

No, ale wróćmy do naszej mozaiki. Mozaiki są o tyle cenne, że pozwalają nam jeszcze trafniej odnieść się do rzeczywistości. A przy okazji jeszcze bardziej oddalić od prostych kategorii, na jakich nasz mózg chciałby operować. Oczywiście, mózg nie daje za wygraną. (Co generalnie jest spoko opcją, wyobrażasz sobie jakby dawał łatwo za wygraną np. w kontekście pilnowania Twojego ciśnienia krwi?)  Stara się te kategorie mimo wszystko narzucić, sprowadzić tą garść linijek z powrotem do dwóch -trzech worków. Jeśli jednak chcemy faktycznie zrozumieć rzeczywistość, mozaiki są niezbędnym krokiem naprzód. Bo często dopiero na tym poziomie przestajemy wpychać świat do worków i zaczynamy się mu przyglądać w jego fascynującej, okrutnej złożoności.

Fascynującej – bo dającej nieporównywalnie lepsze zrozumienie.

Okrutnej – bo tak bardzo niedopasowanej do tego, jak chciałby działać nasz mózg.

 

Przykłady

Płeć – płeć jest zestawem spektrów, ocenianym na szeregu różnych osi – biologiczna, chromosomalna, społeczna, itp. modelem tak zróżnicowanym, że próby zamknięcia jej w jakichkolwiek workach wydają się z tej perspektywy absurdem.

Płeć mózgu – jest mozaiką, każdy mózg oceniamy według ogromnej ilości czynników i nie da się po samej budowie mózgu wskazać z sensowną trafnością czy był to mózg męski czy kobiecy

Autyzm – neurotypowość i autyzm są zestawem spektrów  i u dwóch różnych osób, które można by określić w podobnym stopniu jako autystyczne możemy mieć mocno zróżnicowany zakres objawów, dlatego dopiero po przekroczeniu sumarycznym pewnego zakresu objawów na szeregu osi można mówić o autyzmie

Introwersja/Ekstrawersja – są jednym ze spektrów, ale powiązanymi z innymi, np. jedną kwestią jest wrażliwość układu nerwowego na siłę bodźców, a inną tempo uspakajania po pobudzeniu (neurotyzm), jeszcze inną reakcja na nowe bodźce, itp. dopiero mozaika tych czynników pozwoli nam coś sensownego powiedzieć o danej osobie, bo np. silnie ekstrawertyczna, ale i silnie neurotyczna osoba może zachowywać się podobnie do silnie introwertycznej, ale niskoneurotycznej.

Szczepionki – oprócz skali wystąpienia ryzyka bierzemy pod uwagę też skalę samego ryzyka (jeśli już coś wystąpi, to jak groźne może to być), porównywalne skale u alternatywnych scenariuszy, koszta interwencji względem alternatyw, itp. (Co sumarycznie daje nam prosty wniosek, że szczepionki są skrajnie tanią, bezpieczną i opłacalną interwencja medyczną.)

Przedsiębiorstwa – do formy organizacji dochodzą takie kwestie jak zaufanie społeczne czy rozmiar organizacji, wpływające na szereg różnych czynników związanych z wydajnością, a wszystko odnosimy do różnych celów, gdyż wydajność na poziomie piekarni zaopatrującej lokalną ludność w chleb jest czymś innym niż wydajność na poziomie uczelni inwestującej środki w badania podstawowe, które prawdopodobnie nic nie dadzą krótkoterminowo, ale jeśli dadzą długoterminowe efekty, to w skali kilkudziesięciu lat będzie to ogromnie korzystne.

Podatki – wychodzimy z jednej skali podatkowej i szukaniu optymalnego przedziału na szereg powiązanych skal, do tego inne czynniki jak np. stopy procentowe, zmiany PKB, skale nierówności, poziom bezrobocia i szereg innych czynników, które trzeba brać pod uwagę przy ocenie danego przedziału podatkowego.

Dyskryminacja – tu odkrywamy tak zwaną intersekcjonalność, czyli to, jak różne dyskryminacje się ze sobą krzyżują i jak jedna osoba może być jednocześnie członkiem kilku grup dyskryminowanych (np. kobieta, homoseksualna, mulatka) i kilku grup uprzywilejowanych (np. bardzo bogata, doskonale wykształcona, z wysokim kapitałem społecznym, cis). Taka osoba może więc jednocześnie odczuwać swoją dyskryminację w pewnych obszarach jak i być całkowicie nieświadoma swojego uprzywilejowania w innych (lub, oczywiście, vice versa), uprzywilejowanie może też ją chronić przed dużą częścią dyskryminacji (dla przykładu, zakaz aborcji jest dużo bardziej dyskryminujący dla ubogich kobiet, których nie stać na wyjazd zagraniczny w celu dokonania aborcji).

 

Jak więc widzisz, każdy kolejny sposób myślenia coraz bardziej komplikuje obraz rzeczywistości. Nic więc dziwnego, że wiele osób tęskni za prostymi kategoriami. Ba, wiele osób po prostu nie jest w stanie myśleć inaczej – myślenie skalami i mozaikami wymaga bowiem treningu. Jasne, to nie jest tak, że eksperci w danej dziedzinie myślą tylko mozaikami. Kategorie są zbyt efektywne czasowo i poznawczo, żeby móc z nich zrezygnować. W innych obszarach choć mozaiki byłyby lepsze, skale okazują się wystarczająco dobre, a wciąż wymagające mniej wysiłku i uwagi. Jednak mozaiki dają możliwość zrozumienia danego zjawiska na poziomie, którego skale i kategorie o prostu nie umożliwiają, dlatego aby stać się ekspertem, trzeba zacząć myśleć mozaikowo, przynajmniej w niektórych sytuacjach.

Niestety, zyskanie takiego sposobu myślenia wymaga czasu i treningu. Bez tego po prostu nie mamy ani mocy przerobowych, ani odpowiednio skompresowanych struktur poznawczych, ani odpowiedniego zapasu pamięci operacyjnej, by móc zacząć w ten sposób myśleć. I to jest problem… Albo wręcz cały zestaw problemów. Bo jedną kwestią jest to, na ile dane podejście jest po prostu trafne i warto się na nim opierać. Drugą, ważniejszą jest to jak to podejście – uzyskane na poziomie mozaiki – przekazać osobom zdolnym myśleć tylko w kategoriach i jak przekonać do jego trafności?

Nie mam tu niestety prostej odpowiedzi. Mogę co najwyżej zachęcać do zgłębiania mozaikowego myślenia w swoim życiu i bardziej efektywnego z niego korzystania. Zaletą jest tu to, że jak już zaczniesz myśleć mozaikowo w danej dziedzinie, to dość łatwo rozpoznasz inne osoby myślące na tym poziomie, w porównaniu z osobami myślącymi kategoriami czy skalami. Łatwiej może Ci być próbować więc dobrać pod nie argumenty, które zrozumieją. Albo uświadomić sobie, że dana wymiana po prostu nie ma sensu.

 


Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis