Archive for Lipiec, 2010

“Człowiek, który szukał szczęścia”

Lipiec 26 2010   Leave a Comment   

Witaj,

Czas czytania: ok. 5 minut

Dzisiaj mam dla Ciebie krótką bliskowschodnią bajkę, o człowieku, który szukał szczęścia. A może jest w tym coś więcej niż tylko bajka?

Był pewien człowiek, który, uznawszy, że zasługuje na lepszą pozycję w życiu, wyruszył znaleźć wielkiego mędrca, który doradzi mu jak to zrobić. Człowiek ten bowiem postępował w swoim życiu tak jak uważał za słuszne, a jednak jego los był nieustannie ciężki.

Po drodze spotkał trzy zwierzęta, które poprosiły go, aby pomógł im i zapytał mędrca również o ich problemy – lwa, który cierpiał na katusze z bólu brzucha, rybę, której dziwna narośl uniemożliwiała nurkowanie oraz mrówki, których mrowisko ciągle się zapadało.

Doszedł do mędrca, opowiedział mu o problemach zwierząt, oraz o swoim własnym. Mistrz zdradził mu to, jak ma pomóc zwierzętom. Na jego własny problem zaś rzekł tylko, że do końca jego drogi zostanie on rozwiązany, na jeden sposó lub drugi.

Człowiek wrócił więc do mrówek, opowiedział im o wszystkim po czym zdradził im, że pod mrowiskiem znajduje się jama pełna złota, które przesypując się wywoływało uszkodzenia mrowiska. Mrówki rozradowane wykopały złoto i ofiarowały go człowiekowi. Ten jednak stwierdził, że nie może go przyjąć, bo należy do mrówek i mimo ich nalegań, żeby je zabrał, bo dla nich jest bezużyteczne, zostawił je koło mrowiska.

Później, gdy odpoczywał w drodze, mineła go grupka wieśniaków, opowiadających o tym jak znaleźli dużo złota koło mrowiska i jak rozkopali je całe, szukając większej ilości, ale nic nie znaleźli.

“To tragiczne” pomyślał człowiek “Do innych los się nieustannie uśmiecha, a ja, podążając swoją ścieżką, jestem tam, gdzie zawsze byłem.”

Następnie dotarł do sadzawki gdzie pływała ryba. Opowiedział jej swoją historię, następnie wyciągnął nóż i rozciął narośl, wydobywając z wnętrza ogromną perłę, która przeszkadzała rybie. Rana błyskawicznie się zarosła, a ryba zaoferowała podróżnikowi perłę. Ten jednak stwierdził, że jego droga nie pozwala mu na przyjęcie jej i ruszył dalej. Gdy odpoczywał tego wieczoru, minęła go kolejna grupa wieśniaków, opowiadająca o tym jak znaleźli przy sadzawce ogromną perłę i jak osuszyli całą sadzawkę szukając kolejnych, ale znaleźli tylko kilka ryb, które zjedli.

“To tragiczne” pomyślał człowiek “Do innych los się nieustannie uśmiecha, a ja, podążając swoją ścieżką, jestem tam, gdzie zawsze byłem.”

Dotarł w końcu do lwa, któremu opisał całą swoją historię, to jak pomógł mrówkom i rybie, oraz spotkania z wieśniakami. W końcu opowiedział mu też o odpowiedzi mistrza na jego własny problem, oraz przekazał lwowi radę mistrza “Ból twojego brzucha zniknie na zawsze, gdy pożywisz się głupcem.”

“Jak sądzisz lwie? Co mistrz miał na myśli? I jakie znajde rozwiązanie mojego problemu? Jak sprawić, by los się w końcu do mnie uśmiechnął?” zapytał człowiek.

“Nie przejmowałbym się tym na Twoim miejscu!” Warknął lew, rzucając się na niego i pożerając go.

Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

Zagubieni w oceanie informacji

Lipiec 21 2010   Leave a Comment   

Witaj,

Czas czytania: ok. 4 minuty

Robiłem ostatnio porządki w swoich materiałach – przeglądałem i wyrzucałem płytki z archiwami artykułów z netu,  część skryptów szkoleniowych, decydowałem które książki zostawić, a które wydać znajomym albo zallegrować.  Przy tej okazji zauważyłem, jak wielką skłonność do kolekcjonowania informacji miałem oraz, co gorsza – jak wiele z nich się marnowało, ponieważ, nawet jeśli z nimi się zapoznałem, nie udało mi się ich utrwalić. Również samo zachowanie ich do archiwum niewiele dawało, a tendencja do zbierania kolejnych materiałów przed przerobieniem obecnych jedynie pogarszała sprawę.

Co ważne – podobną sytuację widzę u wielu znajomych zajmujących się rozwojem. Pisałem już kiedyś na ten temat w artykule “Chomiki książkowe”, ale wydaje mi się, że warto powiedzieć o tym coś więcej. W “Chomikach” skupiłem się na tendencji do “Chomikowania”, do zbierania materiałów na później, ale obok zwalczania tej tendencji są jeszcze inne kwestie, na które warto zwrócić uwagę:

1. Utrwalanie informacji – każdy ma na to swój sposób, mniej lub bardziej skuteczny i wydajny. Mój znajomy, Artur Poczekalewicz, o którym pisałem tutaj jakiś czas temu, ma nawyk regularnego notowania podczas czytania i jest to dla niego tak silna zasada, że nie siądzie do książki nie mogąc czegoś zapisać. Ja preferuję od razu jakoś wykorzystać dany materiał, np. pisząc jakiś artykuł na ten temat, albo np. używając tych informacji w dyskusji.  Podejść jest wiele, istotny jest rezultat – skuteczniejsze zapamiętanie i łatwiejszy dostęp do tych informacji. Znajdź swój własny sposób i stosuj go regularnie.

2. Sortowanie informacji - jak pokazują badania Ericssona (nie mylić z Miltonem Ericksonem ;) ) jedną z podstawowych różnic między ekspertami i laikami w danym temacie jest to,  że eksperci wykształcili skuteczniejsze sposoby sortowania informacji w swojej dziedzinie ekspertyzy. Dla przykładu, w przypadku zadań z fizyki laicy dzielą je według wartości podanych w zadaniu (np. siły, pędu), a eksperci według praw, które trzeba zastosować w ich rozwiązywaniu (np. trzecie prawo termodynamiki). Zacznij eksperymentować z metodami sortowania informacji, które zbierasz i zobacz, czy inny sposób sortowania nie przynosi Ci lepszych efektów.

3. Zdecydowanie czego szukasz – nie zliczę do ilu książek siadałem, nie wiedząc co w sumie chcę z nich wynieść… i to właśnie z nich wynosiłem – do dziś nie wiem co ;) Oczywiście, nadmierne skupienie na celu może z kolei zaślepić Cię na przydatne, a niezwiązane z nim rzeczy, dlatego nie chodzi o wykształcenie w sobie obsesji, a jedynie o zastanowienie się, przed rozpoczęciem lektury, co takiego chcesz w jej trakcie uzyskać.

4. Ustalenie granic interesującego Cię materiału – czasem można odpłynąć, przeszukując kolejne materiały za jednym nieuchwytnym “czymś”. Zdecyduj z góry jak wiele materiału chcesz przejrzeć, starając się coś opanować. W praktyce pozwól sobie na przekroczenie tej granicy o 10-20%, ale nie o więcej. Ten dodatkowy bufor powinien zapewnić, że nie stracisz niczego ważnego, ale powyżej tego zaczyna już wchodzić w grę prawo malejących zysków – tzn. możesz wkładać w zadanie coraz więcej wysiłku, uzyskując w zamian coraz mniejsze dodatkowe korzyści.

5. Ustalenie zakresu Twoich zainteresowań – jest też drugi popularny sposób na odpłynięcie. Jeśli zaczynasz poznawać coś ciekawego, można łatwo się tym zafascynować i starać się pochłonąć tego jak najwięcej. Jeśli masz akurat nieograniczony czas i zasoby, to nie stanowi to zbyt dużego problemu, ale ponieważ rzadko kiedy mamy taki luksus, to warto przy rozpoczęciu danego tematu ustalić sobie co chcemy poznać i po poznaniu tych rzeczy, zawiesić temat, przynajmniej na jakiś czas. Da to fascynacji czas na ostygnięcie, a Tobie na trzeźwą ocenę tego, czy w temat faktycznie warto zaangażować dodatkowe środki.

Tych pięć zasad może Ci znacząco pomóc w skutecznym nawigowaniu po oceanie informacji, do którego wszyscy mamy dziś dostęp, dlatego warto z nich korzystać w praktyce.

Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

“Bezmyślne jedzenie” i nowy nurt w psychologii zmiany

Lipiec 19 2010   1 Comment   Tagi: , ,

Witaj,

Czas czytania: ok. 3 minuty

Miałem ostatnio wielką przyjemność przeczytać książkę “Bezmyślne Jedzenie” Briana Wansink’a – amerykańskiego badacza specjalizującego się w psychologii tego, jak  jemy.

Zły geniusz w działaniu...

Zły geniusz w działaniu...

Książka zawiera masę fascynujących przykładów tego, jak pozornie niezwiązane z samym jedzeniem czynniki wpływają na to jak wiele jemy i czego – np.  ludzie pijący z długich i wąskich szklanek regularnie wypijają zdecydowanie mniej niż ci, którzy piją z niskich i szerokich szklanek, a jeśli wrzucimy do miski M&Msy w 10 różnych kolorach, ludzie zjedzą po kilkadziesiąt cukierków więcej na głowę, niż jeśli wrzucimy do niej tylko 6 różnych kolorów. Absurdalne? Bezsensowne? Może, ale bardzo prawdziwe i wyraźnie decydujące o tym, jak wygląda nasz brzuch ;)

Jednocześnie książka jest dla mnie kolejnym już przejawem czegoś, co postrzegam jako zupełnie nowy nurt w psychologii zmiany. Zamiast skupiać się na znalezieniu tej jednej wielkiej techniki, która zapewni wielką i gwałtowną zmianę, pojawia się coraz więcej metod umożliwiających wprowadzenie zmiany wprawdzie nie od razu i nie niesamowicie popisowo (np. metoda Wasnika umożiwia zrzucenie ok. 4-12 kilo w ciągu roku), ale za to relatywnie łatwo i bezboleśnie, poprzez wprowadzenie modyfikacji, której nawet nie będziemy później świadomie dostrzegać (np.  wymieniając wszystkie talerze na mniejsze, dzięki czemu porcje będą przez nasz mózg odbierane jako dużo większe, a w efekcie dużo bardziej sycące niż w rzeczywistości).  Podobne modyfikacje sugeruje obecnie coraz więcej badaczy i powoli robi się z tego cała nauka małych, a długoterminowo bardzo skutecznych zmian w naszym życiu. Dla zainteresowanych – jest w tym wielki potencjał biznesowy, wystarczy to rozruszać.

Albo i po prostu zastosować we własnym życiu, czego Ci serdecznie życzę.

-Artur Król

Ewoluuj lub giń

Lipiec 6 2010   Leave a Comment   

Czas czytania: ok. 3 minuty

Czasami załamuje mnie to, jak niewiele osób w światku rozwoju osobistego zdaje sobie sprawę z tej prostej zasady.

Ponieważ uważam,  że warto być na bieżąco z tym, co dzieje się na rynku, jestem zapisany na wiele newsletterów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, na tematy związane z rozwojem osobistym,  marketingiem internetowym, psychologią, itp.

W efekcie zauważyłem kilka trendów, które niestety niezbyt pozytywnie świadczą o większej części naszego środowiska.

Przede wszystkim – ogromna grupa ludzi pisze wyłącznie pod kątem laików, którzy nie mają żadnego doświadczenia w tematyce, a do tego zakłada ogromny “przemiał” tych laików. Świadomie lub nie, zakładają, że ludzie albo są idiotami, albo będą prenumerowali dany newsletter tylko przez kilka tygodni lub miesięcy.

Dlaczego tak uważam:

- bardzo często w newsletterach, zwłaszcza w Polsce, widzę stosowane stare techniki “języka perswazji”,  które lata swojej świetności miały u nas koło końca ubiegłego wieku. Od tego czasu minęło 10 lat, ale wciąż widzę tematy w stylu “Zanim otworzysz ten newsletter, Artur…”

- kolejnym popularnym motywem jest “cykliczność” postów.  Gdy pierwszy raz czytasz tekst “Artur, chyba oszalałem, że Ci to zdradzam…” było to w miarę interesujące. Gdy otrzymuję taki post średnio co dwa miesiące od tego samego gościa, to nawet jak za każdym razem zdradza nowe rzeczy, trudno mi podtrzymać jakiekolwiek zainteresowanie, natomiast sugeruje to, że facet albo nie myśli o tym, co już kiedyś słał do swoich odbiorców… Albo zakłada, że tych odbiorców już tam nie ma, “poznaj, sprzedaj, zapomnij”, co niekoniecznie jest dobrą taktyką biznesową… chyba, że sprzedaje się marne rzeczy, co daje z kolei niezbyt pochlebny obraz danego autora newsletterów.

- nałogowe stosowanie [Name] i podobnych tagów wstawiających imię w każde możliwe miejsce. Ja rozumiem, że to kiedyś zwiększało statystycznie skłonność ludzi do czytania newslettera, jednocześnie mam wrażenie, że dzisiaj zdążyło się to już po prostu przejeść i ludzie na coś takiego nie reagują…

Problem dodatkowo zaognia fakt, że większość osób “uczy się” od siebie wzajemnie, ściągając pomysły z newsletterów innych osób… Natomiast dość niewiele osób z pośród tych, z którymi rozmawiałem, stosuje regularne statystki i sprawdza konkretne efekty swoich newsletterów i tego, jak są pisywane.

A tymczasem to właśnie te dane są koniec końców najważniejsze i decydują o tym, czy czas zainwestowany w napisanie danego newslettera w ogóle ma jakikolwiek sens.

Mam nadzieję, że ten, zainwestowany w napisanie tego tekstu miał ;)

Baw się i rozwijaj z pasją!

-Artur

Gdzie są te wszystkie modele?

Lipiec 1 2010   Leave a Comment   

NLP to modelowanie. Programowanie Neurolingwistyczne opiera się o tworzenie modeli skutecznego działania, modeli ekspertów w swoich dziedzinach.

No więc pytam, tak czysto praktycznie… Gdzie są te wszystkie modele?

Gdzie modele, pozwalające na skuteczne opanowanie fizyki, chemii czy np. gotowania?

W praktyce, z tego co udało mi się znaleźć, jest nieco modeli okołoterapeutycznych, nieco modeli okołosprzedażowych, Charles Faulkner podobno stworzył modele n.t. gry na giełdzie a Ron i Eddie Perry model pracy fizjoterapeutycznej i…

Koniec. Zero. Nic więcej.

Przy tak wielu obszarach życia, można by oczekiwać, że modeli będzie jednak nieco więcej, zwłaszcza, że badania psychologiczne zdają się potwierdzać ideę tworzenia modeli. Ericsson stwierdził,że eksperci w różnych dziedzinach faktycznie mają swój własny sposób kodowania i przetwarzania informacji, który daje im zdecydowaną przewagę nad laikami.

Więc co tu jeszcze robią ci wszyscy NLPowcy, zamiast brać się za tworzenie modeli?

 
     
Copyright © 2009 Wszystkie Prawa Zarezerwowane. Stosuje WordPress 2.7 Zaprenumeruj RSS