Archive for Luty, 2010
Witaj,
Czas czytania: ok. 2 minuty
Gdy przychodzi do mnie klient, zawsze pytam go m.in. o dotychczasowe metody, jakie stosował do pracy z problemem. Praktycznie każdy wymienia afirmacje. U praktycznie żadnej osoby nie dały one efektu – co w sumie jest oczywiste. W końcu inaczej nie potrzebowaliby już mojej pomocy. Jednocześnie, gdy podpytałem szerzej, okazało się, że bardzo niewielu osobom udało się praktycznie skorzystać z afirmacji w swoim życiu. Wiele osób próbowało – bardzo niewiele miało efekty.
Co, jednocześnie, skłania mnie do zastanowienia -jak to jest, że tyle ludzi wierzy w afirmacje, a dają one tak niewielki efekt?
Oczywiście, jedną z przyczyn jest zwykła trwałość tej metody – liczy ona sobie ponad 100 lat, a czas ma tendencje do wzmacniania przekonań, niezależnie od ich wartości.
Drugą jest zapewne wygoda – afirmacje nie wymagają żadnej faktycznej pracy ze strony afirmującego. Są ławe, proste i przyjemne. Nie zmuszają do wyjścia w świat i realnego zmierzenia się ze swoimi ograniczeniami. A to czyni je zdecydowanie atrakcyjniejszymi, niż alternatywy.
Czy to znaczy, że afirmacje są zupełnie do niczego? Nie, badania pokazują, że mogą mieć pozytywny wpływ na osoby, które je stosują, pod jednym, paradoksalnym warunkiem – afirmacje skutecznie pomogą tym, którzy za bardzo takiej pomocy nie potrzebują.
Innymi słowy – im większy Twój problem, tym mniejsza szansa, że afirmacje będą dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. Jeśli nie czujesz się pewny siebie, to powtarzanie sobie “jestem pewny siebie” jedynie Ci zaszkodzi. Z drugiej strony, jeśli czujesz się odrobinę pewny siebie, to powtarzanie sobie “jestem pewny siebie” może Ci faktycznie nieco pomóc. Nie będzie to najskuteczniejsza możliwa pomoc – ale biorąc pod uwagę jej niskie koszta czasowo-wysiłkowe, czemu nie?
Podobnie jak w wielu innych wypadkach, kluczem jest dobranie odpowiedniej metody do celu pracy, ale również do sytuacji osoby, która chce pracować.
Baw się i rozwijaj z pasją,
Artur
Witaj,
Czas czytania: ok. 3 minuty
Jak to? Artur? Ty czegoś nie lubisz w forach rozwojowych? Przecież można odnieść wrażenie, że spędzasz na nich pół życia!
Jeśli przyszły Ci do głowy powyższe myśli, są one w pełni uzasadnione A jednocześnie są jednak pewne rzeczy, które faktycznie mi przeszkadzają w forach rozwojowych i które uważam, że można by je poprawić.
1. Jednogłośność – wszyscy muszą się zgadzać z ‘linią partyjną’ albo wylatują, lub przynajmniej zaliczają ostry ostracyzm. Rzadko znajduje się miejsca, w których jest miejsce na konstruktywną dyskusję.
2. Skierowanie dla nastolatków – faktem jest, że większość forów rozwojowych bierze na cel nastolatki, ew. studentów i to oni są głównymi uczestnikami dyskusji. Nie, żebym miał coś przeciwko nastolatkom, sam takim byłem nie tak dawno temu, jednocześnie wyraźnie brakuje mi na rynku alternatywy dla osób nieco starszych i mających już nieco inne wartości w życiu.
3. Kowboje klawiatury - większość for rozwojowych skupia typowych kowboi klawiatury – ludzi mocnych w wirtualnej przestrzeni, ale nie robiących za wiele rzeczy w prawdziwym świecie. Co więcej, nie znam żadnych for, które próbowałyby zmienić ten stan rzeczy i zaktywizować swoich uczestników.
4. Gierki statusowe - “ja jestem super, bo jestem trenerem NLP u superultratrenera X, a ty tylko masterem u przecietnegotrenera Y, cieniasie!” No, nikt tego nie mówi tak otwarcie, ale przekaz jest podobny. Po co?
5. Brak dystansu – kiedy na jakimś forum pojawia się nowa moda, jest przyjmowana z zupełnym brakiem dystansu, po prostu połykana całości, niezależnie od faktycznej wartości.
6. Brak interakcji – spotkałem bardzo niewiele forów, które promowałyby realną interakcję między uczestnikami, poza komunikacją bezpośrednio na forum. A i ta komunikacja zwykle sprowadza się do punktu 4 – gier statusowych.
7. Podejście do reklam – ekstremalne. Albo zero reklam, albo ich natłok i ludzie wchodzący na forum tylko dla reklam. A nie da się zrobić czegoś bardziej po środku?
8. Cenzura lub totalny tumiwisizm – czy naprawdę nie ma alternatywnych rozwiązań niż totalny zamordyzm albo zupełne oddanie forum we władanie trolom?
9. My kontra świat! – pogarda, niechęć i odcinanie się od “normalnych ludzi”, “owieczek matrixa”, itp. Zamiast docenić to co dobre i wartościowe w życiu większości ludzi, jedyną dostępną opcją wydaje się być podejście typu “my wszystko wiemy lepiej”. A może warto zacząć korzystać z tego co dobre poza naszym małym, zamkniętym światkiem rozwoju?
10. Brak odpowiedzialności! - swobodne, zupełnie nieodpowiedzialne szafowanie poradami odnośnie ćpania, ryzykownych zachowań, testowania potencjalnie szkodliwych filozofii, itp. Ja rozumiem, że wszystko dla ludzi, ale gdy wpycha się takie ideologie osobom często niedojrzałym jeszcze emocjonalnie, stosując nacisk grupowy, żeby uznały to za coś swojego – to jakoś czuje się mocno niespokojny.
No właśnie – to mi w forach rozwojowych nie pasuje. A jak to się ma do mojej niedawnej deklaracji skupienia się na w tym roku na dawaniu wartości, zamiast na wskazywaniu tego co nie działa? (http://blog.krolartur.com/?p=237)
Cóż, zostawię Cię z tym pytaniem samego, przynajmniej na najbliższe kilka dni
Baw się i rozwijaj z pasją
-Artur
http://blog.krolartur.com/?p=237http://blog.krolartur.com/?p=237
Witaj,
Pracując dzisiaj nad jednym z moich największych, jak dotychczas, projektów – wielkie otwarcie już wkrótce, dlatego uważnie obserwuj to miejsce, drogi czytelniku – zdałem sobie sprawę, że pozwoliłem sobie “odlecieć”. Tak skupiłem się na wskazywaniu na to, co nieskuteczne lub ograniczające w rozwoju osobistym, że zaniedbałem budowanie nowych, wartościowych treści, wiedzy i umiejętności.
Dlatego nadszedł czas na zmiany
Moim tematem przewodnim roku 2010 uczyniłem właśnie oferowanie maksymalnie wartościowych treści jak najszerszej publiczności. Od czasu do czasu wciąż znajdziesz informacje n.t. tego, co potencjalnie ograniczające w rozwoju osobistym, ale przeważajaca większośc moich materiałów będzie się teraz skupiała na tym, co działa oraz na proponowaniu zupełnie nowych rozwiązań.
Dlatego zapraszam Cię do towarzyszenia mi w tej podróży. To będzie bardzo ciekawy rok!
Jako pierwszy przejaw tej ciekawości, wprowadzam nowy zwyczaj na tym blogu – co piątek, w ramach “weekendowej zmiany” dostaniesz tutaj nowe, stworzone specjalnie dla Ciebie ćwiczenie rozwojowe, tak, żeby każdy tydzień, w którym odwiedzasz tego bloga dawał Ci konkretne i praktyczne korzyści!
Baw się i rozwijaj z pasją!
-Artur
Witaj,
Czas czytania: ok. 2 min.
Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co decyduje jak się czujesz w danej sytuacji?
Być może patrzyłeś dotąd na emocje z perspektywy stałych reakcji, które po prostu sie dzieją. Odkrycia współczesnej kognitywistyki sugerują jednak inny obraz. Owszem, na jakimś poziomie emocje “po prostu się dzieja”. Ale na innym, to jak patrzymy na sytuację w której się dzieją potrafi mieć ogromny wpływ.
Jeśli kojarzysz metodę przeramowania z NLP, to o czym za chwilę napiszę może być dla Ciebie szczególnie przydatne, ponieważ może Ci wskazać drogę do dużo skuteczniejszych przeramowań.
Wg. badań kognitywistycznych, na to jakie emocje wiążemy z danym doświadczeniem wpływa kilka istotnych skal, pod względem których je oceniamy. Przykładem takich skal jest np. to, jak bardzo skupieni byliśmy i jak wiele uwagi poświęcaliśmy danej sytuacji, albo to, jaką kontrolę mieliśmy nad wynikiem tej sytuacji.
Jak możesz to wykorzystać?
Proponuję Ci małe ćwiczenie. Pomyśl o jakiejś sytuacji, z którą wiążesz mało przyjemne uczucia. Następnie, koncentrując się na tej sytuacji, zacznij zmieniać jej postrzeganie poprzez zmianę poczucia kontroli, jakie nad nią miałeś. Stopniowo zwiększ je aż do maksimum, następnie maksymalnie je zmniejsz. Sprawdź, jak zmiana poczucia kontroli wpływa na Twoje odczucia odnośnie tej sytuacji i pomyśl jak mógłbyś to jeszcze wykorzystać.
Jeśli spodobał Ci się ten temat, to więcej na ten temat dowiesz się na najbliższej Grupie Eksperymentalnej Zmiany, która odbędzie się już w niedzielę, 21 lutego. Rezerwacja na: http://www.changemakers.pl/?page_id=79
Baw się i rozwijaj z pasją!
Artur
Witaj,
Czas czytania: ok. 3 minuty.
Życie potrafi być świetnym nauczycielem dla zmieniacza, także w zupełnie nieoczekiwany sposób. Od kilku tygodni mamy kotkę – Gwiazdę – i wszystko ok, gdyby nie jeden problem – koteczka ma mało przyjemny nawyk sikania nam co jakiś czas do łóżka. Dodatkowo robi to mocno chaotycznie i nie sposób było dojść do tego czemu tak jest. Próbowaliśmy różnych metod, dawały częściową poprawę, a potem znów było coś nie tak.
Aż w końcu zdaliśmy sobie sprawę z tego, że problem niekoniecznie ma jedno źródło. Że to samo zachowanie – sikanie na łóżko – może płynąć z zupełnie różnych powodów, poczynając od stresu, kiedy Gwiazda znalazła się w nowym domu, poprzez frustrację podczas pierwszej rui, a kończąc na tym, że przeszkadza jej, kiedy w łazience, gdzie jest kuweta, płynie bierząca woda i potrzebuje mieć drugą kuwetę w innym miejscu, specjalnie na te sytuacje. Dopiero gdy te wszystkie czynniki są wzięte pod uwagę, możliwe jest pełne rozwiązanie problemu (no, chyba że jeszcze nas czymś zaskoczy – czekamy i obserwujemy
Sytuacja ta jest jednocześnie świetną metaforą do tematyki zmiany osobistej. Niekiedy ludzkie problemy opierają się o jeden schemat i strukturę – wtedy właśnie możliwe jest wprowadzenie iście książkowych sesji zmiany. Często jednak jeden problem jest efektem kilku nakładających się procesów i nawet gdy poluzujesz większość z nich, sam problem może powracać – o ile nie wyczyścisz wszystkiego.
Dlatego właśnie ważne jest patrzenie na klienta także z perspektywy całego systemu i nie skupianie się na jednym, wypatrzonym schemacie zmiany. Niekiedy taki schemat faktycznie wystarcza, często jednak warto zajrzeć głębiej i w pełni pomóc klientowi w osiągnięciu jego celu.
P.S. Dalej ucząc się z życia, po wizycie u weterynarza z kotką przyszła mi do głowy nowa usługa, którą będę niedługo testował. Tak jak u lekarza czy weterynarza masz możliwość krótkiej konsultacji, gdzie bada on Twoją sytuację i udziela wskazówek oraz proponuje rozwiązania (np. w postaci przepisanych leków), tak samo chciałem Ci zaproponować możliwość skorzystania z konsultacji n.t. zmiany. Czas konsultacji to 10 do 15 minut (na żywo lub przez telefon albo skype) i przez ten czas badam Twój problem oraz sugeruję możliwe ćwiczenia (w niektórych wypadkach, również dostarczam skrypty do ćwiczeń), sposoby działania oraz, ewentualnie, sugerowane lektury. Koszt takiej konsultacji to 100zł, zarezerwować ją możesz wysyłając maila na adres artur@krolartur.com
Baw się i rozwiajaj z pasją!
-Artur
|
|