„Muszę to zrobić! Spróbuję jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. Nie ważne jak boli, nie ważne ile mnie to kosztuje. W końcu mi wyjdzie! Nie mogę się poddać!”

Czy to postawa osoby zdeterminowanej?

A może upartej?

Czy też po prostu głupiej?

Granica między determinacją, a masochizmem jest bardzo cienka. Podobnie jak granica między motywacją, a głupotą, czy zaangażowaniem i obsesją. Warto się jej przyjrzeć i postarać nakreślić wyraźniej – tak, by unikać zgubienia się w tym obszarze.

Nikt nie będzie chyba dyskutował z tym, że wytrwałość jest zaletą. Nie jesteśmy bogami, którym wszystko wychodzi za pierwszym razem. Czy nam się to podoba, czy nie  – będziemy ponosili porażki. Nie raz. Nie dwa razy. Ani nawet nie trzysta osiemdziesiąt trzy razy.

Będziemy popełniali błędy.

Nie ma w tym nic złego. Każda nauka oznacza przekraczanie swoich granic i swoich porażek. To naturalne i zdrowe. Czysto praktycznie – gdyby wszystko Ci wychodziło, byłoby to po prostu nudne. Nasz mózg jest „na twarde” zaprogramowany tak, by doceniać przekraczanie kolejnych poziomów trudności i pokonywanie wyzwań.

Wytrwałość – tendencja do dalszego działania i kolejnych prób pomimo poniesionych porażek – jest więc czymś bardzo cennym. Pomaga nam podnieść się i ruszać dalej. Pomaga robić to, co niezbędne do sukcesu. Tyle tylko, że…


Kiedy mamy powiedzieć dość?

Kiedy poddanie się będzie dobrą decyzją?


No właśnie… sama wytrwałość w pewnym momencie może się zmienić w głupotę. W końcu nigdy nie wiemy, czy nasza oryginalna strategia jest do końca uzasadniona. Może próbujemy rozwalić głową ścianę, zamiast zrobić krok w bok i po prostu otworzyć sobie drzwi?


Dotyczy to zarówno życia prywatnego, jak i zawodowego.


Poddanie się bez prób naprawienia związku będzie zwykle kiepskim pomysłem. Ale równie głupie będzie brnięcie w patologiczny związek i próby ratowania go za wszelką cenę. „Bo w końcu coś musi zadziałać. W końcu do niego/niej coś dotrze.”

Nie dotrze.


Poddanie się po pierwszej nieudanej próbie sprzedania nowego produktu będzie kiepskim pomysłem. Sprzedaż to przede wszystkim gra wielkich liczb. Im więcej prób, tym więcej podpisanych umów.

Ale co jeśli produkt jest do kitu, za drogi, niedopasowany do potrzeb rynku, albo po prostu źle reklamowany?

Kiedy należy powiedzieć dość?


Wyższym stadium problemu jest połączenie takiej nadmiernej wytrwałości z poczuciem winy i/lub wstydem. Prowadzi to zwykle do ignorowania silnych sygnałów, w imię narzuconych standardów. „Bo jeśli się poddam, to znaczy, że jestem do niczego i się ośmieszę.” – takie myśli są zdumiewająco częste, zwłaszcza u osób ze skłonnością do perfekcjonizmu.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz popracować nad swoją pewnością siebie? Kurs autocoachingowy VOD Pewność Siebie w Praktyce zapewni Ci materiał do efektywnej pracy nad sobą w tym zakresie. 33 lekcje wideo o łącznej długości ponad 250 minut. 100% konkretnych, gotowych do zastosowania narzędzi.


Wracamy do artykułu :)



Co zrobić zamiast tego?

Istnieje wiele powodów dla których ludzie nie są w stanie wyznaczyć takiej jasnej granicy. Jednym z najważniejszych jest naturalna ludzka skłonność do usprawiedliwienia poniesionych wysiłków. Jeśli podjęliśmy już tak wiele prób i teraz się poddamy, to oznacza, że wszystkie te starania były na marne! A to gorzka pigułka do przełknięcia. Dlatego nawet jeśli w pewnym momencie zaczniemy stawiać sobie pewne granice, to zbliżywszy się do nich, zwykle będziemy je chcieli przesunąć.

Dlatego też jednym z najlepszych dostępnych posunięć jest ustalenie granic decyzji ZANIM zaczniesz, a przynajmniej zanim się zaangażujesz.

Znaj swoje kryteria wyjścia ze związku ZANIM zacznie się w nim robić źle.

Znaj swoje kryteria rezygnacji z produktu ZANIM go wypuścisz na rynek, a najlepiej zanim go jeszcze stworzysz.

Znaj swoje kryteria zamknięcia firmy zanim założysz ją w urzędzie i wiedz kiedy zwolnisz pracownika zanim go zatrudnisz.

Ustal te rzeczy z wyprzedzeniem. Jasne, możesz je później zmienić – świat też się zmienia, mogłeś czegoś nie wiedzieć. Ale daj sobie bufor bezpieczeństwa – 30-50% od ustalonej granicy – po przekroczeniu którego nie możesz już tej granicy zmieniać.

Pomoże Ci to uniknąć nieustannego przesuwania granicy, oraz prób upartego przebijania ściany głową.


Drugim istotnym działaniem z Twojej strony powinno być przepracowanie wszelkich kwestii związanych z poczuciem winy czy wstydu. To one przemieniają „głupi upór” w zwykłe torturowanie siebie.

Wyznacz sobie cele i dąż do ich zrealizowania. Wyznacz sobie granice poza którymi dalsze działania tracą sens. Jeśli je przekroczysz, zrezygnuj. Jeśli ich nie przekroczysz, staraj się działać dalej.

Ale daruj sobie poczucie winy. Jeśli trzeba przepracuj to – samemu, z terapeutą, z coachem, medytując, jakkolwiek, ale pozbądź się tego. Bo nic Ci nie dają, a zabierają dużo energii i zadowolenia z życia.


Wytrwałość jest cenna, jasne. Ale jak ze wszystkim, to dawka czyni z czegoś lek albo truciznę. Zadbaj o jej odmierzenie przed zażyciem.



Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis