Lata temu na jednym z forów zaoferowałem się z radami dla osób, które dopiero zaczynają studia na psychologii i chciałyby wiedzieć na jakie zajęcia się zapisać, na co zwracać uwagę, itp.

Od tego czasu co jakiś czas dostaję zapytanie z prośbą o stosowne sugestie.

Cóż, faktem jest, że to było naprawdę lata temu. Od dawna nie byłem na wydziale. (No, przynajmniej w roli studenta, bo zdarzało mi się nawiedzać znajomych tam pracujących.) Wykładowcy się zmienili, zapewne zmieniły się pewne zasady studiowania, doboru kierunków, itp…

To powiedziawszy, pomyślałem, że mogę się pokusić o kilka ogólnych porad dla studentów zaczynających naukę. Fakt, głównie studentów psychologii. A jeszcze najlepiej na UW. Ale sądzę, ze inni również nieco z tego skorzystają ;)

1. Na początku studiów prawdopodobnie nie wiesz czego chcesz. Po prostu, nie masz odpowiedniego doświadczenia ani punktów odniesienia by na sto procent mieć pewność, że chcesz akurat być psychologiem dziecięcym, psychoterapeutą czy neuropsychologiem.

Większość znanych mi wydziałów psychologii bierze to pod uwagę, dając Ci możliwość przetestowania różnych zajęć, z różnych obszarów. Niekiedy wręcz do tego zmusza. Skorzystaj z tej opcji. Zapisz się na jak najwięcej jak najbardziej różnorodnych zajęć i sprawdzaj co Ci pasuje, a co nie. Poznaj dobrze reguły rezygnacji z zajęć, możliwości chodzenia na poszczególne przedmioty “nieformalnie” i inne rozwiązania tego typu, po czym wykorzystaj je by “liznąć” jak najróżniejszych obszarów tematycznych.

Daj sobie okazję do poznania różnych działek tego, co studiujesz – skorzystasz na tym.


2. Nawiąż kontakty z wykładowcami. Bądź aktywny na zajęciach, zagaduj przed i po zajęciami. Budujesz tak sieć kontaktów. Jak będziesz szukać promotora, pomocy w dotarciu do jakiejś publikacji, itp.  A nawet później, w życiu zawodowym. Plus, często są to po prostu ciekawe osoby.


3. Powiedzmy sobie szczerze – psychologia to kierunek który można bardzo łatwo przebimbać. Dostać się trudno, miliard osób na miejsce i konieczność złożenia w ofierze pierworodnego, ale jak już się dostaniesz, to laba. Na UW mieliśmy umowę z SGH, dzięki której na trzecim roku studenci z obydwu wydziałów mieli bez egzaminów wstęp do drugiego. My szliśmy do SGH jak na wyrok, SGHowcy do nas chodzili na wakacje.

Serio, na psychologii jest łatwo i można temu bardzo łatwo ulec. Chyba, że sam sobie na to nie pozwolisz. Wymagaj od siebie więcej, dawaj sobie większe cele. Sam – mimo pracy zawodowej, dziennej, od 3-go roku, zrobiłem w 5 lat odpowiednik 6 w zaliczonych przedmiotach (fakt, za moich czasów tak się dało bez dopłaty, teraz może być z tym ciężej). I naprawdę się nie wysilałem przy tym jakoś nieziemsko. Wręcz bym powiedział, że wciąż się obijałem, miałem czas i na szkolenia i na lektury i na piwo z kumplami i na przejście miliona różnych gier. Psychologia jest tak luźnym kierunkiem. Nie daj mu się.


4. Co do pracy – ten luz + czas na pracę jest zwodniczy. Duża część znajomych z roku pracę magisterską broniła po latach, lub nie obroniła wcale. Bo jak już zaczniesz pracować, albo nie daj Cthulhu otworzysz swoją własną firmę na studiach, to bardzo łatwo jest się w tym zgubić, wypaść zupełnie z rytmu uniwersyteckiego.

A to może boleć. Jeden z moich znajomych, absolutnie najbystrzejszy koleś jakiego znam, wtopił tak przed laty, wiedziony obietnicą naprawdę świetnej pracy. Praca jakoś się rozmyła, firma zmieniła strategię i skończył z niczym… A dziś, kilkanaście lat później, wciąż brakuje mu magisterki, która byłaby często bardzo wartościowa.

Zadbaj o dyscyplinę w tym zakresie. Sam – choć nie jestem z tego dumny-  magisterkę broniłem jakieś dwa lata po zakończeniu studiów. Bo firma tak mnie wciągnęła. Bo magisterka nie wydawała się aż tak ważna. Uważaj na to.



Przerwa na reklamę ;)


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

Wracamy do artykułu :)



5. Twoja praca magisterska ma sprawdzić Twoje kompetencje w zakresie przeprowadzenia podstawowych badań i napisania pracy magisterskiej. Prace roczne, itp. jeśli takie masz, działają podobnie. Praca magisterska, a tym bardziej roczna, to papier do zaliczenia. Jak będziesz magistrem i zaczynał się doktoryzować, wtedy jest miejsce na pewną dozę kreatywności.

Wiem, że kręci Cię jakiś wyjątkowy temat i chcesz zrobić prace z niego, choć wymaga to masy pracy i wysiłku, złożonych badań, itp. Zdradzę Ci mały sekret: to podszepty ZUA! ZUO chce, żebyś marnował bez sensu czas i zasoby.

Posłuchaj swojego wewnętrznego lenia. Tutaj – WYJĄTKOWO – ma rację. Wybierz rzeczy, które da się łatwo zbadać. Przez internet, przy użyciu ankiety.

Posłuchaj skończonego kretyna, który dwa razy posłuchał ZUA i potem zapitalał między półkami w sklepie mierząc czas zakupów kilkuset osób, albo organizował grupy i hipnotyzerów na badanie podatności hipnotycznej.

To było bezdennie głupie. To przyczyniało się do opóźnienia pracy i narzuciło mi masę roboty.

Artur posłuchał podszeptów ZUA i żałował harując bez potrzeby. Nie bądź jak Artur. Podejmij dobrą decyzję. Wybierz lenia.


6. Wybierając promotora do pracy magisterskiej, wybierz osobę wymagającą, która będzie Cię cisnęła. Nie ma takich wiele na psychologii, ale są.

I to jest kolosalna pomoc.

To różnica między takimi ludkami jak ja, którzy bronili się lata po czasie, a takimi osobami jak znajoma, która obroniła magisterkę na CZWARTYM roku.


7. Miej świadomość, że Twoje zainteresowania mogą się zmienić w toku studiów. To naturalne. Jesteś w okresie w którym kształtuje się wciąż Twoja osobowość. Wciąż dorastasz. Jak zaczynałem studia, kręciły mnie manipulacja i plany korpokariery. Jak kończyłem, kręciła mnie pomoc psychologiczna i wspieranie rozwoju ludzi i planowałem własną firmę. (Po latach połączyłem obydwa wspierając rozwój pracowników korpo w zakresie tego jak manipulować ;) )

Ale poważniej mówiąc – masz sporą szanse na to, że Twoje preferencje się zmienią. Daj sobie do tego prawo, nie trzymaj się uparcie tematu, który przestaje Cię interesować, zwłaszcza jeśli nowy ma też jakiś konkretny potencjał dla Ciebie.


8. Poznaj jak najwięcej osób. Dbaj o to, by – zwłaszcza na początku – nie opuszczać żadnych imprez wydziałowych, na jakie możesz się dostać. Na im więcej różnych zajęć się zapiszesz, tym więcej osób poznasz. Przyjrzyj się różnym organizacjom studenckim, wybierz jakąś i włącz się w jej działanie. Poczta pantoflowa jest najlepszym źródłem na każdym wydziale. Im więcej osób znasz, tym więcej ciekawych informacji, nowych osób i okazji możesz poznać. Większość z nich nie wypali, ale niektóre “zaskoczą” i mocno wzbogacą Twoje życie.

Wiem, to nudne i wymaga wysiłku, ale daje naprawdę fajny zwrot. Nie odbieraj sobie tego.


9. Wybieraj przedmioty pod kątem tego na ile są ciekawe, nigdy na ile łatwo je zaliczyć. To psychologia. Wszystko u nas łatwo zaliczyć, przestańmy udawać, że jest inaczej.


10. Jesteś na studiach. Popełnisz błędy i masz do tego prawo. Tak długo jak konsekwencje tych błędów nie będą zbyt dramatyczne (zwłoki w ogródku, dziecko, złamany kręgosłup, miliard złotych długu), pozbierasz się z nich i będziesz dzięki nim lepszy i bogatszy. Pozwól sobie na nieco ryzyka :)


Chyba tyle. Wiem, dość ogólne rady, ale jak mówiłem – minęły już lata odkąd studiowałem. Mam nadzieje, że jakoś się przydadzą :)



Książka "Status: Dominacja, uległość i ukryta esencja ludzkich zachowań". Unikatowy tom, wprowadzający Cię w te aspekty ludzkiej komunikacji, które z jakiegoś dziwnego powodu są w psychologii społecznej pewnym tabu. Cóż - ich zrozumienie jest tym bardziej cenne. 

Dostępna w druku i jako e-book, tylko na MindStore.pl

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis