Modele Markowa to narzędzie do opisywania zmian w dynamicznym systemie. Rozpisując prawdopodobieństwo przejścia z każdego z elementów systemu w dowolny z dostępnych mu stanów, pozwalają przewidzieć co stanie się z systemem po dłuższym czasie.

Takim prostym systemem może być zainteresowanie wykładem. W dowolnym momencie X% słuchaczy jest zainteresowana, a (100-X)% nie jest. Jednocześnie każdy zainteresowany słuchacz ma pewną szansę (Y) znudzić się, a każdy znudzony ma pewną szansę (Z) nagle się zainteresować.

Oczywiście systemy te mogą być też dużo bardziej złożone i wieloelementowe.

Fascynujące w modelach Markowa jest ich nieco nieintuicyjne działanie. Intuicyjnie zakładamy bowiem, że jeśli jest np. większa szansa, że zainteresowani się znudzą niż vice versa, to w końcu wszyscy słuchacze będą znudzeni. Tymczasem modele Markowa pokazują nam, że wbrew intuicji wiele takich systemów dochodzi do stanu pewnej równowagi, gdzie liczba znudzonych i nieznudzonych oscyluje wokół tej samej liczby. Zmieniaja się poszczególne osoby, ale ogólny poziom zainteresowania/znudzenia pozostaje taki sam. Mówca może np. krzyknąć,  na chwilę łapiąc uwagę większej grupy, ale dość szybko system wóci do starego układu. Aby trwale zmienić system potrzebna jest w takiej sytuacji zmiana prawdopodobieństwa przejścia z jednego stanu do drugiego.

No dobra, a co to wszystko ma wspólnego ze zmianą osobistą?

Ten sam proces działa również tutaj. Ludzie są złożonymi systemami, z wieloma dostępnymi stanami i możliwościami przejścia między nimi. Jeśli podejdziemy do zmiany po prostu jako do zmiany stanu, to szybko okaże się , że system wraca do starego układu równowagii. M.in. dlatego tak ważne jest stosowanie follow-up po coachingu, terapii czy szkoleniu. I dlatego tak wiele osób narzeka na to, że gdy opadnie “poszkoleniowy haj”, to ich życie wraca do sytuacji przed szkoleniem. Co gorsza, trenerzy czy coachowie często są tego zupełnie nieświadomi i błędnie przekonani o swojej skuteczności, gdyż nie przychodzi im do głowy weryfikować jej długoterminowo.

Jak więc wywołać długotrwałą zmianę? Cóż, ważniejsze od zmiany bieżącego stanu systemu (osoby) okazuje się tu zmienienie prawdopodobieństwa przejść między poszczególnymi stanami. Można to zrobić na dwa sposoby:

– możemy zmniejszyć szanse na to, że osoba będąca w pozytywnym stanie przejdzie do stanu negatywnego

– możemy zwiększyć szanse na to, że osoba będąca w negatywnym stanie przejdzie do stanu pozytywnego

A najlepiej zrobić i to, i to – wtedy jest niewielka szansa, że osoba w pozytywnym stanie przejdzie w negatywny, ale jeśli już by przeszła, to jest duże prawdopodobieństwo, że przejdzie zaraz z powrotem do pozytywnego. Przez pozytywny i negatywny mam tu oczywiście na myśli “użyteczny/nieużyteczny w danym kontekście”.

Muszę podkreślić, że w wypadku większości problemów mamy do czynienia z więcej niż dwoma stanami – mamy pozytywy 1,2,3…. i negatywy 1,2,3… Idealnie jest więc przepracować je wszystkie, w obie strony. Jeśli to niemożliwe lub nieekonomiczne, warto zidentyfikować te z nich, które najsilniej oddziaływują – w których najczęściej funkcjonuje system – i skupić się na nich.

Takie podejście do zmiany sprawia, że z jednej strony nie możemy wykluczyć, że dany negatywny stan kiedykolwiek się pojawi (co jest zresztą zgodne z naszą wiedzą o tym, jak działa mózg, połączenia między neuronami u dorosłych słabną, ale rzadko kiedy zanikają całkowicie). Możemy jednak zadbać o to, by, nawet jeśli się pojawi, szybko zmienił się na stan korzystny dla osoby, z którą pracujemy – i by taka zmiana utrzymała się w długiej perspektywie czasowej.


Zostań Patronem/Patronką tego bloga!

Jeśli materiały na tym blogu są dla Ciebie wartościowe, rozważ wsparcie go w ramach Patronite. 

Więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.

 

 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis